2010-01-30 23:25
 Oceń wpis
   

Lubicie Neila Gaimana? Ja bardzo. Ze wstępu do zbioru opowiadań Rzeczy ulotne:

"Historie opisuje się najlepiej opowiadając historie. Widzicie? Kiedy ktoś opisuje opowieść sobie bądź światu, czyni to poprzez jej odwiedzenie. To akt równowagi, sen. Im dokładniejsza mapa, tym bardziej przypomina teren. Najdokładniejsza mapa sama byłaby terenem. W ten sposób stałaby się idealnie dokładna i całkowicie bezużyteczna.
Opowieść to mapa, która jest terenem.
Musicie o tym pamiętać.
Niemal dwa tysiące lat (temu - chyba wtrącenie moje) Chinami władał cesarz, mający obsesję na pukcie sporządzania map krainy, którą przyszło mu rządzić. Na wyspie zbudowanej wielkim kosztem, przypadkiem także ludzkiego życia (bo woda była głęboka i zimna), na jeziorze kompleksu pałacowego rozkazał odtworzyć w miniaturze całe Chiny. Każda góra stała się kopczykiem, każda rzeka wąską strużką. Cesarz potrzebował pół godziny, by obejść swą wyspę.
Każdego ranka o brzasku setka ludzi płynęła na wyspę, po czym naprawiała wszystkie elementy, które uszkodziła natura bądź dzikie ptactwo albo pochłonęło jezioro. Następnie usuwali i przerabiali te części ziem cesarskich, które naprawdę nawiedziły powodzie, trzęsienia ziemi bądź lawiny. Chodziło o to żeby mapa jeszcze lepiej odzwierciedlała świat (...)"

Kolejne cesarskie plany dotyczyły najpierw budowy modelu w skali 1:100 odtwarzającego dokładnie rzeczywisty świat.. Co całkowicie wyczerpałoby budżet cesarstwa. Oraz w sferze marzeń.. odtworzenie rzeczywistości w skali 1:1.
I tego już było zbyt wiele.

"W kronikach zapisano, że cesarz zmarł we śnie, i istotnie, odpowiada to prawdzie - choć można by dodać, że jego śmierć nie nie była całkiem naturalna, a najstarszy syn, który zastąpił go na tronie cesarskim, zupełnie nie interesował się mapami i ich sporządzaniem."

Nauka z tej przypowieści, jak to zwykle bywa, dotyczy potrzeby zachowania równowagi. Choć nie tylko i nie wyłącznie. Modele w planowaniu i zarządzaniu, bo o tym tu mowa, stosowane są od zawsze. I zawsze ich możliwości są ograniczone. Warto modelować, choć sami ich twórcy zdając sobie sprawę z ograniczeń, definiują cel i założenia modelu. Modele są materiałem do dyskusji. I to jest współcześnie ich podstawowa rola. Koncept zapożyczyłam od Guhathakurta Subhrajit'a, który mówi o modelowaniu jako o opowiadaniu historii.. Czyli jak w powyższym cytacie... Mapa/model to historia do opowiedzenia.

Tagi: proza, miasto, model, urbanistyka, mapy


2010-01-27 22:33
 Oceń wpis
   

We współczesnym designie miejskim bardzo często woda wykorzystywana jest bez fizycznych ograniczeń w postaci specjalnie konstruowanych zbiorników, sadzawek, cembrowin i tym podobnych. Leje się po prostu wodę na trotuar, woda paruje, można w niej moczyć nogi i ...tak mi się marzy lato, ciepło i to, że takie sytuacje mogą mieć miejsce.


Custom House Square, Belfast United Kingdom 2005, The Paul Hogart Company , źródło obrazka: archive.nics.gov.uk

Wszyscy się dobrze bawią. Bywa, że woda która znajduje zastosowanie w tej formie tryska z fontant. Zdarza się że jest rozprowadzana ze specjalnych instalacji, jak np. na placu w Bordeaux (poniżej).


The Floodable Square , Bordeaux France, źródło: www.universa-france.com 

Zdarza się też, że projektant przewiduje obecność wody po deszczu, formując dla jej gromadzenia specjalnie w tym celu pomyślane wgłębienia w asfalcie i ustawiając wokół sympatyczne miejsca do siedzenia i podziwiania własnego odbicia. Jak np. w Louis-Häflinger Park, Zurich Switzerland 2003, autorstwa Kuhn Truninger


Źródło: witryna pracowni Kuhn Truninger

Takie to wszystko tymczasowe. Tak jakby do projektowania wkradał się czwarty wymiar - CZAS. I przypadkowość.. Próba wpisania się w rytm natury. Która działa. Bo takie wykorzystywanie wody doskonale podnosi jakość przestrzeni publicznych. Uatrakcyjnia je i przyciąga publikę. Lubimy wodę, lubimy przy niej siedzieć i się gromadzić. Juz kiedyś poniższy film tu przytaczałam ale i tak pewnie do niego jeszcze wrócę.

Zobaczcie jak wielkim magnesem jest wąska kładka obok zbiornika z wodą. Pomimo swej szczupłości jakże atrakcyjna. A może właśnie z tego względu tak przyciąga..
Nawet niewygodne elementy otaczające fontanny (jak np. w niedawno zbudowanej fontannie na Placu Dąbrowskiego w Łodzi) stają się miejscem do siedzenia. Częściej niż całkiem wygodne ławki umieszczone nieco dalej.

Lubimy wodę, zwłaszcza latem.. Kiedy jest gorąco. Czego nam wszystkim, również sobie jak najszybciej życzę.

