2011-04-25 19:58
 Oceń wpis
   

Ostatnio najfajniejsze chwile w ciągu dnia to te, kiedy jezdzę codziennie do i z pracy rowerkiem. Pogoda śliczna, wiosna w pełnej krasie, po półrocznym treningu już wcale mnie taki wysiłek nie męczy. Nie muszę zastanawiać się nad wiosennymi dietami i w nosie mam nowinki typu dieta diamonda i inne. Więcej - ze zdziwieniem czytam o tym na pierwszej stronie internetowego wydania GW. Że też komuś się chce odchudzać bez jedzenia zamiast po prostu troszkę przemyśleć styl życia. Moje auto stoi przed domem jak je tam postawiłam ponad trzy tygodnie temu, korzystam sporadycznie, głównie w celach zawodowych. I wcale nie chce mi się nawet otwierać drzwi.

Cieszy że GW podjęła wątek rozważań nad europejskim i amerykańskim stylem życia - sławiąc tutejszy:  http://wyborcza.pl/1,75248,9474355,Dlaczego_w_Europie_zyje_sie_lepiej_niz_w_Stanach_Zjednoczonych.html. To też inspiruje do takich właśnie świąteczno- wiosennych dywagacji. 

Zastanawia mnie co wyniknie z najnowszego pomysłu Prezydenta Bronisława Komorowskiego dotyczącego próby reformowania przepisów prawnych, tak aby Państwo zaczęło "działać lepiej" (okres ku temu wysoce sprzyjający, a to z racji zbliżających się wyborów). Po raz kolejny inicjatywa leży po stronie Ministra Olgierda Dziekońskiego, który swego czasu próbował reformować prawo o zagospodarowaniu przestrzennym. Tamta reforma w niewyjaśnionych okolicznościach nie doczekała się żadnego finału, a jedynie szeregu drobnych lub istotniejszych zmian w przepisach, związanych głównie z falą powodzi oraz umożliwieniem rozwoju infrastruktury telekomunikacyjnej. Oby ten pakiet reform zakończył się sukcesem - w dziedzinie, która mnie szczególnie interesuje zapowiadane jest bowiem rozwijanie przepisów o ochronie dziedzictwa naturalnego i historycznego. Więcej: http://www.rp.pl/artykul/648672_Reformy-Komorowskiego.html



2011-04-18 12:15
 Oceń wpis
   

Wpadł mi ostatnio w ręce numer tygodnika "Uważam rze" - ten o rocznicy wydarzeń w Smoleńsku. Spróbuję ograniczyć komentarz do bardzo enigmatycznego, jako że mam w sobie zdecydowanie więcej myślenia w kategoriach pozytywizmu niż romantycznych rozważań o walce narodowo-wyzwoleńczej. Pozostając w poczuciu szacunku dla tej ostatniej - ale nie czyniąc z niej przedmiotu wyłącznej uwagi. W tymże numerze moją uwagę przykuł artykuł Igora Janke "Państwa nie ma Państwo nie działa". Stawiam identyczną jak autor diagnożę. Jednak wnioski, które wysnuwam z tego myślenia są skrajnie odmienne. Otóż skoro jak autor słusznie stwierdza przez 20 lat nie dopracowaliśmy się skutecznie działającego Państwa - to może miast zajmować się wszystkim innym należałoby dla odmiany troszkę popracować nad tym właśnie zagadnieniem - przed wyborami, aby zostać wybranym w wyborach kolejnych. Autor konstatuje między innymi, że brakuje w naszym kraju planowania oraz skutecznych rozwiązań z zakresu urbanistyki. Ta diagnoza nie jest nowa, została sformułowana już wielokrotnie, w tym również przez bardzo poważne i kompetentne gremia. I wciąż nic z tego nie wynika. Prawo o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wciąż zakłada funkcjonowanie instrumentu decyzji o warunkach zabudowy, które nie ma nic z planowaniem wspólnego. Zjawiska atmosferyczne związane z ocieplaniem klimatu wymuszają zmiany wprowadzane w drodze specustaw oraz takie, które zmierzają do umożliwienia krótkofalowego reagowania na bieżące problemy - i nic ponad to. Dyskusja publiczna koncentruje się wokół rzeczy innych, czy ważniejszych? Polacy, w tym szczególnie młodzi i wykształceni masowo emigrują do krajów, gdzie parafrazując Igora Janke "Państwo działa".

