2010-11-26 21:33
 Oceń wpis
   

Byłam wczoraj ze studentami na budowie Stadionu Narodowego w Warszawie. Trudno ukryć, że zrobiło to na mnie wrażenie.


Nasza grupa z przesympatycznym Przewodnikiem - byliśmy oprowadzani przez pierwszego budowniczego stadionu Pana Dyrektora Janusza Kubickiego - absolwenta naszej uczelni - po stronie lewej na tym obrazku wykonanym przez Jerzego Kośnika /ZPAF/

Samo skomplikowanie programu funkcjonalnego, klarowność rozwiązania, zastosowane rozwiązania konstrukcyjne, organizacja budowy, przyjęte założenia dotyczące przyszłego funkcjonowania obiektu. Niesamowite to było. Jednocześnie skala obiektu, szczególnie teraz kiedy to wszystko jeszcze takie surowe i w trakcie - bardzo przemawia. I to niezależnie od tego że nie pracuję przecież na co dzień jako architekt. Świetna sprawa. Na uwagę zasługuje też sposób potraktowania dawnego głównego wejścia na dotychczasowy Stadion, pieczołowitość jego zachowania. Sam pomysł aby je utrzymać w roli wejścia dla Vip-ów i osób niepełnosprawnych. Jak usłyszałam od studentów - współczesne Koloseum. Coś w tym jest. Świetnie - i to mi się również bardzo podoba - że stadion zlokalizowany został w miejscu poprzedniego. Dzięki temu jest doskonale skomunikowany. I unika się iluś niepotrzebnych problemów.

Sporo się teraz na te tematy pisze. Dzisiejsza Wyborcza prezentuje doskonałe cyfrowo przetworzone zdjęcia obiektu. Stadiony jak grzyby po deszczu wyrastają też w innych miastach. W większości tych obiektów wykonawstwo realizują nasze rodzime przedsiębiorstwa, albo nasi rodzimi specjaliści zatrudnieni przez firmy obce. Czyli możemy i potrafimy planować na tę skalę. Nie jesteśmy inni, gorsi. Już dogoniliśmy.
Co zresztą wynika np. z tego tu artykułu. To dlaczego wciąż nie umiemy/ nie chcemy planować miast?

Nie wiem czy dzisiaj wybierając specjalizację nadal zdecydowałabym się na bycie urbanistą. Jakieś mnie ostatnio ogarnia poczucie niedosytu. Już nawet po raz kolejny z rzędu powtarzając, z jakim potencjałem mamy w centrum Łodzi do czynienia nie umiem się powstrzymać od kąśliwych uwag, że już by ktoś w końcu mógł zacząć ten potencjał konsumować. W takim Berlinie im poszło zdecydowanie szybciej.

Tagi: miasto, budowa, urbanistyka, stadion, narodowy


2010-11-22 22:19
 Oceń wpis
   

Czytałam dzisiaj w GW Łódź bardzo optymistyczny tekst. Otóż eksperci finansów rozumieją znaczenie urody miast. Dla rozwoju innowacyjności, która jest obecnie fundamentem gospodarki. Z tego względu Kraków czy Wrocław mogą stać się potęgą intelektualną, przyciągając atrakcyjnych inwestorów, a niektóre inne miasta mają nieco mniejsze szanse aby w tej konkurencji zaistnieć. Może to myślenie przeistoczy się w światełko w tunelu. Już troszkę czuję się zmęczona ustawicznym, wielo już letnim narzekaniem.

Nawet nie mam już siły prostować innego błędu logicznego zawartego w tym myśleniu, a mianowicie liczenia wyłącznie na obcą kreatywność, obcy kapitał i obcych inwestorów. To jest takie nasze rodzime, typowe, zakorzenione i nie do obalenia przekonanie.

Tagi: ekonomia, finanse, miasto, planowanie


2010-11-18 21:38
 Oceń wpis
   

Przyglądam się artykułowi w niedawnej GW o "willi" wzniesionej na górskim szlaku i ogrodzonej szpetnym płotem i jak zwykle przecieram oczy ze zdumienia. Kolejny przypadek dowodzący jak bardzo prawo w tym zakresie jest łagodnie rzecz ujmując - dziwne - bo na takie rzeczy pozwala. Mało tego - urzędnik próbujący odmówić komuś wydania decyzji musi każdorazowo liczyć się z nieskutecznością takiego działania. Bo prawie wszystkie decyzje odmowne ograniczające prawo swobodnego dysponowania własnością prywatną bywają uchylane przez Samorządowe Kolegia Odwoławcze. Te zaś na ogół nie probują rozpatrywać spraw merytorycznie, a jedynie z punktu widzenia formalno-prawnego.