Jak odnieść się do nadmiaru wody? Jak w wizjach Londynu zaprezentowanych całkiem niedawno przez London-based media i studio filmowe Squint/Opera przygotowanych na London Festival of Architecture. Wizjach, które pokazują stan z roku 2090 po tym jak poziom wód oceanu podniesie się na skutek ocieplenia klimatu. Nie wiem na ile to prawda, nie wiem czy rzeczywiście powinniśmy zacząć się zastanawiać nad tym jak będziemy w przyszłości projektować. Z całą za to pewnością prezentowane obrazki są bardzo piękne i przejmujące.

 
Źródło: http://news.architecture.sk/


Źródło: http://news.architecture.sk/

Tagi: design, miasto, woda, publiczna, urbanistyka, plac, przestrzeń, ocieplenie


2010-01-26 00:45
 Oceń wpis
   

Ratownicy medyczni, policjanci, strażacy i wszyscy którzy  interweniują na miejscu wypadków, wielokrotnie napotykają na trudności,  kiedy muszą kontaktować się z krewnymi lub bliskimi poszkodowanych.

W/w  służby zaproponowały, abyśmy w specjalny sposób oznakowali w swojej komórce  numer służący w nagłych wypadkach do kontaktu z bliskimi osoby  poszkodowanej. Bardzo często telefon komórkowy jest jedynym przedmiotem,  który można przy takiej osobie znaleźć.

Szybki kontakt pozwoliłby na  uzyskanie takich informacji jak: grupa krwi, przyjmowane leki, choroby  przewlekle, alergie, itp.   Ratownicy zaproponowali, aby każdy w swoim telefonie umieścił na liście  kontaktów osobę, z którą należy się skontaktować w nagłych wypadkach.

Numer  takiej osoby należy zapisać pod międzynarodowym skrótem ICE (in Case of  Emergency). Wpisanie więcej niż jednej osoby do takiego kontaktu wymagałoby  następującego oznaczenia: ICE1, ICE2, IE3, itd.

Oznakowanie zdecydowanie ułatwiłoby prace wszystkim służbom ratowniczym. Pomysł jest łatwy w realizacji, nic nie kosztuje, a może ocalić życie.  Akcja ma zasięg europejski.

Proszę poinformujcie o niej swoich znajomych!



2010-01-25 00:38
 Oceń wpis
   

Przeczytałam od deski do deski numer Scape ze stycznia 2008 (ach te wyprzedaże u nas w IAiU). Znalazłam bardzo ciekawy artykuł o "Urbanistyce oczekiwania" (Urbanism of anticipation) autorstwa Jean'a Pierre'a Charbonneau - który nota bene w latach 1989 - 2001 pracował jako doradca vice-prezydenta Lyonu ds. (m.in.) urbanistyki.

Pomysł prosty, wręcz genialny w swej prostocie. Otóż obok wielkich inwestycji w ramach polityki rewitalizacji aglomeracji Lyonu forsowano również politykę zagospodarowywania terenów tymczasowo nieużytkowanych (a publicznych) jako tereny realizacji prostych i niekosztownych pomysłów na stworzenie przestrzeni miejskich. Po to, aby kiedy pojawi się szansa ich docelowego zagospodarowania, można było to zrealizować. Jednocześnie taka polityka, niekosztowna a więc nie kontrowersyjna, znacznie poprawiła jakość życia w obszarach zurbanizowanych poprzez - co oczywiste - porządkowanie miejskiej przestrzeni i udostępnianie jej ogółowi mieszkańców.


Źródło: http://lsinzelle.free.fr/france/saint_etienne/mine/couriot.htm

Ta niezwykle prosta metoda znalazła między innymi zastosowanie dla porządkowania terenów poprzemysłowych, w np. Puits Couriot w Saint Etienne (w okresie przed utworzeniem muzeum). Teren po dawnych zakładach oczyszczono, posiana została trawa i kwiaty i w ten sposób miejsce po fabryce stało się do czasu realizacji docelowego zagospodarowania bardzo interesującym obiektem do zwiedzania.

Tymczasowe zagospodarowanie przestrzeni publicznych nie jest wyłącznie domeną Francuzów. Choćby projekt Amoeba II z Sydney w Australii z 2004 roku zagospodarowania Martin Place z wykorzystaniem 132 zużytych opon. Albo projekt tymczasowego oświetlenia (które mi się szalenie podoba i o którym tu było niedawno) centralnego placu w Montrealu autorstwa Jean'a Beaudoin i Érick'a Villeneuve.

Kiedy się takie myślenie zestawi z możliwościami analitycznymi współczesnych systemów komputerowych można łatwo wskazać potencjalne lokalizacje dla takiego zagospodarowania. Jak poniżej:

WPA2 : Local Code / Real Estates from Nicholas de Monchaux on Vimeo.

Marzy się coś takiego w Łodzi, gdzie stan własności bywa nie ustalony i jego ustalanie trwa niekiedy bardzo długo i najpewniej się szybko nie zakończy. Tymczasem można by w takich miejscach zaproponować rozmaite niekosztowne rozwiązania tymczasowe - jak choćby łódzkie murale, z których już zaczęliśmy troszkę słynąć. I może warto w ten sposób pomyśleć - wzorem między innymi francuskich Kolegów. A że jak wiadomo - prowizorka jest najtrwalsza - to może byłoby ładniej albo choć porządniej na stałe.

