2009-08-27 09:51
 Oceń wpis
   

Jak się okazuje sentymenty mają swoją cenę. Cóż bowiem innego jak nie ulotne poczucie tradycji miejsca, unikalność oraz autentyzm powoduje że najwęższy budynek Nowego Jorku wystawiony jest do sprzedaży za cenę znacznie przewyższającą średnią wartość nieruchomości w tym mieście. Na pewno nie jest to wygoda ani przestronność - bo trudno o nich mówić w przypadku budynku o szerokości 2,7 m. Głębokość domu - 12,8 m powoduje że zapewne pomieszczenia w środku traktu są słabo doświetlone. Budynek nie zwraca uwagi raczej skromnym opracowaniem ceglanej elewacji. Nawet parter położony jest niżej niż u sąsiadów.


Źródło zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/missdju/119521788/

Adres troszeczkę jak z opowieści o Harrym Potterze - Bedford Street 75 1/2. Budynek zajmuje wcześniejsze przejście piesze - stąd zarówno szerokość (czy raczej wąskość) posesji jak i nietypowa numeracja. Niegdyś mieszkały tu poetka Edna St. Vincent Millay oraz antropolożka Margaret Mead wraz z siostrą i jej mężem Williamem  Steig'em - rysownikiem. W końcu XIX wieku produkowano tu i sprzedawano świece.

Uchodzący za architektoniczną ciekawostkę budynek został wzniesiony w 1873 roku i jest najstarszym budynkiem przy ul. Bedford, w artystycznej niegdyś dzielnicy Nowojorskiego Manhattanu Greenwich. W 1923 roku nowojorska artystka Millay (znana pod pseudonimem "Vincent") i jej mąż - importer kawy Eugen Jan Boissevain zatrudnili architekta Ferdinanda Savignano celem renowacji budynku. Z tego okresu pochodzi świetlik dachowy oraz wykończenie szczytu budynku w stylu duńskim, co miało nawiązywać do duńskich korzeni inwestora. Wcześniejsze elewacje utrzymane były w stylu włoskiego klasycyzmu.

W centrum znajduje się spiralna klatka schodowa łącząca trzy kondygnacje budynku i rozdzielająca dwie części pokoju dziennego na pierwszym piętrze. Pod wąskimi schodami znajduje się niewielka garderoba. Miniaturowa kuchnia i łazienka ledwo pozwala na zaspokojenie przypisanych im funkcji.

Do domu przynależy wąski pasek ogrodu na tyłach - jednak międzysąsiedzkie porozumienie pozwala na korzystanie z całości nie ogrodzonego terenu zieleni w przypadku większych imprez.

Cena wywoławcza budynku to - bagatela - 2,7 mln dolarów (7,8 mln zł). Tak pragmatyczni nowojorczycy wycenili sentymenty.

Informacje zaczerpnięte z: thevillager.com oraz z gazeta.pl

Tagi: nieruchomości, architektura


2009-08-15 22:26
 Oceń wpis
   

Utworzenie Mazurskiego Parku Narodowego jest przedmiotem licznych dyskusji i kontrowersji. W ubiegłym tygodniu List otwarty w tej sprawie podpisany przez pisarzy, artystów, naukowców i historyków opublikowały m.in. Gazeta Wyborcza i Tygodnik Powszechny. W najnowszej Gazecie tym razem olsztyńskiej znalazłam artykuł opisujący perypetie tworzenia Parku Narodowego Ujścia Warty. W tym przede wszystkim korzyści jakie z tego przedsięwzięcia wynikają.


Przesmyk pomiędzy jeziorami Szeląg i Szeląg Mały

Mazury to przecudny krajobraz. Właśnie spędzamy tu wakacje, więc wiem o czym piszę. Jeziora, lasy, wzgórza, zabudowa w zwartych skupiskach w większości nadal o charakterystycznych regionalnym kształcie, kryta ceramiczną dachówką. Często ze ścianami w konstrukcji szachulcowej. Cudne miejsce na wypoczynek. Bogate tradycje regionu - zasługujące na kultywowanie i szalenie inspirujące. Są tacy, którzy już czerpią z tego garściami, a podejrzewam że znajdą licznych naśladowców.

Masa atrakcji i możliwości spędzania wolnego czasu: łódki, kajaki, pływanie, rowery, grzyby, ryby, konie i czego tylko dusza zapragnie. Bogata historia i cała masa ciekawych miejsc, wciąż kultywowanych tradycji lokalnego rzemiosła i rękodzieła. Przedwczoraj zwiedzaliśmy skansen budownictwa ludowego w Olsztynku, dzisiaj byliśmy w miejscu bitwy pod Grunwaldem.. Nie mówiąc o lokalnych potrawach - że palce lizać.

Do tego niestety też gołym okiem widać bezrobocie. Przekonanie, zwłaszcza wśród młodych ludzi, że jedyną szansą na znalezienie pracy jest wyjazd za granicę. Co zresztą potwierdza odsetek niedawnych emigrantów przyjeżdżających w rodzinne strony jedynie na wakacje. I praca jedynie w sezonie letnim, kiedy są jeszcze goście.

Chyba bym się nie obawiała Parku Narodowego. W takim miejscu rzeczywiście TURYSTYKA TO JEST TO!

Pozdrawiam wakacyjnie..

