2010-07-29 22:11
 Oceń wpis
   

Jakiś czas temu pisałam o zaporze Trzech Przełomów na rzece Jangcy w Chinach. Czytam ostatnio, że obfite opady spowodowały podniesienie się poziomu wody w towarzyszącym jej zbiorniku do poziomu zbliżonego do maksymalnej wytrzymałości konstrukcji. Chińscy oficjele bronią kontrowersyjnej zapory, mówiąc że będzie w stanie wytrzymać powódź, która zdarza się raz na 10 000 lat. Jednak letnie deszcze są najobfitsze od 10 lat. Towarzyszą im rozległe zalania i podtopienia, które spowodowały jak dotychczas śmierć 823 ludzi (źródło informacji oraz obrazka poniżej i aktualność danych - Inhabitat, artykuł z 28 lipca br.).

Według danych państwowej agencji informacyjnej zapora osiągnęła 90% wytrzymałości. Władze stają w obronie inwestycji - największego na świecie projektu hydroelektrycznego, którego konstrukcja spowodowała przeprowadzki miliona osób - mówiąc że pozwoli na kontrolę zjawiska powodzi wzdłuż rzeki Jangcy. To jeden z przyczynków do myślenia...

Drugi: "29.07 |Czasem widać niewiele, a czasem właściwie nic nie widać. Tak od kilku dni jest w Moskwie. Miasto pokrył gęsty smog, bo z powodu upałów i suszy palą się położone niedaleko torfowiska. Dziś w Moskwie padł rekord 37,7 stopni Celsjusza - to najbardziej gorący dzień w historii badań meteorologicznych w Rosji (Fakty TVN)."

Ale zjawisko globalnego ocieplenia nie istnieje.. przecież to wymysł ekologów (dobrze opłacanych). Tak przynajmniej można wnioskować z lektury komentarzy towarzyszących bardzo ciekawemu ( i równie przerażającemu) artykułowi w Gazecie Wyborczej. Można się z niego dowiedzieć, że plankton w oceanach niedługo przestanie istnieć..

Z innych "bajek" - bardzo realne wyniki badań przeprowadzonych przez polskich naukowców na temat wpływu globalnego ocieplenia na poziom wód przybrzeżnych Bałtyku (z 2002 roku). Do poczytania. I może się zacznijmy przejmować (jednak).

Tagi: polityka, prawo, przyszłość, miasto, powódź, klimat


2010-07-28 22:56
 Oceń wpis
   

Chongqing - największa gmina miejska świata jest w trakcie bardzo intensywnej urbanizacji. 50 mln m2 powierzchni użytkowej i 500 km dróg szybkiego ruchu to tylko niektóre cyfry opisujące skalę rozwoju. Co roku do miasta migruje 1 200 000 osób.

Magiczne Góry to chińsko duński projekt, prezentowany na Biennale w 2006 roku, który zakłada stworzenie nowej "Zielonej" dzielnicy biznesu ("Green" Central Business District w skrócie GCBD). Sylweta dzielnicy przypomina naturalne kształty Chongqing ale na kształt ten składają się "zamieszkane góry". Szczyty wzniesień pokrywają się z centrami o wysokiej intensywności, obniżenia to miejsca gdzie krajobraz przypomina tradycyjne chińską zabudowę. Doliny to otwarte zielone przestrzenie stanowiące miejsce dla "maszyny życia" - systemu oczyszczania ścieków i generowania odnawialnej energii.

Mieszkalne góry będą wykorzystywały systemy redukowania zużycia energii poprzez zastosowanie biernego chłodzenia w lecie i biernego ogrzewania w zimie. Są połączone między sobą systemem ścieżek rowerowych i pieszych i przy pomocy efektywnego trasportu publicznego tak aby zredukować potrzebę korzystania z transportu indywidualnego. Szacunki zakładają zmniejszenie całkowitego zapotrzebowania na środki i energię o 22% i zastąpienie 11% konwencjonalnej energii tą pochodzącą ze źródeł odnawialnych.

