2009-12-29 15:04
 Oceń wpis
   

Lubię modernizm. Nawet bardzo. Zawsze przekonywały mnie współczesne formy budynków i argumentacja Loosa o zbędności ornamentu w architekturze.


Adolf Loos: "Dom bez brwi" w Wiedniu, źródło: http://www.phwien.ac.at

Lubię też twórczość Le Corbusier'a. Zwiedziłam sporo Jego budynków i bardzo mnie przekonują. Życie w jednostce marsylskiej jest całkiem sympatyczne - jeśli nie wierzycie możecie sami zobaczyć.

Zwróćcie przy tym uwagę proszę na staranność utrzymania obiektu - vide sposób konserwacji framug drzwiowych oraz froterowanie podłóg w hallach windowych.

Wczesne osiedla modernistyczne są genialnym miejscem do mieszkania. Weźmy np. takie osiedle Montwiłła-Mireckiego w Łodzi.


źródło: http://i204.photobucket.com

Sposób ustawienia niskich budynków, wewnętrzne dziedzińce, uroda architektury i bliskość zieleni - wszystko to tworzy świetne środowisko życia i tworzenia się relacji sąsiedzkich. Mówię o tym z całym przekonaniem bo mieszkałam w tym osiedlu kilka lat. Istotne znaczenie dla tworzenia przytulnej atmosfery ma również zróżnicowanie szerokości przejść i ulic, rozmieszczenie usług oraz co ważne i interesujące - ogrodzeń.

Jest cała masa osób które lubią modernistyczne osiedla o niewielkiej skali - takie jak np. łódzki Teofilów czy osiedle Radogoszcz Zachód. Z dużą ilością drzew, urządzeń osiedlowych, znów - o niewielkiej skali zabudowy. I z bliskością usług. Bo to są sympatyczne miejsca do życia. I to nawet wobec takiej sobie niekiedy jakości utrzymania zabudowy.

Sam Le Corbusier w zrealizowanym projekcie miasta odstąpił od wcześniejszych założeń teoretycznych proponujących wysokie wieże mieszkalne. Chandigarh  - nazywany też pięknym miastem - składa się z wielu wyodrębnionych jednostek dysponujących własną infrastrukturą, w tym infrastrukturą społeczną.

Formy zabudowy nie przytłaczają - potrafią za to zachwycać. Dbałością o detal, kolorystyką, formą, zestawieniem proporcji, harmonią. Dlatego znajdują swoich wielbicieli i są akceptowane.

Trudno akceptować rozwiązania chybione. Wykonane byle jak, z byle czego, nie konserwowane i zaniedbane. Przeskalowane. Produkowane masowo w fabrykach domów bloki, ustawione - jak to się wtedy mówiło - pod dzwig. Tak aby maszynie było wygodniej. Ludziom już niekoniecznie. Bez infrastruktury, bez usług. Albo osiedla dogęszczane niezgodnie z pierwotnym projektem. Konkluzja sama się nasuwa i jest całkiem oczywista - to co dobre broni się samo. Jedyna drobna uwaga - weryfikacja trwa dość długo i zazwyczaj sporo kosztuje.

Tagi: ludzie, miasto, urbanistyka, architektura, przestrzeń


2009-12-26 23:54
 Oceń wpis
   

Nawet z pozoru piękne idee bywają szkodliwe. Przykładem takiej idei okazał się być projekt dzielnicy Tuluzy le Mirail z lat 60-tych autorstwa Candilis'a, który był jednym z bliskich współpracowników oraz sukcesorem pomysłów Le Corbusier'a. Z pozoru rozumowanie, które proponował w uzasadnieniu tego projektu wydawało się niezwykle pociągające..

Obejrzyjcie sami: http://www.ina.fr/art-et-culture/architecture/video/I07110334/toulouse-le-mirail.fr.html

Tradycyjny Place de Capitole w centrum Tuluzy jest w godzinach popołudniowych całkowicie zajęty przez samochody. Parking zajmuje całość placu:


To oraz dalsze zdjęcia pochodzą z cytowanego powyżej oryginalnego filmu wyjaśniającego idee projektu zrealizowanego z udziałem autora projektu Candilisa. Podobnie jak przytaczane tu idee:

Dlatego w nowym osiedlu Toulose le Mirail ruch samochodowy będzie w sposób trwały oddzielony od ruchu pieszego. Nie chcemy aby place i skwery były w całości zajęte przez samochody, chcemy aby były zajęte przez ludzi.

Dlatego w sposób trwały - ciągłą ścianą budynków - oddzielimy dwa światy - świat ludzi i odpoczynku od świata samochodów i świata pracy:

Linearnemu centrum Toulouse Mirail towarzyszy linearny układ istniejących terenów zielonych.

W ramach tych terenów przewiduje się zachowanie istniejących budynków zabytkowych oraz dostosowanie ich do współczesnych funkcji.

 Współczesne miasto jest zbyt gęste. Trzeba je zastąpić otwartymi terenami zielonymi. Trzeba zapewnić mieszkańcom odpowiednie warunki życia.. Trzeba zostawić ulice sferze pracy a dla odpoczynku zapewnić otwarte tereny zielone.


Widok całości projektu


Oraz makieta przyszłej zabudowy. Zabudowy w postaci bloków o znacznej wysokości i długości. Mających pomieścić odpowiednio dużą ilość mieszkań. Zbliżoną do liczb cechujących tradycyjną zabudowę miejską.

Te wszystkie piękne i szczytne cele nie zostały zrealizowane. A raczej - zostały zrealizowane ale po realizacji okazały się odmienne niż założenia które towarzyszyły ich powstaniu. Pomysły Candilisa - projektanta Toulouse le Mirail okazały się fikcją.

Poniższy film to zbiór zdjęć wykonanych w 2002 roku, kiedy to podjęto decyzję o rewitalizacji dzielnicy i przywróceniu jej "skali miasta". Decyzja ta związana z wyburzeniami znacznej części istniejących bloków mieszkalnych była powodowana obok całkowicie niehumanitarnej skali budynków, obok całkowicie nie poddającego się przekształceniom środowisku życia - również względami natury społecznej. Kształt zabudowy, środowisko przyczyniły się do pogłębienia i wzmocnienia problemów związanych z wykluczeniem społecznym , przestępczością, zagrożeniem, obecnością licznych uzależnień u osób zamieszkających w tym osiedlu.

Dla tych z Państwa, którzy chcą przyjrzeć się temu jak to osiedle wyglądało tuż przed oraz w trakcie wyburzeń i przekształceń - jeszcze jeden film. W komentarzu cytuję: "miejsce określane przez mieszkańców jako nieludzkie", "trupi odór" i "rodziny które tam wciąż mieszkają - to niehumanitarne":


 
Expropriations au lance pierre, d'un monde à l'autre. Part1
Załadowane przez: Architecture-urbanisme. - Obejrzyj najnowsze wideo

Okazuje się że fikcyjne idee - z pozoru piękne i wspanale prezentujące się na płaskich rysunkach i schematach - mogą okazać się w rezultacie szkodliwe.

Bardzo ciekawy jest film pokazujący spotkanie projektanta dzielnicy z jednym z mieszkańców. Sam autor przyznaje, że zaburzona została skala. Że zdał sobie z tego sprawę po realizacji osiedla. Oraz że szczytne idee oraz opisy nowej dzielnicy, która miała w założeniach stać się nową Tuluzą roku 2000 w praktyce okazały się fiaskiem.


Zdjęcie pochodzi z zacytowanego powyżej filmu -kliknij aby obejrzeć.

Poniżej proces burzenia jednego z budynków.. Wyburzono bloki, które tworzyły barierę oddzielającą dwa światy - pierwotnie w założeniach świat komunikacji samochodowej i pieszej, świat pracy i odpoczynku - które w rzeczywistości stały się murami getta.

