2010-12-29 13:06
 Oceń wpis
   

Winą za brak mieszkań obarczyć należy wadliwy system prawny. W tym to, że można trzymać dobrze uzbrojony grunt w centrum miasta latami licząc na zyski kiedyś (zły sposób naliczania podatku od nieruchomości). Co prowadzi do kosztów jakie muszą ponieść samorządy żeby uzbrajać nowe tereny i budować nowe drogi. Przy okazji też do dewastacji krajobrazu ale o tym przy innej okazji. 

Kolejna przyczyna to brak możliwości skutecznego egzekwowania dochodów z planowania przez gminy - co w efekcie prowadzi do braku planów (tak to nie tylko zła wola i lenistwo samorządów, bardzo często jest to racjonalność, pisałam tu kiedyś o gorącym kartoflu którym się wszyscy przerzucają). I potem trzeba dla wybudowania czegokolwiek miesiącami (jeśli nie latami) czekać na decyzję o warunkach zabudowy.

Kolejny powód to brak przepisów o rewitalizacji analogicznych do np. belgijskich z rejonu Brukseli. Które to przepisy między innymi definiowałyby zasady partnerstwa publiczno-prywatnego, które jak wiadomo bez zasad służą wyciąganiu kasy z publicznego portfela. A tam (gdzie indziej) gdzie są zasady - jest tak jak być powinno.. Czyli np. deweloperzy budują mieszkania w tym również na użytek komunalny. I są w tym zakresie tak czy inaczej wspierani przez samorządy (pisałam o tym kiedyś). Gdyby istniały zasady na jakich partnerzy prywatni w tym mieszkańcy mogą uczestniczyć w remontach (i co z tego mają) zapewne rewitalizacja miałaby szanse wyglądać nieco inaczej. Jeśliby jednocześnie za trzymanie pustych działek w centrum płaciłoby się tyle co za 4 piętrową kamienicę to właściciele byliby zainteresowani dochodem z tej kamienicy (w tym jej remontem czy wybudowaniem). A w tej chwili są zainteresowani jej wyburzeniem. 

Czyli można stwierdzić, że społeczeństwo ma rację adresując pretensje. Wszak inicjatywa ustawodawcza leży po stronie ..no właśnie, kto powinien te wszystkie przepisy opracować?

Wszystkich sympatyków tego bloga oraz osoby zainteresowane tematem zapraszam do dołączenia do nowo utowrzonej grupy w serwisie społecznościowym FaceBook - MojeMiasto.org.pl

Tagi: prawo, nieruchomości, legislacja, miasto, planowanie, urbanistyka, bubel


2010-12-25 06:34
 Oceń wpis
   

Wiele kontrowersji wywołał artykuł w ostatnim DF GW o Niewolnikach Krainy Szczęśliwości. Bo dotyka problemu. I to pomimo, że absolutnie i całkowicie utożsamiam się z potrzebą Świąt, potrzebą bycia razem czy rodzinnych spotkań. Potrzebą kultywowania tradycji oraz wspólnego świętowania Bożego Narodzenia. Ale przecież co oczywiste - w każdej rodzinie (jak i w każdej grupie ludzi) są konflikty i spotkanie uświadamia ich obecność. Jest w tym artykule pewien błąd logiczny, brak dotarcia do istoty sprawy - przy jednoczesnej trafności wielu obserwacji - i to chyba jest przyczyną skrajnie odmiennych komentarzy ze strony osób pochodzących z różnych pokoleń. To co się zmieniło w obyczajowości w ostatnich latach związane jest z przyzwyczajeniem do wygody i prowizją dóbr. Szczególnie jeśli mowa o czasie wolnym. O ile w miejscu pracy nie mamy problemu aby przywdziać uniform, nałożyć maskę i wpasować się w pewne schematy (i w życiu nie przyszłoby nam do głowy na to narzekać), o tyle w gronie rodzinnym  taka postawa staje się problematyczna. Wydaje nam się - jak to mamy wolne, odpoczywamy - a tu znów trzeba się gimnastykować? Tymczasem przecież każda grupa ludzi (szczególnie większa) to zbiór indywidualnych życzeń, potrzeb, nadziei, oczekiwań, marzeń, planów. I one z założenia nie mogą być takie same. Stąd oczywiście jeśli nie zależy nam na kultywowaniu tej tradycji - to nie trzeba się wysilać. Natomiast jeśli owszem - to po prostu trzeba mieć tę oczywistość na uwadze.

