2010-04-25 22:12
 Oceń wpis
   

Może nareszcie gazety zaczną pisać o bezładzie przestrzennym w Polsce. Pierwiosnków takiego pisania pojawia się coraz więcej. Legendarny już artykuł w archiwalnym już numerze Poiityki rozpoczął serię. Były też ciekawe artykuły w Tygodniku Powszechnym. Co jakiś czas Rzeczpospolita pisze na ten temat (np. tu lub artykuł który ostatnio przytaczałam). Ostatnio sporo można znaleźć w artykułach oraz w blogu Redaktora GW Marka Wielgo - przykładowo tutaj. I co ciekawe - emocje, które to pisanie wywołuje stają się coraz żywsze. Co niewątpliwie świadczy o wzrastającej popularności tematu.
Przetaczają się też co jakiś czas przez poszczególne miasta obficie komentowane przez lokalne media dyskusje na tematy związane z opracowywanymi studiami uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Pisze się o braku planów miejscowych i skutkach bezładu decyzyjnego. Pisze się o dyskusjach, debatach, wojnach, manifestacjach związanych z konfliktami, których przedmiotem jest przestrzeń. Coraz więcej debat, warsztatów, spotkań, listów z udziałem nieprofesjonalnych konsumentów przestrzeni staje się faktem. Jeszcze dwa lata temu udawało się to śledzić i zbierać w całość - teraz bytów namnożyło się tyle, że ze spisywania już dawno zrezygnowałam. Wygląd miast i miasteczek zaczyna być powoli tematem publicznym. Może za niedługo zaczniemy zapobiegać zamiast leczyć - czyli planować przed, a nie po wybudowaniu gmachu czy drogi/wiaduktu/wysypiska, urządzeniu placu czy podjęciu innej kontrowersyjnej decyzji dotyczącej przestrzeni. Zapobiegać - czyli również uprawiać partycypację społeczną w planowaniu zamiast rozwiązywać rozognione koflikty.

Tagi: ludzie, miasto, partycypacja, urbanistyka, przestrzeń


2010-04-18 20:04
 Oceń wpis
   

Bardzo ciekawy artykuł (dzięki serwisowi Facebook mam szansę dowiedzieć się co znajomi wygrzebali w czeluści sieci i rzadko zdarza mi się narzekać).
Artykuł autorstwa dr Adama Kowalewskiego, architekta i dr ekonomii, przewodniczącego Głównej Komisji Architektoniczno-Urbanistycznej. Znamienny tytuł: "Polityka miejska - rządy niewidzialnej ręki rynku czy zadanie władz publicznych? ". Artykuł publikowany w Rzeczpospolitej można znaleźc w witrynie krakowskiego Instytutu Rozwoju Miast.

Pytanie postawione w tytule z pozoru jest retoryczne. Bo jak to? Polityka miejska miałaby się obyć bez polityki, a więc bez zarządzania, bez planowania? Jak to - ktoś o tym nie pomyśli, wszystko ma się realizować samo (tzn siłami rynku?), nie potrzeba nam nikogo, kto by tym zarządzał? Nieprawdopodobne, więcej niemożliwe. Jesteśmy, ja w każdym razie na pewno, tak przyzwyczajeni, że za realizację cełów publicznych odpowiada władza, że traktujemy takie myślenie jak oczywiste. Tymczasem wcale oczywiste nie jest. Bo: "Stan legislacji i systematyczne osłabianie kontroli urbanistycznej wskazują, że kolejne ekipy rządzące Polską w pełni respektują jedynie tę drugą odpowiedź."  Drugą czyli: "(...) tylko niewidzialna ręka rynku gwarantuje racjonalny rozwój miasta, efektywny gospodarczo i przyjazny dla inwestorów, tym samym zapewnia rozkwit państwa i dobrobyt społeczny."