Pomysły okazały się fikcyjne. Ale to nie koniec tej opowieści. Działania, które musiały zostać podjęte aby doprowadzić do likwidacji wyrządzonych szkód okazały się (i nadal pozostają) bardzo kosztowne.

Powyższe zdjęcie pochodzi z witryny poświęconej GPV - Grand Projet de Ville dla dzielnicy Grand Mirail w Tuluzie. Z opisu: Projekt, na którego realizację przeznaczono 314 milionów Euro (największy budżet dla tego rodzaju projektów we Francji)  ma dwa obszary działań: społeczny oraz urbanistyczny. Celem projektu jest rekonstrukcja "tradycyjnego miasta" w tej pozbawionej tradycji miejsca części miasta, którą zamieszkuje ponad 10% jego mieszkańców oraz gdzie koncentruje się większość problemów społecznych: bezrobocie (dwukrotnie większe niż gdzie indziej), wykluczenie, dyskryminacja, koncentracja mieszkań socjalnych. Dzielnica się wyludnia pomimo że w całym mieście przybywa mieszkańców.
Założeniem w sferze urbanistycznej jest likwidacja "logiki zamknięcia" - wydzielenia, podziału. Przekłada się to na wyburzenie wielkich bloków mieszczących blisko 2000 mieszkań, urządzenie ulic, placów , alei, bulwarów, terenów zielonych.
W sferze społecznej rzecz dotyczy: edukacji, zapobiegania, integracji, rozwoju lokalnej demokracji, wspomaganiu rozwoju zatrudnienia i drobnej przedsiębiorczości.

 

Tak wyglądała ulica - a właściwie przejazd pod budynkiem łączący dwa światy - w dzielnicy Toulouse le Mirail - kadr pochodzi z drugiej części filmu Expropriations au lance pierre, d'un monde à l'autre, cytowanego powyżej:

Czy rzeczywiście nie można sobie było tej przestrzeni wyobrazić, przyrównać do skali człowieka i pomyśleć przed? Trudno to teraz rozstrzygać. Dość powiedzieć że tego rodzaju eksperymenty (eksperymenty na ludziach) ..nie wyszły.

Idee.. Myśl ludzka, jej kult wywodzący się jeszcze z epoki oświecenia jest we współczesnej filozofii krytykowana. Bo skutki ludzkich pomysłów - zwłaszcza tych nie kontrolowanych - bywały niekiedy tragiczne. Stąd popularność współcześnie filozofii racjonalności komunikacyjnej. Stąd również wywodzi się popularność idei partycypacji społecznej w urbanistyce. Bo wielostopniowa krytyka idei pozwala ją lepiej przemyśleć. I uniknąć skutków.. niekiedy groźnych. Epoka demiurgów w urbanistyce bezpowrotnie minęła. I chyba ..całe szczęście. Bo przecież jak powiedział twórca Le Mirail Candilis w przytoczonym tu wywiadzie - oni też chcieli zapewnić ludziom szczęście. I to wcale nie oznacza że idee są niepotrzebne.

Tagi: ludzie, miasto, urbanistyka, przestrzeń


2009-12-23 10:57
 Oceń wpis
   

Szanowni Koledzy i Koleżanki Urbaniści i Architekci,
Wiem że wielu z Was czyta lub też od czasu do czasu zagląda na te strony. Zwracam się do Państwa z prośbą. Podobnie jak zapewne my wszyscy podjęłam lekturę projektu zmian w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym opublikowanego ostatnio w witrynie Ministerstwa Infrastruktury. Dostrzegam tam co najmniej kilka zagadnień: nieraz drobnych, niekiedy większej rangi, co do których już w tym momencie mogę z całym przekonaniem powiedzieć że staną się źródłem konfliktów i niejasności natury technicznej, proceduralnej, formalnej i interpretacyjnej.

Nikt tak jak my nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji zapisów tej ustawy. Konsekwencji związanych z jej praktycznym stosowaniem w naszym codziennym funkcjonowaniu ale również konsekwencji pewnych niedociągnięć czy niedopowiedzeń w przestrzeni. Stąd moja prośba. Mój bblog jest jedynie jednym, malutkim głosem, głosikiem, który słabo słychać i który ma niewiele do powiedzenia. Jestem w stanie - również z racji posiadanego doświadczenia zawodowego - zauważyć tylko niektóre problemy.

Jestem przekonana że dotarcie do szerszego grona odbiorców, wspólna praca a następnie wspólne przedstawienie naszych poglądów mogłoby coś zmienić w tej arcy trudnej materii. Mamy liczne rzesze zwolenników, osób zainteresowanych kształtem polskiej przestrzeni. Wśród mieszkańców, odbiorców naszej twórczości, wśród ludzi w różnym wieku.

Możemy i jesteśmy w stanie podjąć działania aby po raz kolejny przepisy, które nas dotyczą nie musiały być przedmiotem nieustannej krytyki ze strony nas samych. Za pośrednictwem dostępnych kanałów: stowarzyszeń, organizacji zawodowych, również za pośrednitwem mediów w tym internetu. I tak musimy czytać nowe projekty aktów prawnych. I tak dostrzegamy ich konsekwencje. Zróbmy z naszej wiedzy użytek. Jesteśmy silnym środowiskiem, zespołem mądrych osób, zahartowanych do działania w trudnych warunkach. Bo nie jest łatwo funkcjonować w sytuacji ciągłego konfliktu, ciągle w rozjazdach, zmieniając w nieskończoność własne pomysły, będąc zmuszanym do zapisywania ustaleń i wygłaszania kwestii nie zawsze zgodnie z własnymi przekonaniami ale zgodnie z wolą władz i z interesem gmin i miast, które reprezentujemy.

Wierzę że nam się uda. Czego zarówno sobie jak i wszystkim Państwu życzę na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia oraz nadchodzący Nowy Rok 2010.

Korzystając z okazji życzę wszystkim Państwu, wszystkim moim Czytelnikom Wszelkiej Pomyślności i Szczęścia w okresie nadchodzących Świąt i w Nowym Roku,
Małgorzata Hanzl

Tagi: prawo, planowanie, przestrzenne, urbanistyka


2009-12-22 23:19
 Oceń wpis
   

Bardzo mnie inspiruje temat uprawy roślin dla potrzeb spożywczych w mieście. Zastanawiam się od pewnego czasu czy mi się ta idea podoba czy też nie. I sama nie wiem. W pierwszym odruchu miałam wrażenie że świat dosłownie stanął na głowie - o czym tutaj pisałam. Moda na uprawy w mieście - też coś.

Kiedy się jednak temu bardziej przyglądam, przymykając oczy oglądam pod światło i z każdej strony, zaczynam się zastanawiać że może jednak... W sumie doskonale widzę jakie tego rodzaju pomysły niosą skutki społeczne. W mojej ocenie absolutnie pozytywne. Mamy takie miejskie ogródki w samym centrum Łodzi w postaci działek pracowniczych np. przy ulicy Spornej. Ludzie - zwłaszcza starsi - się tam spotykają, odwiedzają, wychowują wnuki. Kwitnie życie towarzyskie, nawiązują się relacje społeczne. Można ogródkami - jeśli już się jest dopuszczonym do zamkniętego kręgu ich użytkowników - pokonać całkiem sporą trasę, wejść jest kilka i są to ukryte w siatce furtki niczym do tajemniczego ogrodu z bajek dzieciństwa. W środku - jak to w ogródkach: skromnie, przaśnie ale kolorowo i schludnie. Grządki, kwiatki, grille - teraz to wszystko przyprószone śniegiem ale wiosną znów rozkwitnie. Zadbane, bardziej niż zieleń publiczna. Ludzie zazwyczaj dbają o swoje nawet jeśli jest to własność tymczasowa.

Patrząc na to samo z innej strony we współczesnej sztuce ogrodowej od iluś lat obecna jest moda na wykorzystywanie roślin jadalnych, w tym drzew owocowych, zbóż.. Popatrzcie na poniższe zdjęcie, to nie tylko park ale również miejsce upraw.