"Jakoś to będzie"...

 

Tak się składa, że w dniu jutrzejszym odbędzie się w Trybunale Konstytucyjnym rozprawa w sprawie "palikotowej" nowelizacji prawa budowlanego, wobec której protestowaliśmy w 2009 roku jako organizacje pozarządowe. Będzie to kluczowe rozstrzygnięcie dla przyszłości polskiej przestrzeni i odpowiedzialności struktur administracji publicznej za kulturę krajobrazu. 

Sygnatura: Kp 7/09
Termin: 20 kwietnia 2011 roku, godz. 9:30
Miejsce: sala rozpraw Trybunału Konstytucyjnego,
Wnioskodawca: Prezydent RP
http://www.trybunal.gov.pl/index2.htm

"...rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym są jawne i otwarte dla publiczności, za wyjątkiem przypadków zastrzeżenia jawności przez Przewodniczącego składu orzekającego..."

Zapraszamy dziennikarzy do udziału i relacjonowania tego niecodziennego wydarzenia.

Tagi: prawo, społeczeństwo, urbanistyka


2011-04-15 11:05
 Oceń wpis
   

Dostałam dzisiaj list od jednej z czytelniczek z podziękowaniem za inspirację :-). Trudno mi ukryć że jest mi szalenie miło o tym pisać, bo nie przypuszczałam że może tak być i bardzo to sympatyczne. Mieszkańcy posesji przy ul. Żeromskiego na warszawskich Bielanach postanowili wspólnie zagospodarować teren przed własnym blokiem. Przy okazji mają okazję poznać się lepiej. W wydarzeniu wzięły udział różne grupy, również dzieciaki i młodzież. Zresztą nie ma co opowiadać, zobaczcie sami: ZASADŹ DRZEWKO!


Z bloga http://bielanyzeromkiego.blogspot.com/

Nie do końca jestem przekonana co do promowania zachodnich mód i przykładów, bo nasze rodzime działania o takim właśnie charakterze też mają bogatą tradycję i są świetne. Ale i tak kojarzy mi się to nieodparcie z tym co nazywane bywa Guerilla Gardening i co może mieć nieprawdopodobną skalę. Zresztą popatrzcie sami:

I chyba mam pomysł na to co będę chciała robić w Święta, albo co najmniej w okolicach 1 maja. Jest tu niedaleko taki jeden zapuszczony trawniczek. Czas szykować łopatki, sadzonki i ziemię :-)

 

 

Tagi: MojeMiasto


2011-04-10 22:10
 Oceń wpis
   

Obejrzałam dziś Salę Samobójców. Kultowy film nastolatków. Ten film jest dokładnie o problemie, który poruszałam tu wcześniej … i za którego definicję całkiem poważnie mi się swego czasu oberwało od jednego z dyskutantów. 

Młodzież skazana na samotność, żyjąca w oderwaniu od rzeczywistości, poza miastem na ogół, we własnym domu. Dowożona wszędzie autem (tu z prywatnym, wynajmowanym kierowcą) - żeby zaoszczędzić czas, czas rodziców. Jedyne kontakty z rówieśnikami możliwe są w szkole albo za pośrednictwem sieci. Całkowite oderwanie od rzeczywistości i brak świadomości realnych zagrożeń i wyzwań. Z drugiej strony bardzo zapracowani rodzice, nie mający czasu dla dziecka, dla siebie nawzajem, nie zawsze wracający na noc do domu. I nie zauważający się nawzajem w jego wielkiej kubaturze. Niejednokrotnie szukający ciepła i relacji na zewnątrz - bo to przecież oczywista ludzka potrzeba.