Tagi: nieruchomości, Łódź, publiczna, planowanie, przestrzenne, urbanistyka, przestrzeń, MojeMiasto, gis


2010-01-22 09:50
 Oceń wpis
   

Brałam wczoraj udział w bardzo ciekawej konferencji zorganizowanej przez Towarzystwo Urbanistów Polskich Oddział w Poznaniu. Tematyka cytowanego w tytule Dnia Urbanisty składała się z dwóch, z pozoru niezwiązanych ze sobą bloków. Jeden z nich: EKO-MIASTO - dotyczył zagadnień ochrony środowiska. Drugi poświęcony był informatyzacji procesu planowania. Pozornie niezwiązanych, ponieważ od samego początku istnienia systemy informacji przestrzennej rozwijane były między innymi - o ile nie przede wszystkim - po to aby chronić środowisko. Spójrzmy choćby na nazwę jednego z czołowych producentów oprogramowania GIS na rynku obecnie a mianowicie ESRI - Environmental Systems Research Institute, placówka która zaczynała działalność jako instytut badawczy zajmujący się środowiskiem. Ochrona środowiska i racjonalne nim zarządzanie od samego początku stanowiła jeden z podstawowych obszarów zastosowania systemów informacji przestrzennej.

Bardzo dobrze wyjaśnił te powiązania pan Maciej Kruś, radca prawny, który mówił o rodowodzie i celach działania instumentu oceny oddziaływania na środowisko. W założeniach tegoż instrumentu prawnego tkwi przeciwstawienie sobie interesów różnych stron procesu. Właściciela nieruchomości - który zainteresowany jest z natury rzeczy maksymalizacją korzyści ekonomicznych. Oraz pozostałych użytkowników przestrzeni, których interes polega na ochronie walorów przyrody, krajobrazu, historii miejsca w tym historycznej zabudowy, a wreszcie zdrowia i własnego mienia - np. w sytuacji zagrożenia powodzią.

Aby tego rodzaju ochrona interesu publicznego, społecznego czy jednostkowego była realizowana potrzebny jest powszechny dostęp do informacji o środowisku. Informacji wiarygodnej, rzetelnej, aktualnej i prawdziwej. Takiej jaką mogą dostarczyć systemy informacji przestrzennej, o czym mówi m.in. Dyrektywa INSPIRE (o czym już tu było). Bez informacji interesariusze inni niż właściciel nie mają szans dbać o swoje prawa w sposób właściwy i mogą być pomijani*. Współczesny świat opiera się na informacji i - co zapewne jest truizmem - ograniczanie dostępu do informacji jest obecnie największą krzywdą jaką można wyrządzić. Skazuje bowiem na wykluczenie i pozbawia wolności wyboru i możliwości obrony samego siebie.

Chwała Kolegom: Redakcji Urbanistyki.info, Instytutowi Gospodarki Przestrzennej i Mieszkalnictwa oraz Instytutowi Systemów Przestrzennych i Katastralnych, którzy tak sprawnie i w krótkim czasie tę część imprezy przygotowali.

Prezentowane w czasie konferencji treści były bardzo ciekawe i wcale nie hermetyczne. Bardzo podobała mi się m.in. wypowiedź pani dr inż. arch. Elżbiety Raszeji na temat Ochrony krajobrazu kulturowego jako elementu zrównoważonego gospodarowania przestrzenią na obszarach wiejskich aglomeracji poznańskiej. W mojej ocenie doskonale można by tę i podobne wypowiedzi wykorzystać (dzięki stosowanym multimediom i treściom pokazanym w sposób graficzny) podczas lekcji geografii w szkołach.

Szkoda że grono odbiorców takiego przekazu wciąż ogranicza się do fachowców. Wydaje się że otwarte imprezy tego rodzaju znalazłyby niemałą widownię. Niejednokroć bardziej krytyczną i uważną niż my, którzy część prezentowanych tematów znamy od podszewki.

Sporo się dowiedziałam przy tej okazji i na pewno jeszcze będę do tej wiedzy wracać. Szczególnie cieszy program badawczy rozwoju aglomeracji poznańskiej podjęty dzięki staraniom i współpracy wyższych uczelni Poznania. Trzymam kciuki za powodzenie i oby było więcej takich programów. I takich ciekawych konferencji.

 

(*Właściciele nieruchomości, a w szczególności osoby zamierzające nieruchomość nabyć nota bene tez niekiedy znajdują się w sytuacji braku wiedzy o uwarunkowaniach związanych z ich posesją. Choć tu interes jest na tyle silny, że skuteczne starania aby informację uzyskać są podejmowane). 

PS: Korzystając z okazji opowiadania o własnych doświadczeniach chciałabym wszystkich, którzy są zainteresowani prezentowanymi tutaj zagadnieniami, zaprosić do dołączenia do grupy Urbanism w portalu społecznościowym FaceBook. Ambitnym celem tego przedsięwzięcia jest, podobnie jak to się dzieje tutaj - opowiadanie o urbanistyce w sposób zrozumiały. Serdecznie zapraszam, a więcej dowiedzieć się można tutaj: http://www.facebook.com/group.php?gid=233060802324&ref=mf
 

Tagi: prawo, it, planowanie, przestrzenne, urbanistyka, MojeMiasto, gis


2010-01-16 23:11
 Oceń wpis
   

Lektura dwóch artykułów dotyczących działań podejmowanych przez architekta krajobrazu Günthera Vogt'a, który ma za zadanie zaproponować pomysł zagospodarowania otoczenia Pałacu Kultury i Nauki przyprawiła mnie o zdumienie.


