2008-04-29 01:41
 Oceń wpis
   
Koncepcji zabudowy ścisłego centrum stolicy w bezpośrednim sąsiedztwie Pałacu Kultury i Nauki było już co najmniej kilka.

Podczas obrad Komisji Ładu Przestrzennego stołecznej Rady Miasta zaprezentowana została niedawno koncepcja kolejna. Pomysł przygotowany w Miejskiej Pracowni Urbanistycznej - podobnie jak poprzednie - spotkał się z krytyką.



"Z tyłu Pałacu Kultury rozmieszczamy symetrycznie dwa wysokościowce (ok. 220 m). Oprócz nich jeden powinien stanąć w miejscu Dworca Centralnego (180 m) oraz kolejny w parku u zbiegu ulic Świętokrzyskiej i Emilii Plater (180-250 m)" - z prezentacji Małgorzaty Sprawki z MPU, przytoczonej w stołecznej GW

Debata trwająca już lat kilka, jeśli nie kilkanaście ciągnie się w nieskończoność. A decyzji jak nie było tak nie ma...

Dzieje planowania centrum stolicy opisał nie tak dawno Dariusz Bartoszewicz w artykule Planistyczna Opera Mydlana.

Jest też niemała - śmiem przypuszczać - szansa, że "decyzja podejmie się sama", bez udziału miejskich rajców. Tak jak w wizji prezentowanej
podczas targów Inwestycji i Nieruchomości MIPIM w Cannes w marcu b.r.

Źródło: GW dodatek stołeczny



Tagi: warszawa, miasto, urbanistyka, centrum


2008-04-28 19:49
 Oceń wpis
   
Zorganizowane w łódzkiej Manufakturze Warsztaty Urbanistyczne cieszyły się niemałym zainteresowaniem. Nie było dziecka, które nie ciągnęłoby rodziców żeby pobawić się styropianowymi klockami udającymi budynki.

Dwa łódzkie place : Plac Kościelny i Stary Rynek użyczyły nam gościny, stając się pretekstem do wyjaśnień co to takiego wnętrze urbanistyczne? Czym jest plac? Jakie są jego części? (dla niewtajemniczonych - elementy składowe wnętrza to podłoga, ściany oraz strop!)









W zabawie uczestniczyli też starsi często żałując że nie zabrali ze sobą wnucząt. Niejednokrotnie zabawa stawała się pretekstem do dłuższej dyskusji dotyczącej np. dewastacji łódzkich zabytków.



Uczestnicy warsztatów mogli również spróbować sił budując własne place. Korzystali przy tym z gotowych elementów. Zadanie bywało wyzwaniem, tym bardziej że trzeba było pamiętać o tym że aby plac był placem musi mieć ściany...



W razie drobnych kłopotów pomagali Rodzice.



Niejednokrotnie bohaterką wydarzenia i ..dominantą stawała się wieża Eiffla!





Tak plac wyobraziła sobie Zuzia:



A tak nasz mały kolega bardzo dumny z tego co udało mu się zbudować



i koleżanka :)



Równolegle powstawał model Rynku Manufaktury, poniżej.



Model doczekał się również swojej wersji drugiej, konkurencyjnej. Lecz to już temat na odrębną opowieść...



Tagi: dzieci, kultura, społeczeństwo, warsztaty, urbanistyka


2008-04-28 17:47
 Oceń wpis
   
(... z przymrużeniem oka...)

W pewnym momencie spokojny rytm tłumaczenia, czym jest wnętrze urbanistyczne - na przykładzie łódzkiego Placu Kościelnego (poniżej) został zakłócony.



Odwiedzający Warsztaty goście całkiem nieźle się bawili tworząc unikalne konstrukcje, rzeźby i założenia urbanistyczne. Poniżej tylko niektóre przykłady, które udało mi się uwiecznić...

Faza 1: Ustalanie założeń projektu


Studenci nie mogli się napatrzeć..


Poniżej element rzeźbiarski - Pomnik Wafelka - w późniejszym etapie zyskał oryginalną kolorystykę..

Równolegle mała Julka razem ze studentką Olą malowały pierzeję Rynku Manufaktury..





Efekty działań rzeźbiarskich:

Tymczasem przy sąsiednim stole wre ciężka praca nad modelem Manufaktury:




Prezentowana fotorelacja powstała podczas 1 dnia Warsztatów Urbanistycznych dla Dzieci i Młodzieży, które odbyły się w ramach Pikniku Naukowego organizowanego w łódzkiej Manufakturze jako części obchodów Festiwalu Nauki, Kultury i Sztuki.

Tagi: dzieci, edukacja, kultura, społeczeństwo, zabawa


2008-04-25 21:24
 Oceń wpis
   
Impreza organizowana w ramach Pikniku Naukowego w łódzkiej Manufakturze
26- 27 kwiecień 2008
I piętro przed Eksperymentarium, tuż obok sali zabaw dla dzieci KinderPlaneta
Wycieczka startować będzie sprzed wejścia do Namiotu Festiwalowego lub z miejsca warsztatów.



O urbanistyce powinno się opowiadać językiem prostym i zrozumiałym. Gdy niebo staje się „sufitem” a chodnik, asfalt ulicy czy trawnik - „podłogą” w naszym „pokoju” – czy mówiąc innymi słowami wnętrzu – łatwiej nam jest to wnętrze urządzić i umeblować. Pojedynczy budynek lub zespół budynków stanowi zagadnienie architektoniczne. Natomiast przestrzeń zewnętrzna pozostaje w obszarze zainteresowania urbanistyki. Jednym z podstawowych pojęć urbanistyki jest wnętrze. Ścianami wnętrza miejskiego: placu lub ulicy są ściany otaczających je budynków, podłogą ulica lub chodnik, a sufitem najczęściej niebo. Dlaczego niektóre miejsca postrzegamy jako atrakcyjne, a inne nie? Co to takiego przestrzeń miejska? Jakie warunki musi spełniać przestrzeń miejska aby stać się przyjazną? Taką, w której chętnie bywamy, czujemy się dobrze, która nas przyciąga? Program warsztatów przewiduje w ich pierwszej części spacer z przewodnikiem mający na celu poszukiwanie wnętrz miejskich o różnych proporcjach – od ciasnych zaułków po rozległe przestrzenie placów. Uczestnicy uzyskają w ten sposób możliwość „odczucia” przestrzeni miejskiej niejako na własnej skórze, poprzez własne zmysły. Bowiem głównym celem warsztatów jest wyjaśnienie uczestnikom pojęcia - wnętrza urbanistycznego - oraz scharakteryzowanie podstawowych elementów, które się na nie składają: ścian, podłogi oraz sklepienia. Drugim etapem zajęć jest wykonanie modeli wybranych wnętrz z wykorzystaniem schematycznych rysunków oraz brył styropianu. W trakcie tych ćwiczeń uczestnicy warsztatów sami – niczym prawdziwi urbaniści będą kształtowali przestrzeń oraz urbanistyczne wnętrze.

Przewidywana wielkość grupy – 20 osób Organizacja imprezy – dr inż. arch. Małgorzata Hanzl, mgr inż. arch. Tomasz Lewandowski oraz studenci Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej
Czas trwania jednej edycji warsztatów – około 2 godziny
Cyklicznie poczynając od godziny 10.00 (czyli od 10 do 12, od 12 do 14, od 14 do 16, od 16 do 18)

Scenariusz warsztatów:

1. Wycieczka po terenie Manufaktury
Czas trwania około 30-40 minut
Przedmiotem wycieczki będzie wyjaśnienie uczestnikom pojęcia wnętrza urbanistycznego. Odwiedzając różne rodzaje wnętrz znajdujące się na terenie Manufaktury spróbujemy wspólnie określić ich części składowe, jakimi są ściany, podłoga i strop. Odnosząc się do konkretnych przykładów uczestniczące w warsztatach dzieci/ młodzież zobaczą co to jest wnętrze proste, wnętrze złożone, wnętrze centralne oraz wnętrze kierunkowe. Spróbujemy również poszukać różnych rodzajów otwarć urbanistycznych. Zwrócimy także uwagę na meble urbanistyczne oraz ich rolę w organizacji przestrzeni miejskiej.

2. Warsztaty urbanistyczne
Czas trwania około 1,5 godziny
Wykorzystując wiedzę zdobytą podczas wycieczki uczestnicy warsztatów wykonają prosty model/makietę wybranego wnętrza (lub fragmentu wnętrza) z terenu Manufaktury. Do realizacji zadania użyte zostaną proste techniki rysunkowe – dla ilustracji rysunku ścian i podłogi oraz kilka brył styropianu – dla symulacji brył budynków i mebli miejskich. Przewidywana jest praca w jednej lub dwóch grupach.