Zdjęcie pochodzi z artykułu Ewy Furtak "Na górskim szlaku stanęła willa. Wybudują kolejne?" z GW z 17.11.2010

Decyzje o warunkach zabudowy to wadliwy instrument dysponowania wspólnym dobrem, jakim jest przestrzeń (to jest truizm wymagający niestety nadal wyjaśnienia). Tak jest to wspólne dobro - ponieważ używanie przestrzeni nie ogranicza się wyłącznie do praw właściciela. Sposób użytkowania terenu wpływa również istotnie na warunki funkcjonowania sąsiadów (i to nie tylko tych, którzy z mocy prawa są w ramach procedury administracyjnej stronami postępowania, ale również innych - np. tych po przeciwnej stronie ulicy, a na ogół również dalej) oraz na jakość życia - zarówno w centrach miast jak i na ich obrzeżach.  Wpływa również na sposób wydatkowania publicznych pieniędzy (poprzez koszty budowy infrastruktury), na jakość środowiska (a przecież oddziaływania środowiskowego wielu nakładających się decyzji nie da się ocenić), może - jak w tym przypadku - zniszczyć krajobraz, niwelując tym samym walory turystyczne obszaru. Wiele się o tym mówi, ale nikt nie próbuje tego tematu podjąć. Tymczasem prawo powinno być proste: budować wolno tam gdzie jest plan miejscowy (lub inny dokument) definiujący zasady. (Np. We Francji - obok planów urbanistycznych - takim narzędziem jest dla obszarów wiejskich i dla niewielkich miejscowości tzw. carte communale, który ogranicza się do określenia stref zurbanizowanej i naturalnej. Poza tym obowiązują zasady ogólnej reglamentacji urbanistycznej. Dość rygorystyczne.)

O tym, co będą miały do zrobienia samorządy, aby spełnić wymogi Dyrektywy INSPIRE w zakresie publikowania informacji Aneksu IV (czyli m.in. pkt 4 zagospodarowanie przestrzenne) w wyznaczonym ustawą terminie do 01-2015 nawet nie próbuję myśleć. Do tego czasu zgodnie z zapisami przyjętymi przez Sejm RP "zbiory danych przestrzennych Aneksu II i III" winny zostać "zgromadzone i przystosowane do wymogów Dyrektywy" (a u nas to są przecież głównie d.o w.z.) Proszę poczytać: http://www.akademiainspire.pl/dyrektywa-inspire - to ważne. Jakoś nie umiem sobie wyobrazić tych ton papieru (tak na ogół papieru i to mocno zakurzonego) zeskanowanych i udostępnionych ogółowi społeczeństwa za pośrednictwem sieci internet. Ciekawe kto to będzie robił i za co. Oraz dlaczego nie? Przeciez na tym u nas polega dysponowanie przestrzenią (nie da się tu użyć słowa planowanie).

Na kanwie tej dyskusji pojawiają się też głosy o tym, że abolicja tzw. "starych planów" była niepotrzebna.  Wyjaśniałam kiedyś dlaczego ich utrzymanie nie było możliwe. To wynikało z istoty planowania w tamtym okresie i było bezpośrednim skutkiem nieliczenia się z prywatną własnością w ogóle. W myśl nowych przepisów jednak szala równowagi wychylona została w stronę przeciwną umniejszając tym samym znaczenie interesu publicznego. I to niestety równiez nie jest najwłaściwsze rozwiązanie.

Tagi: prawo, nieruchomości, legislacja, budowlane, nonsens, krajobraz


2010-11-18 10:01
 Oceń wpis
   

Oglądam ostatnio w wolnych chwilach wykłady z konferencji, która miała miejsce w Uniwersytecie Harwarda na temat Ecological Urbanism, w ubiegłym roku. Gorąco wszystkim polecam - doskonałe źródło materiałów do przemyśleń.

Szczególnie inspirujące dla mnie samej były opowieści Rema Koolhaas'a dotyczące sposobu w jaki dochodził do obecnego warsztatu projektowego oraz obecnych postaw reprezentowanych w projektowaniu. W tym kontekście wypowiedź jego adwersarza nabiera szczególnego znaczenia - zobaczcie zresztą sami: http://ecologicalurbanism.gsd.harvard.edu/conference.php

Tym zaś spośród Państwa którzy nie wiedzą kim jest Rem Koolhaas polecam gorąco witrynę prowadzonego przez tego architekta biura projektowego OMA: http://www.oma.nl/

Tagi: ekologia, urbanistyka


2010-11-15 00:12
 Oceń wpis
   

No i się udało. 240 000 podpisów pod obywatelską inicjatywą zmiany ustawy o ochronie przyrody zebrane. Bardzo się cieszę i serdecznie gratuluję. (Może by się teraz zabrać za ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, tak zaraz po wyborach? ).


