2008-12-26 01:31
 Oceń wpis
   

Poniżej nieduży cytat (za zgodą Autora) z jednego z moich ulubionych blogów.

Pierwsze skojarzenie jakie nasunęło mi się po obejrzeniu tego krótkiego filmu zaprowadziło mnie ku rozważaniom nad obojętnością przechodniów dla rozgrywających się wydarzeń. Szczególnie symptomatyczna wydała mi się ich reakcja na porozstawiane bezładnie na środku przejścia pudła. W większości przypadków była to obojętność. Skojarzenie drugie dotyczyło rozważań nad formami "małej architektury" i ich uniwersalnością.

Tymczasem obie podane tu interpretacje okazały się mylne. Powyższe ćwiczenie było egzemplifikacją miejskiego przebrania - inaczej urban camouflage. Odegrany w ramach ćwiczeń semestralnych skecz przedstawiał grupę biznesmenów, którzy zbankrutowani, uciekają przed poborcą podatkowym. Tyle wyjaśnienia. Źródło oraz więcej informacji tutaj.

Idea nie jest taka znów nowa. Ma swoje zastosowanie wojskowe a także komercyjne - towary oznaczone Urban Camo - całkiem nieźle się ponoć sprzedają.

Poniżej kilka przykładów nie całkiem komercyjnych (z witryny weburbanist.com ), czyli o tym jak się schować w mieście:

Powyższe zdjęcia autorstwa Desiree Palmen są próbą znalezienia skutecznego sposobu zamaskowania obecności.

Inny przykład to prezentowany poniżej Coke Machine Camouflage - coś dla Pań wracających do domu późnym wieczorem :)

Można też zamieszkać w mieście w namiocie przypominającym samochód - dobre rozwiązanie aby nie spóźnić się rano do pracy lub na uczelnię.

 Więcej na temat "urban camping" tutaj :) - jest to też źródło powyższego obrazka.

 

Tagi: społeczeństwo, humor, design, miasto


2008-12-22 00:12
 Oceń wpis
   

Panie Premierze, Panowie Posłowie PO,
Oddając swój głos w wyborach na Waszą partię liczyłam na wprowadzenie mądrych, bazujących na wiedzy fachowej i mających na uwadze dobro nas wszystkich - w tym także dobro przyszłych pokoleń Polaków - przepisów. Czuję się zawiedziona.

Zawiedziona, że wbrew głosom środowisk fachowych, wbrew naukowcom, wbrew zaleceniom Komisji Europejskiej, wbrew zasadom zdrowego rozsądku, dążycie do wprowadzenia ustawy mającej na celu nie dobro publiczne ale interesy dwóch tylko grup społecznych. Grup, które w wyniku odrolnienia całości terenów w granicach miast - bo o tych przepisach, nie po raz pierwszy zresztą, piszę - osiągną znaczne zyski. Mam na myśli deweloperów oraz właścicieli nieruchomości rolnych w granicach miast.

Proponowana zmiana w przepisach doprowadzi do sytuacji niewyobrażalnego wprost chaosu w przestrzeni. Chaosu, za który przyjdzie nam niestety płacić wszystkim. Niekontrolowany niczym rozwój urbanizacji w granicach administracyjnych miast to nie tylko zaprzeczenie zasadom ładu przestrzennego ale także elementarnym zasadom ekonomii. Kto zapłaci za uzbrojenie chaotycznie zabudowanych terenów? Kto i za co wybuduje drogi? Co stanie się z centrami miast, kiedy całość procesów urbanizacyjnych przeniesie się na nie zainwestowane jeszcze obrzeża? Gdzie troska o rewitalizację już zainwestowanego terenu? Czy Polacy są ludem koczowniczym?

W jaki sposób oszacować groźne bo nieprzewidywalne skutki dla środowiska kumulacji procesów inwestycyjnych realizowanych w oparciu o wydawane jednostkowo decyzje o warunkach zabudowy?

Czuję się zawiedziona jako Wasz Wyborca. Liczę na opamiętanie. Liczę że spełnicie pokładane w Was przez rzesze Obywateli nadzieje.

Tagi: ekonomia, prawo, społeczeństwo, nieruchomości, urbanistyka


2008-12-20 05:30
 Oceń wpis
   

Nieduże wyspy zieleni zajmujące niekiedy pojedyńczą posesję pozostałą po wyburzeniu  znajdującego się tam niegdyś budynku. Dające wytchnienie, dostarczające chwili relaksu. Często powstające z inicjatywy i z udziałem mieszkańców okolicznych nieruchomości. Tradycja tworzenia lokalnych "pocket parks" - parków kieszonkowych" jest powszechna w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych.

Poniżej przykład parku kieszonkowego, które mnie osobiście szczególnie urzekł.

