2011-12-28 10:10
 Oceń wpis
   

Lektura świątecznej prasy do złudzenia przypomina mi konsumpcję wigilijnego grochu z kapustą. Choć w przypadku tego ostatniego jakby jednak istniało jakieś powiązanie pomiędzy składnikami mieszanki. A w przypadku pierwszym niczym w przedświątecznym supermarkecie jest wszystko bez ładu i składu, a już w szczególności myśli przewodniej.

Jednym z ciekawszych zestawień, który powoduje nie ukrywam moje oburzenie, smutek, zawód, irytację, a z czasem - bo rzecz nie nowa - również obojętność i chęć nie zastanawiania się głośno nad tym co mi do głowy przychodzi, jest zestawienie artykułów o katastrofach naturalnych i opisów braku postępu w Polsce w związku z niską sprzedażą aut (sic!). Czy też np. informacji o zagrożeniu - całkiem realnym - zalaniem wszystkich niżej położonych terenów w związku z topnieniem lodowców w zestawieniu z informacją o dochodach rodzimego budżetu pochodzących w przewadze z podatków od paliw. Informacje o katastrofach wydarzających się coraz częściej i o coraz większej skali nie znajdują przełożenia na próby informowania o ich przyczynach, wśród których obok skali urbanizacji bardzo duże znaczenie odgrywa współczesny styl życia. Brak też poszukiwania rozwiązań czy np. wskazywania przyczyn czy odniesień pomiędzy zjawiskami, które zachodzą. Bo np. dlaczego nie zdarza się aby huragan niszczył zabudowania zlokalizowane w mieście?
Skąd bierze się tak znaczne zatłoczenie ulic miejskich samochodami? Gdyby większość ich właścicieli mieszkała w mieście tej skali zjawiska by nie było. Wtedy też zapewne nie byłoby części dochodów budżetu ale... Dlaczego gdzie indziej ten problem nie jest tak istotny?

Jak to się dzieje, że w sąsiednich Niemczech możliwym jest rozwijanie technologii wytwarzania energii w oparciu o źródła odnawialne, a u nas nie da się wyjść z zaklętego kręgu, który zresztą coraz bardziej przypomina spiralę prowadzącą w kierunku jakiejś katastrofy. Dlaczego im się to opłaca? Skąd się bierze potrzeba wykonywania ruchów pozornych, nic nie wnoszących podczas gdy można dużo prostszymi, tańszymi środkami osiągnąć efekt, który poprawi funkcjonowanie systemu jako całości? I pozwoli zyskać perspektywę na przyszłość? I czy naprawdę nikt nie rozumie ze brak planowania przestrzennego skutkuje niszczeniem środowiska, co jest tozsame z okradaniem nas, skoro juz o kradziezy rozmawiamy, z przyzwoitych warunków zycia? I czemu tak mało się o tym głośno mówi?
Tymczasem, co potwierdza raport „Stan środowiska w Polsce – Sygnały 2011”, który ukazał się nakładem Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, w ramach serii wydawniczej: „Biblioteka Monitoringu Środowiska” dotychczasowe ograniczenia emisji zamieczyszczeń pochodzących ze źródeł przemysłowych nie są jedynym sposobem poprawy jakości środowiska w Polsce. W chwili obecnej coraz większa rola przypada oddziaływaniu i efektom indywidualnych zachowań konsumenckich - stąd ważność działań podejmowanych dla zmiany przyzwyczajeń. Jak czytamy w Raporcie: ‎"Coraz bardziej odczuwalny jest też wpływ transportu na środowisko i jakość życia ludzi. Wzrastająca liczba pojazdów wpływa negatywnie na klimat akustyczny obszarów miejskich oraz na jakość powietrza. Niepokojący jest wzrost emisji gazów cieplarnianych z transportu. (...)". Jednym z podstawowych sposobów przeciwdziałania tego rodzaju problemom jest edukacja, innym racjonalne planowanie przestrzenne.

 

 

 

 



2011-12-26 00:28
 Oceń wpis
   

W prezencie świątecznym gorąco polecam wszystkim Państwu Czytelnikom i Czytelniczkom mojego bloga serię wykładów dotyczących różnych zagadnień związanych ze zrównoważonym rozwojem oraz zmianami klimatu oraz ich znaczeniu dla naszego stylu życia przygotowaną przez wykładowców związanych z UCLA. Doskonałe i przystępnie podane wyjaśniają większość związanych z powyższymi zagadnieniami kwestii bazując na wynikach najnowszych badań najlepszych instytutów naukowych świata.

Jednocześnie proszę o przyjęcie najserdeczniejszych życzeń Wesołych, Spokojnych Świąt oraz Szczęśliwego Nowego Roku 2012.