Źródło: GW Warszawa

Warszawska GW zachwyca się pomysłem projektanta, który proponuje dla placu rozwiązanie posadzki w postaci graficznego rysunku nawierzchni. Już sam tytuł, cytuję: "Plac Defilad jak Piazza del Campidoglio? Jest nowy pomysł" zastanawia, a lektura całości potwierdza pierwsze wrażenie. Dlaczego dziwnym jest w opinii autorów fakt że architekt proponuje rysunek posadzki. Dlaczego jest to wyjątkowe? Toż projekt posadzki wnętrza miejskiego to najbardziej zwyczajna rzecz, która powinna być elementarną częścią każdego szanującego się placu. Jak inaczej? Płyty z betonu? Nawierzchnia trawiasta? Żwirek? A może wszechobecny polbruk?  Projekt posadzki placu jest rzeczą całkowicie w tak ważnym miejscu oczywistą.

Drugi wątek, który doprowadził mnie niemal do spazmów śmiechu, obecny zresztą w obu artykyłach (o drugim za moment) dotyczy zagadnień partycypacji społecznej. Otóż projektant, działając zgodnie z zasadami prowadzenia procesu planowania z udziałem społecznym nie chciał narzucać gotowych rozwiązań, a jedynie podał charakterystykę uwarunkowań. Pozostając otwartym na zdanie zebranej publiczności. Być może bariera języka, nie umiem powiedzieć, jako że wiedzę czerpię ze wspomnianych dwóch artykułów - ale ta jakże właściwa i godna pochwały postawa została zinterpretowana jako ...bezradność.

Wyraźniej od Gazety nazywa to w ten sposób Rzeczypospolita w atykule Co z otoczeniem PKiN: "Nawet znany architekt Günther Vogt, kiedy miał przedstawić pomysł zagospodarowania otoczenia Pałacu Kultury i Nauki, okazał się bezradny. Nie bardzo nawet wiadomo, jak wyobraża sobie otoczenie Muzeum Sztuki Nowoczesnej."

Publiczność nie nawykła do tego, że ktoś ją pyta o zdanie i chciałby je brać pod uwagę ( i dlatego nie przedstawił gotowych pomysłów, które chciałby narzucić przed postawieniem pytania i wspólnym ustaleniem założeń ) opuściła salę zdegustowana. Podejrzewam, że znany architekt krajobrazu również. I jak tu się dogadać, kiedy rozmawiamy w różnych językach.. (I wcale nie mam na myśli języków świata ale skrajnie różny sposób podejścia do tych samych zagadnień)

Tagi: warszawa, design, planowanie, partycypacja, urbanistyka, społeczna, krajobraz


2010-01-15 22:24
 Oceń wpis
   

Czy możliwe jest stworzenie samo-wystarczalnego domu na wodzie? Grupa naukowców, artystów i inżynierów w ciągu ostatnich trzech lat wspólnie wypracowała rozwiązanie które pozwoliło na zwodowanie pływającego urządzenia określonego mianem Waterpod TM.  Ma to być żyjąca rzeźba, mini społeczność, przykład alternatywnego stylu życia i co tylko chcecie. Wszystko w jednym.

The Waterpod™ Project from Leyla Rosario on Vimeo.

Mieszkańcy wytwarzają prąd pedałując, hodują kury, gromadzą wodę deszczową, uprawiają warzywa i owoce. Wszystko to robią mieszkając na łodzi. Wykorzystują dla swoich celów materiały pochodzące z recyclingu. Zachwycają się tym, że posadzone rośliny rosną oraz jak smaczne są ich owoce. Oraz tym jaki wpływ ma realizacja projektu na ludzi, którzy odwiedzają ich pływający ogród.

Pływając po różnych miejscach przeprowadzają spotkania z różnymi ludzmi i są tym zachwyceni. Zachwycone są też dzieciaki, które odwiedzają waterpod. Jest to więc z pewnością interesująca forma obwoźnej edukacji dotyczącej zagadnień ochrony środowiska.

Do pewnego stopnia jak się wydaje całość przedsięwzięcia służy też promowaniu sztuki realizowanej przez artystów uczestniczących w projekcie. Sztuki, której celem jest popularyzacja walorów środowiska oraz potrzeby jego ochrony. Oraz promowanie stylu życia, który nie szkodzi środowisku.

Czy coś w tym jest czy też jest to jedynie nieszkodliwe dziwactwo? Jak dla mnie byłby to świetny sposób na wakacje :).

Jeśli akurat jakimś cudem jesteście w Nowym Jorku możecie się wybrać i zwiedzić waterpod. Więce detali tutaj: http://bldgblog.blogspot.com/2010/01/river-city.html
Sporo informacji można też znaleźć tu: http://www.exitart.org/site/pub/exhibition_programs/SEA/waterpod.html

Tagi: miasto, woda, urbanistyka, alternatywa


2010-01-13 21:43
 Oceń wpis
   

Zależność pomiędzy informacją a podejmowanym działaniem jest truizmem. Nie będę więc jej wyjaśniać.

Obserwuję obecność tej oczywistości szukając różnych opracowań planistycznych w różnych krajach - po to aby móc je porównywać i opowiadać o nich studentom. Zapewne jestem w tych obserwacjach stronnicza bo jak to już można było wyczytać z lektury tego bloga - jestem zdecydowanym frankofilem. Ale...
Nie ma drugiego kraju w Europie, gdzie informacja planistyczna byłaby równie dostępna, jasna i oczywista. Mało że jest, łatwo ją pobrać, odczytać i znaleźć.

Dodatkowo jest też objaśniona. Wyjaśnione są terminy i pojęcia, zakres i sposób działania dokumentów. Wszystko to można odczytać na stronach prawie (bo zaglądałam wybiórczo do kilku serwisów, to nie były regularne badania) wszystkich jednostek samorządu terytorialnego. Do witryny paryskiej traktującej o planowaniu już się odwoływałam. Spójrzcie jak wygląda analogiczna witryna urzędu w średniej wielkości mieście w Prowansji.


