2011-03-31 20:38
 Oceń wpis
   

Zdarzyła mi się dzisiaj bardzo ciekawa dyskusja z jednym ze studentów. (Skądinąd podejrzewam że nie on jeden myśli w ten sposób - ale niektórzy inni nie mają wystarczająco śmiałości żeby swoje myśli głośno, w mojej obecności wyartykułować). Rzecz dotyczyła celowości partycypacji społecznej w planowaniu przestrzennym. Postrzeganej z punktu widzenia architekta - urbanisty. Rzecz jest ważna, bo pogląd z którym przyszło mi się zmierzyć jest bardzo powszechny wśród moich Kolegów po fachu. Otóż partycypacja w tym ujęciu jest działaniem pewnej grupy społecznej reprezentującej swoje własne interesy, zmierzającym do realizacji tychże interesów. Wszystkimi dostępnymi środkami. Jest w tym oczywista racja, z tym jednak drobnym felerem, że to o czym mowa nie ma nic wspólnego z partycypacją społeczną rozumianą tak jak ja to rozumiem, a mianowicie jako metoda zapobiegania konfliktom. Jako działanie zmierzające do włączenia w myślenie o wspólnie wykorzystywanej przestrzeni wszystkich jej użytkowników. W sposób taki aby nie tylko podejmować racjonalne i wyważone decyzje, ale jednocześnie zmierzać w kierunku budowy wzajemnego zaufania i tego czegoś nieuchwytnego co bywa nazywane kapitałem społecznym. Czyli sieci wzajemnych relacji, powiązań między ludźmi, zaufania, zrozumienia i przy okazji kapitału wiedzy i umiejętności przydatnych w rozwoju danej społeczności. Troszkę idealizuję, i odbywa się to z całą świadomością idealizowania. Jednak nie sposób mówić o partycypacji społecznej, jeśli ktoś przychodzi do urzędu i awanturuje się o swoje. Lub w sposób niejawny przekazuje urzędnikowi/ decydentowi, etc "korzyści materialne" w mniej lub bardziej legalny sposób aby zaspokoić swoje oczekiwania. To się naprawdę inaczej nazywa. I po raz kolejny wydaje mi się, że kwestia terminologii ma w tym przypadku równie istotne znaczenie jak definicja miasta, jeśli chcemy o tym zjawisku rozmawiać.

Tagi: partycypacja


2011-03-14 00:20
 Oceń wpis
   
Po raz kolejny czytam ostatnio książkę Collaborative Planning - Shaping Places in the Fragmented Societies autorstwa profesor Patsy Healey i po raz kolejny zadziwia mnie trafność zawartych tamże spostrzeżeń. W dużej mierze zaczerpniętych i bazujących na filozofii Jürgena Habermas'a.
Przykładowo relacja struktur regulujących nasze funkcjonowanie: przepisów prawnych, regulacji, sposobów formułowania dokumentów, zapisów prawnych, a niekiedy również przyjętych zwyczajowo - do tego co te "struktury" za sobą niosą i czemu mają służyć. Z jednej strony są one przecież wytworem społecznym. Z drugiej poprzez swoje zakorzenienie w praktyce funkcjonowania danej społeczności oraz często legitymizm narzucają niekiedy rozwiązania które nie pozwalają na ich zmianę. Te rozwiązania nie muszą być wcale słuszne ani racjonalne.
Prosty przykład: mówi się ostatnio w Łodzi że nie ma pieniędzy na sprzątanie. Nie ma bo skonczyły się środki rozpisane na ten cel w budżecie miasta. Jednocześnie w grupie środków na utrzymanie miasta również nie ma rezerw. I zasady (! - to jest własnie to o czym tu mowa) konstruwania dokumentu jakim jest budżet nie pozwalają na przesunięcie środków z innej grupy, np. z inwestycji. Niby wszystko w tym rozumowaniu pozostaje w porządku. Takie grupowanie zaszeregowań ma zapewne na celu zapobieżenie roztrwanianiu środków. Tak aby inwestycje mogły ostatecznie zostać zrealizowane. Jednak kiedy do tego podejść z punktu widzenia "zdrowego rozsądku" albo po prostu się nad tym chwilę zastanowić , analogicznie do rozważań nad np. konstruowaniem budżetu domowego - to wszystko traci sens. Bo w przypadku miasta takiego jak Łódź inwestycja w czystość jest jedną z podstawowych. Rada Miasta niedawno przyjęła uchwałę o strategii promocji miasta. W której to uchwale stwierdza że Łódź ma być miastem przemysłów kreatywnych. I czy wobec wydatków na promocję miasto ma prawo pozostać brudne? Bez sensu, nieprawdaż? Tymczasem niektore inwestycje, o których myslę dotyczą planów budowy dróg na przedmieściach. I tu znów pytanie : który rodzaj inwestowania jest dla miasta ważniejszy - czy ten w czystość czy ten w drogi na przedmieściach? Ja sama nie mam wątpliwości, ale jak to przełożyć na język konstruowania budżetu, nie wiem.
 
Tak trochę przez przekorę, a trochę dla dowiedzenia że nie jestem osamotniona w moich obserwacjach przytoczę obrazek/ mural namalowany przez grafika Gregora Gonsiora aka Bombalino na ścianie kamienicy przy ul. Jaracza w Łodzi, uderzyła mnie ostatnio trafność obserwacji tudzież jej zgodność z moimi własnymi.
 

 

Tagi: społeczeństwo


2011-03-04 10:22
 Oceń wpis
   

O symulowaniu procesu partycypacji oraz o moich ostatnich fascynacjach możecie Państwo poczytać tutaj. Tym razem w roli głównej jajko - jako reprezentacja projektu (urbanistycznego).


Oraz słomki, papier (w ograniczonej ilości) i taśma klejąca jako narzędzia mające służyć modelowaniu procesu - powiedzmy że metody udanej partycypacji.

Rezultaty przebiegu procesu:

  

Oraz przygotowania :-)

PS. Powyższe obrazki oraz filmy, do których prowadzą linki zostały wykonane podczas zajęć na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, specjalizacja Architecture for Society of Knowledge, przedmiot Information Processes in Urban Planning.

To nie pierwszy raz kiedy robimy takie ćwiczenia, wcześniej w Uniwersytecie Łódzkim, na Wydziale Nauk Geograficznych, międzywydziałowy kierunek Gospodarka Przestrzenna (realizowany wspólnie z Wydziałem Zarządzania) : http://pspp.blox.pl/2008/10/Fotorelacja-z-planowania-procesu-I.html

Zdjęcia i blog wykładowy opracowywali wtedy studenci GP :-)


Tagi: społeczeństwo, socjologia, partycypacja, urbanistyka



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.