 



2011-12-09 05:26
 Oceń wpis
   

Zastanawiałam się ostatnio nad kwestią "zarządzania przestrzenią" przy pomocy instrumentu decyzji o warunkach zabudowy. Zgodnie z zapisami ustawy do wydawania decyzji stosowany jest algorytm który uzależnia nowe zagospodarowanie od bezpośredniego otoczenia planowanej inwestycji. W praktyce polskiej jest on nagminnie naduzywany co prowadzi do możliwości lokalizowania wszystkiego wszędzie chyba ze inne, istotne przepisy prawne tego zabraniają. Protest może równiez niekiedy (choć jest to mocno utrudnione - bo stosowanie tego instrumentu wyklucza partycypację społeczną, nawet na poziomie informowania) wnieść jakaś wystarczająco skuteczna grupa osób. Lecz wtedy nie jest to działanie w ramach prawa ale raczej o charakterze politycznym , najczęściej z wykorzystaniem mediów.

Wspomniany algorytm wydawania decyzji o warunkach zabudowy bardzo trafnie swego czasu narysował Michał Beim w referacie podczas konferencji Real Corp - polecam.

Decyzje o warunkach zabudowy bywają niekiedy przez architektów kojarzone z popularnym ciastkiem nazywanym na cześć trasy wz - wuzetką. Mnie się to ciastko wydaje dość zdradliwe, pozbawione sensu i niebezpieczne. Decyzje mieszczą się w obszarze tzw. permissive planning - zdefiniowanego przez Melvina M. Webera w artykule z 1974 roku jako sposob myślenia o kształtowaniu przestrzeni poprzez pozwalanie na inwestycje podejmowane przez publiczność, z wykorzystaniem w tym celu wiedzy inżynierskiej (nota bene sam autor po latach sam przyznał irracjonalność tego myślenia).  Jednym z najpopularniejszych objawów przestrzennych powyzszego sposobu planowania są urban strips - amerykańska nazwa ukuta przez Venturiego dla określenia bałaganu przestrzennego towarzyszącego drogom w rejonie między innymi Las Vegas - obrazek jak poniżej. W naszym wydaniu efekty można nazwać dość efektywnie terminem "raszynizm" od wjazdu do stolicy od strony Raszyna. Polscy geografowie nazywają ten bałagan mianem "continuum miejsko-wiejskiego".

Powyzsza ilustracja była juz przeze mnie tu cytowana, za A. Böhmem : "Wnętrze" w kompozycji krajobrazu : wybrane elementy genezy analizy porównawczej i zastosowań pojęcia Kraków 2004 (pojęcie zostało zaczerpnięte z innej książki - S.Chermayeff, Ch. Alexander Community and Privacy New York 1963) 

Decyzje doczekały się w polskim piśmiennictwie przebogatej krytyki. W zasadzie kazda szanująca się konferencja z dziedziny planowania przestrzennego, ale w tej chwili juz takze geografii miast element takiej krytyki zawiera. Wszyscy zgodnym chórem przyznają ze zarządzanie przy pomocy decyzji jest bardzo złe. Złe równiez dla inwestorów bo uniemozliwia inwestowanie zgodnie z racjonalnością i z ich potrzebami - przypomnijmy dla wydania decyzji stosuje się algorytm, który uzyty zgodnie z literą prawa narzuca kontynuację sąsiedztwa. Czyli nie da się zaplanować niczego co byłoby od niego odmienne. 

Decyzje są dodatkowo niebezpieczne, a to z racji częstego nadużywania szatkowania oddziaływania na środowisko na części. Ustawa prawo ochrony środowiska narzuca co prawda na osobę sporządzającą stosowny raport wymóg przebadania oddziaływań, które się na siebie nakładają, ale.. Szczególnie w przypadku dróg, a więc decyzji trochę innego rodzaju, ale podejmowanych poza procedurą planu miejscowego (patrz post poniżej) praktyka jest dokładnie odwrotna. Niebezpieczne mogą być takze w przypadku oddziaływań na środowisko (a więc zgodnie z ustawą - warunki życia ludzi) dwóch lub więcej inwestycji wyraźnie szkodliwych.

Decyzje winny być ewidencjonowane (zgodnie z Ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym) oraz wkrótce winny stać się częścią informacji podawanej publicznie (zgodnie z Dyrektywą INSPIRE). To zagadnienie pozostaje tematem zasługującym na wpis odrębny. Tak swoją drogą pisanie o bałaganie ma już nawet w moim wydaniu długą historię.

 

Tagi: ekologia, czas, urbanistyka



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.