Zmiana w obyczajowości związana z pośpiechem, nadmiarem wszystkiego, łatwością dotarcia do dóbr - również tych egzotycznych i wcześniej nie znanych - to chyba jednak nic dobrego. I już nawet nie mówię tutaj o ogłupiającej niekiedy roli w tym wszystkim supermarketów (gdzie można czasem jako piosenki "świątecznej", wyzwalającej chęć zakupów, posłuchać dramatycznego utworu Johna Lennona o tragediach dzieci - tylko dlatego że ma Christmas w tytule). Z nostalgią spoglądam na czasy, kiedy trzeba było się gimnastykować (całkowicie dosłownie) żeby przygotować wszystkie wigilijne specjały. Było ich mniej i przez to były bardziej cenne. I nikt się tak nie spieszył. Nie mam bynajmniej na myśli wspomnień z wigilijnej kolejki po karpia, choć one też pomagają nadać temu wszystkiemu właściwą perspektywę. Teraz jest nam łatwiej i pewnie dlatego trudniej. Trudniej docenić. Powielam tu schematy myślenia proponowane przez wyznawców ruchu Slow movement - bo coś w tym jest. Choć u nas to zachłyśnięcie się dobrobytem ma jeszcze inny wymiar - przyszło z zewnątrz. Ciekawe po co kultywujemy cudze tradycje sprzed iluś lat. Pewnie się ktoś zapyta po co o tym piszę. Ano dlatego że to wszystko - nasze zachowania - jest bardzo ważne dla budowy miast. One są takie jak my sami. Inne nie będą (chyba że zażyczymy sobie scenografię niczym w niektórych osiedlach Nowego Urbanizmu, o czym tu kiedyś było).

Jedna rzecz mnie w tym wszystkim pocieszyła - to też z lektury ulubionego codziennika - a mianowicie kolejki w Empikach - bo to pozwala mieć nadzieję. Sama mam naszykowanych kilka książek na Święta i na tuż po Świętach. I cieszę się na samą myśl.

Korzystając z okazji życzę Wszystkim czytelnikom Radosnych, Zdrowych Świąt. Troszkę odpoczynku i czasu dla siebie i dla bliskich. Bardzo dziękuję za wszystkie Świąteczne Życzenia i podziękowania - to dodaje skrzydeł !

 

Tagi: społeczeństwo, relaks


2010-12-20 19:39
 Oceń wpis
   

Szanowni łodzianie,

Tuż przed Świętami zalecamy obowiązkową lekturę. Otóż po raz pierwszy w historii zapewne Polski, a kto wie czy nie szerszej części świata mamy jedyną (i nie wiadomo czy powtarzalną) okazję konsultować budżet naszego miasta. I to nie tylko jak to bywa w instrumencie zwanym budżet partycypacyjny ( o którym tu była mowa), gdzie mieszkańcy współdecydują o kształcie części (na ogół do 20-30% środków) ale całość pieniędzy jaka ma zostać w kolejnym roku przeznaczona na różne cele. Bardzo to interesujące, szczególnie że uwagi można zgłaszać mailowo, bez wychodzenia z domu. Można również dyskutować na forum. Ciekawa jestem co z tego wyniknie. No i nie ukrywam że troszkę mnie zaskakuje aż taka otwartość bo nie wiem czy to nie niechcący i nie przez przypadek.

