2010-03-23 03:46
 Oceń wpis
   

Wśród cech podawanych przez profesora Kevina Lyncha jako opisujące dobry (tu tłumaczę dosłownie) krajobraz miejski na pierwszym miejscu występuje pojęcie "singularity" - szczególności, unikalności, najbardziej chyba odpowiednie jest tu polskie słowo KLAROWNOŚĆ. W rozwinięciu definicji tego terminu pojawia się kilka przypadków szczególnych występowania tej cechy. Jest to po pierwsze i przede wszystkim występowanie kontrastu. Wyraźnego oddzielenia w przestrzeni dwóch różnych, jasno zdefiniowanych form.

Najbardziej wyraźnie widać to zjawisko w przypadku klarownie zarysowanych granic obszaru zabudowy. I powiązana z powyższym zwartość zabudowy z jednej strony i jej nieobecność ze strony drugiej. Jak w miastach średniowiecznych, gdzie granicę wytyczał mur obronny. Jak na poniższej ilustracji przedstawiającej - mały quiz dla Czytelników - co to za miejsce? (pytanie nr 1)


Źródło obrazka: http://icomc23.univ-rennes1.fr/

Inny przykład klarowności w definiowaniu miejskiej przestrzeni to wyraźnie rozgraniczona i zdefiniowana granica pomiędzy zwartą zabudową i placem. W oczywisty sposób zdefiniowane i wyraźnie zamknięte wnętrze miejskie: placu, ulicy.
I tu pytanie nr 2 - jaki to plac?


Źródło obrazka: http://www.prenotazioni-online.info

O klarowności możemy mówić w wielu sytuacjach, odnosząc się do każdego z elementów struktury przestrzennej miasta. W przypadku ulic - ścieżek służących do poruszania się w miejskiej dżungli - będą one klarowne jeśli będą konkretne, charakterystyczne, rozpoznawalne. W przypadku obszarów, miejskich rejonów - klarowność to jednorodność formy, jej unikalność, znów rozpoznawalność. Jednorodność formy - czyli poszczególne obiekty (budynki) współtworzące całość muszą posiadać pewne cechy wspólne, np. stosowane materiały, kąty spadku dachu, kształt dachu, rodzaj, materiał i wysokość ogrodzenia. Tolerancja na różnorodność w ramach jednorodności jest tu w pewnym stopniu cechą - można by rzec - "narodową" (inaczej jest w Niemczech, inaczej np. we Włoszech).

Dla opisu struktury miejskiej w większej skali o klarowności będziemy mówić jeśli pojawia się wyraźny element porządkujący tę strukturę. W Łodzi jest to przykładowo siatka ortogonalnych ulic z pierzejową obudową w centrum, w Krakowie Rynek Główny i wychodzące z niego ulice, planty z pozostałościami obwarowań. 

Pojęcie klarowności, nierozerwalnie powiązane z jednej strony ze zwartością zabudowy, z jej uporządkowaniem, a z drugiej z występowaniem kontrastu dwóch (najczęściej) jasno zdefiniowanych struktur pozwala na porządkowanie miejskiego krajobrazu. Wprowadza ów ład, o który nam tu chodzi. A że nie potrafię sobie wyobrazić klarowności w odniesieniu do struktur powstających w wyniku zestawienia wielu inwestycji wykonanych każda według oddzielnie zaproponowanych założeń, bez jednej wspólnej myśli porządkującej całość (jak to z reguły w przypadku założeń historycznych bywało) - być może nie starcza mi wyobraźni.

Tagi: kultura, społeczeństwo, planowanie, przestrzenne, urbanistyka, ład, krajobraz


2010-03-21 02:35
 Oceń wpis
   

Literatura znów wygrała walkę z nowojorskim ruchem ulicznym. To ważne zdarzenie miało miejsce 17 lutego pod Mostem Brooklińskim na Water Street w dzielnicy Dumbo (o której się mówi że uległa gentryfikacji) i która była w tym momencie wolna od samochodów. Pierwotnie projekt zakładał rozłożenie ponad dwóch tysięcy książek na głównej dzielnicy Manhattanu. Ale okazało się to niemożliwe, autorom projektu - grupie Luzinterruptus nie udało się uzyskać wystarczającej pomocy w kwestiach licencji i funduszy. Rzecz zakończyła się na 800 książkach i powiązanych z nimi punktach świetlnych.