Zdjęcie pochodzi z serwisu FB, z profilu A. Wajraka i dokumentuje moment tuż przed zaniesieniem pudeł z podpisami do gmachu Sejmu.

Cieszę się również z podpisu Pana Marszałka Schetyny i gratuluję.Jakoś się ostatnio wszyscy w szacownym towarzystwie fotografują.Szukałam ostatnio przepisów prawnych dotyczących działalności Lasów Państwowych i zabłądziłam na stronę jak w tytule. No więc leśnicy też tak robią. Ciekawi dlaczego. Nie wnikam za bardzo bo znów wywołam jakąś burzę w szklance wody. Wiadomo po której jestem stronie (tej właściwej oczywiście), a przeciwko mądrze prowadzonej gospodarce leśnej też nic nie mam. Doskonale byłoby gdyby była prowadzona w bezpośrednim sąsiedztwie wielkich miast. Tak żeby zapewnić ich mieszkańców dostawy świeżego powietrza do oddychania. To zapewne znów wymagałoby zmiany przepisów, tak aby właściciele gruntów rolnych w granicach "miast" mogli otrzymywać dopłaty na zalesianie - podobnie jak rolnicy mieszkający "na wsi" (tu terminy miasto i wieś użyte zostały w znaczeniu administracynym - stąd cudzysłów).

Czytam bardzo ciekawą książkę o zrównoważonym rozwoju, zawierającą badania prowadzone w Wielkiej Brytanii, a dotyczące rozmaitych jego aspektów - między innymi relacji pomiędzy tym co materialne, czyli formą miasta - a tym co niematerialne. Bardzo to ciekawe - bo autorzy nie boją się kwestionować wszystkiego i zaprzeczać rozmaitym dogmatom.


Książka, którą mam na myśli jest druga od góry na tej tu stercie ostatnich nabytków :).
Nosi tytuł: Dimensions of Sustainable City i jest zbiorem esejów pod redakcją Mike'a Jenksa i Colina Jonesa, rok wydania 2010.

Przykładowo - nie wystarczy forma aby uzyskać zrównoważoną strukturę miejską. Co doskonale widać np. obserwując jak działają niektóre sztandarowe realizacje Nowych Urbanistów. Np. takie Poundbury Village - na filmie poniżej.

Jakoś tak pusto na ulicach, nieprawdaż. Autorzy wspomnianej książki wiążą wybór miejsca zamieszkania ze stylem życia. Sporo jest w tym prawdy. Ja sama szukałabym innych wniosków - trzeba sprzedawać produkt w pakiecie, razem z promocją stylu życia. Ale może się mylę. W każdym razie lektura bardzo ciekawa - po skończeniu pewnie będzie sporo rozmaitych wniosków.
Kiedy się te obserwacje zestawi z tym o czym pisze Hall w Ukrytym wymiarze, o tym jak bardzo różne grupy ludzi inaczej widzą miejsce, kształt przestrzeni - wnioski, które się nasuwają są szalenie ciekawe. Spróbujcie przesiąść się z auta na rower - to może zrozumiecie co mam na myśli ;)

Bardzo ciekawe rzeczy rozgrywają się teraz wokół nas. Recenzowałam ostatnio artykuł dla Planning Practise and Research. Artykuł był autorstwa szwedzkich naukowców i dotyczył aktualności podejścia reprezentowanego przez Susan Arnstein odnoszącego się do partycypacji społecznej w planowaniu (a konkretniej aktualności słynnego schematu drabiny partycypacji społecznej sformułowanego przez tę Panią). Inaczej rzecz wyjaśniając - teza postawiona w tym artykule dotyczyła aktualności opozycji społeczeństwo - władza. Ja się prywatnie z tą tezą nie zgadzam. Podobnie jak Prof. Henry Sanoff uważam, że we współczesnych czasach, również ze względu na rozwój technologii sieciowych, partycypacja polega na pracy w grupach nad konkretnymi zadaniami. Ale nawet przyjmując logikę autorów. Jedna ważna rzecz w wymienionym powyżej zestawieniu jest z gruntu nieprawdziwa - a mianowicie społeczeństwo niekiedy staje się władzą. I to są te ciekawe rzeczy, które teraz obserwujemy. Dla mnie niesamowitym jest jak wiele z zaprzyjaźnionych osób, do tej pory działających społecznie teraz chce startować w wyborach samorządowych. Ile komitetów obywatelskich zostało zawiązanych. W jednym nawet (muszę się pochwalić a co) jestem w gronie honorowych patronów - mam na myśli Nas Poznaniaków. A tam gdzie tego nie ma cała masa aktywnych osób chce działać - najczęściej w ramach istniejących struktur, np. znana mi doskonale i parę razy tu wspominana współautorka programu 100 kamienic dla Łodzi.
Może się ten
stygmat królików zaczyna jednak odwracać. I postawiona w recenzowanym artykule teza na naszym rodzimym podwórku nie będzie już prawdziwa.
Z wyborami wiąże się też koniunktura na uchwalanie planów. I stąd przepraszam szanownych czytelników za ograniczoną liczbę wpisów ostatnio, ale to taki właśnie gorący przedwyborczy okres. I bywa że jestem "zakopana po uszy" w dokumentacji planów.