Tagi: społeczeństwo, mazury, przyroda, urbanistyka, park narodowy


2009-08-07 10:27
 Oceń wpis
   

Polecam świetne przemówienie Jamesa Howarda Kunstler'a dostępne w serwisie TED. Jeden z czołowych teoretyków ruchu New Urbanism w przystępny sposó tłumaczy co jest złe w amerykańskich miastach. Dlaczego rozlewanie się przedmieść jest szkodliwe, czym grozi i jakie są tego konsekwencje.

Znajduję w tej mowie całą masę analogii do naszych rodzimych miast i miasteczek. Pomimo typowego dla Amerykanów przekonania o potrzebie obrony amerykańskich wartości. I nieobecnej u nas (jeszcze?) skali zjawiska.

Czym jest, czemu służy i czym być powinna przestrzeń publiczna. Po co nam zieleń przyuliczna, jak odstraszyć klienta od sklepu oraz czemu zieleń - natura nie jest lekiem na całe zło?

Wszystko okraszone jest sporą dawką humoru. Tak mi się to przemówienie spodobało że nie wahałam się aby podjąć trud i je przełożyć na język polski.

Na zakończenie i zachętę tylko jeden cytat: lekarstwem na złą urbanistykę nie jest natura, przyroda, sprowadzenie wsi do miasta itd. Lekarstwem na złą urbanistykę jest dobra urbanistyka. Po prostu.

Zachęcam gorąco do obejrzenia. Ciekawe i bardzo inspirujące.

Tagi: ludzie, miasto, urbanistyka, przestrzeń


2009-08-05 22:41
 Oceń wpis
   

Wybieram się na Kongres Urbanistyki Polskiej do Poznania. Impreza odbędzie się 3 i 4 września. Zapowiada się ciekawie. W ramach programu przewidywana jest dyskusja panelowa na kilka szalenie istotnych tematów. Będziemy rozmawiać o doktrynie urbanistycznej - co to takiego współcześnie, czym właściwie jest urbanistyka, do czego służy i ..co właściwie z tego wynika.
Tematy kolejnych sesji również zapowiadają się ciekawie. Pierwszego dnia po przerwie będzie o Przestrzeni zurbanizowanej i rewitalizacji urbanistycznej.

Wieczorem o 19.30 jesteśmy zaproszeni na uroczysty bankiet wydany przez Prezydenta Miasta Poznania w Sali Białej Urzędu Miasta Poznania. Miłej zabawy!

Na dzień drugi  - piątek 4 września - przewidziane są trzy sesje: Polityka miejska i zintegrowane zarządzanie - tu pewnie pojawi się mój ulubiony temat udziału mieszkańców w planowaniu, Przyjazny transport i komunikacja oraz Energia i ekourbanistyka

Oczywiście dyskusje panelowe, poza panelowe i inne przy kawie i ciasteczkach. Już się cieszę i liczę że się może spotkamy. Zgłaszać się można do 16 sierpnia.

Pełny program Kongresu, wszelkie szczegóły, a także formularze zgłoszenia można znaleźć w witrynie Towarzystwa Urbanistów Polskich.

Niniejszy wpis ma jak najbardziej charakter reklamowy i został tu zamieszczony za moją zgodą i z pełnym poparciem na prośbę Pana Miłosza Sura - przedstawiciela organizatorów.

Tagi: urbanistyka


2009-08-05 09:50
 Oceń wpis
   

Wertykalny krajobraz miejski powołany do życia przez francuskiego artystę Moebius'a w komiksie z 1976 roku Długie Jutro (Long Tomorrow) wywarł ogromny wpływ - jak piszą autorzy bardzo ciekawego cyklu artykułów o krajobrazie miejskim w sztuce komiksowej - na sztukę filmową, szczególnie tą rodem z Hollywood. Przedstawiony w komiksie krajobraz stał się inspiracją dla słynnego Łowcy Androidów Ridley'a Scotta. Sam Moebius zaimplementował swoją wizję z komiksu podczas produkcji Piątego Elementu Jean'a Luca Besson'a.

Historia opisana w Długim Jutrze - trillerze detektywistycznym, który został po raz pierwszy opublikowany we francuskim magazynie metal Hurlant,  rozgrywa się w megalopolis o wielkości planety. Podniebne mosty i anty- grawitacyjne prądy powietrzne - obecnie powszechnie stosowane w hollywoodzkiej science-fiction to tylko niektóre z wynalazków, które pojawiły się w tym właśnie komiksie. Scenerię dla akcji tworzą monolity wież pokazane w stylistyce brutalizmu z domieszką estetyki rodem z secesji. Wspaniałe i bardzo inspirujące.


Źródło obrazka: lambiek.net

Moim zdaniem jednak nie tylko film jest odbiorcą i odzwierciedleniem tej i innych komiksowych wizji. Komiks, a następnie jego ekranizacje wpływają na nasze wyobrażenie życia w mieście oraz na nasze oczekiwania wobec miejskiego krajobrazu. Nasze - środowiska fachowców - ale przede wszystkim na wyobrażenia szerokiego grona osób postrzegających miasto. Tytułem uzupełnienia: powyższa teza jest nie do obalenia. Mam na to liczne dowody - choćby studenckie rysunki wykonywane na pierwszym roku architektury, których tematem jest miasto przyszłości.

Moebius jest uważany za mistrza przedstawiania przestrzeni w komiksie. I słusznie - tej akurat tezy nie trzeba dowodzić.


Obrazek zaczerpnięty z www.architectsjournal.co.uk

 

Tagi: kultura, społeczeństwo, komiks, urbanistyka



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.