Efektem była niesamowita instalacja, która powstała w ulubiony przez autorów sposób - samorzutnie i z pomocą przyjaciół. Przygotowanie instalacji zajęło dwie godziny, samo wydarzenie trwało godzin siedem. Szkód 'w książkach' nie było. Bitwę literatury z samochodowym ruchem można uznać za wygraną.

Poniżej cudne zdjęcia autorstwa Gustavo Sanabria, więcej w witrynie grupy, skąd pochodzą również powyższe informacje. Oraz gdzie można znaleźć opisy innych równie interesujących wizualnie instalacji.

 

Tagi: kultura, społeczeństwo, miasto, ulica, krajobraz


2010-03-19 01:59
 Oceń wpis
   

Opowiadałam dzisiaj studentom o cechach krajobrazu miejskiego odpowiedzialnych za jego formę i jakość. Wykład dotyczył cech wymienionych przez Kevina Lyncha, uważanego za jednego z naukowców, którego dzieło współtworzy fundamenty współczesnej urbanistyki.

Moje skromne zadanie polegało na wyjaśnieniu słów wybitnego profesora i badacza zagadnień percepcji miasta. Wyjaśnieniu przy pomocy obrazów. I wiecie co zauważyłam? Otóż zdałam sobie sprawę że zajmuję się tłumaczeniem pojęcia ład przestrzenny. Co drugie zdanie używałam słów "spatial order".

To odkrycie wydaje mi się bardzo cenne wobec faktu, że zmiany polskiej legislacji w zakresie przepisów o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym będą uzależniały wydawanie decyzji administracyjnych zatwierdzających tzw. urbanistyczne plany realizacyjne właśnie od kryterium ładu przestrzennego. W takim kontekście pojęcie ładu nabiera szczególnego, nowego znaczenia, szczególnego znaczenia nabiera również potrzeba jego zrozumiałego zdefiniowania. No bo skąd niby sędzia WSA lub urzędnik SKO ma być w stanie odnieść się do tego kryterium? Do jakiej definicji będą odnosić się zatrudnieni potencjalnie przez te organa biegli (o urzędnikach magistratów nawet nie wspominam, nie mam wystarczająco bogatej wyobraźni - bez urazy)? W potocznym rozumieniu pojęcia ład przestrzenny mogą pojawić się rozmaite interpretacje. I to nie tylko dlatego że porządek w przestrzeni potrafi być rozmaicie rozumiany (inaczej widzą to Niemcy, inaczej Francuzi, inaczej Włosi - a my jeszcze inaczej). Ale również z tego względu że interpretacje porządku w przestrzeni zmieniały się ostatnimi laty w sposób dość znaczący. Podobnie jak definicje piękna (o czym pisał np. Umberto Eco).
W takiej sytuacji wypowiedź precyzyjnie określająca czym jest ład przestrzenny staje się tym ważniejsza. I chroń nas Panie Boże (nie nadużywam tu Niczyjego imienia, mówię z całym przekonaniem) od prawnych definicji tego pojęcia. Definicję przestrzeni publicznej już mamy. Jest nią tylko i wyłącznie "obszar wyznaczony w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego". I nie ma - w odróżnieniu od specustawy o drogach żadnych instumentów pozyskiwania nowych przestrzeni publicznych. W związku z czym jeśli chcę w planie wyznaczyć plac to muszę zaprojektować szeroką ulicę (ewentualnie parking publiczny - ale to już mniej oczywiste). A następnie wyjaśniać przez długie godziny dlaczego ten fragment ulicy ma na moim rysunku szerokość 70 m. Co niestety często kończy się zastąpieniem projektowanego placu przez ulicę o minimalnej zgodnej z ustawą o drogach publicznych szerokości.
No i zamiast pisać o ładzie - do czego pewnie jutro lub pojutrze wrócę bo bardzo mi się ten temat spodobał - znów ponarzekałam sobie na nasze rodzime regulacje. Moment jest zdaje się dobry - bo jesteśmy świadkami kolejnych zmian w tej materii. Jak się wydaje dość radykalnych.