Shenyang Architectural University Campus, Taizhou City, Shenyang City, Liaoning Province, China
źródło:
http://www.asla.org/awards/2005/05winners/entry_090.html

Jeszcze z innej strony: w Kurytybie uznawanej za przykład mądrego zarządzania trawę w parkach wyjadają owce, które się tam pasą. Nie trzeba jej już dodatkowo kosić i jest zadbana.


źródło: panoramio.com, zdjęcie Luciano R Oliveira

No i wreszcie powszechne ostatnio wszędzie trendy guerilla gardening - o których w Łodzi już słyszeliśmy, nie wiem jak w innych polskich miastach.


źródło: GPO.blox.pl

Choć np. Park na warszawskich Kabatach o którym mówiło się dużo w ubiegłym roku to też opowieść z tej samej bajki..

W podręczniku o urządzaniu dobrych przestrzeni miejskich ( o którym tu było nie tak dawno) zaleca się wspólnie sadzić petunie dla zainicjowania pozyskiwania zaufania mieszkańców i budowania relacji międzyludzkich. Coś w tym uprawianiu ogrodów jednak jest..

Tagi: społeczeństwo, miasto, partycypacja, społeczna, estetyka, mieszkańcy, działania oddolne


2009-12-22 11:34
 Oceń wpis
   

Uwagi do wyłożonego projektu Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Łodzi

 
I. Elementy struktury przestrzennej miasta
 
1. W przedłożonym projekcie studium nie sporządzono poprawnej analizy elementów struktury przestrzennej miasta wskazującej takie elementy układu przestrzennego jak:
- główny element krystalizujący – jakim jest ortogonalna, regularna siatka ulic z zabudową pierzejową o średniej wysokości 4-5 kondygnacji ,
- dominanty i miejsca, obiekty szczególne jako znaki w strukturze miejskiej ułatwiające orientację i odczytywane przez mieszkańców,
-  ulice, z określeniem ich charakteru, wynikającego między innymi z proporcji, sposobu zdefiniowania w przestrzeni, nawierzchni, obecności zieleni, etc
- węzły – z podziałem na węzły związane z obecnością dużego natężenia ruchu oraz węzły struktury przestrzennej – place, skrzyżowania o znacznym nasileniu cech przestrzennych
-  wybitne elementy krajobrazu , w tym otwarte (niezabudowane) tereny zielone,
-  pasma graniczne – bariery w strukturze miasta, zakłócające poprawne funkcjonowanie, np. ulice o znacznym natężeniu ruchu
-  rejony urbanistyczne – podstawowe jednostki jednorodne morfologicznie o różnym stopniu natężenia występowania cech je charakteryzujących – w tym tereny wykorzystane ekstensywnie.
 
 
Brak tej analizy a w każdym razie brak jej przełożenia na zapisy projektu studium skutkuje, między innymi:
-  brakiem rozwiązania problemów związanych z konfliktami występującymi w tej dziedzinie, i.e. niezabudowane obszary w strefie centralnej, obecność pasm granicznych dzielących miasto,
-  brakiem wykorzystania szans rozwoju np. węzły komunikacyjne (wyjaśnienie na potrzeby bloga - mam na myśli komunikację zbiorową oraz ruch pieszy, ruch samochodowy nie sprzyja interakcjom i kontaktom międzyludzkim) i brak wskazań dla wytworzenia w ich rejonie przestrzeni publicznej wysokiej jakości,
-  brakiem zapisów chroniących istniejące wartości, w tym: wybitne elementy krajobrazu oraz co bardzo ważne główny element struktury przestrzennej jakim jest ruszt ulic w śródmieściu z obudową o charakterze pierzejowym, o określonej wysokości.
 
2. Przedłożony projekt studium proponuje zastąpienie dotychczasowego, definiującego tożsamość miasta rusztu równoległych i prostopadłych ulic w centrum o zwartej pierzejowej obudowie tzw. „zielonym kręgiem tożsamości i kultury”. W ramach tegoż kręgu poza istniejącymi parkami i obiektami zabytkowymi (krąg nie obejmuje wszystkich tego rodzaju elementów) znajdują się również inne obszary, w tym np. ogródki działkowe. Czy studium zakłada przekształcenie tych obszarów na zieleń parkową? Z odpowiedzi urzędników podczas dyskusji publicznej zorganizowanej w ramach procedury s.u.ik.z.p. wynika że nie. W ramach tego obszaru znajdują się też tereny funkcjonującego rzemiosła i usług – czy miasto planuje wykup tych terenów i przekształcenie na tereny publicznej zieleni parkowej? Jeśli nie – należy przyjąć że zapisy studium dotyczące tzw. Zielonego kręgu tożsamości i kultury są w dużej części fikcyjne.
 
Wnoszę w związku z tym uwagę aby powrócić do istniejącego, wynikającego z historii miejsca układu głównych elementów tożsamości, który należy w ramach dokumentu studium zdefiniować i w zapisach utrwalić. W tym również poprzez zapis wymogu sporządzania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dla całości obszaru śródmiejskiego miasta oraz poprzez zapisanie szczegółowych, konkretnych ustaleń do zapisania w tychże planach. W tym w szczególności zapisania w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego:
- wymogu ochrony pierzejowej obudowy ulic,
- wymogu ochrony obiektów fabrycznych, zabudowy czynszowej i rezydencjonalnej – ujętych w tzw. ewidencji zabytków
- wymogu ochrony istniejącej nawierzchni tam gdzie nadal istnieje nawierzchnia zabytkowa
- wymogu wprowadzenia zieleni w formie małych skwerów/placów zabaw/parków dla podniesienia jakości życia w śródmieściu
-  ograniczenia wysokości zabudowy poza istniejącymi już koncentracjami zabudowy wysokiej w rejonie ulicy Mickiewicza-Piłsudskiego i w rejonie tzw. „Nowego Centrum” ale bez dopuszczania lokalizacji tzw. wysokościowców (również przez wzgląd na potrzebę zapewnienia tego rodzaju obiektom właściwych parametrów obsługi – dojazd, infrastruktura – co będzie musiało być realizowane kosztem innych obiektów).
 
II. Ochrona terenów otwartych i zagadnienia rozwoju
 
Przedłożony projekt studium uwarunkowań podwaja dotychczasowy obszar strefy zurbanizowanej miasta wprowadzając na terenach dotychczas użytkowanych rolniczo nowe tereny zabudowy: mieszkaniowej jednorodzinnej, usług i składów dla obsługi ruchu tranzytowego oraz tereny dla lokalizacji nowych inwestycji przez inwestorów zewnętrznych. Wszystkie te zamierzenia są co najmniej dyskusyjne wobec stale od wielu lat zmniejszającej się liczby ludności Łodzi – o której w przedłożonym projekcie studium wyraźnie się mówi. Konieczność budowy infrastruktury technicznej: dróg, sieci uzbrojenia technicznego dla tych nowych terenów znacznie obciąży budżet miasta, a jest niezbędna poza względami użytkowymi i wynikającymi z potrzeb ochrony środowiska również ze względu na wymogi unijne.
 
Odrębną kategorią spraw jest wskazywanie w projekcie studium wyłącznie na wielkich inwestorów zewnętrznych jako na jedyne źródło dochodów miasta. Tymczasem przy wzroście kwalifikacji mieszkańców Łodzi stopniowo przestajemy być konkurencyjni jako tania siła robocza. Działające w warunkach globalizacji koncerny międzynarodowe nie będą w naszym mieście lokalizować przedsięwzięć wymagających taniej siły roboczej ale – centra księgowe, call center i inne podobne, których pracownicy dla ograniczenia kosztów przedsięwzięcia powinni mieszkać w pobliżu miejsca pracy. Stąd tego rodzaju inwestycje lepiej lokalizować w centrum lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie – tym bardziej że ich uciążliwość dla środowiska w tym zdrowia mieszkańców jest znikoma.
 