Jak to się ma do przytoczonej na wstępie oczywistości? Ano wprost proporcjonalnie (być może jest to krzywa nie linia ale nie ma to tu większego znaczenia).
Otóż tam gdzie informacja jest dostępna, czytelna, tudzież objaśniona jakość przestrzeni jest wyższa. W Polsce wystarczy obejrzeć sobie serwis planistyczny we Wrocławiu czy w Poznaniu i.. no cóż są to kolejne dowody dla postawionej tezy. Może kontrowersyjnej ale.. W razie czego zapraszam do dyskusji.

Sama dostrzegam co namniej trzy, a właściwie cztery wyjaśnienia powyższej tezy - ale to już temat na inną opowieść (która się pewnie niedługo tu pojawi).

Dlaczego o tym dzisiaj piszę. Otóż w Poznaniu szykuje się bardzo interesujące wydarzenie adresowane do urbanistów nazwane przez organizatorów Dniem Urbanisty. Część pierwsza dotyczyć będzie idei ekologicznego miasta lub też eko-urbanistyki, spoglądając na program bardzo ciekawa. Część druga, szczególnie mi bliska, dotyczyć ma informatyzacji w planowaniu przestrzennym. Program i formularz zgłoszenia można znaleźć na stronie poznańskiego oddziału TUP, gorące zaproszenie w serwisach urbanistyka.info i w Regioportalu i w innych.

Chciałabym wyjaśnić czemu to wydarzenie jest takie ważne. Nie tylko dla profesjonalistów planowania. Otóż trwają jak wiadomo intensywne prace nad sfinalizowaniem ostatecznej wersji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Ale nie tylko. Równolegle przygotowywana do uchwalenia jest ustawa wprowadzająca w naszym kraju Dyrektywę INSPIRE - czyli zasady tworzenia infrastuktury informacji przestrzennej w Europie. Kiedyś już o tym pisałam. No i co w związku z tym? Ano wróćmy do początku tego wpisu - powiązanie pomiędzy dostępnością informacji a planowaniem.

Kilka lat temu prowadziłam na użytek pracy doktorskiej badanie (ankietowe) dotyczące postrzegania różnych sposobów prezentacji informacji o planowaniu przestrzennym przez laików. Długo by o tym. Ograniczę się jedynie do dość oczywistego stwierdzenia, że najbardziej wiarygodny dla odbiorców okazał się uchwalony przez Radę Miasta/Gminy dokument z pieczątką.

Co to ma wspólnego z INSPIRE? Otóż w hierarchi wiarygodności prezentacja GIS była na bardzo zbliżonej pozycji. Co zresztą też nie jest dziwne bo GIS (po polsku SIP - system informacji przestrzennej) to nic innego jak "mapa w komputerze" (cytując tytuł popularnej książeczki Grzegorza Myrdy) wzbogacona o bazę danych. Czy zastanawiamy się nad wiarygodnością sprawdzając drogę w serwisie ZUMI? Niekoniecznie. O stosowaniu GPS mówić nie muszę. Wszystkie te urządzenia wykorzystują systemy informacji przestrzennej czyli GIS.

Jaki z tego wniosek? Ano taki że GIS (a właściwie PPGIS ale o tym znów innym razem) jest świetnym sposobem prezentacji planów. Bo jest bardzo wiarygodny. Pozwala poza tym na łatwe odczytywanie informacji dodatkowych zapisanych w bazie danych. Można w prosty sposób zestawiać ze sobą różne treści (np. zdjęcia lotnicze - czego też nie trzeba tłumaczyć). Otóż wspomniana Dyrektywa INSPIRE reguluje m.i. sposób udostępniania danych o środowisku, w tym danych planistycznych czyli: ustaleń studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz planów miejscowych za pośrednictwem sieci internet. Wystarczy porównać aktualne sposoby prezentacji tejże informacji i zrozumiemy dlaczego jest to ... ja bym powiedziała.. rewolucja.

Tagi: informacja, it, planowanie, przestrzenne, urbanistyka, gis, krajobraz, SIP


2010-01-12 23:25
 Oceń wpis
   

Bardzo ciekawy artykuł o działaniach urbanistycznego Omnibusu, którego partnerem jest Bryan Bell, fundator Design Corps. Z ich inicjatywy zorganizowano trwającą tydzień imprezę planistyczną której celem było zaproszenie młodych projektantów do działania podejmowanego w interesie publicznym i stworzonego ze znalezionych materiałów. Polecam szczególnie film pokazujący przebieg wydarzenia.

 

Jednocześnie chciałabym zaprosić wszystkich sympatyków i wielbicieli tego bloga do oddania głosu w konkursie na BLOG ROKU w kategorii profesjonalne. W tym celu trzeba wysłać sms o treści B00132 na numer 7144. Koszty sms-ów (1,22zł) zasilą działania organizacji charytatywnych. Strona bloga w ramach Konkursu : http://www.blogroku.pl/mojemiasto,gw7d9,blog.html 
Zapraszam do głosowania.

Tagi: społeczeństwo, miasto, działania, partycypacja, społeczna, estetyka, oddolne, mieszkańcy


2010-01-10 22:13
 Oceń wpis
   

Polecam obszerny artykuł na temat przyszłości Detroit. Miasto, które liczyło niegdyś 2 miliony osób obecnie zamieszkuje 900 000 a prognozy przewidują dalszy spadek liczby ludności. To widać: niewiele budynków w centrum jest nadal zamieszkałych, dominują hektary terenów poprzemysłowych.