Tymczasem moim skomnym zdaniem jest inaczej niż w tym artykule. W mojej ocenie odpowiedź na z pozoru retoryczne pytanie postawione w tytule znajduje się w tym zdaniu : "Jeśli bowiem treść polityki miejskiej należy niewątpliwie do uprawnień rządzących, którzy uzyskali mandat od wyborców (...)" Otóż od kogo, zdaniem wybranych polityków, uzyskali mandat. Bo na ogół , przynajmniej w ich własnej opinii są komuś za mandat wdzięczni, lub - co częstsze - liczą na pomoc w uzyskaniu kolejnego mandatu.

Wydaje mi się, że tezy zawarte w tym artykule nie wyczerpują tematu. Nawet go nie dotykają.

Takie rozważania cały czas sprowadzają się do koncertu życzeń. Chcielibyśmy aby była polityka - w tym wypadku rozumiana jako celowe myślenie, aby nie było bałaganu, zachwycamy się, że w cywilizowanych krajach to tak, a u nas inaczej, etc. A tymczasem decyzje podejmują konkretni ludzie, w konkretnych sytuacjach, które dość łatwo można przyporządkować do konkretnych schematów. I to od aktorów przestrzeni zależy, jak wygląda zarządzanie miastem.

Tagi: polityka, finanse, rozwój, społeczeństwo, miasto, zarządzanie, transport


2010-04-08 13:53
 Oceń wpis
   

Opisanie stanu badań nad naszym rodzimym chaosem przestrzennym wymagałoby poświęcenia temu zagadnieniu grubego tomu. Zajmują się tym urbaniści, geografowie, ekonomiści, przyrodnicy, geodeci - wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób mają w pracy zawodowej do czynienia z jakością rodzimej przestrzeni. Na ten temat do wielu lat publikowane są liczne książki i opracowania naukowe, organizowane są konferencje. Mówi się głośno przy licznych okazjach, że jest to niemoralne, niewłaściwe i nie służy nikomu.

I co? I nic. Zgromadzona w sympatycznej sali konferencyjnej sympatyczna publika po wysłuchaniu po raz setny tych samych treści (ja przez naście lat pracy zawodowej słyszałam takie opowieści zdecydowanie ponad 100 razy, o książkach nie wspominając- a co mają powiedzieć starsi koledzy) wraca do siebie i dalej robi swoje psując krajobraz. Poza szacowne mury, najcześciej wyższej uczelni, albo takiego czy innego centrum konferencyjnego krytyka nie wyziera. Nic to nie zmienia. Prawo jest jakie było. Bałagan się wciąż powiększa, nie zmniejsza. Głośno, w mediach, sporadycznie jedynie można coś na ten temat znaleźć. Bo albo strach mówić ( o strachu, a właściwie o kolejnych pokoleniach królików kiedyś tu pisałam). Albo nie ma to sensu - bo artykuły popularno-naukowe nie liczą się do dorobku. Więc szkoda włożonego wysiłku.

Szcześliwie obecnie w dobie internetu zdarza się, że niektóre mądre wydawnictwa publikują treści również w sieci. I wpisując właściwe hasło udaje się coś na takie tematy znaleźć. Choć jeszcze niedawno słowo kluczowe urbanistyka pozwalało jedynie na odnalezienie odpowiednich kierunków w wyższych uczelniach.

Zaintygowana wczoraj określeniem 'nowoczesna "sałatka przestrzenna"' - 'modern "space salad" - znalezionym w podręczniku - skądinąd bardzo ciekawym - Prof. A. Böhma z Krakowa pt. : "Wnętrze" w kompozycji krajobrazu : wybrane elementy genezy analizy porównawczej i zastosowań pojęcia Kraków 2004 (pojęcie zostało zaczerpnięte z innej książki - S.Chermayeff, Ch. Alexander Community and Privacy New York 1963) - postanowiłam poszukać, czy tylko mnie się to wyrażenie spodobało. Otóż nie - przy tej okazji znalazłam bardzo trafną charakterystykę przyczyn rodzimego chaosu autorstwa również Prof. Böhma - polecam gorąco. Nad wyraz oddaje rzeczywistość.
Znalazłam też ciekawy artykuł p. Anny Januchty- Szostak na temat percepcji chaosu. Zaczynam odnosić wrażenie że stajemy się jako grono rodzimych fachowców autorytetami "od chaosu". O czymś to świadczy.