Innym aspektem tego samego zagadnienia jest brak zapisów dotyczących rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości, które z reguły są podstawą rozwoju gospodarki miejskiej i de facto pomimo licznych utrudnień rozwijają się w Łodzi stanowiąc podstawę dobrobytu miasta. Wspomożenie dla tego rodzaju działań – również poprzez właściwe projektowanie urbanistyczne  (np. mieszanie funkcji, odpowiednie kształtowanie ulic, rozmieszczenie usług publicznych i obiektów handlu wielko-powierzchniowego  tak aby wspomagać korzystanie z ulic – jako kanałów dostępu do drobnych usług i rzemiosła) –powinno przyświecać autorom studium uwarunkowań  i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Tego rodzaju zagadnienia są bowiem wymagane zapisami ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym jako obowiązujące zapisy studium.
 
Rozprzestrzenianie się zabudowy w sposób niekontrolowany jest ponadto związane z nasileniem problemów związanych z indywidualną komunikacją samochodową. Oraz potrzebą budowy kosztownej infrastruktury drogowej i parkingów aby pomieścić duże ilości samochodów przyjeżdżających do śródmieścia. Jest to absurdalne i może być rozwiązane w dokumencie planistycznym obejmującym cały obszar miasta – czyli właśnie w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.
 
Środki przeznaczone na budowę infrastruktury i budowę nowych dróg nie będą mogły być wykorzystane dla realizacji innych celów polityki przestrzennej. Nowe inwestycje będą lokalizowane  na obrzeżach pozostawiając środek miasta pusty, co przyczyni się do dalszej degradacji tej strefy. Będziemy mieli do czynienia ze zjawiskiem tzw. edge city, szeroko opisywanego w literaturze przedmiotu. Obecnie dzięki ograniczeniom zapisanym w obecnie obowiązującym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Łodzi z 2002 roku udaje się temu zjawisku w części przeciwdziałać, efekty czego zostaną przy przyjęciu przedstawianego projektu zaprzepaszczone.
 
To be continued..
Powyższe uwagi mają formę szkicową i nie wyczerpują zagadnienia.
Tagi: prawo, Łódź, przestrzenne, urbanistyka, studium, planowania


2009-12-20 22:37
 Oceń wpis
   

Na początek truizm, który na własny użytek nazwałam: rozwój odbywa się falowo, w drodze reakcji na wcześniejszą dysfunkcjonalność. Dotyczy to absolutnie wszystkiego - w tym również urbanistyki. Zwarta i nieuporządkowana struktura miast XIX wieku stała się źródłem reakcji w postaci modernizmu oraz rozlewania się przedmieść. To z kolei doprowadziło do rozluźnienia struktur miejskich i utraty wcześniejszej formy. Co stało i staje się źródłem nostalgii za minionym (o czym świadczy choćby ta witryna - oczywiście łódzka, jakżeby inaczej), chęci powrotu do źródeł i poszukiwania urządzonych przestrzeni publicznych. I to nawet wbrew wzrastającej powszechności kontaktów w sieci internet, które miast zastępować potrzebę kontaktów rzeczywistych przyczyniają się do jej rozwoju. Trochę jak w Tofflerowskiej Trzeciej fali, która za dzieło naukowe nie jest uważana (bo nim nie jest) ale przedstawia pewną wizję społeczeństwa współczesności, która bardzo powoli ..jakby nabiera uzasadnienia. Choć jak to bywa z wizjami zawiera uproszczenia. Nazywając rzecz po imieniu: ludzie odczuwają wzrastającą potrzebę aby spotykać innych w realnym świecie i to niekoniecznie celowo i niekoniecznie wyłącznie znajomych w sposób z góry umówiony. Dlaczego tak jest i skąd takie twierdzenie?

Jako że lubię posługiwać się cytatami - zacytuję. Jak już wiele razy Jane Jacobs, za Douglas'em W.Rae, który ten cytat uczynił mottem swojej książki pt. City Urbanism and its end (ostatnio nabyłam :) , a tłumaczenie "oddaje ducha" i nie jest dosłowne):

"Zaufanie jakie budzi miejska ulica tworzy się w długim okresie czasu poprzez wiele, wiele małych kontaktów w publicznej przestrzeni chodników. Rośnie kiedy ludzie zatrzymują się w barze na piwo, radzą się w sklepie spożywczym, albo udzielają rad ulicznemu sprzedawcy gazet, kiedy porównują opinie z innymi klientami w piekarni i kiedy schylają głowę wymieniając ukłony, pozdrowienia z dwoma chłopakami popijającymi colę na przystanku, kiedy obserwują dziewczyny czekające na wezwanie na obiad, kiedy zwracają uwagę dzieciom, kiedy dowiadują się o miejscu pracy w sklepie z wyrobami żelaznymi i kiedy pożyczają dolara od kioskarza, kiedy zachwycają się nowonarodzonymi dziećmi i współczują że płaszcz wypłowiał.


Ulubione ulice Jane Jacobs - źródło: http://www.cyburbia.org/

Zwyczaje bywają odmienne: gdzieniegdzie ludzie porównują wygląd psów, gdzie indziej porównują najemców mieszkań. Większość jest w ostentacyjny sposób i całkowicie trywialna ale ich suma nie jest trywialna w najmniejszym nawet stopniu. Sumą takich zwyczajnych, publicznych kontaktów na poziomie lokalnym - z których większość jest przypadkowa, większość jest powiązana ze sprawami do załatwienia, wszystkie wynikają z dobrej woli i nie są przez nikogo narzucone - jest poczucie publicznej identyfikacji ludzi, sieć publicznego szacunku i zaufania, oraz źródło czasu poświęconemu realizacji celów osobistych w powiązaniu z publicznymi. Nieobecność tego zaufania jest katastrofą dla miejskiej ulicy. Zaufania nie da się kultywować instytucjonalnie."

Ale można tak kształtować przestrzeń oraz tak prowadzić proces planowania przestrzeni publicznych aby je wspomagać - to już moja i nie tylko moja uwaga na marginesie.


Zdjęcia: http://www.lfa2008.org/

Jeszcze jedno spostrzeżenie na użytek wyartykułowanej na wstępie tezy o obecnej współcześnie potrzebie spotykania się w realnej rzeczywistości. A mianowicie mebel miejski, który stał się znakiem Festiwalu Architektury w Londynie w 2008 roku. Świeży kwiat - autorstwa pracowni Tonkin Liu. Przenośne urządzenie służące jako miejsce dyskusji i debat publicznych. Znak czasu?

PS. Jeśli ktoś zapomniał to jutro nas Łodzian czeka debata publiczna nad projektem s.u.ik.z.p. Ale to już całkiem inny temat.

Tagi: społeczeństwo, design, urbanistyka, społeczna, przestrzeń


2009-12-17 22:35
 Oceń wpis
   

W tłumaczeniu Prof. Jacka Wesołowskiego rozdział II-9 książki Jane Jacobs Death and Life of Great American Cities skrócony jest do jednego zdania, cytuję:

z rozdziału II-9 “Potrzeba małych kwartałów”
warunek 2: Większość kwartałów musi być krótka, to znaczy ulice i możliwości skręcania w przecznice muszą być liczne.

Opowiem pokrótce co jest napisane dalej, jako że ten fragment wydaje mi się szczególnie ważny.
W sytuacji gęstej siatki ulic istnieje możliwość korzystania z nich na wiele sposobów aby pokonać drogę z jednego do drugiego miejsca. Następuje dywersyfikacja sposobów poruszania się co z kolei sprzyja rozwojowi ekonomicznemu obszaru - wzdłuż ulic mogą tworzyć się sklepy, usługi w tym restauracje, kawiarnie, galerie etc. W rzadkiej siatce ulic ludzie mają mniej okazji do spotykania się, wzajemnych interakcji niż kiedy ulic na tym samym obszarze jest więcej.