3. Wystawa prac studenckich
Warsztatom będzie towarzyszyć wystawa prac studentów III roku kierunku architektura i urbanistyka wykonanych w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego w ramach przedmiotu Projektowanie Urbanistyczne II. Przedmiotem prac jest bezpośrednie otoczenie kompleksu handlowego Manufaktury, a ich celem - próba integracji zespołu z miastem. Wizje studentów zostały zapisane w formie trójwymiarowych wizualizacji oraz w formie rysunku planu miejscowego. Część prac brała udział w konkursie Wizja Łodzi XXI roku organizowanym w ramach obchodów 50-lecia Towarzystwa Urbanistów Polskich, niektóre z nich otrzymały nagrody i wyróżnienia.


Tagi: edukacja, urbanistyka


2008-04-24 01:56
 Oceń wpis
   
Dawne, niewykorzystywane obszary poprzemysłowych w Zurichu są przedmiotem przekształceń zmierzających do stworzenia w ich miejsce enklaw zabudowy mieszkaniowej.  Uzupełnienie stanowią projekty towarzyszącej im przestrzeni publicznej. Jednym z niedawno (zakończenie prac miało miejsce w 2003 r.) utworzonych parków w centralnej części Zurichu jest Louis-Häfliger-Park w Neu-Oerlikon.

Park sąsiaduje z terenami zabudowy mieszkaniowej oraz z zakładami Oerlikon Contraves Ltd. Teren parku składa się z kilku części o różnej nawierzchni i służącym różnym celom.



Zielona część parku mieści 8 kopców, porośnietych trawą, które formą nawiązują do konstrukcji które wcześniej znajdowały się w tym miejscu tym samym przywołując industrialną tradycję miejsca.



"Orzechowy zagajnik" stanowi tradycyjną parkową część założenia. Płytkie zagłębienia w asfalcie mają za zadanie gromadzić wodę opadową tworząc po obfitym deszczu tafle odbijające otoczenie. Meble w postaci drewnianych ławek i wydzielone słupkami obszary aktywności dopełniają obrazu tej części.



Po sąsiedzku znajduje się wyróżniony czerwonym kolorem posadzki pas placu zabaw dla dzieci na końcu którego zamontowano podest - który może pełnić funkcję estrady plenerowej.



W ramach obszaru zbudowano również wygrodzone siatką i wyróżniające się kolorem posadzki boisko sportowe dla młodzieży.



Obrazu całości dopełnia oświetlenie nocne, podkreślające nie dotrzegalne w dzień cechy projektu.

Źródło, w tym źródło zdjęć: www.stadt-zuerich.ch



Tagi: społeczeństwo, miasto, urbanistyka, Szwajcaria, Zurich


2008-04-23 03:48
 Oceń wpis
   
W biuletynie Krajowy Rynek Nieruchomości znalazłam sensacyjną informację o pracach Platformy Obywatelskiej nad projektem ustawy, dotyczącym uwłaszczenia ogródków działkowych.


Źródło zdjęcia arbiter.pl

"Prawo posiadania ziemi działkowiec miałby otrzymać bezpłatnie. Nowi właściciele mają otrzymać również możliwość postawienia na swojej działce domku jednorodzinnego, o ile wcześniej grunt nie został uwzględniony przez gminę w planach zagospodarowania przestrzennego jako teren zielony. Jak czytamy dalej, ustawa musi nie tylko zabezpieczać prawa działkowców, ale także interes gminy. Chodzi przede wszystkim o to, aby oddane w ręce działkowców tereny nie stały się kością niezgody pomiędzy ich właścicielami a gminą. Jeżeli w planach zagospodarowania przestrzennego działki są przeznaczone do pozostawiania jako tereny zielone, nie ma mowy o budowie domu. Podobnie jest również w przypadku, kiedy na terenie działek zaplanowano budowę drogi. Prace nad projektem ustawy mają zakończyć się w drugiej połowie maja."

Interesujące są odpowiedzi na dwa pytania. Większość ogródków działkowych lokalizowana była w planowanych korytarzach komunikacyjnych. Co stanie się jeśli plan miejscowy obejmujący teren całego miasta został uchylony Ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 2003 roku, a nowych planów nie udało się jak dotąd opracować - taka sytuacja ma przykładowo miejsce w Łodzi? Dla terenów ogródków nie obowiązuje żaden plan, w związku z tym z formalnego punktu widzenia nie ma podstaw do nie uwłaszczania działkowców na wspomnianych terenach - pierwotnie rezerwowanych dla korytarzy komunikacyjnych dróg które od lat czekają na realizację. W Łodzi skala tego akurat problemu jest poważna.

Podobnie rzecz ma się z terenami zielonymi. Również większość ustaleń dla tych terenów przestała obowiązywać wraz z wygaśnięciem
planów tzw. ogólnych zgodnie z Ustawą z 2003 roku.

Czy w sytuacji braku planu gmina będzie miała podstawy do odmowy wydania decyzji umożliwiającej zabudowę na tych terenach?

Źródło: Krajowy Rynek Nieruchomości
Tagi: komunikacja, prawo, nieruchomości, urbanistyka


2008-04-21 23:07
 Oceń wpis
   
W ramach rządowego programu "Orlik w każdej gminie do 2012 roku ma zostać zbudowane boisko.

Boisko lub raczej zespół dwóch boisk: do piłki nożnej, o wymiarach 62x30 metrów i drugie mniejsze, wielofunkcyjne o wymiarach 32x18 metrów. Pierwsze ze sztuczną trawą, bramkami 2x5m i chorągiewkami w narożnikach. Drugie wyposażone w stalowe kosze z regulowaną wysokością i słupki do rozpięcia siatki. Obok boisk znajdzie się budynek mieszczący szatnie i sanitariaty. Całość zostanie ogrodzona płotem o wysokości 4m. W projekcie przewidziane są również słupy z reflektorami, co pozwoli na korzystanie z boisk również po zmroku.



Jak donosi Gazeta Wyborcza:
"Rządowy program "Orlik" zakłada, że do 2012 r. taki kompleks powstanie w każdej gminie. Premier Tusk obiecał to w exposé ("w każdej polskiej gminie do roku 2012 powstanie boisko ze sztuczną murawą i z oświetleniem, aby wszystkie polskie dzieci mogły oprócz domu i szkoły znaleźć także miejsce, które będzie budowało także poczucie wspólnoty, będzie skutecznie dbało o zdrowie naszych najmłodszych, będzie budowało umiejętność kooperowania, będzie w przyszłości przygotowywało najmłodszych Polaków do dorosłego życia"). (...)

Kompleks sportowy z szatniami, płotem i oświetleniem kosztuje 1 mln zł. Rząd - oprócz projektu - daje jedną trzecią tej kwoty. Na resztę po połowie zrzucają się gmina i urząd marszałkowski. Gmina musi też zatrudnić trenera, który będzie czuwał nad grającymi i dbał o obiekt.

Program podzielono na etapy. W pierwszym, tegorocznym, największą dotację dostało województwo pomorskie. Rząd dołoży tam aż do 71 kompleksów boisk. W opolskim - tylko do dziewięciu. Niemal wszędzie chętnych było więcej niż pieniędzy. Gminy, by wysupłać swoje 333 tysiące, sięgały do rezerw budżetowych, oszczędności, a nawet zaciągały kredyty.

W Wielkopolsce na 170 chętnych gmin dotację dostało 41. - Pierwszeństwo mieli ci, którzy starali się bez skutku o boiska w innych programach, nie mają hal czy basenów, za to najniższy dochód na mieszkańca - mówi Tomasza Wiktor z Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu.

W Łódzkiem decydowała m.in. wiarygodność finansowa samorządów. - Gdy powiat mówił: "pomożemy", szanse gminy rosły - mówi Jacek Grabarski z UM w Łodzi. W Małopolsce boiska przypadły głównie gminom wiejskim, bo dla ich mieszkańców "będą często jedyną propozycją na spędzanie czasu wolnego". Z kolei w woj. warmińsko-mazurskim przydzielono je większym miastom. - Jest szansa, że na wiejskie uda się zdobyć dotację z Unii, dlatego zaplanowaliśmy je na drugi rzut - wyjaśnia Urząd Marszałkowski w Olsztynie.
(...)
Jedyny zgrzyt to liczba boisk na ten rok. W lutym rząd mówił o 552. Teraz o "około trzystu". - Okazało się, że firmy nie są w stanie wybudować w 2008 r. tylu kompleksów, ile zaplanowaliśmy - tłumaczy Ministerstwo Sportu.

Pierwsze boiska mają powstać w Bodzechowie (świętokrzyskie), Racławicach (małopolskie), Konstantynowie Łódzkim i na warszawskiej Pradze."

Trzymajmy kciuki! Temat medialny, pewnie ma coś wspólnego z najgłośniejszą częścią orkiestry ale i tak pozytywny.

Źródło, również źródło zdjęć Gazeta Wyborcza
Artykuł autorstwa Marcina Markowskiego, Łódź
Tagi: społeczeństwo, sport, rekreacja


2008-04-21 07:58
 Oceń wpis
   
"Na naszych oczach znika fabryczna Łódź. Inwestorzy rozbierają fabrykę po fabryce, bo łatwiej rozebrać i postawić na pustym placu coś nowego niż rewitalizować i modernizować stare budynki. Łódź przestanie być wyjątkowym miastem z unikalną XIX-wieczną poprzemysłową architekturą.