Powyższe informacje oraz ilustracje zaczerpnięte z: http://roomatthetop.wordpress.com/ . Tamże więcej ilustracji.

Podoba się? Szalone trochę nieprawdaż? Ale jeśli porównać z aktualnymi standardami obowiązującymi w tamtejszej tworzącej się miejskiej rzeczywistości:


Źródło: http://i.dailymail.co.uk/i/ - ostatnio dużo tych zdjęć w związku z katastrofą budowlaną, która miała tam miejsce.

Albo z osiedlem które już nie istnieje, ze względu na panoszącą się tam przestępczość:


Kawloon Walled City w Honkongu - więcej informacji oraz źródło obrazka

Tagi: ekonomia, energetyka, przyroda, przestrzenne, urbanistyka, zagospodarowanie


2010-07-28 06:55
 Oceń wpis
   

Zakres przyczyn, dla których wyjeżdżamy na wakacje jest równie szeroki jak to, jak bardzo się od siebie nawzajem różnimy. Niektórzy wyjeżdżają z ciekawości, po to aby poznać nowe miejsca i dlatego aby moć zobaczyć coś co piękne. Dla innych wyjazdy to okazja, żeby odpocząć od nadmiaru bodzców, zaszyć się gdzieś i wreszcie wyspać czy poczytać albo w spokoju pobyć z rodziną. Jeszcze inni wyjeżdżają, żeby pooddychać świeżym powietrzem, żeby dzieci mniej chorowały, żeby miały się z kim bawić w bezpiecznym miejscu, czy żeby poprzyglądać się z bliska jak wygląda przyroda. Niektórzy chcą mieć okazję do uprawiania sportu, do wysiłku fizycznego albo do przeżycia przygody życia. Są też tacy, dla których powodem wyjazdów jest chęć poznania nowych ludzi, wycieczki kulinarne albo nie kulinarne, wreszcie chęć pobycia ze znajomymi, nie sposób wyczerpać katalogu przypadków i powodów, dla których chce się nam pakować i ruszać gdzieś, gdzie z założenia będzie fajniej i milej.
Kiedy się tak przyglądać tym przyczynom część z nich wskazuje wprost czego nam brakuje w codziennej egzystencji i czego szukamy aby poprawić warunki życia, w których przyszło nam na co dzień funkcjonować.

Z niektórych można wnioskować, jakich zmian należałoby szukać w miejskim środowisku życia dla podniesienia jego jakości. Niektórzy z nas, zakosztowawszy wakacyjnego trybu życia próbują tak funkcjonować na stałe - jeśli tylko środki finansowe pozwalają. Narażając się tym samym na problemy z dojazdami, a miasta na niepotrzebny rozrost z którym same przecież problemy. Inni szukają własnej letniej siedziby - nie tylko w Rosji letnie domy to dość popularne zjawisko.

Spróbujmy wymienić, najlepiej od razu z remedium na poprawę, choć może wymyślanie remediów pozostawię Wam szanowni czytelnicy - podam tylko przykładowe rozwiązania (wszak to blog o partycypacji społecznej w planowaniu):
- zanieczyszczone powietrze - np. zwiększenie ilości zieleni w mieście, redukcja transportu indywidualnego,

- brak możliwości ruchu, miejsca do uprawiania sportu - ścieżki rowerowe, boiska, tereny zieleni i rekreacji,

- brak kontaktu z przyrodą - tereny zieleni: skwery, parki i zieleńce oraz zieleń przyuliczna, własne "uprawy" różnej skali i maści od wspólnie sadzonych kwiatów poczynając,

- brak kontaktów społecznych - zmiana sposobu funkcjonowania miejskich przestrzeni, zmniejszenie intensywności ruchu kołowego (i parkowania) na rzecz podkreślania społecznej fukcji ulic i placów (co można osiągnąć przez ich urządzenie),

- zaspokojenie potrzeby wyjazdów w poszukiwaniu pieknych miejsc - sami sobie dopowiedzcie, wiem że tej potrzeby nie da się zaspokoić albo można ale tylko w ograniczonym zakresie, tak aby chciało się wracać.

