2009-06-29 09:01
 Oceń wpis
   

Nie tak dawno łódzka Wyborcza w artykule Rewitalizacja śródmieścia spór o ogród i garaże donosiła o kolejnych protestach mieszkańców. Tym razem rzecz dotyczyła kamienicy przy ul. Sienkiewicza, którzy o budowie drogi przez teren sąsiedniej posesji dowiedzieli się jako ostatni. Informacja pochodziła nie od organizatorów przedsięwzięcia a od sąsiadów. Przyczyna jak zwykle leży w błędnej kolejności podejmowanych działań, w braku komunikacji społecznej, braku konsultacji albo innymi słowami - w braku szacunku. Tak jakby miasto, ulice, działania w mieście podejmowane realizowane były w interesie ich organizatorów - a nie dla polepszenia życia mieszkańców. Tak jakby miasto należało ulepszać dla poprawy kształtu zabudowy. Całkowite pomylenie pojęć. Po co, dlaczego i czemu to służy - nie wiem. Aż mi się nie chce wierzyć że przyczyną jest niewiedza, brak kompetencji. Brak świadomości że w społeczeństwie obywatelskim nie da się niczego zrealizować bez akceptacji adresatów przedsięwzięcia (znów mi się zebrało na moralizowanie). Brak wiedzy, wygoda, brak przyzwyczajeń, pozostałości z minionych czasów. Metoda "na strusia" jako ideał działania? A może gentryfikacja jako ideał rewitalizacji?

Dla tych którzy jeszcze nadal nie wiedzą o co chodzi po raz kolejny zacznę od definicji: Partycypacja społeczna w planowaniu to działania które służą łagodzeniu konfliktów. Byleby naprawdę, nie na niby... Wydaje mi się że to powinno wystarczyć.

Chciałoby się powiedzieć że już nie ma tego rodzaju tematów. Tymczasem co chwila taka własnie historia.

Neverending story. Jak w filmie i teledysku Limahla sprzed lat... Popatrzmy na świat z bajki. Może łatwiej będzie zapomnieć o rzeczywistości.

(Dla obejrzenia clipu trzeba przejść na stronę YouTube.)

Tagi: urbanistyka, MojeMiasto, rewitalizacja, ulica


2009-06-26 14:01
 Oceń wpis
   

Obejrzałam sympatyczną, zaangażowaną animację autorstwa Hugh Gran, design - Carly Clark, dostępną i polecaną przez Streetfilms. Animacja jest częścią kampanii mającej na celu przekonanie mieszkańców i odwiedzających Nowy Jork, że korzystanie z komunikacji zbiorowej wpływa w dłuższej perspektywie na oszczędność czasu, pieniędzy, miejsca oraz środowiska. To wszystko prawda. Oczywiście po spełnieniu szeregu warunków. Pierwszym i podstawowym jest istnienie sprawnej komunikacji zbiorowej. Ale to już inna opowieść.


Animację można obejrzeć tutaj: http://www.streetfilms.org/archives/hudson-river-crossings-improving-bus-capacity/

Odpowiedzią na problemy komunikacyjne związane z rozlewaniem się miast i nadużywaniem indywidualnych samochodów jako podstawowego środka transportu stał się ruch znany pod nazwą New Urbanism. Mam tu oczywiście na myśli rozwój wydarzeń w Stanach Zjednoczonych Ameryki Płn. Zwolennicy ruchu dążą do koncentracji zabudowy, ograniczenia zajmowania wciąż nowych terenów naturalnych, redukcji komunikacji samochodowej na rzecz zapewnienia dostępności pieszej. W Europie powyższe hasła nie spowodowały powstania nowego nurtu w urbanistyce jako że są od wieków obecne - wynikają z tradycji budowania miast na kontynencie europejskim. Co wcale nie oznacza, że nie przeżywamy trudności a pojęcie urban sprawl jest nam obce. Dlatego może warto się nad tym chwilkę zastanowić oraz poczytać o założeniach ruchu New Urbanism. Na przykład tutaj. Tego, że powtarzam to wszystko z uporem maniaka przy każdej możliwej okazji dowodzić specjalnie nie muszę.