Tagi: ludzie, miasto, partycypacja, urbanistyka, przestrzeń


2010-11-11 00:09
 Oceń wpis
   

Zastanawiam się ostatnio intensywnie nad definicją słowa zrównoważony. Stosowanego powszechnie, jeśli nie nadużywanego w zestawieniu ze słowem rozwój. Większość definicji zrównoważonego rozwoju wskazuje na obecność cech takich jak: odpowiednia, dość wysoka intensywność zabudowy (w oczywisty sposób powiązana z lokalizacją danego miejsca w mieście), różnorodność funkcji, obecność intensywnego ruchu pieszego - wszystkie te przymiotniki odnoszą się do terminu zwarte miasto.

Tak sobie myślę, że odkąd wymyślono (oraz przemysłowo produkuje się ) auta, przestaliśmy odczuwać potrzebę takiego miasta. Bo mamy schronienie w postaci blaszanej puszki. I zdefiniowana, zamknięta przestrzeń o znacznej intensywności nie jest tak ważna jak wcześniej. Porównywałam ostatnio wożenie domku ze sobą do bycia ślimakiem. Mam wrażenie że nie tylko ja mam zbliżone skojarzenia - jak widać na filmie autorstwa Remi'ego Gaillarda.

Jeśli jednak wziąć pod uwagę ileś czynników, o których tu już było - chyba jednak należałoby się z koncepcji bazujących na transporcie indywidualnym wycofać i wrócić do ruchu pieszego, rowerowego, albo wymyślić coś jeszcze nowszego, innego niż wymieniony. Kiedy tak czytam o pomysłach na ulepszenie transportu w Warszawie, zawartych w programach wyborczych kandydatów na Prezydenta stolicy - to z nielicznymi wyjątkami pusty śmiech mnie ogarnia. Choć nawet rozważając wyjątki - takie jak propozycja budowy ścieżek rowerowych wzdłuż dróg i ulic - nie umiem zrozumieć dlaczego nie wziąć farby i nie namalować pasów na jezdni, zawężając istniejące ciągi komunikacyjne. Taniej i szybciej.

Jeszcze wracając do wymienionych czynników. Ja jednak wierzę w globalne ocieplenie, na które nasza aktywność ma wpływ. Jestem w większości jak tego dowodzi poniższy obrazek, tyle że nie na rodzimym podwórku. Wierzę w badania naukowe na ten temat, a sporo o tym czytam, np. tutaj.


Źródło, jak podano powyżej: http://www.informationisbeautiful.net/2009/climate-change-a-consensus-among-scientists/ , inna ilustracja na ten sam temat: http://www.informationisbeautiful.net/visualizations/climate-change-deniers-vs-the-consensus/

Podobnie trochę jak z transportem rowerowym - tylko u nas jest on tak mało popularny, gdzie indziej jest inaczej. Co ciekawe - nawet już wymyślono zimowe opony na rowery :)  
Czas zrezygnować z blaszanych puszek i trochę poprawić kondycję. Ponoć działa to pozytywnie we wszystkich obszarach aktywności. Jeszcze jedna taka niewielka uwaga - wewnątrz auta oddychamy tym samym zanieczyszczonym powietrzem co na zewnątrz, innymi słowy - stojąc w korku trujemy się sami. Co zapewne mozna byłoby rozwiązać woząc butle z tlenem (i pewnie taka usługa niedługo się pojawi). Zauwazcie jedynie jak bardzo jest to absurdalne. Skądinąd jest w tym pewna prawidłowość - w Miami (gdzie rowniez niedawno pojawiły się ślimaki - jak na obrazku ponizej) bezdomni mieszkają tam gdzie powietrze jest najbardziej zanieczyszczone, czyli wzdłuz autostrad i dróg szybkiego ruchu. U nas bezdomni mieszkają w centrach miast.


Źródło ilustracji: http://inhabitat.com/2010/11/06/giant-pink-recycled-plastic-snails-invade-miami/

 

Tagi: motoryzacja, miasto, urbanistyka, transport, piesi, cykliści



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.