Jacobs pisze o stagnacji - kiedy bloki zabudowy są długie i o "przepływie" kiedy są krótkie.

Dodam jeszcze od siebie - i nie tylko bo wszystko to koncepty zasłyszane i wyczytane tyle że potwierdzone własnymi obserwacjami. Gęsta siatka ulic, pasaży pieszych, ulic wewnętrznych jest charakterystyczna dla ożywionych obszarów śródmiejskich. To widać w naturze ale również na zdjęciach lotniczych. Duże kwartały, rzadka parcelacja są charakterystyczne dla przedmieść oraz wsi...

Jako że w Łodzi kwartały są gigantyczne potraktować to możecie jako komentarz do stwierdzeń zawartychw tym artykule (dotyczącym rozstrzygnięcia konkursu U źródeł Piotrkowskiej organizowanego przez MPU w Łodzi), co do których nie wiem na ile są odautorską interpretacją dziennikarską zasłyszanej wiedzy  a na ile mają swoje źródło w przytaczanych wypowiedziach. Dodam przy tym że wprowadzanie ruchu pieszego (a częściowo również kołowego) do wnętrz wspomnianych gigantycznych kwartałów wcale nie musi oznaczać budowy tamże ulic ani też swobodnego i nieuregulowanego korzystania z wewnętrznych podwórek w sposób uniemożliwiający normalne funkcjonowanie i zapewnienie właściwego standardu życia mieszkańcom.

Nota bene: W opracowaniu The City Shape Urban Patterns and Meanings Through History autorstwa Spira Kostof'a Łódź przytoczona jest jako jeden z najpóźniejszych (o ile nie najpóźniejszy) przykład planowania, które obecne było w Europie od czasów średniowiecza i w którym zabudowie miejskiej towarzyszyły uprawy rolne. Właśnie przez wzgląd na rolniczy charakter rozplanowania, który następnie skutkował zabudową o wysokiej klasie i standardzie od frontu i substandardową - przeznaczoną dla miejskiej biedoty w głębi posesji (o czym na kolejnej stronie tej samej książki - powyższe fakty są konstatowane przez autora spoza lokalnego środowiska, wśród opisów innych miast o ZDEGRADOWANEJ strukturze poprzemysłowej). Nie wiem czy powinniśmy się cieszyć i koniecznie dosłownie "konserwować".. Czy też lepiej osiągnąć cel w postaci ożywionego śródmieścia. Bez naruszania podstawowego układu geometrycznego równoległych i prostopadłych ulic (ze zwartą zabudową w postaci pierzei budynków) - jako stanowiących "główny element krystalizujący plan" - odpowiedzialny za tożsamość  oraz pozwalający na orientację w przestrzeni śródmieścia Łodzi. A także bez naruszania istniejącego układu parcelacji - poza wyznaczaniem nowych pasaży, przejść, przestrzeni publicznych wewnątrz kwartałów. O tym jak są wielkie oraz jak marnie zagospodarowane pisałam choćby tutaj.

Tagi: społeczeństwo, Łódź, urbanistyka, konserwacja


2009-12-16 18:19
 Oceń wpis
   

Zbliża się koniec roku i koniec roku rozliczeniowego. W sferze budżetowej, a więc również w samorządach skutkuje to nadzwyczajnym zwiększeniem aktywności. Nagle wszystkim zaczęło się spieszyć. Ilość poprawek do planów, wyłożeń, dyskusji publicznych i w ogóle wszelkiej maści działań nasiliła się w stopniu ponad przeciętnym. Jeszcze na dodatek sesja za pasem i studenci - mając w perspektywie trochę wolnego - nagle sobie przypomnieli, że powinni ze mną porozmawiać. Wszyscy i jednocześnie. Wszystko to skutkuje tym, że nie pamiętam jak się nazywam. Dlatego będzie krótko i nie na temat :)
Zrobiło mi się dziś szalenie przyjemnie bo mogłam nareszcie przyjrzeć się z bliska opasłemu tomisku zatytułowanemu Geoinformatics for Natural Resource Management w twardej oprawie liczącemu około 600 stron, w którym jest cały rozdział mojego autorstwa. A konkretnie podsumowanie i rozwinięcie mojej rozprawy doktorskiej. Książka wygląda tak jak poniżej, ukazała się w Nowym Jorku i jest podręcznikiem dla studentów.

Skoro już o książkach mowa to skorzystałam z przebogatej oferty księgarni Serenissima - nie tylko w Łodzi są tak sympatyczne miejsca, w Warszawie też - i zamówiłam sobie coś do poczytania na Święta. Ponoć już przyszło. Lista poniżej. Zapowiada się ciekawie. Pozdrawiam przedświątecznie...
Renia Ehrenfeucht Sidewalks Conflict and Negotiation over Public Space,
Douglas W. Rae: City.  Urbanism and Its End
Andrew Wiese: Places of Their Own: African American Suburbanization in the Twentieth Century,
John Brickerhoff Jackson: Landscape in Sight.  Looking at America

Tagi: książki, partycypacja, urbanistyka, lektury, gis, geomatyka


2009-12-12 21:44
 Oceń wpis
   

W kontekście dzisiejszej dyskusji, która toczyła się w studenckim Radiu Żak zatytułowanej Czy masz świadomość? , a w której miałam okazję uczestniczyć - niestety ze względu na grypę jedynie telefonicznie - mam olbrzymią ochotę przywołać artykuł który ukazał się w tygodniku Polityka, z lutego ubiegłego roku. Artykuł zatytułowany Wrzask w przestrzeni był zapisem wywiadu z Profesorem Tadeuszem Markowskim - Prezesem Towarzystwa Urbanistów Polskich, dr Adamem Kowalewskim, przewodniczącym Głównej Komisji Urbanistyki przy Ministrze Budownictwa oraz Januszem Korzeniem - wówczas redaktorem naczelnym czasopisma Urbanista. Przywoływane są również poglądy innych osób, między innymi Profesora Bogdana Jałowieckiego, oraz Profesora Mieczysława Kochanowskiego z Politechniki Gdańskiej. Bardzo ciekawy artykuł, zapraszam do lektury.

Jako podsumowanie przytoczę jedynie ostatni akapit:
"Pejzaż naszych wsi, miasteczek i miast w najbliższych latach maluje się w czarnych barwach. – Niejako na własne życzenie fundujemy sobie jeszcze bardziej paskudne otoczenie. Idziemy w dokładnie odwrotnym kierunku niż ci, którym zazdrościmy porządku, wspaniałej architektury, dumy z zachowania krajobrazu – mówi Janusz Korzeń. Czy można coś zrobić? Propozycji jest wiele. Wprowadzić od nieruchomości podatek ad valorem, który przyhamuje rozrzutne gospodarowanie gruntami i powinien skutecznie zagęścić zabudowę (w krajach Unii obowiązuje on wszędzie z wyjątkiem Polski, Irlandii i Grecji). Postawić na kształcenie nowoczesnych kadr urbanistów, bo dziś średnia wieku w tej grupie zawodowej to 75 lat. Zwiększyć uprawnienia państwa do ingerencji w decyzje samorządowe. Zmobilizować miasta do tworzenia planów zagospodarowania przestrzennego. Ale przede wszystkim tak przebudować prawo, by wreszcie przestało sprzyjać spekulantom, a zaczęło służyć powszechnemu ładowi przestrzennemu.

Bo jeśli tak dalej pójdzie, wcześniej czy później cała Polska zamieni się w skansen dziwactw urbanistycznych XX i XXI w. na europejską skalę."
(wyróżnienia powyżej moje)

Jako że sama muszę zakończyć wstępne rozpatrywanie uwag do planu - co jest czynnością cokolwiek skomplikowaną tudzież czasochłonną - dzisiejszy wpis ograniczę do tego zaproszenia. Jeszcze raz polecam przytoczoną wypowiedź.