Jest o czym dyskutować i trzeba się spieszyć bo termin krótki, upływa 23 XII tego roku. Wśród szczególnie interesujących pozycji są propozycje transportowe ZDiT w tym między innymi co dla mnie jest bardzo ciekawe - pomysł poprowadzenia ulicy łączącej Wojska Polskiego i Kilińskiego (str.313 dokumentu, pozycja "Budowa ul. Targowej na odc. od ul. Wojska Polskiego do włączenia w ul.Kilińskiego", z niebagatelną kwotą 3mln PLN na ten cel przeznaczoną. Jak można się domyślać z wcześniejszych pomysłów zapisanych w dokumentach planistycznych rzeczona ulica będzie przebiegać przez niedawno wyremontowane budynki AHE, przez działkę przedszkola przy Jaracza, oraz (chyba się nie mylę) przez teren gdzie wydano decyzję co najmniej o warunkach zabudowy (jeśli nie o pozwoleniu na budowę - sądząć ze stanu inwestycji) na zabudowę mieszkaniową przy Rewolucji oraz przez Park Helenów. Pomyłka? W budżecie? (A może się mylę? - tak dość przeciez enigmatycznie jest to zapisane.) Są też inne pomysły inwestycji drogowych, tudzież w ogóle inne pomysły. Ważne i ciekawe...

Tagi: społeczeństwo, nieruchomości, miasto, partycypacja, społeczna, mieszkańcy


2010-12-16 06:23
 Oceń wpis
   

My tu gadu gadu, a czas ucieka. Tyle pracy zostało włożonej w dyskutowanie kolejnych propozycji zmian ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym ..i nic z tego nie wyniknęło. Tymczasem zmiany dzieją się w trybie poprawek rozmaitych specustaw. Opracowane i przyjęte dawno juz przeciez bo w 2008 roku dokumenty, takie jak np. Polska polityka architektoniczna pozostają bez echa. A to przeciez wyraz opinii środowiska fachowców, którzy apelują o to ze dłużej się już w taki sposób, bez planowania, funkcjonować nie da. Planowania opartego o racjonalne myślenie finansowe. Tak aby całość kosztów planowania nie spoczywała na gminach.

Tyle się mówiło w Łodzi o remontach w śródmieściu, a tymczasem na kolejnych obiektach z listy "100 kamienic" wieszane są tabliczki "Do rozbiórki". Czyżby znów trzeba było szykować łańcuchy i transparenty? Niczym Janes Jacobs przed laty?

Okazuje się że czas ma w planowaniu znaczenie najważniejsze. W planowaniu, w rozumieniu czym jest zrównoważony rozwój, w czymś co lubię nazywać partycypacją społeczną w planowaniu. Horyzont czasowy planów, monitoring realizacji ustaleń, w ogóle podjęcie działań związanych z wykonaniem tego co zaplanowano. Czas jest miarą. No właśnie czego, jak Wam się wydaje?

Im dłużej zastanawiam się która z dwóch wiodących wypowiedzi podczas konferencji o ekologii w urbanistyce, która odbyła się w ubiegłym roku na Uniwersytecie Harwarda, przemawia do mnie bardziej dochodzę do wniosku, ze jest to wypowiedź Homi'ego Bhabha'y. Pomimo że pozbawiona ilustracji i przekazana wyłącznie słowem. Posłuchajcie zresztą sami.