Czarne chmury wiszą nad fabryczną Łodzią. Z powodu lenistwa, braku wyobraźni i zaniedbania tylko w ostatnich tygodniach zniszczono bezcenne zabytki architektury przemyslowej.

* Nie ma już przepięknej fabryki Biedermanna przy parku Helenów





* Zniszczono niewielką fabryczkę Pereca Marguliesa i Dawida Wolmana przy ul. Rewolucji 1905 69.




* Zaczęto wyburzać browar Anstadta przy ul. Sędziowskiej,





* Dramatyczny los spotkał budynek straży pożarnej przy ul. Sienkiewicza 54. Remiza spłonęła i nadaje się do rozbiórki, a strażacy są przekonani, że pożar był efektem podpalenia.

Skandal i barbarzyństwo

Historia niszczenia przędzalni Biedermanna i browaru Anstadta są do siebie podobne. W obu przypadkach łódzki magistrat wydał pozwolenie na ich wyburzenie. Obie nieruchomości Wojciech Szygendowski, wojewódzki konserwator zabytków zaczął wpisywać do rejestru zabytków. Władze Łodzi zgodę na wyburzenie browaru wydały już po rozpoczęciu działań konserwatora, a nie powinny tego robić. To żenujące, że instytucje, których siedziby dzieli 100 metrów nie potrafiły porozumieć się w tak ważnej kwestii. Wystarczyłby jeden telefon i zabytek nie zostałby częściowo zniszczony! Ile jeszcze takich pozwoleń na wyburzenie symboli przemysłowej historii miasta czeka na podpis urzędnika w jednym z pokoi łódzkiego magistratu? Nie wiadomo, bo takich informacji nie udzielają.

Prezydent Jerzy Kropiwnicki zapisze się na kartach historii miasta również tym, że w czasie jego dwóch kadencji z krajobrazu Łodzi bezpowrotnie zniknęły symbole jej przemysłowej potęgi - imponujące tkalnie i przędzalnie, unikalne elektrownie, stare browary.

- W ciągu ostatnich lat wyburzono więcej zabytkowych budynków niż w ciągu całego PRL. To skandal i barbarzyństwo! - grzmi architekt Marek Janiak.

Przykłady, że Janiak ma rację: * wyburzona została wspaniała secesyjna elektrownia przy al. Politechniki. * zmieciono z powierzchni przepiękny kompleks Norbelany między al. Mickiewicza i ul. Żwirki. * rozebrano stary komin przy al. Rydza-Śmigłego. * zniknęła przedwojenna fabryka przy ul. Dąbrowskiego, w której mieściły się zakłady dziewiarskie Pafino. * w katastrofalnym stanie jest dawna hala Unionteksu, w której w 1987 roku był Jan Paweł II.

W 2003 r. wygasł plan zagospodarowania przestrzennego Łodzi i z dnia na dzień straciły ochronę zabytki będące w gminnej ewidencji. Nowe miejscowe plany - przez zaniechanie, a może zaniedbanie - dotąd nie powstały. To właśnie luka w prawie pozwala inwestorom na bezkarne działania. Niedługo zamiast chwalić się unikalnym w skali światowej kompleksem poprzemysłowych budynków, pokażemy tylko pocztówki i książki o fabrycznej Łodzi. I wygląda na to, że NIKT nie poczuwa się za to do odpowiedzialności. Zawsze kończy się tak samo: - Te obiekty nie były w rejestrze zabytków. Zrobiliśmy to zgodnie z prawem - mówią wyburzający, a ich przedstawiciele grożą dziennikarzom sprawami sądowymi za pisanie o tym.

- Wyraziliśmy zgodę na rozbiórkę, bo nie mieliśmy innego wyjścia - tłumaczą się urzędnicy. - Nic nie dało się zrobić - bronią się konserwatorzy zabytków.

Dlaczego służby konserwatorskie nie chronią architektury poprzemysłowej, która jest największym bogactwem Łodzi? Dlaczego prezydenci i radni nie walczą z inwestorami o to, żeby zachowali tożsamość miasta? Dlaczego nie słychać zgodnego głosu środowiska architektów, że nie pozwalają wyburzać fabryk? Może jedynym wyjściem jest przykucie się do burzonego zabytku i robienie hałasu i krzyku, bo inaczej nikt nie usłyszy?!

Zróbcie coś!!!!

Panie Prezydencie. Panie i Panowie Konserwatorzy, Panie i Panowie Radni. Oczekujemy, że za każdym razem kiedy dowiecie się, że ktoś próbuje odebrać nam to, co mamy najcenniejsze, będziecie krzyczeć, a nie milczeć. Bo waszą sprawą jest bronić interesów łodzian i Łodzi, a nie inwestorów! Od kilkunastu lat europejskie miasta chuchają i dmuchają na stare fabryki, adaptują je i udostępniają turystom jako atrakcję. W Łodzi mamy fabryki, jakich nie ma już nigdzie indziej na świecie.

Są sposoby ratunku łódzkich zabytków. Trzeba zobowiązać inwestorów do adaptacji budynków. Można to zrobić, jeśli dawne fabryki zostaną wpisane do rejestru zbytków, albo będą opracowane miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Wtedy wszystkie działania na tych budynkach (malowanie, remonty, rozbiórki), będą wymagały akceptacji wojewódzkiego lub miejskiego konserwatora zabytków. Z kolei zabytki wpisane do tzw. ewidencji wojewódzkiej mają częściową ochronę. Każde uszkodzenie, zniszczenie, a nawet zmiany dotyczące stanu prawnego należy zgłaszać do konserwatora.

A teraz jest tak, że jedna decyzja urzędnika pozwala usunąć z powierzchni ziemi zabytek, który wpisał się w krajobraz miasta. Zdarzało się, że urzędnik nawet nie pofatygował się pod wskazany adres, żeby sprawdzić co zostanie wyburzone. Tak było z secesyjną elektrownią przy al. Politechniki i fabryką przy ul. Kamińskiego.

Szczycimy się przemysłową przeszłością, ale miasto nie ma żadnej strategii pielęgnowania jej. Inwestorzy robią co chcą, a nadzór budowlany ich nie pilnuje.

Pogrzeb przed magistratem

W sobotę pod siedzibą magistratu został zorganizowany symboliczny pogrzeb. Grupa Pewnych Osób "pochowała" fabrykę Roberta Biedermanna, którą dziesięć dni wcześniej niemal doszczętnie zburzyli właściciele. Nie zawiadomili o swoich zamiarach Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, a powinni, ponieważ konserwator zaczął wpisywać fabrykę do rejestru zabytków, aby nie dopuścić do jej rozbiórki.

W południe przed pałacem przy ul. Piotrkowskiej 104 kilkunastu żałobników odegrało pogrzebową muzykę, zapaliło świeczki i zabiło deskami trumnę ze szczątkami przędzalni, która stała przy parku Helenów. - Rzym ma Koloseum, Paryż ma wieżę Eiffla. Na pewno są starsze i piękniejsze zabytki niż łódzkie fabryki. Łódź została zbudowana mniej więcej 100-150 lat temu i jedyne co mamy jako nasze dziedzictwo kulturowe, naszą spuściznę tego szczególnego miasta to fabryki. Dlatego wyrażamy sprzeciw wobec bezmyślnemu ich niszczeniu. Urzędnicy nie potrafią zrobić nic, żeby powstrzymać inwestorów chcących postawić w tym miejscu blaszany supermarket - mówił na "pogrzebie" Michał z GPO. To początek społecznych protestów."

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź, autorki Aleksandra Hac, Joanna Podolska


 

Wyburzona ma zostać również słynna tkalnia w której Jan Paweł II spotkał się z łódzkimi włókniarkami. I to pomimo olbrzymiej wartości historycznej i symbolicznej obiektu..



Gdzie w tym wszystkim myślenie w kategoriach ekonomii, którego nie brakowalo  przykładowo inwestorom łódzkiej Manufaktury? Gdzie szacunek dla tożsamości miejsca, kultury?

Źródła ilustracji: Gazeta Wyborcza Łódź, Gazeta.pl Fotoforum, historiefabryczne.toya.net.pl







Tagi: kultura, społeczeństwo, Łódź, architektura


2008-04-20 04:22
 Oceń wpis
   

Kolejne zmiany w przepisach dotyczących możliwości odralniania gruntów w granicach miast grożą dalszym pogłębianiem chaosu przestrzennego.