Można by tak sobie wymieniać w nieskończoność. Niby wiemy, takie to wszystko oczywiste. Tyle że już nie ma normatywów które za nas wymuszą zaspokojenie tych wszystkich potrzeb. Zresztą w czasach normatywów też potrzeby bywały zaspokajane wyłącznie na papierze. A tymczasem: pozdrowienia z wakacji w lesie nad jeziorem.

Tagi: kultura, społeczeństwo, nieruchomości, miasto


2010-07-26 23:07
 Oceń wpis
   

Przestrzeń komunikacji (albo jeśli chcieć być precyzyjnym - transportu). Źródło frustracji i powód zaniku kontaktów międzyludzkich. Jak to kiedyś trafnie powiedział Henry Lefebvre:  ‎"Automobile c’est une instrument de deculturation." Skąd on to wtedy już wiedział?


Obrazek szalenie nie optymistyczny, szczególnie że cokolwiek mało mobilny..

Żebyż tak zaistniała alternatywa. Dbałość o koleje i transport zbiorowy powinna być naczelnym celem dla włodarzy rodzimej przestrzeni. No i co? Ano nic. Popatrzmy sobie jakie głupoty robimy i dokąd to prowadzi:

Odsłona I (wypatrzone przez Hubara):

Odsłona II (cytat za Adamem Wajrakiem):

Wracając do tytułowej mobilności - poniższą książkę już polecałam - Jacek Wesołowski: Miasto w ruchu. Polecam jeszcze raz, bo może ktoś nie widział.

Tagi: polityka, finanse, rozwój, społeczeństwo, miasto, zarządzanie, transport


2010-07-20 09:56
 Oceń wpis
   

Z przyjemnością informuję, że w najnowszym numerze Kwartalnika Społeczno-Politycznego Obywatel NR 3/2010 (50) obok wielu ciekawych artykułów i wywiadów można również przeczytać mój tekst na temat: Przestrzeń w rękach obywateli.

Z notatki redakcji na temat tego artykułu: "Udane inicjatywy mogą stać się szkołą demokracji, skłaniając obywateli do aktywnego udziału w życiu lokalnej społeczności. Podstawowym celem partycypacji społecznej w planowaniu przestrzennym, obok utożsamiania się ludzi z projektem oraz polepszenia jego jakości, jest budowanie więzi międzyludzkich i kształtowanie społeczeństwa miejskiego – civitas.".

Zapraszam serdecznie do lektury.

Tagi: społeczeństwo, partycypacja, MojeMiasto


2010-07-18 12:58
 Oceń wpis
   

Scenka rodzajowa na ulicy: Pijana w sztok młoda kobieta, właściwie dziewczyna w zaawansowanej ciąży. Młoda, jeszcze z gumką z froty na włosach. Towarzyszący jej najwidoczniej rodzice też pijani, chyba bardziej. Malujące się na twarzach zacięcie. Mężczyzna - przyszły dziadek zapewne - do partnerki (żony?): Słuchaj chyba Ci przyp...
Scenka miała miejsce pod sklepem Żabka. Ciekawa jestem czy sprzedawczyni sprzedała im alkohol. Bałam się zareagować - wszak to moi zapewne sąsiedzi. Co można i należy robić w sytuacji tego rodzaju patologii?

Tytułem uzupełnienia - rysunek zawarty w materiałach planistycznych obowiązującego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Łodzi (główny projektant studium - dr Mirosław Wiśniewski), przygotowany, (o ile pamiętam datę) w roku 1998, w pracowni Gorgul Wiśniewski Urbanistyka Architektura Sp. z o.o. w oparciu o opracowanie opisujące problem ludności biednej w mieście (Warzywoda-Kruszyńska Wielisława, Grotowska-Leder Jolanta Fenomen łódzkiej biedy - bieda skoncentrowana tom II, s.57-92).

Innymi słowy - diagnoza problemu znana jest od dawna. Sam problem od dawna pozostaje nierozwiązany. Więcej - staje się coraz bardziej drastyczny.