Tagi: ekonomia, prawo, budownictwo, planowanie, przestrzenne, urbanistyka


2009-12-12 03:11
 Oceń wpis
   

Pisałam na ten temat wczoraj, dziś więc jedynie tytułem wyjaśnienia krótka notatka dotycząca procedur planistycznych obowiązujących we Francji a wprowadzonych w obecnej postaci całkiem niedawno bo w 2000 roku. Szczegółowsze informacje na ten temat można znaleźć np. we francuskiej Wikipedii. Sporo jest zresztą stron francuskich wyjaśniających te zagadnienia w przystępny sposób.

We Francji obowiązują następujące dokumenty planistyczne:
- miejscowy plan urbanistyczny plan local d'urbanisme (PLU), podstawowy dokument prawa miejscowego regulujący zagospodarowanie przestrzenne w gminie, składa się z następujących części: rapport de  presentation – przedstawienie założeń planu, projekt zagospodarowania i rozwoju trwałego projet d'aménagement et de développement durable (PADD) przewidziany na okres 10-20 lat, Document d'Orientations Particulières d'Aménagement (DOPA) wymagany dla programów ZAC i nowo tworzonych stref zabudowy .
- le plan de sauvegarde et de mise en valeur (PSMV) opracowywany przez organy władzy państwowej dla dzielnic środmiejskich wymagających ochrony ze względów kulturowych w procedurze i kształcie zbliżonych do PLU - ustalenia planu są bardziej szczegółowe i narzucają więcej ograniczeń jednocześnie przewidując instrumenty ekonomiczne pozwalające na ich wprowadzenie.
- mapa gminna la carte communale  - uproszczony plan zagospodarowania wyznaczający zasięg terenów stref zurbanizowanej i naturalnej a także tereny przedsięwzięć gminnych. Dokument taki może być uchwalany w niewielkich gminach wiejskich i nie zawiera ustaleń dotyczących zabudowy– obowiązują zasady Règlement National d'Urbanisme. Dokument powstaje w wyniku dyskusji ze społecznością lokalną. Projekt dokumentu przedkładany jest do wyłożenia publicznego.
- studium spójności terytorialnej schéma de cohérence territoriale (SCOT) jest dokumentem, obejmującym teren aglomeracji, który ma za zadanie wyznaczać ogólne kierunki zagospodarowania przestrzennego oraz zasady zrównoważonego rozwoju w dłuższej perspektywie czasowej (10 lat). Schemat określa cele polityki publicznej w kwestiach budownictwa mieszkaniowego, rozwoju ekonomicznego, transportu.  Materiał wyjściowy dla ustaleń studium stanowi analiza stanu istniejącego oraz wyniki debaty publicznej.
Oprócz powyższych dla przejścia od planu do realizacji wykorzystywane są narzędzia operacyjne działające w trzech płaszczyznach: operacji urbanistycznej, finansowania inwestycji oraz pozyskiwania gruntów.

Dokumenty planistyczne we Francji opracowywane są w drodze wielokrotnych konsultacji ze społeczeństwem. Rozpoczęcie procedury SCOT i PLU przewiduje szeroką debatę publiczną nad założeniami projektu – concentration. Debata ma za zadanie uzyskanie możliwie aktywnego udziału reprezentatywnej części społeczności lokalnej – jej przebieg jest oceniany jako jeden z elementów procedury i stwierdzenie nieprawidłowości może stać się podstawą unieważnienia uchwalonego dokumentu. Po opracowaniu projektu dokumentu poddawany jest on wyłożeniu publicznemu.  Za przebieg wyłożenia odpowiada komisarz ankiety, mianowany przez odpowiedni organ samorządu i zatwierdzony przez Radę Miasta. Podczas wyłożenia mieszkańcy mogą zapoznać się z następującymi dokumentami: wyjaśnienie przedmiotu wyłożenia, charakterystyka operacji, analiza wpływu na środowisko, plan sytuacyjny, ogólny plan prac, charakterystyka głównych prac, które mają zostać przeprowadzone, analiza skutków finansowych, wyjaśnienie wpływu rezultatów wyłożenia na przebieg procesu powstawania planu. Rola komisarza polega na objaśnianiu projektu, oraz na otrzymywaniu i dokumentacji uwag publiczności. Wyłożenia projektu planu trwa minimum miesiąc do dwu miesięcy i może być przedłużone o dalsze 15 dni. W ramach wyłożenia komisarz może zorganizować dodatkowe prezentacje projektu w merostwie oraz zebrania z mieszkańcami. Wyłożenie kończy się raportem przygotowanym przez komisarza.

Tagi: prawo, planowanie, przestrzenne, urbanistyka


2009-12-11 17:47
 Oceń wpis
   

Wiele się ostatnio mówi o projekcie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Łodzi. Nic dziwnego - jako że zbliża się termin debaty publicznej nad tym dokumentem, a sam projekt jest od pewnego czasu wyłożony do publicznego wglądu. Też się już na ten temat wypowiadałam i nie tylko ja.

Debata - debatą, wyłożenie - wyłożeniem ale wg. obowiązujących przepisów istotne znaczenie mają uwagi do studium składane na piśmie. Właśnie rozpatruję uwagi do jednego z planów - jest 20 o treści tej samej, kilka dotyczących pojedynczych posesji, kilka napisanych przez różnej maści i kalibru prawników, kilka autorstwa stowarzyszeń. Itd, itd.. Na ogół są ze sobą sprzeczne co jest w planowaniu normalne. Sprzeczności są objawem konfliktów i należałoby je w którymś momencie rozwiązać - ale to jakby osobny temat.

Uwagi rozpatruje wstępnie Prezydent a ostatecznie Rada Miasta. Załącznik o sposobie rozpatrzenia uwag jest integralnym dokumentem studium. Uwagi muszą być składane na piśmie lub w formie elektronicznej z bezpiecznym podpisem. Na ogół duża liczba uwag skutkuje potrzebą ponowienia procedury na skutek konieczności zmiany przyjętych w dokumencie rozwiązań. Jeszcze będę o tym pisać - chcę porównać naszą procedurę suikzp z francuską procedurą SCOT (schéma de cohérence territoriale) . Bo to teoretycznie podobne dokumenty, ale uchwalane w zdecydowanie inny sposób - w tym różnice dotyczą właśnie udziału mieszkańców. Reasumując SKŁADAJMY NASZE UWAGI. Skoro nasze prawo przewiduje taką formę wypowiedzi..

Zgodnie z Art.11 uopizp.
"Wójt, burmistrz albo prezydent miasta, po podjęciu przez radę gminy uchwały o przystąpieniu do sporządzania studium, kolejno: (...)
10) ogłasza, w sposób określony w pkt 1, o wyłożeniu projektu studium do publicznego wglądu na co najmniej 14 dni przed dniem wyłożenia i wykłada ten projekt wraz z prognozą oddziaływania na środowisko do publicznego wglądu na okres co najmniej 30 dni oraz organizuje w tym czasie dyskusję
publiczną nad przyjętymi w tym projekcie studium rozwiązaniami;
11) wyznacza w ogłoszeniu, o którym mowa w pkt 10, termin, w którym osoby prawne i fizyczne oraz jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej mogą wnosić uwagi dotyczące projektu studium, nie krótszy niż 21 dni od dnia zakończenia okresu wyłożenia studium; (...)"


Szczegółowe informacje o terminie i miejscu składania uwag zapewne znaleźć można w witrynie Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Łodzi, która niestety w tej chwili nie działa..

Tagi: Łódź, planowanie, partycypacja, przestrzenne, społeczna


2009-12-11 00:04
 Oceń wpis
   

Tegorocznym laureatem światowego festiwalu architektury została nieduża (zatrudniająca 8 osób) firma Peter Rich Architects z Republiki Południowej Afryki za budynek Mapungubwe Interpretation Centre.