Proponowane zmiany zamiast uprościć system prawny zmierzają do jego dalszego skomplikowania, a także do wzmocnienia roli biurokracji dzięki zwiększeniu wagi decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania przestrzennego. Instrument prawny - nieobecny w żadnym innym kraju europejskim - i sprzyjający uznaniowości ( wiadomo z czym się to wiąże) w urzędach, w proponowanym systemie zastąpi najpewniej całkowicie miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Chyba nigdzie na świecie o dopuszczeniu zabudowy na danym terenie nie przesądza klasa gruntu. W cywilizowanych krajach buduje się tam gdzie jest infrastruktura - zarówno komunikacyjna - czyli drogi urządzone, posiadające nawierzchnię - jak i techniczna - uzbrojenie terenu, w tym przede wszystkim kanalizacja. Brak spełnienia tych warunków grozi postępującym zanieczyszczeniem środowiska. Miasto / gmina najpierw uzbraja teren (również z udziałem inwestorów) a potem dopiero dopuszcza jego zabudowę. Część gruntu rezerwuje się (czyli trzeba go kupić - póki jeszcze jest to teren rolny) pod inwestycje publiczne - szkoły, przedszkola, żłobki, parki, skwery, zieleńce...


Tymczasem, przytaczając za Rzeczypospolitą:

Od jesieni grunty rolne gorszej klasy w miastach będzie można prościej odrolnić. Znikną też opłaty za wyłączenie z produkcji rolnej. To pomysł komisji Palikota, nie podoba się on przedstawicielom samorządowców. W tej chwili przeszło połowa gruntów rolnych leży w granicach administracyjnych miast.

– Chcemy, żeby do gruntów klasy IV – VI w miastach nie stosować ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych (dalej: ustawa) – mówi poseł Wiesław Woda z sejmowej komisji nadzwyczajnej „Przyjazne państwo” do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji, nazywanej komisją Palikota. Komisja zakończyła pracę nad projektem nowelizacji tej ustawy i skierowała go do laski marszałkowskiej. Zdaniem posłów zwiększy to podaż gruntów pod budownictwo.

– To, że nie będzie się stosować ustawy do niektórych gruntów, nie oznacza pełnej dowolności. Ziemia rolna nie straci automatycznie swojego charakteru – tłumaczy Wacław Knopkiewicz, radca prawny Kancelarii Grynhoff Woźny Maliński, który uczestniczył w pracach nad projektem.

Koniec wsi w mieście

Zdaniem mec. Knopkiewicza decyzja, czy dany teren przeznaczyć pod inwestycję lub budownictwo, czy też zachować jego przeznaczenie, będzie należała do właściciela terenu i gminy. Nie ma więc niebezpieczeństwa, że grunty typowo rolne stracą raptownie taki charakter. Po wejściu w życie nowelizacji, tam gdzie nie ma miejscowego planu, inwestorzy wciąż będą musieli występować o decyzję ustalającą warunki zabudowy, zanim wystąpią o pozwolenie na budowę. Za to zmiana przeznaczenia w miejscowym planie konieczna będzie tylko wtedy, kiedy przewiduje on rolne przeznaczenie terenu.

Bez opłaty

Projekt przewiduje też, że inwestor nie będzie musiał, tak jak obecnie, uzyskiwać decyzji o wyłączeniu gruntu z produkcji rolnej i wnosić z tego tytułu opłat, nierzadko w wysokości kilkuset tysięcy złotych. Nowela ma mieć zastosowanie także do spraw wszczętych, a niezakończonych przed jej wejściem w życie. Jeżeli więc gmina zacznie załatwiać zgodę na zmianę przeznaczenia gruntu lub inwestor wystąpi o decyzję zezwalającą na wyłączenie gruntu z produkcji rolnej, to nie będzie trzeba tych postępowań kontynuować. Po wejściu w życie ustawy nie trzeba będzie również uiszczać opłat rocznych za wyłączenie gruntu z produkcji rolnej, które nastąpiło przed wejściem w życie noweli. Ma to nastąpić 1 października 2008 r.

Będzie bałagan

Tego optymizmu nie podzielają przedstawiciele samorządów. – Sam pomysł jest dobry, ale nie do końca – ocenia Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich. Według niego, jeśli nowela wejdzie w życie w tym kształcie, inwestorzy zaczną budować, gdzie zechcą, a gminy nie będą mogły protestować. – Tymczasem – dodaje – ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie zawiera podobnego uregulowania. Gminy nie będą więc mogły w miejscowych planach decydować o zmianie charakteru gruntu rolnego. – Nie bardzo będzie wiadomo, które grunty są rolne. Gminy nigdy nie uchwalały bowiem planów dla gruntów typowo rolnych, bo po co plan dla pola – wyjaśnia Porawski. Z tych powodów do projektu noweli powinny zostać wprowadzone zmiany.

Inne propozycje

Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad swoimi zmianami. – Chcemy, żeby gminy w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego określały, które tereny przeznaczyć pod zabudowę – dodaje wiceminister. – Jeżeli na takim obszarze znajdą się grunty rolne, rada gminy podejmie uchwałę o zmianie ich charakteru na budowlany lub inwestycyjny. Procedury odrolniania będą jednakowe w całym kraju. Według pomysłu ministerstwa dalej trzeba będzie uzyskać decyzję o wyłączeniu z produkcji i wnosić opłaty. Ministerstwo zapowiada, że przekaże projekt do konsultacji społecznych w tym miesiącu.

Co mówią przepisy

Zasady odrolniania są jednakowe dla terenów rolnych wiejskich i miejskich.

Prezydent miasta (wójt, burmistrz) musi otrzymać na to zgodę. Wyraża ją w zależności od klasy gruntów minister rolnictwa lub marszałek województwa, następnie gmina w miejscowym planie decyduje, na co tereny rolne chce przeznaczyć.

Inwestor musi jeszcze uzyskać decyzję o wyłączenie terenu z produkcji rolnej i wnieść opłaty za wyłączenie danego terenu spod produkcji rolnej (nie pobiera się jej np. przy indywidualnym budownictwie).

Nalicza je starosta. Ich wysokość ustala na podstawie ustawy o ochronie gruntów rolnych. Im lepsza klasa gruntu, tym większa opłata. Pieniądze idą na Fundusz Ochrony Gruntów Rolnych, a dysponuje nim marszałek województwa.

źródło: www.rp.pl

Tagi: prawo, urbanistyka


2008-04-19 13:28
 Oceń wpis
   
Apel Fundacji Art of Living dotyczący akcji organizowanej wspólnie z Leśnictwem Miejskim w Łodzi: Posadź choć jedno drzewo!



Więcej informacji:
mojemiasto.org.pl

gpo.blox.pl
wiadomosci.ngo.pl

Nasze dęby
(szypułkowe):




Zdjęcia dzięki uprzejmości: brite z łódzkiej Grupy Pewnych Osób
Tagi: społeczeństwo, przyroda


2008-04-18 08:21
 Oceń wpis
   
Władze Krakowa przedstawiły nową strategię promocji miasta i wracają do tematu humanizacji blokowisk. Dotąd problem odnowy wielkiej płyty był w polityce miasta nieobecny. Przedsięwzięcie pod nazwą "Wielka płyta - wielka sztuka" to pomysł firmy Eskadra Market Place, która przygotowała strategię promocji Krakowa na lata 2008-2012. Projekt zakłada wykorzystanie wielkopłytowych fasad jako gigantycznych płócien.



Elewacje budynków z wielkiej płyty mają posłużyć jako podkład dla malarzy, którzy na nich umieszczą swoje dzieła. Ten projekt stworzy największą być może na świecie galerię sztuki współczesnej. Największą, bo będziemy ją mierzyli metrami kwadratowymi tych gigantycznych punktowców.
- Zmienimy trochę tkankę miasta tam, gdzie jest najbrzydsza - mówił Mateusz Zmyślony z firmy Eskadra. - Projekt został zaakceptowany przez prezydenta Krakowa i będzie wdrażany w ramach większego przedsięwzięcia być może już od tego roku.




Dzięki takim zabiegom zaniedbane bloki mają szansę przeistoczyć się w ikony współczesnej architektury. Co więcej, udane realizacje pozwolą polskim blokowcom zrzucić z siebie bezduszną maskę PRL-u, przykuwać uwagę zwykłych przechodniów.


źródło: www.bryla.pl / fot.2 - Manueala Dąbkowska


2008-04-16 05:11
 Oceń wpis
   
Grupa przedsiębiorców z Krakowa chce wybudować w mieście profesjonalny tor Formuły 1. Zapewniają, że ich gotowy już projekt spełnia restrykcyjne wymagania organizatorów wyścigów.

Budowa takiego obiektu to koszt kilkuset milionów dolarów. Na przykład nowoczesny tor w Bahrajnie kosztował 200 mln dolarów. Taki obiekt jest szansą na doskonałą promocję miasta na całym świecie. A dobrze przygotowany może być bardzo opłacalną inwestycją. Tym bardziej teraz, kiedy sukcesy odnosi pierwszy Polak w F1 - kierowca teamu BMW Sauber Robert Kubica.