Tagi: komunikacja, nieruchomości, urbanistyka


2009-06-25 19:29
 Oceń wpis
   

Niniejszy wpis może być jedynie przyczynkiem do dyskusji dotyczącej szalenie ważnego tematu, tematu wielokrotnie i bogato opisanego. Rzecz dotyczy sposobu porządkowania miejskiej (i nie tylko miejskiej) przestrzeni. O rodowodzie planowania miejscowego już kiedyś pisałam: http://mojemiasto.bblog.pl/tag,plan;miejscowy,7961.html - pierwotnie (i zawsze) jego celem było ograniczenie prywatnego prawa do korzystania z nieruchomości w imię dobra wspólnego. Nasuwa się pytanie, czy dążenie do uporządkowania przestrzeni jest wystarczającym powodem dla ograniczania uprawnień indywidualnych do zaistnienia w miejskiej (znów nie tylko miejskiej) przestrzeni. Nasz dom jest naszą wizytówką. Budowany jest raz. Chcemy aby był najwspanialszy. Zatrudniony przez nas architekt również chce pokazać swój kunszt. Dążenie do oryginalności za wszelką cenę może być zabójcze dla ostatecznego kształtu przestrzennego dzieła - o czym może świadczyć choćby zamieszczone w poprzednim wpisie zdjęcie.

Jak ograniczyć ten pęd do oryginalności abyśmy wszyscy nie musieli zgrzytać zębami oglądając jego rezultaty? Czy można to realizować administracyjnie? Zgodnie zresztą z obowiązującymi przepisami, które zakładają że realizacja postulatu kreowania ładu przestrzennego jest jednym z nadrzędnych zadań planowania. Czy też nie ma na to przyzwolenia społecznego a jak się to komuś (dajmy na to mnie ) nie podoba to może co najwyżej EDUKOWAĆ współrodaków. Co zresztą niniejszym czynię ;)

Obok wkrótce ankieta. Ciekawa jestem również komentarzy szanownych czytelników na podjęty powyżej temat.

Tagi: nieruchomości, urbanistyka, przestrzeń, ład, estetyka


2009-06-24 19:16
 Oceń wpis
   

Spójrzmy na poniższe zdjęcie. Zastanawia mnie które śmieci denerwują mnie bardziej: te z przodu czy te z tyłu? A Waszym zdaniem które są bardziej irytujące?

To zdjęcie można byłoby opatrzyć tytułem : gdzieś w Polsce (konkretniej "Gdzieś w woj. mazowieckim" - bo tam z racji obecności znacznej presji inwestycyjnej najwięcej takich szkaradztw powstaje). Dążenie do oryginalności za wszelką  cenę jest naszą cechą narodową. Nasuwa się wobec tego kolejne pytanie: czy  dążenie to należy metodami administracyjnymi ograniczać? W imię poszanowania dobra publicznego jakim jest ład przestrzenny? Czy też nie?

Ogłaszam ankietę!

Tagi: urbanistyka, ład przestrzenny


2009-06-18 16:26
 Oceń wpis
   

Zawsze mi się wydawało że planowanie przestrzenne realizowane w imię interesu publicznego bez udziału publiczności jest pozbawione sensu. Jak się okazuje słusznie. Świadczy o tym przykład dzisiejszej uchwały stołecznych rajców miejskich którzy postanowili chronić przed zabudową teren Pola Mokotowskiego. Jak udało się podjąć tak mądrą decyzję? Otóż zaistniało zjawisko społecznego poparcia dla ochrony zieleni miejskiej. Rajcy - jak to politycy - czym bynajmniej nie zamierzam kwestionować rozsądku, wiedzy i rozważności - postąpili zgodnie z wolą opinii publicznej wyrażoną za pośrednictwem miediów.