Ja twierdzę (czego zresztą sama nie wymyśliłam, bo to cytat za źródłami amerykańskimi), że jednym ze źródeł tych patologii jest trudność kontaktów rzeczywistych z rówieśnikami tudzież brak czasu, w tym czasu rodziców, wywołany również przez dojazdy. Oraz że jest to poniekąd pochodna współczesnego wyznacznika standardu, jakim stał się ideał domu z ogródkiem dla każdej bogatszej rodziny. Jakże to jest odmienne od warunków w jakich wychowywało się moje pokolenie (kiedy to też rodzice nie mieli dla nas czasu i kiedy - pamiętam - biegałam po osiedlu z grupą rówieśników i z kluczem na szyi). Powiedziałabym że dzięki trudnościom jakie przyszło nam wtedy przeżywać jesteśmy zahartowani. Znacznie bardziej osadzeni w realiach. Przykro o tym mówić - ale nie chcę moim dzieciom i sobie samej fundować domku z ogródkiem na przedmieściach oraz godzinnych dojazdów gdziekolwiek. Bo po co?

Tagi: społeczeństwo, sprawl


2011-04-09 13:39
 Oceń wpis
   

Króciutki film jako że jak powszechnie wiadomo obraz wart jest tysiąca słów. Z komentarzem jak w tytule: asfalt w nadmiarze oraz przerost budowli inżynierskich służących celom transportu nie niesie za sobą niczego dobrego. Nie pozwala nawet na upłynnienie ruchu w mieście - choć w teorii takie są założenia rozbudowy tego rodzaju infrastruktury. Zresztą popatrzcie na film - w mojej ocenie doskonały.

Moving Beyond the Automobile: Highway Removal from Streetfilms on Vimeo.

Tagi: ludzie, miasto, urbanistyka, przestrzeń, transport


2011-04-08 12:42
 Oceń wpis
   

Polskie przepisy prawne nie pozwalają gminom na planowanie przestrzenne poprzez nadmierne preferowanie interesu prywatnych właścicieli nieruchomości nad interesem publicznym, tudzież poprzez brak instrumentów pozwalających na realizację działań w interesie ogółu (co jest przecież celem planowania przestrzennego w rozumieniu europejskim), jeśli tylko w najmniejszym nawet stopniu godzą one w interes prywatnych właścicieli. Jako że sytuacja godzenia w interes prywatnych właścicieli oraz ograniczanie prywatnego prawa do robienia z własną posesją tego co się właścicielowi żywnie podoba, pozostaje istotą planowania przestrzennego - to jest ono czymś co w Polsce nie istnieje.

Rozważmy rzecz na przykładzie. Ostatnio nagminnym, a mianowicie świeżo opracowanych obszarów zalewowych rzek. Widziałam wczoraj taki oto wniosek ludności (pewnej Pani, ale to nie istotne) do studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego pewnej gminy: "Uprzejmie proszę o zmniejszenie obszaru zalewowego rzeki (… - tu trzy kropki bo to nie ma znaczenia) tak aby omijał moją działkę." Jak się Państwu podoba? Nie będę tu udowadniać jedynie przytoczę za naukowcami publikującymi w Nature, że rzeczone obszary zalewowe ulegają ostatnio istotnemu powiększeniu. Bo to nawet nie o to chodzi. Rzecz jest w tym, kto zapłaci odszkodowanie, jeśli wyłączymy teren z  możliwości zabudowy w studium ponieważ znajduje się on na terenach zalewowych. Nowo wyznaczonych - wcześniejszych opracowań albo nie było wcale, albo też na ogół wskazywały większe obszary. W tym przypadku interes nadrzędny wydaje się z pozoru oczywisty, jednak nadal niekoniecznie w rozumieniu właścicieli nieruchomości - patrz powyższy wniosek. Nota bene dla osuwisk również już takie wnioski widziałam. (Towarzyszyło im zapewne myślenie - jak to, mój teren i nie mogę tam postawić domu!). Interesująca jest dla mnie również dość z pozoru oczywista kwestia, kto będzie odpowiedzialny jeśli taki dom wzniesiony w nieodpowiednim miejscu ulegnie na skutek działania sił przyrody zniszczeniu... 