Problemy związane z przestępczością, gigantyczne problemy społeczne to inne zjawiska towarzyszące upadkowi przemysłu i narastającemu bezrobociu. Wszyscy, którzy dysponowali jakimikolwiek środkami finansowymi wyjeżdżali i nadal wyjeżdżają z miasta. Budowle publiczne stawały się niepotrzebne. Chyba skrajnym przykładem było przekształcenie teatru na parking publiczny.

Znalazłam kilka bardzo interesujących filmów na ten temat. Poniżej jeden z nich.

Detroit Wildlife from florent tillon on Vimeo.

Zwróciło moją uwagę kilka wątków. Obok pokazania zaniedbanych, opuszczonych zabudowań pofabrycznych, o skądinąd wspaniałej architekturze. Budowa nowego centrum, które miało przyciągnąć światowy kapitał spowodowała, że przeniosły się tam firmy wcześniej istniejące w mieście, opuszczając tym samym dotychczas zajmowane budynki w starszej części miasta. Problemem nowego centrum stał się również brak integracji z otaczającą zabudową.

Niesamowite wrażenie sprawia oglądanie w drugiej części filmu zaadaptowanych rolniczo terenów sąsiadujących z wcześniejszą zabudową fabryczną. I nie mówimy tu bynajmniej o skali upraw znanej nam z obecnych tu i ówdzie również w centrach polskich miast ogródków działkowych. Bynajmniej. Mówimy o rzeczywistych uprawach, ale również o hodowli drobiu, trzody chlewnej, krów, koni, etc.

Inny film: The industrial ghosts, bardzo realistyczny, opatrzony etykietą nie dla dzieci jest szokujący między innymi ze względu na bardzo realistyczne pokazanie stopnia upadku miasta.

Władze miasta przez ostatnie 30 lat próbowały podejmować kolejne próby wdrażania programów rewitalizacji, które każdorazowo kończyły się niepowodzeniem. Pomimo prób ożywiania centrum poprzez wznoszenie tam budynków publicznych oraz komercyjnych nadal ten rejon miasta jest w drastyczny sposób opuszczony przez mieszkańców. Bezrobotni stanowią 27% populacji, z czego większość mieszka w centrum. Władze myślą o stworzeniu 1200 nowych przedsięwzięć, polecają Detroit jako miasto o niskich kosztach życia, dużej ilości budynków które można wykorzystać w prosty sposób adaptując do nowych funkcji.

Zarówno politycy jak i planiści coraz poważniej zaczynają myśleć o przeznaczeniu nieużywanych terenów dla uprawy roślin. Ta możliwość nie jest tak szalona jak by się mogło z pozoru wydawać. "Miasto które niegdyś było czwartym co do wielkości w kraju i służyło jako symbol amerykańskiego przemysłu może przejąć nową rolę: północno amerykańskiego pioniera wprowadzania nowych rozwiązań globalnego zjawiska zmniejszających się post-industrialnych miast."

Ogromne obszary poprzemysłowe w centrum stanowią rzeczywisty problem. Nie można ich przeznaczyć dla ponownego wykorzystania poprzemysłowego - bo nie ma chętnych aby je wykorzystać. Nie można zakładać tak giganycznych terenów zieleni publicznej bo miasta na to nie stać. Myślenie o przywróceniu tam stanu stricte naturalnego nie zapewni żadnych dochodów właścicielom tych terenów. Takie, bardzo skądinąd realistyczne, myślenie doprowadziło do pomysłu wprowadzenia w Detroit upraw miejskich.

Moda na uprawy w środmieściu rozwija się w mieście od lat. Jak dotąd na niewielką skalę. Detroit Agriculture Network liczy blisko 900 "ogrodników" działających w granicach miasta. Ich działki zajmują na ogół nie więcej niż 0,25 akra gruntu. Obecnie pojawia się nowe zjawisko - a mianowicie dążenie do skupywania terenów i próby upraw na skalę przemysłową.

Alex Krieger, dziekan Wydziału planowania urbanistycznego i dizajnu na Uniwersytecie Harvarda przedstawia wizję przyszłych terenach zurbanizowanych jako "szachownicy", w ramach której będą pojawiać się tereny gęściej zabudowane, intensywniej zurbanizowane oraz tereny zachowane dla różnych przyszłych celów w tym tereny rolnicze. I co Państwo na to?

Tagi: rolnictwo, społeczeństwo, nieruchomości, urbanistyka, rewitalizacja


2010-01-08 23:23
 Oceń wpis
   

Na ile idee rewitalizacji społecznej są spójne z ideami solidaryzmu społecznego? Moim skromnym zdaniem mają wiele wspólnego.

Z wywiadu z Profesorem Andrzejem Chwalbą, historykiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorem książki "III RP - raport specjalny" przeprowadzonego przez Katarzynę Śliwę:
"Solidaryzm, to szczególnie związana z ruchem społecznym Solidarności wartość. Co stało się z ową ideą na przestrzeni 20 lat?
Idea ma się dobrze. Gorzej z praktyką. Osoby związane z polityką, wywodzące się z Solidarności, stale o niej przypominały, tak na forum krajowym, jak międzynarodowym. Sama idea solidaryzmu społecznego nie jest polskim wytworem. Można ją wywodzić jeszcze z czasów rewolucji francuskiej, choć tam miała charakter laicki i radykalny. W końcu XIX w. trafiła do światowych związków zawodowych. Zagościła w pierwszej Solidarności, przyciągając 10 mln ludzi. Choć po 7 latach, gdy doszło do ponownej legalizacji, z tych 10 mln zostało 1,5 mln.


Z ww. wywiadu pt. W poszukiwaniu straconego solidaryzmu

(...)lata 90. to osłabienie idei solidarności. Okazała się zbyt naskórkowa i nie wytrzymała zderzenia z realiami czasu historycznego. Przypomnijmy, że zamykano wówczas liczne zakłady pracy lub je prywatyzowano, rodziły się nowe, nieznane wcześniej antagonizmy społeczne.