Długość - nieco ponad 4 km. Całkowita powierzchnia terenu - 210 ha. Odległość od centrum miasta - 10 km, od autostrady - 1700 m, od lotniska - 8 km autostradą. - Parametry są idealne. A to wszystko w bardzo atrakcyjnym turystycznym mieście, z dobrą infrastrukturą hotelową, restauracyjną. Bardzo niewiele polskich lokalizacji spełnia wyśrubowane kryteria, które są warunkiem do rozgrywania imprez Formuły 1 - podkreśla dr Bogusław Podhalański z Politechniki Krakowskiej (jest też prezesem Inter Projekt Group). To pod jego kierunkiem na PK powstawał projekt toru wyścigowego na krakowskim Pasterniku.




źródło: bryla.pl
Tagi: kultura, społeczeństwo, sport


2008-04-14 23:02
 Oceń wpis
   
Poraził mnie artykuł w Gazecie Wyborczej traktujący o turystyce w indyjskich slumsach. Reality Tours - tak się to nazywa.
Najbardziej popularna ponoć dzielnica nędzy - Dharavi w Bombaju - jest jednym z przedmiotów owych wycieczek. Tak się złożyło że niedawno, pisząc o zagrożeniu jakie niesie ze sobą gwałtowny wzrost urbanizacji i związane z nim migracje ludzi do miast, zwróciłam uwagę na serię zdjęć właśnie z tego miejsca. Dla mnie było to przerażające.














Dharavi, Mumbai - źródło: urbz.net


Tymczasem, zamiast czynić z nędzy atrakcję turystyczną, można próbować takim zjawiskom zapobiegać, a nawet je leczyć!

Sztandarowym jest przykład Kurytyby. Działań podejmowanych przez wieloletniego burmistrza tego miasta Jamie Lerner'a i jego następcę Cassio Taniguchi. Na pewno wrócę do tego wątku. Tymczasem zapraszam na film o mieście, któremu się udało. Dzięki mądremu planowaniu!

Tagi: społeczeństwo, turystyka, brazylia, Indie, bieda, urbanistyka, Kurytyba


2008-04-14 19:33
 Oceń wpis
   
Legendarna gra komputerowa Sim City znajduje zastosowanie w tworzeniu wizji przyszłości miast.

Takim programem jest MetroQuest - oprogramowanie opracowane przez kanadyjską firmę Envision, które pozwala użytkownikom poznać zmiany jakie zajdą w mieście w przyszłości. Prognozy uzależnione od uwarunkowań i decyzji wprowadzanych przez obsługujących system planistów mogą dotyczyć wizji na okres do 40 lat i dłużej. Użytkownicy mogą również manipulować różnymi współczynnikami i sprawdzać "co się stanie jeśli" - czyli jak będą wyglądać przyszłe scenariusze dla ich miejscowości.



MetroQuest znalazła praktyczne zastosowanie w Manchesterze, w północnej Anglii. Możliwe scenariusze rozwoju regionu badane we współpracy z Urban Planning Department w Manchester University pozwoliły na wybór optymalnego wariantu.



Na indonezyjskiej wyspie Bali zastosowanie oprogramowania wykazało, że wyspę czekają poważne kłopoty. Przemysł turystyczny, który stanowi tam podstawowe źródło utrzymania, jest bezpośrednio związany z walorami srodowiska. Te z kolei znajdują się w poważnym niebezpieczeństwie na skutek zanieczyszczenia środowiska, związanego ze zbyt gwałtownym rozwojem.

Kanadyjski kurort narciarski Whistler zmodyfikował strategię rozwoju turystyki dzięki zastosowaniu symulacji. W efekcie miast zabudowywać kolejny stok górski skoncentrowano się na strategii przyciągania turystów w czasie mniej popularnych miesięcy letnich.

Wadą narzędzia jest brak ograniczeń budżetu. Próba stosowania proponowanych przez ekspertów od rozwoju zrównoważonego "najlepszych praktyk" wykazała, że koszty teoretycznie najlepszych rozwiązań przekraczały budżet większości gmin.

Jak stwierdził Dave Biggs - jeden ze twórców programu MetroQuest - w wywiadzie dla BBC News: "Zrównoważony rozwój nie może być definiowany w sposób akademicki - jest on definiowany przez społeczność danej miejscowości".

Źródło: BBC News

Walorów edukacyjnych SimCity, gry wymyślonej przez Williama Wright’a, dowodzi ponadto fakt iż jest wykorzystywana jako element programu nauczania planowania przestrzennego w Massachusetts Institute of Technology.
Tagi: ekonomia, miasto, urbanistyka, PPS


2008-04-13 22:21
 Oceń wpis
   
Towarzystwo Urbanistów Polskich, Urbanista sp. z o.o. i Murator EXPO
zapraszają na konferencję
JAK ZARZĄDZAĆ ŚRÓDMIEŚCIAMI NASZYCH MIAST?
OD TEORII DO PRAKTYKI

zorganizowaną przy wsparciu Centrum Development and Investments
19 kwietnia 2008 (sobota) 13.30-16.00
Warszawa – Torwar, ul. Łazienkowska 6a

Program
Wprowadzenie - prof. dr hab. Tadeusz Markowski, prezes TUP, przewodniczący Komitetu Przes-trzennego Zagospodarowania Kraju PAN, Wydział Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego, Kierownik Katedry Zarządzania Miastem i Regionem

I Część – prowadzenie: prof. dr hab. Sławomir Gzell, urbanista, Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej, Kierownik Zakładu Projektowania Urbanistycznego

• Referaty :
o Czym jest Town Centre Management i kto może na nim skorzystać – Stanisław Radomiński, MSR, Partner Institute of Place Management
o Urbanistyczne aspekty funkcjonowania centrów miast – dr hab. arch. Piotr Lorens, Politechnika Gdańska, Wydział Architektury, Kierownik Katedry Urbanistyki i Planowania Regionalnego
o Dwie dekady doświadczeń brytyjskich we wdrażaniu koncepcji TCM – Simon Quin, Dyrektor Naczelny Association of Town Centre Management, Wielka Brytania

• Prezentacja problemów miast:
o Łódź: Nowe inicjatywy zarządzania przestrzenią publiczną ulicy Piotrkowskiej (Urząd Miasta Łodzi - wiceprezydent Marek Michalik, Marek Lisiak, Architekt Łodzi)
o Poznań: Zarządzanie śródmieściem miasta poprzez plany miejscowe (Miejska Pracownia Urbanistyczna – arch. Małgorzata Kędziora;
Brama Teatru, projekt dla centrum Poznania (JEMS Architekci – arch. Marek Moskal)
o Bełchatów: TCM jako narzędzie zarządzania programami rewitalizacji (Urząd Miasta Bełchatów - wiceprezydent Janusz Mękarski, Małgorzata Stanasiuk-Mordalska)

II Część – prowadzenie arch. Grzegorz Buczek, z-ca redaktora naczelnego miesięcznika „Urbanista”
• Uczestnicy dyskusji panelowej, m.in.: Włodzimierz Adamiak (Fundacja Ulicy Piotrowskiej), prof. Andrzej Blikle (Stowarzyszenie Nowy Świat), przedstawiciel samorządu Warszawa-Śródmieście, Jarosław Kaniewski (CDI), Marcin Lugawiak (DGA SA), Mirosław Szydelski (AIG Lincoln), dr hab. Zbigniew K. Zuziak, PK.
• Dyskusja ogólna
• Podsumowanie – prof. dr hab. Tadeusz Markowski

Tagi: społeczeństwo, miasto, urbanistyka


2008-04-13 03:25
 Oceń wpis
   
W Pekinie z okazji igrzysk powstaje szereg nowych budowli. Ku chwale reżimu.
Postawione w tytule pytanie budzi emocje. Czy projektowanie dla państwa totalitarnego reżimu jest uczciwe i etyczne? Czy architektura to po prostu biznes czy również odpowiedzialność? I dokąd sięgają granice owej odpowiedzialności?

Do najsłynniejszych obiektów należą siedziba stacji telewizyjnej CCTV projektu Rema Koolhaasa i Ole Scheerena, Stadion Narodowy w Pekinie zaprojektowany przez Jacquesa Herzoga i Pierre'a de Meurona, czy oddane już do użytku budynek Pływalni Olimpijskiej - Aquacube i Terminal 3 Portu Lotniczego autorstwa Normana Fostera.


projekt siedziby CCTV , źródło: arcspace.com


Stadion Narodowy w Pekinie - wizualizacja , źródło: Twornica.eu


Budynek Pływalni Olimpijskiej, źródło: sport.pl


Terminal 3 Portu Lotniczego autorstwa Normana Fostera, źródło: bryła.pl

Od momentu wybuchu powstania w Tybecie wielkie sławy świata architektury do których należą: Wolf Prix, Daniel Libeskind czy Christoph Ingenhoven apelują o bojkot chińskiego inwestora. Są też tacy, którym projektowanie dla reżimu nie przeszkadza. Otwarcie deklaruje to Albert Speer - syn Alberta Speera - wielkiego budowniczego Niemiec hitlerowskich.