Źródło: www.designboom.com

Nagrodzony projekt jest instytucją kultury służącą lokalnej społeczności. I jak wynika z wypowiedzi autora - podstawowym obszarem zainteresowań firmy jest praca dla lokalnych społeczności przy tworzeniu tego rodzaju obiektów. Tak aby wykorzystywać lokalne tradycje, wpisywać się w lokalny kontekst, uczyć się od lokalnej ludności..


Źródło: www.designboom.com

Centrum usytuowane jest u zbiegu rzek Limpopo i i Shashe w miejscu i dla upamiętnienia tradycyjnej lokalizacji miejsca lokalnego handlu. Usytuowanie na zboczu płaskowzgórza, otoczone przez naturalną dla tego obszaru roślinność to tylko niektóre z cech tej architektury. Sama konstrukcja wykonana z lokalnych materiałów, siegająca do lokalnych tradycji budowlanych urzeka prostotą form i umiejętnością wpisania w zastane otoczenie.


Źródło: www.designboom.com

Zapewne jak zwykle pozostanę tendencyjną ale urzekła mnie również wypowiedź projektanta budynku dotycząca powołania i misji architekta - projektującego nie dla "bogatych tego świata" ale również dla lokalnych społeczności i w tym odnajdującego swoje życiowe powołanie oraz zamiłowanie. Oszałamiająca jest taka skromność i bardzo się cieszę, że została nagrodzona. Oraz wezwanie skierowane przez autora do społeczności architektów aby "w szerszym zakresie służyć lokalnej społeczności".

2009 World Architecture Festival: World Building of the Year Award from The Architects' Journal on Vimeo.

A konkurencja była niebagatelna - bo np. taka - skądinąd świetny artykuł.

Źródło oraz więcej informacji o nagrodzonym obiekcie: http://www.designboom.com/weblog/cat/9/view/8082/peter-rich-architects-mapungubwe-interpretation-center-south-africa.html oraz http://www.worldarchitecturefestival.com/index.cfm


 

Tagi: społeczeństwo, urbanistyka, architektura, przestrzeń


2009-12-09 20:20
 Oceń wpis
   

Pomysł całkowicie szalony usypania gór z przetworzonych odpadów dookoła Warszawy jest prowokacją na ważny temat. Fizyczna granica przestrzeni, bariera nie do pokonania jaką są góry - i to góry śmieciowe, a więc nie nadające się do zabudowy - zwraca uwagę na temat fizycznego rozdzielenia miasta i wsi.


Wizja Jana Dziaczkowskiego na temat góry w Warszawie - źródło GW Warszawa

Moment w historii, kiedy magiczna granica 50% ludności zamieszkującej miasta została przekroczona mamy już za sobą. Miejski styl życia obowiązuje wszędzie. Wszędzie mamy - nie miasto - bo trudno to nazwać miastem - ale obszar zurbanizowany.  Od pewnego czasu pojawiąją się i stają się coraz bardziej aktywne ruchy namawiające do zakładania w miastach ogrodów służących uprawie roślin dla celów spożywczych.

Redefining boundaries: Urban Agriculture: Tiffany Tong from terrytalks on Vimeo.

To co jakiś czas temu było jedynie artystyczną prowokacją obecną w szalonych happeningach... Sama w jednym takim wydarzeniu uczestniczyłam, kiedy to artyści z Forum Fabricum, legendarnego klubu, który działał w Łodzi w latach 1998 - 2003, przywieźli byli krowę i tę krowę wypasali na łące za fabryką, gdzie mieściła się siedziba klubu. I była impreza wiejska.. (podejrzewam że świeże mleko też ). Jakiś czas temu stosowanie roślin uprawnych w mieście było jedynie modą na sposób urządzania ogrodów. Teraz powoli staje się to normą..

W tym kontekście artystyczna prowokacja Grzegorza Piątka i Marka Pieniążka pokazana dzięki Fundacji Bęc Zmiana może okazać się pomysłem wartym uwagi. Bo skutecznym i rozwiązującym pewne problemy. A że ja bym wolała żeby takie problemy rozwiązywać wzorem Europy zachodniej za pomocą narzędzi planowania przestrzennego. I że rozsądniej jest po prostu zapobiegać rozlewaniu się zabudowy stosując skuteczne instrumenty planistyczne i skuteczne prawo... Tak aby było miasto i była wieś albo małe miasteczka. A pomiędzy żeby było pole..

Mogę sobie woleć.. Jak w tym wierszyku z dzieciństwa.. Spadł kiedyś w lipcu
śnieżek niebieski,
szczekały ptaszki,
ćwierkały pieski.

Fruwały krówki
nad modra łąką,
śpiewało z nieba
zielone słonko.
Gniazdka na kwiatach
wiły motylki.
Trwało to wszystko
może dwie chwilki.

A zobaczyłem
ten świat uroczy,
gdy miałem właśnie
przymknięte oczy.

Gdym je otworzył,
Wszystko się skryło
I znów na świecie
Jak przedtem było.

Wszystko się pięknie
Dzieje i toczy...
Lecz odtąd - często
Przymykam oczy.
(J. Tuwim, Cuda i dziwy)

Albo jak w innej piosence, też z dzieciństwa (transkrypcja całkowicie fonetyczna): Pust wsiegda budiet sonce, pust wsiegda budiet ..

Tagi: ludzie, miasto, urbanistyka, przestrzeń


2009-12-07 23:06
 Oceń wpis
   

To się coraz częściej zdarza. Architektura, przestrzeń miejska staje się dynamiczna, traci statyczność. Staje się wielkim interaktywnym ekranem jak w Kunsthaus w Grazu.

Albo jak w projekcie Franka Gehrego dla Centrum Camerimage  w Łodzi, gdzie wielka ściana- ekran ma prezentować to co wydarza się wewnątrz.


Źródło GW Łódź

Lub - jak w projekcie stacji metra Wileńska - który troszkę mnie razi jeśli chodzi o wizualizacje wejścia - ale bardzo ujmuje, jeśli rzecz dotyczy rozwiązania przestrzeni pod ziemią. Peronów, których ściany mają być wielkimi ekranami przedstawiającymi to co na powierzchni.


Źródło: Bryla.pl

Bardzo też podoba mi się pomysł interaktywnych instalacji świetlnych zaproponowany w Amsterdamie dla przejść podziemnych i pod budynkami w blokowiskach. Mood light. Ruch jako element wzbudzający ruch światła, pulsowanie przestrzeni. To podnosi jej jakość i wpływa na poprawę bezpieczeństwa.


Źródło: Bryła.pl - artykuł o projekcie Mood Light w Amsterdamie

Nie tylko nasz ruch wywoła interakcję - nie czujemy się mali, bezradni wobec ściany ciemnego betonu. Jak w pokoju dziecka, kiedy mama gasi światło. I maluch zostaje sam. Takie zabiegi podnoszą jakość przestrzeni a nie kosztują - mimo wszystko - tyle co przebudowa, zmiana istniejących rozwiązań.

Interakcja, ruch jako element przestrzeni miejskiej. Jak bardzo różni się to podejście od współczesnych trendów rozwoju przemysłu motoryzacyjnego. Np. takich jak prezentowane w programie, który wczoraj oglądałam w Discovery Channel - ulepszanie rozwiązań stosowanych w samochodach dla całkowitego odizolowania nas od przestrzeni na zewnątrz. Dla zapewnienia na poziomie samochodu mini centrum rozrywki i komunikacji.