Tagi: ludzie, społeczeństwo, patologia


2010-07-13 10:53
 Oceń wpis
   

Można chyba śmiało postawić tezę, że jeśli jakiś wynalazek szczególnie przyczynia się do renesansu miast to jest to cyfrowy aparat fotograficzny oraz telefon (z cyfrowym aparatem fotograficznym). Dzięki pasji fotografowania związanej z powszechną dostępnością tej przyjemności bez myślenia o kosztach i trudzie wywoływania filmów zaczęliśmy zwracać uwagę na to co dookoła (o samym wychodzeniu z domu nie wspominając).
To jest szalenie fajne obserwować jak zdjęcie zmienia świat. Fragment świata w pewnym momencie staje się czyjś i takim już pozostaje. Bardzo to pięknie pokazał Ka Fai Choi (tu strona artysty). Skądinąd technika tej prezentacji jest szalenie ciekawa - nałożenie obrazu na rzeczywistość dzięki technice Augmented Reality.

CROSSING BORDERS from KA5@RCA on Vimeo.

Zdjęcia.. Z przyjemnością obserwuję rozwój tego wynalazku i jego konsekwencje. W tym rozwój jako metody, sposobu działania.

Pozostaje tylko przekazać zaproszenia:
1. Miejsca Poboczne: http://www.mpoboczne.blogspot.com/
2. LOMO - zdjęcia: http://www.lomo.art.pl/
3. Budujemy portret Łodzi z prywatnych zdjęć jej mieszkańców - inicjatywa GW Łódź: http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,8129885,Budujemy_portret_Lodzi_z_prywatnych_zdjec_lodzian.html
...

Tagi: kultura, społeczeństwo, design, miasto, ulica, krajobraz


2010-07-10 12:14
 Oceń wpis
   

Nie tak dawno prowadziłam taką oto rozmowę w moim ulubionym (i nie tylko moim ulubionym) serwisie. Rzecz dotyczyła zagadnienia baraków i wyprowadzania do nich osób niepłacących za czynsz, a mieszkających w starych kamienicach w śródmieściu (w tym wypadku Łodzi, gdzie jak wiemy mieszkań komunalnych w starych kamienicach w śródmieściu jest szczególnie wiele). Zainspirował nas taki oto artykuł, dotyczący Poznania i tamtejszej polityki mieszkaniowej dotyczącej najuboższych. Drugą inspiracją była głośna sprawa rodziny, która nie dawała się eksmitować do tego stopnia, że dopiero interwencja służb antyterorystycznych pozwoliła na wyprowadzenie długoletnich dłużników z zajmowanego przez nich lokalu. Film na ten temat w Ekspresie Ilustrowanym dostarcza poglądu na temat sprawy. Choć jednocześnie inne informacje zdają się ten pogląd cokolwiek weryfikować.

Wracając do rozmowy - chciałam zacytować obszerne fragmenty bo wydaje mi się że doszliśmy (doszłyśmy, wspólnie z cytowaną już tutaj Ulą Niziołek Janiak - wielbicielką i obrończynią łódzkich zabytków) do ciekawych rozwiązań.

Prezydent chce wychowywać społeczny margines (poznan.gazeta.pl): Kontenery, do których władze miasta chcą przeprowadzić 'najtrudniejszych' lokatorów, to przyznanie się do porażki i wstyd dla całego Poznania - mówi Tomasz Sadowski, psycholog, szef Fundacji Barka.

Urszula Niziołek-Janiak: A ja uważam, że w przypadku alkoholików przesiedlenie wiążące się z wyrwaniem z dotychczasowego środowiska może pomóc (zaznajomieni kumple i meta daleko).
Natomiast bardzo ważne jest, by przesiedlenie dawało szanse na nowe życie np. poprzez aktywizację zawodową np. wcześniejsze przeszkolenie tych ludzi w zawodach budowlanych i postawienie sobie przez nich własnymi siłami mieszkań lub szkolenia z zakresu pielęgnacji zieleni, brukarstwa i umożliwienie im zagospodarowania terenu takiego osiedla co związałoby ich z nowym miejscem.