Tym bardziej nie rozumiem tych spośród naszego szacownego grona (mam tu na myśli światłych kolegów "po fachu"), którzy obawiają się głosu opinii publicznej. Ludzie mając szansę wyrażania poglądów w sprawach dotyczących ogółu najczęściej działają w interesie dobra publicznego. Nie bardzo rozumiem czego tu się bać. Inaczej oczywiście cała sprawa wygląda, gdy rzecz dotyczy prywatnej własności a dana osoba staje się inwestorem lub też potencjalnym zbywcą gruntu. Ale to już temat na osobną opowieść - niekoniecznie wymagającą szczegółowych wyjaśnień ( bo kiedy nie wiadomo o co chodzi to na ogół nietrudno się domyślić).

Informacje na temat przyjęcia przez stołecznych rajców miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego chroniącego Pole Mokotowskie przed zabudową jak również powyższy obrazek znalazłam w Gazecie Wyborczej.

Tagi: media, partycypacja, pole mokotowskie


2009-06-13 12:12
 Oceń wpis
   

"(...) Specjalizuje się pan w obsłudze prawnej dużych inwestycji, takich jak budowa centrów handlowych, biurowców i przygotowanie prawne gruntów pod inwestycje. Z jakimi problemami najczęściej zmaga się pan?
Paweł Dębowski: Z brakiem miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego".

Powyższy fragment pochodzi z wywiadu przeprowadzonego z Pawłem Dębowskim - prawnikiem specjalizującym się w obsłudze dużych inwestycji. Całość wywiadu : www.rp.pl .

Są gminy które rocznie wydają przeszło kilkaset nawet do tysiąca decyzji o warunkach zabudowy. Wystąpienie o decyzję nie wymaga przecież prawa własności do nieruchomości. Jest jednocześnie pewną gwarancją (z zastrzeżeniami o nich za chwilkę), że zakupiona nieruchomość będzie mogła służyć celom dla których została nabyta. W treści decyzji na ogół pojawia się zdanie o utracie ważności decyzji w sytuacji, gdy dla danego terenu zostanie opracowany plan miejscowy a decyzja będzie sprzeczna z jego ustaleniami.

Jeżeli urząd zatrudnia osobę/osoby przynależące do Izby Architektów lub do Izby Urbanistów cała sprawa z wydawaniem decyzji związana jest jedynie z kosztami ponoszonymi przez inwestora (wśród których największe wiążą się z czasem oczekiwania na decyzję). Oraz oczywiście z kosztami opracowywania decyzji - co, jako że musi dotyczyć każdego przypadku osobno - jest bardzo czasochłonne. Jeśli nie - koszty opracowywania decyzji przekraczają koszty opracowywania planów.

Decyzje o warunkach zabudowy nie są instrumentem, który pozwala na realizację dowolnych inwestycji. Spełnionych musi być szereg warunków w tym zasada tzw. "dobrego sąsiedztwa" czyli kontynuacji dotychczasowego przeznaczenia terenu. Plan miejscowy pozwala lokalizować nowe inwestycje, zgodnie z wolą gminy. Pozwala również zapewnić obsługę komunikacyjną nieruchomości - co nie jest przedmiotem decyzji o warunkach zabudowy.

Wady instrumentu prawnego nazywanego decyzją o warunkach zabudowy można mnożyć w nieskończoność. Powtarzają to wszyscy zaangażowani w proces inwestycyjny. Sama również pisałam o tym jakiś czas temu, nieraz zresztą.

Planowanie za pomocą planów miejscowych można nazwać planowaniem. Wydawanie decyzji to prowizorka, na dodatek źle skonstruowana - co można wnosić choćby z lektury wspomnianego na wstępie wywiadu. Jak się okazuje twierdzą tak nie tylko urbaniści, wielbiciele zabytków, przyrodnicy ale również inwestorzy. No dobrze można by powiedzieć. Skoro wszyscy zgodnie twierdzą że Król jest nagi - to czemu nie chce się w końcu ubrać? Czy tak mu wygodniej? A może zwariował? Albo ktoś mu płaci za chodzenie na golasa?

A może po prostu: prowizorka jak powszechnie wiadomo jest najtrwalsza. Nie wymaga myślenia.