Rozważmy jeszcze inny przypadek. A mianowicie sytuację zaistnienia ujemnego przyrostu liczby ludności na skutek migracji zewnętrznych lub też starzenia się społeczności. Wtedy jesteśmy skazani na chaos związany z rozproszeniem zabudowy na dużym obszarze. Jako że nie ma prawnej możliwości zmniejszenia obszaru miasta przewidzianego pod urbanizację bez konieczności poniesienia przez gminę odszkodowań na rzecz ludności. Fakty mogą wskazywać na taką konieczność ale praktycznie jest to niemożliwe.

Jednocześnie uwarunkowanie prawne wskazujące na fakt, iż studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego nie będąc dokumentem prawa miejscowego nie rodzi bezpośrednich konsekwencji, nie ma tak naprawdę wpływu na istotę przedstawionego tu rozumowania, bo jeśli nie opracowuje się na jego podstawie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego to wtedy możliwości ingerencji w zagospodarowanie nie ma tym bardziej.

Tagi: prawo, urbanistyka, powódź


2011-04-04 01:17
 Oceń wpis
   

Po tym co się wydarzyło w Japonii, kiedy siły przyrody w fundamentalny sposób, dosłownie i w przenośni, po raz kolejny zatrzęsły dokonaniami ludzkości nic już nie będzie takie jak wcześniej. Nagle po raz kolejny okazało się, że nie jesteśmy wszechmocni, że nawet najsprawniejsza technologia i najlepsza organizacja nic nam nie pomoże wobec potęgi przyrody. Oraz że pomimo, że jest nas tak wielu/tak wiele - nic to nie da bo wszystko może się nagle zakończyć. I że największe zagrożenie nie wynika z samej przyrody jako takiej, ale z tego co jest wynikiem działalności ludzkiej. Troszkę jakby lekcja ochrony przyrody w pigułce. Bardzo drastyczna lekcja i oby jak najszybciej udało się zażegnać dalszemu rozwojowi zagrożenia oraz zapobiec skutkom katastrofy. Wobec takich kataklizmów trudno czasem opanować tego rodzaju myślenie.


Źródło: http://funny.funnyoldplanet.com/strange/the-chernobyl-story-told-in-pictures/ 

Bezpośrednio po katastrofie zewsząd trafialiśmy na zdjęcia pokazujące Czernobyl ileś lat po. Tudzież na obrazy pokazujące zasięg faktycznego zagrożenia, poniżej:


[Exclusion Zones around Fukushima No.1 Nuclear Power Plant - a future "dead" zone?
This tends to imply that the No.2 Nuclear Power Plant may have to be abandoned, and possibly the Hirono Power Plant (map and description after Peter Robinson) ]

Trudno się w takich momentach oprzeć myśleniu na temat racjonalności wydatkowanej energii. I rozwoju pewnych charakterystycznych dla współczesności zjawisk. Przykładowo codzienna mobilność mieszkańców miast w dużej mierze wzięła się z dystrybucji rozmaitych instytucji w mieście i jest mocno powiązana ze strefowaniem funkcji. A to z kolei wynika z istotnych ileś lat wstecz zagrożeń środowiskowych związanych z działaniem przemysłu. Powyższe założenia legły u podstaw filozofii modernizmu (przypominam Tony Garnier i jego idea miasta przemysłowego, a poźniej słynna Karta Ateńska - z najważniejszych). Zagrożenia już dawno wyeliminowaliśmy, przemysł niejednokrotnie upadł (oczywiście upraszczam tutaj i pewne zagrożenia wciąż istnieją, ale nie są to znowu nazbyt częste przypadki). Ale strefowanie funkcjonalne pozostało. Wciąż w strukturze miast mamy osiedla sypialnie, dzielnice przemysłowe, usługowe, etc. Wciąż określenie funkcji stanowi podstawę planowania. I to mimo że również ileś lat temu (już co najmniej 50, jeśli wymieniać np. Jane Jacobs) stwierdzono że w przypadku zabudowy śródmiejskiej rozdzielenie funkcji usługowej od mieszkalnej to bzdura, która tylko szkodzi. 