Małgorzata Hanzl: (...) cały czas nasuwa mi się pytanie - co z dziećmi. Czy są pieniądze na świetlice środowiskowe, dla fundacji zajmujących się dzieciakami? Bo to powinien być priorytet. I niewielkie koszty. Już nastolatki są nie do zmiany, dorośli też są trudno reformowalni. Ale dzieci jeszcze tak. Tylko że one sobie same nie pomogą. Córka chodziła kiedyś do sióstr Urszulanek przy Obywatelskiej - które prowadzą obok przedszkola świetlicę dla dzieci z biednych rodzin, obserwuję też działanie Oratorium Jana Bosko przy Kościele Św. Teresy. Te miejsca bardzo istotnie zmieniają dzieciaki i młodzież która tam uczęszcza. Dają im punkt odniesienia - uczciwy punkt odniesienia. Dzieciaki z takich rodzin są bardzo często odrzucane przez grupę bo są nauczone żerowania na innych - od najmłodszych lat. (...) Nie są nauczone podstawowych zasad higieny. Potrafią być agresywne. Działanie takich miejsc jest nie do przecenienia. (...) Ale jest ich tak mało, a co jakiś czas pojawia się informacja, że coraz mniej. Bo nie ma na to pieniędzy. Jakiś czas temu np. zlikwidowano świetlicę przy Placu Barlickiego.

Rewitalizacja polega wszak na tym że się z przechodnia czyni podmiot nie przedmiot działania (cytuję Krzysztofa Herbsta z ostatniego szkolenia w Fundacji Stocznia). Łódź jest, może być silna mieszkańcami - więc trzeba nad tym pomyśleć. I zwłaszcza nie traktować wszystkich tą samą miarą.

Urszula Niziołek-Janiak: Myślę, że takie kontenery to nie jest rozwiązanie dla rodzin z dziećmi, bo dlaczego karać dzieci za błędy rodziców?
W przypadku rodzin stawiałabym na pierwsze rozwiązanie - praca ze wszystkimi i stawianie przez rodziców mieszkań dla swojej rodziny, bo wiązałoby się to z poprawą statusu społecznego. Wielkie pole do popisu dla ngo... z tymi rodzinami pracować trzebaby również po przeniesieniu, by nie stworzyć gett.

Małgorzata Hanzl: W Poznaniu rodzin z dziećmi nie planują przenosić. Mam nadzieję że skoro się powołujemy na Poznań to w Łodzi też. Zastanawiam się tylko czy nie należy przenosić wyłącznie dorosłych z problemem alkoholowym, nie nazwać tego ośrodkiem odwykowym i nie traktować tak jak to traktuje się ośrodki odwykowe. Pytanie o świadczenia dla dzieci to jest pytanie o to czy miasto chce jedynie relokować problemy czy też może w końcu zacząć je rozwiązywać.
Jakoś tak afera przy Więckowskiego dziwnie zbiegła się w czasie z tymi dywagacjami. A ludzie których rzecz dotyczyła wcale nie wyglądali na biednych.

Urszula Niziołek-Janiak: http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,8109015,Pomysl_na_dluznikow___baraki__Wcale_nie_takie_straszne.html

Małgorzata Hanzl: Ula - ale to jest małe miasto. Małe miasta - to jest inna skala, praca bezpośrednia z ludźmi, łatwość ogarnięcia problemów. Ja to znam z perspektywy opracowań planistycznych. W małych miastach wszyscy wszystkich znają - to jest coś innego. Również architektura tych obiektów jest inna. I jej wpływ na mieszkańców też. To nie są baraki. Tylko pojedyncze budynki socjalne wśród innych domów.

Urszula Niziołek-Janiak: Podałam ten link jako przykład lokalizacji dla własnoręcznie zbudowanych mieszkań dla rodzin z dziećmi :)

Małgorzata Hanzl: Co masz na myśli mówiąc własnoręcznie zbudowanych?