Tagi: kultura, prawo, społeczeństwo, planowanie, przestrzenne, urbanistyka, krajobraz


2010-03-15 22:25
 Oceń wpis
   

Jak można wyczytać choćby w Wikipedii malejących miast jest wiele. Ale i tak z dużym uznaniem dostrzegłam chyba pierwszą w polskiej gazecie o biznesie i dla biznesmenów publikację na ten temat. Mowa oczywiście o Detroit i o wczorajszym artykule Jak rozwiał się amerykański sen. Jak się okazuje sen rozwiał się i rozwiewa w większym stopniu niż nam się wydaje. W licznych polskich miastach też. I choć nie chcemy lub nie zdajemy sobie z tego sprawy, nauczeni myślenia o miastach w kategoriach rozwoju - to rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Wystarczy popatrzeć na demografię. Którą co prawda łatwo "naciągnąć" bo brak obowiązku meldunkowego nie pozwala na nazbyt precyzyjne wyliczenia. Ale..

Global Map Animation from 1kilo on Vimeo.

Film pochodzi ze strony projektu Shrinking Cities: http://shrinkingcities.com/

Nie ma zysku z niczego. Salomon też tego nie wymyślił. Więc jeśli ktoś zarabia na wzroście wartości gruntu rolnego - ktoś inny musi stracić. Nie chcę opowiadać kolejnych truizmów na dobranoc dlatego takie małe pytanie, coś na kształt quizu: kto na tym traci? 

No i po co w niektórych krajach najpierw uzbraja się tereny, buduje infrastrukturę, parceluje tak aby działki miały racjonalne gabaryty a dopiero potem sprzedaje aby budować, w ograniczonym zakresie bo to wszystko kosztuje. A u nas robi się (i co gorsza żadne zmiany się w tej materii nie szykują ) dokładnie odwrotnie.

Tagi: ekonomia, prawo, budownictwo, planowanie, przestrzenne, urbanistyka


2010-03-11 21:14
 Oceń wpis
   

Przygotowałam taką małą prezentację - we współpracy z siecią wymiany dobrych praktyk na temat partycypacji społecznej w planowaniu communityplanning.net . Zapraszam do obejrzenia i ewentualnego wyjaśniania wątpliwości. Chętnie się tego zadania podejmę jako że jestem przekonana o słuszności prezentowanych treści. w najmniejszym stopniu nie ma w tym idealizmu. Jest za to propozycja rozwiązania problemu, z którym my planiści oraz urzędnicy mamy kłopot. A mianowicie problemu z chęcią wyrażaną przez coraz liczniejsze osoby aby stać się podmiotami planowania.

Życzę miłego oglądania i interesującej lektury: http://mojemiasto.org.pl/urbanistyka/Partycypacja%20spo%B3eczna%20w%20planowaniu%20przestrzennym.pdf

Tagi: gospodarka, prawo, informacja, społeczeństwo, legislacja, partycypacja, przestrzenna


2010-03-06 21:17
 Oceń wpis
   

Wiele się ostatnio mówi, pisze o potrzebie budowania miejskości w oparciu o kreatywność mieszkańców, o potrzebie stymulowania innowacyjności, o tworzeniu środowiska sprzyjającego kontaktom - bo to wspomaga innowacyjność. Mówi się również o tym, że te miasta odnoszą sukces, które potrafią przyciągnąć klasę ludzi mobilnych, innowacyjnych, wysokiej jakości specjalistów w swojej dziedzinie. Bo to sprzyja budowaniu miejskiego potencjału, bo tym charakteryzują się, o to zabiegają współczesne metropolie, etc. etc. Nie chcę być gołosłowną więc przytoczę wypowiedź - skądinąd niezwykle ciekawą - jednego z prekursorów myślenia o miastach jako inkubatorze innowacyjności - Charles'a Landry'ego.