Z artykułu Hanno Rauterberg'a "
Nawet najgorszy despota może zrobić dla świata coś pożytecznego. Ma władzę, pieniądze, najczęściej odczuwa też wielką potrzebę zapisania się w historii ludzkości. Spełnia więc wszelkie warunki, których wymaga się od doskonałego budowniczego. Bez ingerencji tyranów i dyktatorów dziedzictwo kultury światowej bardzo by zubożało. Nie moglibyśmy podziwiać egipskich piramid, rzymskiego Koloseum ani francuskiego Wersalu. A w Chinach nie powstałyby wszystkie ekstrawaganckie budowle, które dziś nadają temu państwu wyjątkowo kosmopolityczny charakter.

Tak niezależnie, szybko i potężnie jak w Państwie Środka nie buduje się nigdzie na świecie. Dlaczego więc niektórych architektów gryzie sumienie, gdy przyjmują zlecenia z Pekinu? Chiny chcą się zmieniać, chcą się otworzyć, a rozwój architektoniczny może tylko przyspieszyć zachodzące w tym kraju przemiany. Właśnie w ten sposób myślało wielu z nas - do czasu, gdy usłyszeliśmy tragiczne wiadomości z Tybetu. (...)

Skąd biorą się te wszystkie moralne wątpliwości? Jeśli trzeźwo spojrzymy na całą sprawę, dojdziemy do wniosku, że architekt to biznesmen, który po prostu prowadzi swój interes. Nie handluje bronią ani narkotykami, ale sprzedaje własne projekty - tak jak sprzedaje się samochody czy wyroby jubilerskie. Nikt od producenta samochodów ani od jubilera nie oczekuje przecież, że ten zacznie nagle mieć wyrzuty sumienia z powodu pieniędzy zarobionych na handlu z Chinami czy innymi autokratycznymi państwami. Dlaczego więc mamy oczekiwać tego od architektów?

Najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest prawdopodobnie fakt, że budynek to jednak coś zupełnie innego niż luksusowy samochód czy droga biżuteria. Wszystkie te trzy elementy mogą być ozdobą wielkiego władcy, każdy z nich jest symbolem władzy. Lecz tylko o architekturze możemy powiedzieć, że znaczy coś dla ogółu, a jej egzystencji nie można sprowadzić tylko do zaznaczenia wysokiej pozycji jednostki w hierarchii społecznej. Architektura zaopatruje kraj nie tylko w pomieszczenia użytkowe, ale również tworzy codzienną rzeczywistość. Wypełnia sensem wizualny obraz państwa. Jest fundamentem, podporą, filarem obowiązującego systemu. I chociażby z tej przyczyny - jak twierdzą wzywający do bojkotu - żadnemu architektowi nie wolno zlekceważyć ustroju, dla którego pracuje.

Jednak również architekci-buntownicy mają problem z wyznaczeniem dokładnej granicy, bo tak naprawdę chyba żaden z nich nie potrafi określić, w którym momencie ich praca zaczyna wykraczać poza ramy tego, co słuszne. Kiedy architekt staje się współwinny? Czy wolno projektować dla na wpół demokratycznej Rosji? A dla autokratycznych Emiratów Arabskich? Czy przyjąć zlecenie ze Stanów Zjednoczonych nie zważając na więzienie w Guantánamo? Czy - polemizując - architekt powinien najpierw skontaktować się z Amnesty International, zanim zgłosi się do zagranicznego konkursu? Jak widać również w przypadku architektury kwestia moralności jest niezwykle zawiła.

Bardzo trudno jest też znaleźć odpowiedź na pytanie, kiedy i w jakich okolicznościach architekt rzeczywiście zaczyna odgrywać rolę poplecznika i gloryfikatora władcy. Czy dopiero wtedy, gdy wzniesie dyktatorowi pomnik? A może wystarczy zbudować w jego kraju most lub drogę?

Kalkulacje Pekinu są klarowne - strojąc się w awangardę rząd pragnie zademonstrować swoje otwarcie na świat. Najwspanialsze budowle na ziemi powstają dziś właśnie w stolicy Chin i wszyscy koniecznie muszą to zobaczyć.

Architektom można by więc rzeczywiście zarzucić, że nowy stadion pomaga ukryć nieprawości państwa za architektoniczną kokieterią lub że projekt drapacza chmur CCTV to wyraźny znak otwarcia na świat stacji telewizyjnej, która w rzeczywistości napędza machinę chińskiej propagandy i od początku powstania w Tybecie rozgłasza o nim same kłamstwa. W każdym razie każdy, kto stawia architekturze takie zarzuty, umniejsza jej rolę. Czyni z niej sługę, który spełnia wszelkie zachcianki władcy i ostatecznie staje się odbiciem jego siły i potęgi. Podążając tym tokiem myślenia doszlibyśmy do wniosku, że architektura to tylko kulisy, scenografia, na tle której wielki władca odgrywa swoją życiową rolę.

Jednak dobra architektura to coś więcej. Architektura w najlepszym wydaniu ocieka metaforycznym znaczeniem, a jej siła oddziaływania jest tak ogromna, że przytłacza zamiary panującego. Jest zarówno użytkowa, jak i uduchowiona. Z jednej strony służy władzy, a z drugiej sprytnie się jej wymyka.

Zarówno stadion olimpijski jak i budynek telewizji ukazują tę dwojaką naturę architektury. Mogą one, co prawda, nadać państwu trochę splendoru, ale nigdy nie będą ślepo hołdowały poczynaniom chińskiego rządu. Obydwie budowle nie mają jednoznacznej wymowy, a Pekin w ostatnim czasie nie cieszy się powszechnym szacunkiem na świecie. Wiele osób twierdzi, że nowe obiekty za bardzo odchodzą od chińskiej tradycji. Ich moc oddziaływania jest zbyt nikła, aby potwierdzić wyobrażenie Państwa Środka o samym sobie, nie mają siły wznieść się ponad współczesną rzeczywistość. Projekty te poszukują raczej nowych form wyrazu dla "kolektywnego ja". I ten, kto wierzy, że pomieszczenia, obrazy czy formy architektoniczne w ogóle mogą mieć jakikolwiek wpływ na naszą wizję świata, będzie widział w każdej budowli coś więcej niż tylko tło dla władzy.

Jednakże wciąż zbyt mało wiemy o tym, jak architektura oddziaływuje na człowieka. Jakie uczucia w nas wyzwala? W jaki sposób wpływa na nas? Byłoby więc absurdem, gdyby architekci przestali rozpatrywać propozycje z punktu widzenia etyki i ślepo przyjmowali każde dyktatorskie zlecenie. Nawet jeżeli projekt miałby ogromną wartość artystyczną, nic nie usprawiedliwi budowy mauzoleum dla tyrana czy więzienia dla więźniów politycznych. Architektura sama w sobie nie jest bowiem jeszcze sztuką, jest też celem. Pozostaje ściśle powiązana ze społeczną rzeczywistością i w żaden sposób nie może przed nią uciec. Ten stan rzeczy sprawia więc, że jest ona czymś przerażającym, ale też pięknym."
Źródło: Die Zeit, za Gazeta Wyborcza


Wizualizacja zwycięskiego projektu w rozstrzygniętym niedawno konkursie na Shenzhen International Airport Terminal 3, autorzy Massimiliano i Doriana Fuksas, źródło: dezeen.com

Gazeta Wyborcza przeprowadziła sondę dotyczącą opinii na temat: Czy słynni architekci powinni projektować dla Chin. Większość odpowiedzi była negatywnych. Jak powinni się Waszym zdaniem zachować twórcy tego projektu?
Tagi: chiny, kultura, społeczeństwo, etyka, tybet, architektura


2008-04-12 15:06
 Oceń wpis
   
Za pięćdziesiąt lat dwie trzecie ogólnej liczby ludzi na świecie będzie mieszkało w miastach - tak wynika z szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Tak szybki rozwój oznacza, że każdego dnia populacja miast na świecie wzrasta o kolejnych 180000 osób. Bardzo interesująca interaktywna mapa urbanizacji pokazuje ekspansję miast na świecie. Poniżej 3 wyjątki z prezentacji:
stan z roku 1955


z roku 2005:


oraz prognoza na rok 2015


Jak wynika z raportu UN Population Fund już w 2008 roku ponad połowa światowej populacji będzie mieszkała w miastach. Większość w krajach rozwijających się. Liczba ludności mieszkającej w miastach podwoi się w miastach Afryki i Azji w ciągu następnych 30 lat - ostrzega UNFPA. Oznacza to że liczba ludności w tych miastach wzrośnie o 1,7 biliona osób - czyli więcej niż w tej chwili zamieszkuje łącznie Chiny i Stany Zjednoczone Ameryki.

Tak szybki wzrost grozi katastrofą!

Z raportu The State of World Population 2007: Unleashing the Potential of Urban Growth, wynika że każdego tygodnia liczba ludności w miastach Afryki i Azji zwiększa się o około jeden milion. Do roku 2030 ogólna liczba mieszkańców miast przekroczy 5 bilionów, czyli 60% populacji świata.

Tak wielka fala urbanizacji
- jak twierdzą twórcy raportu - nie miała dotychczas precedensu w historii ludzkości.
Bez właściwego planowania tak gwałtowny rozwój doprowadzi do powstania gigantycznych slumsów, degradacji środowiska i radykalizacji postaw ludzi młodych.