Urszula Niziołek-Janiak: Niedawno czytałam, że w jednym z miasteczek przeszkolono długotrwale bezrobotnych w zawodach okołobudowlanych i budowlanych i w ramach szkolenia zbudowali oni dla swoich rodzin blok na miejskim gruncie - 900 zł/m2 powierzchni! W GB od dawna z powodzeniem działają takie programy aktywizacji,. czemu nie w Łodzi?

Małgorzata Hanzl: I to jest świetny pomysł. Tylko byleby to był blok wśród innych, zamieszkiwanych przez nie długotrwale bezrobotnych.
A nie baraki o skali osiedla na Janowie.

Urszula Niziołek-Janiak: Niewielkie osiedla kontenerów powinny być natomiast dla uzależnionych samotnych i traktowane jako swoisty ośrodek odwykowo-aktywizacyjny.

Małgorzata Hanzl: Jeszcze jedno - w komentarzach do artykułu o kontenerach pojawił się głos o dwóch drogach: amerykańskiej - zdegradowane społecznie śródmieścia i europejskiej - zdegradowane społecznie obrzeża. Obie metody są złe. I o tym świadczą obecne starania władz lokalnych. Między innymi partycypacja społeczna rozumiana jako aktywizacja mieszkańców pojawiła się dla radzenia sobie z rozruchami (krwawymi też) jakie miały miejsce w americańskich downtown. I dlatego zaczęto takie programy finansować - bo ludność tam zamieszkująca była agresywna. Podobnie rewitalizuje się kosztem olbrzymich środków i z marnymi rezultatami obrzeża wielkich miast europejskich. Sama byłam świadkiem jak to wygląda w Lyonie oraz jak trudno te patologie potem wykorzenić. Mnie się bardzo podoba to co zrobiono w Bilbao, zresztą jest cała masa materiałów na temat prowadzenia rewitalizacji społecznej, np. w serwisie urbact.eu
Ula - miałabyś coś naprzeciw gdybym tę rozmowę prawie żywcem skopiowała na bloga? Bo mi się podoba i jest ciekawa.

Urszula Niziołek-Janiak: Oczywiście, nie ma problemu. Co do obrzeży miast - własnie dlatego z przesiedleńcami trzeba pracować i przed i w trakcie i po - by dać im szanse w nowym miejscu i nie przesuwać problemu z dala od Centrum, tylko zapobiec jego powtórce.

I tu włączył się do naszego dialogu Pan vice-Prezydent Łodzi Marcin Bugajski (ach te techniki wirtualnej komunikacji !)
Marcin Bugajski:
Pani Małgorzato, kontenery nie są panaceum na wszystkie problemy z osobami, które nie płaczą czynszów w tak dużym mieście jak Łódź. Ponadto stanowią one rozwiązanie dotyczące pewnych grup takich mieszkańców i na pewno nie powinno się przenosić do nich rodzin z dziećmi. A jeśli idzie o negatywy takiego pomysłu to odniosłem się do nich w komentarzach na swoim profilu.

Małgorzata Hanzl: Dziękuję Panu za odpowiedź. Cieszy mnie takie postawienie sprawy. Boję się zbyt dużej skali takich rozwiązań - bo to może stać się dodatkowym źródłem patologii. Podobnie jak stosowanie w tym przypadku zasady egalitaryzmu.

(Pojawiły się też inne głosy)
Łódzkie Centrum Społeczne:
Kolejne getto biedy w Łodzi to potęgowanie problemów społecznych, a nie ich rozwiązywanie.
Nigdy więcej segregacji!

Łódzkie Centrum Społeczne: http://www.centrumspoleczne.pl/oswiadczenie-kontenery.pdf

Jakub Polewski: Wiecie, z drugiej strony zauważcie, że jedną z form SKUTECZNEJ psychoterapii jest odrzucenie, jak w przypadku niereformowalnych alkoholików. Nie da się nikogo wyleczyć z pewnych problemów "na siłę". Ludzie muszą mieć poczucie, że odpowiadają za siebie i ponoszą tego skutku. Inaczej przyzwyczajają się do nic nie robienie i czekania, aż wszyscy będą wyrozumiale dawać więcej i więcej na cudzy koszt. Jakby tak każdy uznał, że chce brać na cudzy koszt i przestał cokolwiek ze sobą robić no to sorry...