Żal mi tylko, że wciąż brakuje powiązania pomiędzy licznymi, coraz liczniejszymi grupami obywatelskimi (długo by tu wymieniać - wymienię dwie znane mi ogólnopolskie: http://wspolnaprzestrzen.blox.pl/html - Wspólna Przestrzeń i http://wlochy.free.ngo.pl/ - Więcej Ładu, które protestują przeciwko bałaganowi w przestrzeni, a środowiskiem fachowym. My sobie piszemy a oni sobie protestują. Bo my sobie piszemy hermetycznie i fachowo, a im brakuje wiedzy i słów, żeby pewne rzeczy ponazywać. Razem może coś by się dało z tym bałaganem zrobić - bo byłby to jakiś wyraz opinii publicznej. A tak - no cóż porozmawialiśmy o interesie publicznym a oni sobie poprotestowali w interesie własnym (też przecież publicznym).

Tagi: chaos, urbanistyka, bałagan, partcypacja


2010-04-06 15:50
 Oceń wpis
   

Poniżej rozwiązanie wczorajszej zagadki. (Teraz już mam nadzieję wszyscy znają odpowiedź - to dokładnie to samo miejsce, tylko tym razem patrzymy w przeciwnym kierunku).

To z pozoru proste zadanie okazało się za trudne. Nawet dla tych osób, które to miejsce obserwują na co dzień. Jesteśmy przyzwyczajeni do obserwowania obiektów, budynków, architektury, tego co namacalne i dające się dotknąć. Dużo trudniej dostrzec nam przestrzeń i to co pomiędzy budynkami. A tymczasem miejsca odpowiadają za jakość miejskiego życia. Miejsca - a więc nie tylko przestrzeń wewnątrz słynnych publicznych budowli ale również przestrzeń zewnętrzna - też wymagająca urządzenia.

Jak na słynnym planie Rzymu Nolli'ego, poniżej, wykorzystanym podczas równie słynnej wystawy pokonkursowej Roma Interrotta w 1978 roku.


Źródło: http://urbantick.blogspot.com/

Mamy jako mieszkańcy prawo do miejskiej przestrzeni. Ponieważ za to płacimy - uiszczamy wszak podatki, jesteśmy wartością, nasza obecność decyduje o potencjale danego miejsca, o jego bogactwie. To my mieszkańcy stanowimy kapitał. To nasza kreatywność i potencjał współtworzą kreatywność i potencjał miejsca. Coraz częściej i więcej się na ten temat mówi. Polecam bardzo ciekawy artykuł traktujący na ten właśnie temat.

Tagi: kultura, społeczeństwo, miasto, ulica, krajobraz


2010-04-05 21:22
 Oceń wpis
   

Tak sympatycznie, troszkę wolniej, troszkę wiosenniej. Nareszcie udało mi się wybrać na odkładany ostatnio długi spacer z psem (uprawiam namiętnie i pasjami dogwalking ;) - nawet buty sobie kupiłam dla dogwalkingu - nie wiem, czy Wam się to podoba, czy nie, ale teraz buty sportowe albo prawie sportowe należy kupować dla uprawiania konkretnych dysyplin, które obowiązkowo muszą nazywać się obco - no to moje służą do dogwalkingu). Udało mi się przy tej okazji poszukać już dobrze zadomowionej wiosny - poniżej.

 

Udało mi się tez przy okazji Świąt poszukać miejskich krajobrazów i uzupełnić zdjęcia z wykładów. Taki mały quiz: na poniższym obrazku widoczna jest ulica. O wyraźnie zdefiniowanym kształcie. Posiada doskonale określone ściany: jedną architektoniczną a drugą zieloną. Gdzie jesteśmy, o jakim wnętrzu miejskim mowa i czym jest owa zielona ściana? Pytanie wydaje mi się banalne i ciekawa jestem ile osób podziela tę opinię.

 

Tagi: miasto, urbanistyka, krajobraz



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.