Inny taki przykład to ekonomia transportu towarów wożonych żeby "zaoszczędzić" w ramach cyklu produkcji. Bzdurność wożenia rzeczy w tą i z powrotem wydaje się w tym przypadku oczywista, to widać, przytoczę raz jeszcze raz już tu cytowany film.

Jeśliby rozważać rzecz dalej to zapewne takich przykładów marnotrawstwa energii znalazłoby się co niemiara. Rozległość obszarów zurbanizowanych również do nich należy.

Wydaje się jakby te tragiczne wydarzenia wyzwoliły refleksję i co za tym idzie dyskusje na tematy związane ze środowiskiem. I to nie tylko w obszarze dotykającym bezpośrednio energetyki jądrowej ale szerzej. Nagle Gazeta Wyborcza publikuje dwa artykuły dotyczące zagadnień związanych z globalnym ociepleniem (1), (2). Coraz więcej jest informacji o planach przebudowy systemu transportu w Europie zachodniej. Coraz szerzej mówi się o ograniczaniu transportu indywidualnego na rzecz zbiorowego. Ciekawe kiedy dojdziemy do tego, żeby w ogóle pomyśleć o redukowaniu potrzeby jeżdżenia poprzez zagęszczenie zabudowy, zbliżenie miejsc pracy do miejsc zamieszkania, redukcję dojazdów do szkół i przedszkoli (czyli innymi słowy - zapewnienie ich w pobliżu miejsca zamieszkania), itd.  I transport to tylko jeden z obszarów możliwego oszczędzania energii i redukcji wytwarzania dwutlenku węgla.

Tagi: energia, urbanistyka, transport


2011-04-01 21:33
 Oceń wpis
   

Ciekawe, czy ktoś się kiedyś zastanawiał nad zagadnieniami czasu w działaniu biurokracji. Albo w polityce miejskiej, szczególnie tej dotyczącej planowania przestrzeni. I nie mam tu na myśli samego planowania - bo w tej materii planowanie strategii jest dla mnie działaniem oczywistym i potrzebnym - choć nie zawsze ta potrzeba jest uświadamiana. Ale zagadnienia czasu w podejmowaniu decyzji. I potem w ich wdrażaniu w życie. Sama niejednokroć tego doświadczam, że Uchwała Rady Miasta lub Gminy o przystąpieniu do opracowania planu czeka długo na organizację przetargu. Za to czas na sporządzenie samego dokumentu bywa mocno wyśrubowany. Podobnie dzieje się z innymi rzeczami, tu przytoczyć należy słynne w naszych uwarunkowaniach oczekiwanie na mapy.., które w Łodzi dotknęło było swego czasu nawet Roba Kriera (do tej pory mam przed oczami tytuł z którejś łódzkiej GW o tym wielkim twórcy "czekającym na mapy").

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera słowo "harmonogram", które w naszych lokalnych (łódzkich) uwarunkowaniach powtarzane bywa niczym mantra przy każdej okazji, która dotyczy sporządzania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. I to odkąd sięgam zawodową pamięcią. W innych miastach nie sporządza się harmonogramów tylko plany. A w naszym wciąż rozmawiamy o ..harmonogramie. Ostatnio też to słowo dostrzegłam. Mam nadzieję, że może tym razem to kwestia przeoczenia, pewnego nawyku - a nie świadomej decyzji.

Trochę tak jak z tym społeczeństwem, które musi się nauczyć, uzyskać odpowiednią świadomość aby być w stanie partycypować w tworzeniu tychże dokumentów. Które to stwierdzenie również bywa powtarzane od lat 15 i każdorazowo potrzebny okres jest równie długi.

Tagi: polityka, samorząd, społeczeństwo, czas



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.