Paley Plaza
Paley Plaza w Nowym Jorku, źródło:http://soulofthegarden.com/dailymuse0703.html

Paley Plaza w Nowym Jorku - oaza spokoju w wielkim mieście. Tło stanowi ściana wody. Sufit tworzą korony drzew o specjalnie dobranym pokroju. Meble w postaci kawiarnianych stolików i krzeseł zapewniają możliwość spoczynku - czegóż więcej studzonemu miejskiemu wędrowcy potrzeba.. Jak na zdjęciu poniżej:

Niewielki park - właściwie skwer - w centrum Manhatanu. Zbudowany od podstaw do najdrobniejszych szczegółów przez założyciela i fundatora - Williama Paley'a - poprzedniego Prezesa CBS. Pan Paley zaangażowany był we wszystkie zagadnienia związane z powstaniem Parku - poczynając od koncepcji po dobór sprzedawanych tam (w rozsądnej zresztą cenie) hotdogów. Wodospad przyciąga i zachęca przechodniów do wejścia. Jego dzwięk zagłusza otaczający hałas wielkiego miasta tworząc poczucie intymności i wyciszenia. Drzewa zapewniają cień w lecie, pozwalając jednocześnie promieniom słońca delikatnie muskać odwiedzających. Na miejscu można nabyć wspomniane już hotdogi i inne przekąski, wygodnie usiąść i odpocząć. Założony w 1967 roku park wciąż cieszy się popularnością - pomimo bardzo przecież niewielkich rozmiarów.


Źródło informacji i pozostałych zdjęć: www.pps.org

 

 

Tagi: społeczeństwo, relaks, miasto, Park, skwer


2008-12-11 12:37
 Oceń wpis
   

Powstanie Ruchu Społecznego Szacunek dla Łodzi stanie się, jak sądzę i jak mam nadzieję, przełomowym momentem dla ochrony łódzkiego dziedzictwa poprzemysłowego.

Ruch grupuje kilka istniejących wcześniej organizacji społecznych, w tym bardzo znanych. Swój akces zgłosili Marek Janiak z Fundacji Ulicy Piotrkowskiej, łódzka Grupa Pewnych Osób, Stowarzyszenie Fabrykancka, Łódzkie Stowarzyszenie Inicjatyw Miejskich "Topografie" , Łódzka Inicjatywa na rzecz Przyjaznego Transportu, Pracownia na rzecz Zachowania Dziedzictwa Kulturowego "Genius Loci" oraz  Rowerowa Łódź. Cele Ruchu - wymienione w witrynie internetowej oraz w manifeście opublikowanym w mediach - można krótko streścić jako Szacunek dla Dziedzictwa i Mieszkańców Łodzi.

Rozmawiałam niedawno z Kolegą z Instytutu Gospodarki Przestrzennej na WydzialeEkonomiczno-Socjologicznym UŁ o możliwościach ochrony łódzkich zabytków, w tym szczególnie łódzkiego dziedzictwa poprzemysłowego. Rozmowa toczyła się oczywiście w kontekście wydarzeń związanych z manifestem przedstawionym przez uczestników Ruchu.

Przedmiotem rozmowy była próba znalezienia skutecznej metody ochrony obiektów zabytkowych. Zabytków dziedzictwa poprzemysłowego, które przez lata pozostawione same sobie, nie remontowane, są często rozbierane dla odzyskania terenu.


Rozbierane budynki w dawnych zakładach Ludwika Geyera w Łodzi
Źródło: szacunek.dlalodzi.info

Jak nie dopuścić do marnotrawienia dziedzictwa, które wyeksponowane we właściwy sposób nie tylko jest świadectwem tożsamości miejsca ale może również stanowić wartość - także w sensie ekonomicznym. Przytaczając przykład łódzkiej Manufaktury, żeby daleko nie szukać dowodów dla tej oczywistej przecież tezy.

W mojej opinii skutecznym sposobem jest podniesienie wielkiego larum, próba zmiany powszechnej opinii za pomocą akcji medialnej zakrojonej na jak największą skalę. Czego przyczynkiem jest działanie RS SzdŁ. Zgadza się to z teorią sformułowaną przez J.Innes i D. Booher'a, którzy opisując modele planowania i powiązane z nimi "metody" partycypacji społecznej, wskazują na ruchy społeczne jako na ten rodzaj społecznego uczestnictwa, który - jako bardzo intensywny - może stać się zródłem przemian. Jednocześnie jednak jest najbardziej kosztowny z punktu widzenia lokalnej władzy.

W opinii Kolegi - całkowicie się z nią zgadzam -  metodą (w dużym uproszczeniu) jest zwiększenie wysokości kar za rozbiórkę obiektów zabytkowych. Do wysokości (optymalnie) pozwalającej zasilić fundusz na remont obiektów.

Oczywistym jednocześnie jest, że zmiana przepisów wymaga akceptacji w postaci zmiany powszechnej opinii. Choćby celem przyjęcia.

Szkoda tylko, że Szacunek dla Łodzi nie stał się jak dotąd hasłem przewodnim jednoczącym Elity. Trudno bowiem ukryć, że jedynie gremia opiniotwórcze, wyrażając głośno poglądy mają szansę przyczynić się do zmiany powszechnego stosunku do dziedzictwa przeszłości.

Może się mylę...

Tagi: kultura, prawo, społeczeństwo, partycypacja, społeczna, dziedzictwo



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.