 



2009-06-11 10:17
 Oceń wpis
   

Za internetowym serwisem Ronet.pl trafiłam dzisiaj na artykuł o planowanym konkursie na zagospodarowanie krakowskiego Placu Wolnica. I bardzo mnie to ucieszyło!

Organizatorzy konkursu postanowili zadziałać niezwykle rozważnie i zapytać mieszkańców o ich opinie przed ogłoszeniem konkursu i ustaleniem jego ostatecznych warunków. Z pozoru niewiele - bo przecież jedynie rzecz dotyczy zmiany kolejności wydarzeń i odpowiedniego nagłośnienia konsultacji. Ale tak naprawdę bardzo dużo.

Działając w ten sposób można uniknąć późniejszych rozczarowań i animozji. Można uniknąć krytyki gotowych projektów - czasem bolesnej i niekoniecznie sprawiedliwej. Projektant odpowiada przecież na wymagania określone regulaminem. Wykonuje pracę na zadany temat a postępowanie inne niż zapisano może doprowadzić do wykluczenia pracy.

Co jednak ważniejsze - działając  w ten sposób buduje się wzajemne zaufanie i wiarę że poczynania lokalnych włodarzy i zatrudnionych w magistracie urzędników służą interesom ich wyborców. W tak wykreowanej atmosferze możliwe jest późniejsze współdziałanie i współpraca dla stworzenia akceptowanego przez wszystkich miejsca.

Wszystko to takie z pozoru oczywiste, a jednocześnie takie skomplikowane.

Źródło, w tym źródło zdjęcia: Gazeta.pl:Kraków

Tagi: społeczeństwo, design, partycypacja, urbanistyka, mieszkancy


2009-06-05 11:13
 Oceń wpis
   

Zagraj na mnie - jestem Twoje!

Takie hasło widoczne na klawiaturze można znaleźć na instrumentach rozmieszczonych w różnych miejscach Londynu oraz kilku innych metropolii. "Street pianos" uliczne pianina pojawiają się w miastach na całym świecie. Znaleźć je można na terenie skate parków, na terenach przemysłowych, na dworcach autobusowych i kolejowych, w sąsiedztwie pubów i terenów sportowych. Mają służyć publiczności jako rzeźba, obiekt sztuki, muzyczne kanwy zachęcające do tworzenia. Niektóre z nich są udokorowane w sposób wskazujący na przynależność do konkretnej osoby.

Ich rolą jest prowokować, zachęcać, zapraszać publiczność do zaangażowania, stymulować aktywność i poczucie własności miejsc gdzie się znajdują.

Pierwsze pianina pojawiły się w marcu 2008 na ulicach Birmingham. Było ich 15. Równolegle uruchomiona została strona internetowa pozwalająca na zamieszczanie komentarzy oraz na opisywanie sposobów ich używania.

Podobne akcje zostały też zorganizowane w Sydney oraz w Sao Paulo w Brazylii.

Play Me, I'm Yours jest autorskim projektem Luke'a Jerram'a: www.lukejerram.com

źródło: www.lukejerram.com ; http://www.lukejerram.com/projects/play_me_im_yours



2009-06-01 14:44
 Oceń wpis
   

Wspaniała, błyskotliwa wypowiedź działaczki społecznej z południowego Bronxu na temat rozwoju tej dzielnicy oraz podejmowanych tam działań. Gratka zarówno dla proponentów szerokiego udziału społecznego w planowaniu jak i zwolenników samego planowania. Sugestywne wyjaśnienie czym jest zrównoważony rozwój, czemu nie potrzebujemy rozbudowanych arterii komunikacyjnych oraz dlaczego niektóre grupy społeczne są lekceważone przy podejmowaniu decyzji.

Przy okazji klarowne wyjaśnienie na czym polegał sukces planowania w Bogocie. Wszystko to opowiedziane z ogromną pasją, zaangażowaniem i poparte w niezwykle sugestywny sposób przykładami doświadczeń osobistych.

Polecam gorąco!:

Źródło: www.ted.com

 

Tagi: urbanistyka, rewitalizacja, renewal



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.