Jakub Polewski: Pani Małgorzato: "Czy są pieniądze na świetlice środowiskowe, dla fundacji zajmujących się dzieciakami?"

Właśnie próbuję z jednym stowarzyszeniem przykościelnym, którego celem jest wsparcie społeczne dla dzieci i młodzieży utworzyć pierwszy taki duży hostel w jednej z kamienic przeznaczonych do rozbiórki. Ma on być na terenie programu Prorevita. Wiceprezydent M. Bugajski deklaruje cały czas pomoc i poparcie, więc jeżeli to wypadli, to będzie w Łodzi precedens i być może więcej kamienic popadających w ruinę znajdzie tego typu zastosowanie. W tym przypadku budynek będzie modernizowany ze względu na zły stan techniczny. Wartości kulturowe zostaną zachowane w zakresie: elewacja frontowa, prześwit bramowy, klatki schodowe i niska oficyna.

Małgorzata Hanzl: Gratuluję pomysłu - oby się udało! Trzymam kciuki.

(dalsza część rozmowy dotyczyła już innych tematów).

Tak sobie myślę, że wszyscy mamy trochę racji. Gdyby jeszcze teraz udało się te różne mysli nieuczesane przekształcić w rzeczywistość.

PS. Tak swoją drogą to już kiedyś o tym pisałam. Nie raz.

Tagi: społeczeństwo, miasto, socjologia, ubóstwo, bieda, rewitalizacja, czynsz


2010-07-09 14:29
 Oceń wpis
   

Łódzka Rada Miejska przyjęła regulamin w sprawie konsultacji społecznych. W związku z powyższym Wydziały urzędu oraz inne jednostki administracji lokalnej organizują konsultacje społeczne w różnych sprawach. Przykładowo w dniu dzisiejszym mają odbyć się konsultacje społeczne w sprawie transportu (szeroko rozumianego) w Łodzi. Wybrałabym się na rzeczone konsultacje, nawet tak dla rozrywki. Jest gdzie zaparkować rower pod Urzędem Miasta. (Bo dzięki pomocy sympatycznego serwisu i sklepu Łódź Cycle Chic mam znów sprawny rower - po dłuższej przerwie).

Ale - trapią mnie następujące wątpliwości. Tak się zastanawiam, czy w ogóle jest sens ruszać się z domu bo mam masę pracy, w kwestiach transportu się nie specjalizuję, nie rzucam w tej materii przykładami z rękawa ani nie umiem głośno krzyczeć ani przepychać się pięściami. I nie wyglądam jak starszy Pan, któremu z założenia przypisuje się autorytet.

Zastanawia mnie forma tych konsultacji bo o ile pamiętam to w łódzkim regulaminie konsultacji społecznych jest punkt o tym, że ma zaistnieć rezultat. Jeślibym tam miała pójść to głównie po to, aby zadać na początku pytanie na temat formuły organizacji konsultacji (tylko kto mi pozwoli zadać to pytanie). Tzn. innymi słowy: o co organizatorom chodzi. Czy o odbębnienie formalnego obowiązku, żeby się nazywało że są konsultacje. Czy o wspólne zastanowienie się nad najlepszym sposobem działania. Bo w tym drugim wariancie najlepsza byłaby forma warsztatowa, a nie tylko i wyłącznie dyskusja ogólna. A jeśli już dyskuja plenarna (bez wcześniejszej części warsztatowej w podgrupach, tak aby każdy zajął się tym na czym się zna najbardziej i aby potem wymienic poglądy, kiedy już wszyscy będą rozgrzani myśleniem) - to gdyby tak ta dyskusja przypominała chociaż dyskusje Rady Miasta, czy sejmowe - gdzie wszyscy mogą się na równych prawach wypowiedzieć, a na koniec dochodzi się do rezultatów. Bo na tym polega uczciwa partycypacja społeczna, a nie jej pseudo-namiastki.