Wielu robotników nie kryło rozgoryczenia. Gdy w '88 roku ostatni raz poderwali się do strajku decydującego o przemianach, przyjeżdżali do nich intelektualiści, dyplomaci, niektórzy przedstawiciele Kościoła, studenci i artyści. Kiedy zaczęły się masowe zwolnienia, podobnego zainteresowania ich losem już nie było. Wśród załóg, pozostawionych samym sobie, pojawiło się przeświadczenie, że zostali oszukani, a po ich plecach pewna grupa doszła do władzy... (...)"

I to niestety smutna prawda. Możemy to doskonale obserwować w Łodzi, gdzie grupowe zwolnienia na skutek likwidacji wielkich zakładów przemysłu włókienniczego były na porządku dziennym. Co się teraz dzieje z tymi ludzmi? Zamieszkują wyraźnie wyodrębniające się na mapie miasta, precyzyjnie zdefiniowane oraz opisane w literaturze przedmiotu dzielnice biedy. Czy wcześniej solidaryzująca się z nimi solidarnościowa inteligencja upomniała się o ich prawa? Nie, nie upomniała się.

Jedyne działania związane z rewitalizacją społeczną podejmowane obecnie realizowane są przez fundacje, przez Kościół, przez zakony. Brakuje na nie pieniędzy, nie ma ich w budżecie samorządowym a pozyskanie ich z innych źródeł dla drobnych organizacji graniczy z cudem.

Jak to się ma do encyklik Papieża Jana Pawła II? Jak to się ma do wcześniejszych deklaracji obecnych polityków? Jak to się ma do zamiarów tworzenia gett dla najuboższych na obrzeżach miast? Do budowy dla nich kontenerów mieszkalnych? O czym tu pisałam.

Na zakończenie przytoczę słowa Ojca Profesora Mieczysława Alberta Krąpca: „(…) to dla człowieka jest konieczna administracja, sądownictwo, szkolnictwo, szpitalnictwo, gdyż to człowiek jest tym dla kogo Bóg zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego „przyjął ciało z Marii Dziewicy i stał się człowiekiem” Krąpiec Mieczysław Albert 1996, O ludzką politykę! , Wydawnictwo “Gutenberg Print”, Warszawa 1996, s. 362

Tagi: społeczeństwo, urbanistyka, MojeMiasto, rewitalizacja


2010-01-08 00:44
 Oceń wpis
   

Iluminacja Place de festivals w Montrealu w okresie świątecznym autorstwa Jean'a Beaudoin et Érick'a Villeneuve nazwana “Champ de pixels“ - Pole pixeli doskonale inspirowała przechodniów do świetnej zabawy.


Źródło: http://blogues.cyberpresse.ca/

Pomysł był szalenie prosty: rozmieszczone w formie regularnej siatki 440 punkty świetlne, wykonane z odwróconych do góry dnem, plastikowych koszyków na papier IKEA z żarówką w środku. Zarówki firmy Dell zmieniają kolor z białego na czerwony w zależności od obecności ruchu w pobliżu.

Przechodnie, zwłaszcza dzieci choć nie tylko, doskonale się bawili: tańcząc, biegając pomiędzy punktami świetlnymi. Swietny pomysł na uatrakcyjnienie przestrzeni publicznej w okresie światecznym, inny niż tradycyjne girlandy z żarówek nad ulicą a wcale nie droższy. Przecież o to chodzi w przestrzeniach publicznych aby ludzie się w nich dobrze czuli.

Pole pixeli wpisuje się w całościowy projekt oświetlenia centrum Montrealu realizowany przez tę samą pracownię Integral Jean Beaudoin już od kilku lat. O czym przy kolejnej okazji.

Inny film pokazujący instalację choreograficzną zrealizowaną na placu - bardzo ciekawy, polecam!

Wykorzystałam informacje zawarte w artykule Lumineuse Place des festivals http://blogues.cyberpresse.ca/ autorstwa Nathalie Collard

Tagi: ludzie, miasto, urbanistyka, przestrzeń


2010-01-06 23:52
 Oceń wpis
   

"Francja jest najlepszym krajem do życia - wynika z dorocznego rankingu opublikowanego przez amerykański magazyn International Living."- jak czytamy w dzisiejszej GW.
Wśród argumentów wymienianych za jakością życia we Francji pojawiają się piękne krajobrazy. Czyli jednak coś w tym jest że jakość krajobrazu wpływa na warunki życia. Być może postawię dość ryzykowną tezę, w razie czego proszę protestować, ale... Ponoć jakość krajobrazu jest powiązana z poziomem kultury danej nacji - coś w tym jest. 

Francuskie regulacje prawne w zakresie zagospodarowania przestrzeni tudzież jej planowania rozwijane od lat sprzyjają dbałości o krajobraz. Zarówno miejski jak i wiejski. Dodatkowo są udoskonalane i to również w sposób istotny. Pisałam już tu zresztą o tym.
Kiedy się przygląda zapisowi planu miejscowego dla Paryża - a planem objęte jest całe miasto - to widać jak bardzo te regulacje są precyzyjne. Określają np. dokładnie wysokość pierzeji oraz sposób kształtowania sylwety ulicy, kształt zieleni publicznej. A także co ciekawe zawierają pewne ustalenia realizacyjne dotyczące sposobów finansowania inwestycji.
Co mnie jeszcze urzeka w planowaniu we Francji to jawność dokumentów. Wszystko jest publicznie dostępne, łatwo i precyzyjnie opisane, łatwo się w tym odnaleźć. Oraz nie trzeba za te informacje płacić.