 

Tagi: kultura, bezpieczeństwo, design, miasto, przestrzeń


2009-12-05 12:05
 Oceń wpis
   

Ilość ciekawych spotkań, prelekcji, prezentacji i wykładów w ostatnim czasie przyprawia mnie o zawrót głowy. Trzy dni temu byłam na prezentacji projektu, który zamierza w Łodzi zrealizować Frank Gehry, a wczoraj dla odmiany miałam okazję wysłuchać na żywo wykładu Jona Norquist'a - prezesa Kongresu Nowego Urbanizmu, ruchu o którym już tu kilka razy była mowa. Prelekcja była treścią zbliżona do poniżej prezentowanej choć wątek polski był w niej bardzo mocno obecny (a jako że w Milwaukee - którego burmistrzem przez wiele lat był prelegent - mieszka liczna Polonia - to i polska piosenka również odśpiewana została :) ).

Wrócę jeszcze do tego tematu jako że ciekawy, a postępujący sprawl jest moim skromnym zdaniem większą katastrofą niż globalne ocieplenie (ale to już temat na inną dyskusję) ... Jest też na ten temat co nieco w łódzkiej GW, autorstwa Aleksandy Hac. Sporo też można się dowiedzieć z interesujących komentarzy czytelników.

Prezentacja twórczości Franka Gehrego była genialna. Bardzo mi się podobało.


Koncepcja dla Łodzi. Źródło: GW Łódź

Nie ukrywam że zainspirowały mnie słowa znakomitego architekta i wielkiej klasy twórcy. Jednocześnie film Sydney'a Pollocka, prezentowany przed prezentacją dał szansę poznać metodę pracy. Powiem tylko że podobałoby mi się tak uczyć studentów.

Jednak teraz będzie niekoniecznie o Muzeum Guggenheima. Od dwóch dni czyli od prezentacji projektu Franka Gehrego wróciłam do myślenia o tym "jak to się robi w" Bibao. Jakiś czas temu przekopując się przez materiały sieci wymiany dobrych praktyk URBACT trafiłam na opis tego jak prowadzone były tamtejsze działania związane z rewitalizacją. Informacje, których zresztą dużo na ten temat, dotyczyły zintegrowanego procesu rewitalizacji trzech - użyję brzydkiego pojęcia - jednostek sąsiedzkich (to trochę nieudolne tłumaczenie angielskiego neighbourghood kojarzy się z epokami odeszłymi w niepamięć - ale trudno - nie znajduję lepszego słowa): La Vieja, San Francisco i Zabala. Znajdują się one pomiędzy dawnymi terenami kopalni Mirabilla, rzeką i terenami koleji. Obecnie obszar liczący około 38ha zamieszkuje około 14 000 osób.

Bilbao przechodziło liczne przeobrażenia od czasu założenia miasta w 1300 roku. Początkowo na lewym brzegu mieściły się kopalnie i mieszkali górnicy, na brzegu prawym port i ci którzy zajmowali się załadunkiem. Obie strony łączył most San Anton.W roku 1870 ludność liczyła 1800 osób, w 1900 - 19000. Tak gwałtowny rozwój i co za tym idzie bardzo szybka chaotyczna zabudowa związana była brakiem podstawowej infrastruktury oraz wysoką intensywnością zabudowy. W latach 60-tych i 70-tych nastąpił żywiołowy rozkwit handlu a także rozwój przemysłu rozrywkowego, w tym nocnego życia miasta. W latach 80-tych nastąpiło załamanie, kopalnie zamykano i skutkiem tego była ogólna degradacja, rozwój wykluczenia społecznego, wyludnianie się miasta. Szczególnie niebezpieczny był gwałtowny wzrost sprzedaży narkotyków.


Źródło: GoogleMap

Obszar, którego dotyczy projekt - bo jest nadal rozwijany, odizolowany od reszty miasta linią kolejową oraz rzeką pozbawiony był zieleni. Zabudowa w bardzo złym stanie technicznym nie nadawała się częściowo do zamieszkania - w okresie od 1986 do 1995 rozebrano 39 budynków. 90% budynków nie miało ogrzewania a 10% ciepłej wody.

Pierwszy plan rehabilitacji obszaru rozpisany na lata 2000-2004 wprowadzał założenia zintegrowanej rewitalizacji. Obecnie realizowany jest kolejny, rozpisany na lata 2005-2009.

Podstawowe cechy pierwszego z programów to:
- ciągłość - przez 5 lat, różne projekty realizowane z rytmiczną powtarzalnością
- spójność - całościowe spojrzenie na różne działania oraz podejmowane decyzje,
- konsensus - dążenie do zwiększenia dialogu pomiędzy administracją i organizacjami społecznymi oraz różnymi instytucjami.

Podstawowe działania:
- w obszarze społecznym - programy dla poprawy jakości życiai zdrowia mieszkańców obszaru,
- w obszarze rozwoju lokalnego - wsparcie istniejących firm, wzmacnianie ducha przedsiębiorczości i zapewnianie pomocy w rozwoju zatrudnienia w sektorze lokalnych przedsięwzięć,
- w obszarze planowania urbanistycznego - redefinicja warunkó zabudowy, rehabilitacja zabudowy,
- w obszarze bezpieczeństwa - działania dla jego poprawy,
- działąnia dla osiągnięcia celów ogólnych - radykalne przekształcenia obszarów projektu dla poprawy jakości życia mieszkańców i pozbycia się obszarów marginalizacji.

Poza wymienionymi stworzono trzy nowe instytucje społeczno-kulturalne: Bilbo-Rock - audytorium dla działań muzycznych i otwarta scena dla młodych, Municipal Center of the Quarry - dla rozwoju promocji zatrudnienia poprzez przetwarzanie danych i edukację, oraz Bilbao- Arte - przestrzeń dla artystów.

Przedstawiony skrót najważniejszych cech programu zaczęrpnęłam z podsumowania zamieszczonego w materiałach sieci Udiex-Udiex Alep działającej w ramach programu URBACT, a której przedmiotem działania były zagadnienia partycypacji społecznej tudzież umocnienia/rozwoju postaw obywatelskich mieszkańców. 

Zastanawia mnie "jak to się robi w Bilbao" z kilku powodów. Najważniejszy to chyba to że - nie kwestionując efektu przyciągania wykreowanego przez Muzeum Guggenheima, projektu autorstwa Franka Gehrego - w Bilbao była i jest kontynuowana ciągła praca u podstaw związana z rozmaitymi, ciągłymi działaniami rewitalizacyjnymi. Realizowanymi na różnych płaszczyznach, jednak w sposób zintegrowany oraz ciągły, nieprzerwany od wielu już lat.. Wszystko to razem przynosi efekty.

Tagi: urbanistyka, rewitalizacja, renewal


2009-12-02 11:17
 Oceń wpis
   

Na pustyni, 100 mil na północny wschód od Los Angeles jest przedmieście porzucone zanim powstało - nie dokończone rozszerzenie miejsca zwanego jako California City.


Źródło: bldgblog oryginalnie z książki J.Kunstlera Geography of nowhere

Na zdjęciach satelitarnych nie wypełniona budynkami siatka ulic wygląda niczym dzieło kosmitów, tajne szyfry mające służyć przekazywaniu sekretnych informacji. Z lotu ptaka, a właściwie samolotu (na zdjęciach w Google) struktura sprawia wrażenie całkowicie swojskiej.


Źródło: GoogleMaps

Mamy u nas całą masę takich "osiedli" - znacznie gorszych - bo rozparcelowanych bez ładu i składu oraz niedokończonych, niewypełnionych.


Żródło: Tygodnik Powszechny

Nasze chaotycznie zabudowywane obszary wiejskie tylko tym się różnią od tych zlokalizowanych 100 mil na północny wschód od Los Angeles że nie ma ciekawie z lotu samolotu wyglądającej siatki ulic. Nie ma infrastruktury. Tak naprawdę nie ma nic. Było pole, które można było rozparcelować,  sprzedać, zarobić i ..postawić dom.. A o infrastrukturę to niech się martwi gmina z naszych wspólnych pieniędzy, KIEDYŚ.

Tagi: ekonomia, prawo, budownictwo, planowanie, przestrzenne, urbanistyka, sprawl



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.