Liczba osób zamieszkujących slamsy jest zróżnicowana w zależności od lokalizacji. Najgorzej sytuacja wygląda w rejonie Sahary, gdzie dzielnice biedy zamieszkuje ponad 70% ogółu ludności.


Powyżej: Sabah, Malezja - zdjęcie pochodzi z serwisu BBC NEWS


Dharavi, Mumbai - źródło: urbz.net

Źródło: BBC NEWS Special Reports
Tagi: społeczeństwo, urbanistyka


2008-04-11 18:05
 Oceń wpis
   
Niecodzienne podejście do tematu prezentacji nowoczesnej architektury odnajdziemy w filmie autorstwa Ila Bêka i Louise Lemoine Koolhaas Houselife.

Twórcy filmu, miast koncentrować się - jak to zwykle bywa - na prezentacji budynku, jego konstrukcji oraz wirtuozerii projektu, pozwolili widzowi zajrzeć w intymny świat codziennych czynności związanych z utrzymaniem domu
.


Koolhaas Trailer od wes na Vimeo.

Główną postacią jest gosposia Guadalupe Acedo, a dramaturgia koncentruje się wokół wykonywanych przez nią i innych pracowników czynności.



Jak każdy dom La Maison a Bordeaux projektu Rema Koolhas'a jest miejscem różnych codziennych aktywności, z całym związanym z nimi chaosem i ciągłymi zmianami.



Zlokalizowana na wzgórzu rezydencja składa się z trzech położonych jeden drugim prostopadłościanów. Sercem budynku jest zlokalizowana w jego centralnej części winda łącząca trzy poziomy. Winda, a właściwie platforma poruszająca się pomiędzy piętrami pozbawiona windowego szybu.

Poniżej kilka ujęć z filmu pochodzących z włoskiego czasopisma Abitare





Dalsze informacje o filmie można znaleźć w witrynie BekaFilms
Dalsze informacje o słynnym budynku w Bordeaux




Zródła: BekaFilms , BekaBlog , Abitare , CoolBoom
Tagi: film, kultura, społeczeństwo, francja, architektura


2008-04-10 05:03
 Oceń wpis
   
Szanowni Czytelnicy projektu MojeMiasto.org.pl

Jest nam szalenie miło zaanonsować kilka ważnych dla nas wydarzeń. Należymy od niedawna do sieci witryn promujących dobre praktyki uczestnictwa społecznego w planowaniu www.communityplanning.net

Nawiązaliśmy współpracę z pismem Autoportret wydawanym w wersji papierowej
oraz elektronicznej przez Małopolski Instytut Kultury. Pierwszym jej efektem jest bardzo ciekawy artykuł autorstwa Pani Profesor Krystyny Pawłowskiej o partycypacji społecznej w wersji polskiej. Polecam gorąco.

W marcowym numerze miesięcznika Urbanista ukazał się artykuł na temat
projektu MojeMiasto.org.pl . Przedruk niebawem znajdzie się na stronie.

Dla mnie rozpoczął się bardzo aktywny okres przygotowań do organizacji
Warsztatów Urbanistycznych dla Dzieci i Młodzieży, które odbędą się w
ramach łódzkiego Festiwalu Nauki, Kultury i Sztuki w weekend 26 i 27
kwietnia b.r. Serdecznie zapraszamy tych z Państwa, którzy mają dzieci w wieku szkolnym i mieszkają lub planują odwiedzić Łódź.

Pozdrawiam i zapraszam do lektury,
Małgorzata Hanzl

Tagi: partycypacja, urbanistyka, mieszkancy


2008-04-09 18:29
 Oceń wpis
   
Powracający w ostatnim czasie temat wysokiej zabudowy w śródmieściach wielkich miast Polski wywołuje liczne kontrowersje i dyskusje. Również na tych łamach. Tymczasem mówiąc wieżowiec niekoniecznie mamy na myśli to samo. Możemy rozmawiać o wieżowcach, wieżowcach i wieżowcach.

Kopenhaska pracownia
Bjarke Ingels Group - BIG - podjęła próbę twórczego wykorzystania charakterystycznego dla Danii przywiązania do modularności i racjonalizmu, wywodzącego się z budowlanej tradycji modernizmu, dla wykreowania nowego rodzaju ekspresjonistycznej architektury.



"Kopenhaga nazywana bywa "Miastem Wież". Sylweta historycznej części miasta obfituje w 18-to wieczne iglice i wieże. Od czasów modernizmu sylweta wzbogaciła się jedynie o obiekty racjonalne i funkcjonalne, a jednocześnie skrajnie nudne i powtarzalne. Tym samym wywołując publiczną krytykę dla wysokich budynków."



Miejsce zostało w całości pokryte siatką kwadratów o wymiarach 3,6x3,6 metrów, tworząc jedną ciągłą powierzchnię złożoną z drobnych komórek.



"Powierzchnia odkształca się dla wytworzenia tarasowego krajobrazu wież, mieszczących 40 000 m2 mieszkań, hotelu, biur i sklepów. Powstała w ten sposób kumulacja indywidualnych przestrzeni wewnętrznych oraz wspólnych przestrzeni zewnętrznych które w sumie dały efekt zbiorowej architektury o bardzo organicznym charakterze."



Projekt Lego Towers
Zespół projektowy: Bjarke Ingels, Andreas Pedersen, Camilla Hoel Eduardsen, David Vega, Eva Hviid-Nielsen, Jan Borgstrom, Tina Lund Hojgaard Jensen, Ville Haimala, Maria Sole Bravo

Źródło tekstu i możliwość obejrzenia większej ilości zdjęć - witryna BIG
Źródło ilustracji - nextnature.net ; dezeen.com

Tagi: urbanistyka, wieżowce, kopenhaga


2008-04-07 01:08
 Oceń wpis
   
Jean Nouvel został laureatem tegorocznej Nagrody Pritzkera - najbardziej prestiżowej nagrody architektonicznej na świecie. Komentarz może być tylko jeden: nareszcie!

Ogromny dorobek Nouvel'a - nazywanego poetą nowych technologii - stanowi kwintesencję współczesności. W swoich dziełach architekt odchodzi od powielania istniejących schematów a rezultaty - doskonale wpisujące się i współgrające z otoczeniem - każdorazowo stają się źródłem nowych wartości.



Z bogatego zbioru informacji dotyczących francuskiego architekta moją uwagę przykuł autorski opis projektu
Filharmonii w Paryżu. Bardzo pięknie oddaje on istotę budynku, zwraca uwagę potrzeba harmonii z miejscem.



Nota intencyjna autora - z opisu projektu
Filharmonii w Paryżu:

"W słowie filharmonia można z łatwością odkryć zamiłowanie do harmonii. Odgrywamy kompozycje harmonii kolejnych sekwencji, kompozycje harmonii miejskich. Filharmonia istnieje jako wydarzenie prestiżu, które utrzymuje relacje harmonii z Parkiem La Vilette, Cité de la Musique oraz z obwodnicą miasta.



Primo: harmonia ze światłem Paryża, promienie słońca w szarych chmurach, deszcz.. Architektura odbić dozowanych i komponowanych, tworzonych poprzez spokojny wzór wypukłości, zmaterializowanych poprzez chodnik z płyt surowego aluminium rysujących podłogę jak z grafik Escher'a.



Secundo: harmonia z Parkiem La Vilette, utrzymana poprzez zastosowanie wątku Tschumi'ego, pozioma altana pod budynkiem, punktuacja-obłęd, refleksy cieni w błyskach architektonicznych i stworzenie wzniesienia, pagórka La Vilette, skalnego reliefu dostępnego dla pieszych, który na wzór Buttes-Chaumont jest obserwatorium miejskiego krajobrazu.



Tertio: harmonia z Cité de la Musique poprzez narzucony rysunek rzutu i kierunki napieć przezeń zainicjowane.



Quatro: harmonia z obwodnicą i przedmieściem poprzez stworzenie znaku postrzeganego z dynamicznych i odległych perspektyw; znaku światła w nocy: punktuacji reliefu, programu.. Inny typ współbrzmień pozostaje do ustalenia ze współczesną muzyką i melomanem/melomanką, których może rozleniwić komfort odbioru dostępny dzięki posiadanym urządzeniom hi-fi i kolekcji CD (...)"



Źródło (również źródło ilustracji): dezeen design magazine
Tagi: kultura, francja, architektura


2008-04-04 01:05
 Oceń wpis
   
Kilka dni temu pisałam o widokach Warszawy prezentowanych podczas Targów Nieruchomości w Cannes. W stołecznej Gazecie Wyborczej z 25 marca znalazłam niemal te same słowa. Problemem zajęli się radni dzielnicy Śródmieście wzywając urząd miasta do sporządzenia planu.

"Komisja ładu przestrzennego ze Śródmieścia chce, by miasto sporządziło miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego w kwartale ulic: Al. Jerozolimskie, Nowy Świat, Świętokrzyska, Marszałkowska.