No dobrze - tyle teorii. W praktyce "kreatywni" włodarze miast likwidują istniejące skwery i parki aby zadowolić nie mniej "kreatywnych" inwestorów. Inwestorów, którym się wydaje, że likwidując park zarobią bo ściągną więcej żądnych mieszkania w sprzyjającym środowisku bogatych, innowacyjnych i mobilnych przedstawicieli klasy kreatywnej. Tymczasem - nie wiem czy ślepi czy głusi czy też polegający na opinii niewłaściwych doradców - pomijają fakt, że owi kreatywni, mobilni i dużo zarabiający wolą mieszkać tam, gdzie za oknem mają skwer i nie doskwiera im bezpośrednie sąsiedztwo ruchliwej ulicy. Że sprzyjające środowisko - to właśnie ten skwer i przyuliczna zieleń.  Że osoby szukające miejsca zamieszkania - jeśli tylko ich na to stać (a to jest zdaje się brzydko mówiąc - target inwestorów) będą uciekać od hałasu i smrodu ruchliwych ulic, a zieleń te uciązliwości ogranicza i niweluje. Włodarze nie myślą o tym, że likwidując przestrzeń publiczną sprzyjającą kontaktom i pogarszając poprzez likwidację przyulicznej zieleni jakość życia w mieście (bo nie wiem czy zapomnieli lekcje w szkole podstawowej, gdzie uczono że rośliny w czasie fotosyntezy uwalniają tlen, a może nie uważali..) pozbawią siebie i innych wpływów z podatków od już obecnych w danym miejscu kreatywnych, mobilnych i dobrze zarabiających.

Jaka jest tego wszystkiego konkluzja i czemu o tym piszę. Ano dlatego, że kiedy mi zlikwidują skwerek za oknem i postawią apartamentowiec w miejsce istniejącej zieleni publicznej - to się przeprowadzę. Bo nie lubię spalin i hałasu samochodów, a drzewa skutecznie te uciążliwości minimalizują. Przeprowadzę się - bo mnie na to stać. Gdzie będę płacić podatki - ano tam gdzie mi będzie wygodniej. Nie będę się w swoich życiowych wyborach kierować altruizmem, sentymentem etc (przepraszam jeśli kogoś uraziłam) ale komfortem własnym i moich dzieciaków. Jak my wszyscy. Kto na tym straci a kto zarobi? To już nie mój problem. Czy to jest rzadko spotykany sposób myślenia - nie sądzę..

Tagi: ludzie, miasto, urbanistyka, architektura, przestrzeń


2010-03-04 22:31
 Oceń wpis
   

Bardzo rzadko zdarza mi się cokolwiek polecać czy też reklamować. Jeśli to dzieje się to z pełnym przekonaniem. W ten właśnie sposób polecam książkę światowej sławy architekta i projektanta przestrzeni zewnętrznych profesora Jana Gehla - wykładowcę wielu uczelni w wym słynnej Kopenhaskiej Szkoły Architektury. Polecam gorąco - informacji w sieci sporo - szczególnie w związku z promocją która obyła się podczas Dnia Architekta na poznańskiej Budmie : http://www.nbi.com.pl/budma-2010-dzien-architektury/

Witryna wydawcy: http://www.architekturaibiznes.com.pl/start.php?opt=sprzedaz&type=ipw&pid=41

A dla zainteresowanych wywiad z autorem pochodzący z kultowego filmu Contested Streets:

 

Tagi: ludzie, miasto, urbanistyka, architektura, przestrzeń



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.