Francuzi uświadamiają sobie potrzebę ochrony krajobrazu. Wiele lat temu kiedy planowano realizować na Prowansji kolejny odcinek TGV byłam świadkiem dyskusji o tym jak może to zeszpecić krajobraz. I to był argument podnoszony przez osoby bez przygotowania fachowego. W zwyczajnej rozmowie przy obiedzie. Inny argument z tej samej dyskusji dotyczył wartości ekonomicznej krajobrazu. Bo będzie mniej turystów, bo coś się zepsuje..


Alleins, miasteczko na Prowansji, źródło: http://www.carte-france.info/

Tagi: kultura, społeczeństwo, planowanie, przestrzenne, urbanistyka, krajobraz


2010-01-04 14:56
 Oceń wpis
   

Jak wiadomo na początku było słowo. Kreowanie trendów zazwyczaj zaczyna się od głośnej krytyki rzeczywistości. Tak mam nadzieję jest i tym razem o czym świadczy choćby zamieszczony w GW w dziale opinie kolejny już artykuł na ten temat. Wywiad z Jackiem Friedrichem - gdańskim historykiem sztuki - pod jakże znamiennym tytułem Otchłań chaosu. Polecam Państwa łaskawej uwadze.

Zacytuję jedynie króciutki fragment który szczególnie mnie ujął : Przepisy dotyczące ładu przestrzennego są fatalne. Samo pojęcie ładu przestrzennego należy do największych anachronizmów - dziś chyba nawet urbaniści boją się go używać, a prawo, które powinno to regulować, już na poziomie zapisu jest fatalne.

I co Wy na to?  Nie boję się używać pojęcia ładu przestrzennego. Choć całkowicie zgadzam się z autorem że próba stosowania tego wyrażenia dla uzasadnienia racji jest całkowicie bezcelowa bo napotyka na zdziwione spojrzenia osób, które w tym zawodzie funkcjonują. Ład przestrzenny nie jest brany pod uwagę w ocenach projektów urbanistycznych. Na ogół decyduje ekonomia i zapisy prawne, w skrajnych przypadkach względy bezpieczeństwa - np. przy okazji stref zalewowych czy osuwisk. Ład nabiera znaczenia jedynie w sytuacjach, kiedy pojawia się grupa osób, która z takich czy innych partykularnych powodów zaczyna go bronić. Np. grupa właścicieli nieruchomości w zabudowie jednorodzinnej, którym przeszkadza nowy budynek wielorodzinny zajmujący dotychczas zazieleniony teren pozostający własnością gminną i przez wszystkich współużytkowany.

Ład staje się ważny również dla 'Miastomaniaków' i to już temat na inną opowieść, która mam nadzieję zyska ciąg dalszy dzięki między innymi takim artykułom jak ten cytowany na wstępie.

Tagi: nieruchomości, urbanistyka, estetyka, ład przestrzenny


2010-01-02 23:33
 Oceń wpis
   

Rozbawił mnie jeden z komentarzy pod wpisem na blogu dezeen design magazine. Wpis dotyczył projektu 100 mieszkań socjalnych które mają zostać zrealizowane w Paryżu w postaci trzypiętrowych budynków zgrupowanych wzdłuż centralnej pieszej aleji. Autorstwa francuskiego architekta Edouarda François - strona firmowa.


Wizualizacja projektu, źródło: http://www.treehugger.com/

Komentarz brzmiał what a fantastically innovative way to not actually design anything. Tymczasem projekt prezentujący absolutnie prostą, tradycyjną architekturę jest ciekawy dzięki zastosowanym rozwiązaniom urbanistycznym oraz dzięki kształtowaniu krajobrazu a przede wszystkim zieleni. W tym projekcie innowacyjnym ma być projekt ściany zieleni - o którym więcej np. tutaj.


Wizualizacja, źródło j.w.

Symptomatyczne są te komentarze. Oczekuje się od architektury oryginalności za wszelką cenę. Całkiem bez sensu. Szczególnie kiedy mamy do czynienia z mieszkaniami komunalnymi. Ich architektura może być bogata dzięki zastosowanym materiałom, ustawieniu, ukształtowaniu otoczenia. Zresztą zobaczcie sami. Mnie się bardzo podoba.

Poniżej pierwsze zdjęcia z realizacji. Źródło: http://www.treehugger.com/

 

 

Tagi: ludzie, miasto, urbanistyka, architektura, przestrzeń


2010-01-02 02:24
 Oceń wpis
   

Tłumaczę poniższą opowieść na jezyk polski i zachwyca mnie sposób widzenia i sposób patrzenia. Jak mówi Rob Forbes - cenimy obecność piękna w mieście, niekiedy nawet czynimy to nieświadomie. To w miejskich przestrzeniach publicznych zachowała się unikalność trudno poddająca się globalizacji. Lokalne zestawienia faktur, nawierzchnia, układ elementów, które tworzą unikalne wzory.. Sposób oświetlenia.. Po raz kolejny wraca to o czym pisał Rene Dubos - Pochwała różnorodności. Trudno to odnaleźć we współczesnym, jakże zunifikowanym i poddającym się modom designie. O wiele łatwiej odszukać w mieście, w nas samych. I to jest to co cenne..

Popatrzcie sami.. A moje tłumaczenie już jest gotowe :). Będzie jeszcze sprawdzane zgodnie z procedurami TED'a i za jakiś czas będziecie je mogli zobaczyć w oficjalnym serwisie - na razie tutaj. Zapraszam. 

Tagi: kultura, społeczeństwo, design, miasto, ulica, krajobraz



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.