Do czasu braku planu radni Śródmieścia proponują, by stołeczne Biuro Architekta i Planowania Przestrzennego - jeśli już musi - wydawało decyzje o warunkach zabudowy, ograniczając wysokość do wielkości istniejących domów w najbliższej okolicy. Przypominają też, że układ urbanistyczny Ściany Wschodniej został określony w "Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Warszawy" jako dobro kultury współczesnej objęte ochroną konserwatorską. Dlatego tam nie powinno się dokładać bez planu żadnych nowych kubatur.

(...) Do tej pory obowiązywała niepisana zasada, że wysokie budynki można stawiać tylko na zachód od Pałacu Kultury. I że obok ośmiopiętrowego domu nie można w sercu miasta zbudować bezkarnie dwupiętrowego czy wielokrotnie wyższego - tak łudziło się wielu urbanistów. W wielu cywilizowanych krajach wystarcza bowiem zasada, że trzeba dopasować się do sąsiedniej zabudowy. U nas została ona twórczo rozwinięta i doprowadzona do absurdu: sąsiedztwo to dowolny najwyższy punkt w zasięgu wzroku, w centrum może to być Pałac Kultury albo hotel InterContinental. (...)"



źródło: Gazeta Wyborcza, dodatek Stołeczny
Tagi: kultura, warszawa, urbanistyka


2008-04-03 04:09
 Oceń wpis
   
Kandydaci na Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej prześcigają się w deklaracjach dotyczących tworzenia i poprawy jakości przestrzeni publicznych.

Hillary Clinton ogłosiła plan bez precedensu przeznaczenia 1.7 biliona $ na ufundowanie placów zabaw dla dzieci w każdej amerykańskiej gminie.

"(..) będę gotowa do podjęcia działań dotyczących ulic z starannie opracowaniymi planami uspokojenia ruchu, rewitalizacji dzielnic biznesu i stworzenia publicznych placów w każdej gminie of Bangor do Bellingham" deklarowała do 18 000 tłumu zgromadzonego na Reading Terminal Public Market in Philadelphia.

Obwieściła również swoje plany dotyczące tworzenia miejskich przestrzeni. Wśród planowanych przedsięwzięć znalazły się: ogrody w Northern Ireland, parki w stylu wiejskim dla dzieci w rejonach zabudowy mieszkaniowej zamieszkałych przez rodziny o niskim statusie materialnym oraz działania w ramach projektu Millennium Trail, a mianowicie utworzenie tras dla wycieczek pieszych na całym terytorium USA.



Barack Obama, zwiedzając historyczny Meadville Market House w Meadville, PA, zaproponował wizję, która może przyczynić się do zmniejszenia historycznych podziałów w Ameryce: "Możemy zbudować ścieżki rowerowe i kolejki wąskotorowe. Tak możemy! Możemy mieć bezpieczne, czyste, pełne życia parki. Tak możemy! Możemy odtworzyć ducha demokracji odtwarzając place miejskie. Możemy przywrócić ruch do naszych śródmieść. Możemy przyczynić się do wzmocnienia więzi sąsiedzkich promując ruch pieszy w każdym mieście, przedmieściu i miasteczku. Tak możemy! Yes we can!"

Tłum liczący 18 000 osób wiwatował z uznaniem - utrudniając tym samym wysłuchanie szczegółów planu stworzenia nowego urzędu Sekretarza ds. Przestrzeni Publicznych w gabinecie prezydenckim.

John McCain przyłączył się niedawno do debaty na temat przestrzeni publicznych deklarując się jako ich zdecydowany zwolennik."Kiedy byłem uwięziony w Wietnamie Północnym, siedziałem w celi i marzyłem aby przechadzać się chodnikiem, aby usiąść na wygodnej ławce w parku i aby móc spędzić sobotni wieczór w tętniącym życiem centrum" powiedział podczas gali w Houston.



"Ameryka jest najbardziej wolnym narodem na Ziemi. Nie możemy tolerować sytuacji, w której ludzie pozbawieni są możliwości spacerów w ich własnej miejscowości na skutek wadliwego planowania urbanistycznego i polityki preferującej wyłącznie rozwój transportu samochodowego."

Publiczność wiwatowała. W przemówieniu wezwał do stworzenia National Trust for Public Spaces - dla współpracy publiczno-prywatnej mającej na celu odtworzenie sławnych przestrzeni publicznych w każdym stanie USA.

Źródło: Project for Public Spaces
Tagi: polityka, usa, kultura, miasto, urbanistyka


2008-04-02 02:12
 Oceń wpis
   
Książę Walii zaapelował do angielskich architektów i planistów o umiar we wznoszeniu drapaczy chmur w bezpośrednim sąsiedztwie niskiej zabudowy historycznego centrum Londynu, tuż obok Tower of London i St Paul's Cathedral.



Ekstremalnie wysokie budynki wyglądają swietnie w miejscu do tego wyznaczonym. Taką lokalizacją jest Canary Wharf w londyńskim Dockland. Wysokościowce przyczyniają się do powstania nowej sylwety miasta, która może rywalizować z Manhattanem lub La Defense w Paryżu.



Natomiast, co również podkreślił książę, ich wznoszenie powinno być zakazane w historycznych częściach Londynu, a także w miastach takich jak Edynburgh i Bath, których historyczne centra rzadko wznoszą się powyżej kilku kondygnacji. Książę przywołuje przykład Berlina gdzie narzucono sztywne ograniczenia dotyczące wysokości nowej zabudowy.

Turyści wydali 7.5 biliona £ przy okazji zwiedzania Londynu w 2006 roku. Katedra Świętego Piotra i Tower of London były najwyżej opłacanymi atrakcjami.

Canary Wharf, podobnie jak La Defense oferuje miejsce dla drapaczy chmur - które stanowią w ocenie ksiącia wyraz korporacyjnych aspiracji. "Dlaczego drapacze chmur nie mogą być skoncentrowane tam właśnie zamiast zacieniać kościoły autorstwa Wren'a i Hawksmoor'a?"

Żródło oraz zdjęcia: Times Online, You’re scraping wrong part of the sky, Prince tells architects, 1 luty 2008

Tagi: kultura, urbanistyka


2008-04-01 02:14
 Oceń wpis
   
Specjalna komisja krakowskiej Kurii wybrała projekt Centrum Kultu Jana Pawła II. Jego autorem jest krakowski architekt Andrzej Mikulski. Centrum rozmiarami i architekturą przypominać będzie Watykan. Budowa rozpocznie się jesienią. Jako pierwszy zostanie wykończony centralny plac. 16 października, w 30. rocznicę wyboru Jana Pawła II na papieża, zostanie odprawiona na nim wielka msza św. z udziałem miliona wiernych. Organizatorzy spieszą się, ponieważ data ta wymieniana jest jako dzień prawdopodobnej beatyfikacji polskiego papieża.



Zwycięska praca została wytypowana w drugim etapie konkursu, na który napłynęło ponad 40 projektów z całego świata. Swoje koncepcje na budowę ośrodka kultu przyszłego świętego nadesłali do kurii architekci m.in z Brazylii, Stanów Zjednoczonych, Włoch, Holandii, a nawet Chin.



Tak jak w Wiecznym Mieście centralnym punktem w podkrakowskich Łagiewnikach jest olbrzymi, liczący blisko 3 ha plac, który pomieści kilkaset tysięcy wiernych. Stanie na nim kaplica, przyszłe miejsce spoczynku relikwii Jana Pawła II. W odróżnieniu od rzymskiego oryginału krakowski projekt jest mniej monumentalny. W parku zaprojektowano sieć alejek wzbogaconą o indywidualnie zaprojektowane miejsca: placyki, mostki, skwerki. Wszystko to ma zdaniem twórców zachęcić pielgrzymów do nawiązywania osobistych relacji z Bogiem.



Do spotkań ze Stwórcą będzie zachęcał wiernych również dom oraz Instytut Jana Pawła II. Gospodarze terenu - kuria krakowska - ściągają już z całego świata osobiste pamiątki po papieżu oraz jego dorobek teologiczny, filozoficzny i literacki. Metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz przyznaje otwarcie: gdy tylko Jan Paweł II trafi na ołtarze, stanie się patronem dla powstającego kościoła. "To będzie świątynia pod wezwaniem bł. Jana Pawła II" - mówi.



Jej sakralny charakter zwiększa to, że nieopodal „polskiego Watykanu” już od dawna znajduje się otaczane szczególną estymą i odwiedzane przez setki tysięcy pielgrzymów Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, w którym spoczywają relikwie św. Faustyny Kowalskiej. Miejsce jest również związane z samym Janem Pawłem II. To tutaj na terenie dawnego kamieniołomu Solvaya młody Karol Wojtyła pracował jako robotnik przymusowy w czasie niemieckiej okupacji.


Źródła: www.diecezja.pl / www.janpawel2.pl / dziennik.pl
Tagi: kultura, urbanistyka



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.