No i jeszcze pozostaje kwestia przekąsek. Albo co najmniej czegoś do picia. (Bo powinny być - konsultant o "suchym pysku" robi się negatywnie nastawiony do konsultacji). We wszystkich podręcznikach konsultacji jest co najmniej o napojach (zwłaszcza w taki upał). ;) To z pozoru jedynie jest nieistotne - ale świadczy o sposobie podejścia organizatorów do samej idei konsultacji oraz do osób, które w konsultacjach miałyby chcieć wziąć udział.

Tagi: społeczeństwo, działania, partycypacja, społeczna, oddolne, mieszkańcy


2010-07-06 21:10
 Oceń wpis
   

Padło tu niedawno pytanie o to co to takiego miasto. Moim skromnym zdaniem to jest klucz do rozwiązania zagadki. Zagadki dotyczącej stosowalności urbanistyki w naszym kraju (zresztą nie tylko, choć nasze rodzime uwarunkowania językowe są tutaj specyficzne).  To właśnie pytanie.

Otóż czy mieszka w mieście osoba, która tak naprawdę mieszka w lesie albo pod lasem ale adres to nadal Łódź.. Czy mieszka w mieście ktoś kto nie ma kanalizacji, dojeżdża do domu drogą gruntową tudzież hoduje na podwórku kury i prosiaka (a jeśli nie on sam to robi to sąsiad)? Jak dla mnie trudno tu mówić o mieszkaniu w mieście. Taki ktoś mieszka na wsi.

I teraz pytanie - czy ktoś, kto mieszka w mieście to mieszczanin? Inaczej mówiąc mieszczuch? Pojmowany jako jednak osoba godna szacunku, no bo przynależna do civitas - społeczności miejskiej. I jak wobec tego traktować tych, którzy nie mieszkają w mieście ale prowadzą miejski styl życia (przynajmniej tak im się wydaje choć to prawie niemożliwe) ?

O przypadkach płatników KRUS z adresem przy Marszałkowskiej nawet nie próbuję tu wspominać.


Żeby nie było wątpliwości to powyższy obrazek przedstawia to co rozumiem pod pojęciem miasto. Jeden z jego niezliczonych wariantów. Zdjęcie pochodzi z grupy w moim ulubionym serwisie. Grupa nazywa się:
Nie mieszkam na niezagospodarowanych obrzeżach miasta Jestem mieszczuchem! (tak na marginesie - znajdziecie tam świetne zdjęcia, lepsze od mojej wprawki powyżej, można też publikować własne szerokiemu gronu entuzjastów miejskich klimatów).

Zastanawiam się, gdzie jest granica pomiędzy miastem a wsią. No bo przecież nie tam, gdzie znajduje się znak drogowy obszar zabudowany tudzież koniec obszaru zabudowanego. Na ile związana jest z kulturowym statusem ludzi zamieszkujących różne miejsca.

Definicja w Słowniku języka polskiego wskazuje na specyficzną kulturę miejską. Definicja w wikipedii mówi o intensywności zabudowy jako wyróżniku miejskości. Czyli jednak pole czy las w granicach administracyjnych miast to nie miasto - tylko rezerwa pod jego przyszły rozwój. A przenosząc się w takie miejsca traci się status mieszczanina lub współcześniej mieszczucha. Tylko kim się wtedy staje? Jak dla mnie mieszkańcem i niewolnikiem samochodu. I nie odczuwam obowiązku pozostawania obiektywną w tej materii.

Na koniec powiem tyle, że dobrze się dzieje, że nie wolno w planach miejscowych mieszać skrajnie odmiennych przeznaczeń jak: zabudowa mieszkaniowa jednorodzinna i zabudowa zagrodowa. Bo to naprawdę skrajnie odmienne pojęcia. To pierwsze przynależy do miasta. A to drugie jest właściwe dla wsi.

Tagi: ludzie, miasto, planowanie, partycypacja, urbanistyka



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.