Tagi: ekologia, czas, urbanistyka


2010-12-10 09:55
 Oceń wpis
   

Niektórzy zewnętrzni komentatorzy patrząc z odległej perspektywy nie są w stanie zrozumieć istoty problemu. I zamiast spróbować się do tego przymierzyć od razu używają epitetów. A tu tymczasem trzeba ad rem a nie ad personam.. (zresztą to częsty błąd bywa, tylko niekiedy dziwi, zwłaszcza u inteligentnych osób). Nasza rodzima rzeczywistość nie daje się łatwo porównywać z np. brytyjską - bo tam duch pracy socjalistycznej nigdy nie gościł. Absurdy biurokracji owszem są obecne ale nie mają konotacji typu "czy się stoi, czy się leży.. się należy". Stąd jednak broniłabym podejścia reprezentowanego przez Fundację Fenomen w tym tu liście otwartym, bo do tego rodzaju niedostatków odnosi się postulat podjęcia działania niczym w dobrze zorganizowanym przedsiębiorstwie (w którym jakość pracy przekłada się na jej efekty). Takie myślenie, mimo że w dłuższej perspektywie rzeczywiście nieprawdziwe, ale jednak jest bardzo mocno osadzone w tutejszych realiach. O których niektórzy zapomnieli, a może ich nawet nie znali. Bo wszak Polska dzielnicowa wciąż funkcjonuje. I czym innym jest Poznań, czym innym Katowice, czym innym Łódź, czym innym Lublin, a jeszcze czym innym Kraków. Rozwój jest jak wiadomo procesem o charakterze dialektycznym - stąd skoro nasze rodzime wahadło nie chce się nijak wychylić, utknęło x lat temu - stąd silne pociągniecie jest niezbędne. I stąd takie myślenie jak to reprezentowane we wspomnianym Liście Otwartym FF wydaje się być uzasadnione oraz na miejscu - tu i teraz.

Tagi: miasto, partycypacja


2010-12-04 13:21
 Oceń wpis
   

Znów nie mam czasu bo przerabiam od początku wykłady o partycypacji społecznej w planowaniu. Dotychczasowe, z których notatki studenci robili sobie tu (i których już w tym miejscu nie prowadzę) są za długie. Poza tym tyle wątków przynosi  życie, tyle się dzieje - wszystko płynie.

Drugim powodem braku czasu w moim przypadku jest fakt odkrycia chodzenia. Wielki mi Kolumbus ktoś by powiedział ale dla mnie to jest odkrycie. Nie chcąc, wręcz panicznie broniąc się przed tym, żeby z powrotem wrócić do siedzącego trybu życia za kółkiem, a jednocześnie nieszczególnie będąc przekonana do akrobatyki i ekwilibrystyki w postaci prób utrzymania równowagi w śnieżnej brei na rowerze. Przez ileś lat opanowałam trudną sztukę wyjezdzania z zaspy, ale nigdy nie sprawiało mi to zbytniej frajdy. Natomiast autentyczną frajdę sprawia mi chodzenie po mieście, dawno tego nie robiłam, chyba od czasów studiów...  

Az się prosi w tym miejscu o zdjęcie, i pewnie się jakieś tu pojawi :)

Wracając do partycypacji społecznej - polecam gorąco wszystkim zainteresowanym szczegółową analizę scenariuszy prowadzenia procesu rewitalizacji z udziałem społecznym zaproponowanych w witrynie communityplanning.net Troszkę to jest idealistyczne i na pewno wymaga dopasowania do naszej rodzimej rzeczywistości - jako że podstawą dla ich stworzenia, obok doświadczeń autorów z pracy w ONZ, były przede wszystkim przykłady brytyjskie. Ale uderza jedna wspólna cecha: opieranie tegoż procesu na obecnych już mieszkańcach danego obszaru. Budowanie kapitału społecznego. (skądinąd fascynujące jak bardzo zima zbliża ludzi ;) ). Mieszkaniec wartością jest i basta - parafrazując Krzysztofa Herbsta z Wykładów w Stoczni jakiś czas temu.


Przy okazji znalazłam zdjęcie z prowadzonego wtedy warsztatu o uwarunkowaniach prawnych uczestnictwa społecznego, źródło: http://partycypacjaobywatelska.pl/wiadomosci/7-wydarzenia/43-partycypacja-w-przestrzeni-seminarium

 

Tagi: społeczeństwo, miasto, śnieg, partycypacja



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.