2013-03-28 13:36
 Oceń wpis
   

Zadziwia mnie polityka transportowa mojego miasta. W teorii deklarowane są hasła, które w praktyce nie znajdują najmniejszego potwierdzenia. Najwięcej absurdów objawia się w ramach polityki teoretycznie "pro-rowerowej". Mówi się o realizacji założeń Karty Brukselskiej do roku 2020, kiedy to 15% mieszkańców miasta ma używać roweru jako podstawowego środka transportu.

Tymczasem traktowanie zapału mieszkańców Łodzi do rowerowania całkowicie nie potwierdza przyjętych założeń. Prześledźmy to na przykładzie jednego z absurdów, który zapewne będzie nam towarzyszył jeszcze przez czas dłuższy. Otóż na czas remontu ulicy Piotrkowskiej, która służy rowerzystom od lat kilku jako podstawowy ciąg transportowy w kierunku północ-południe w obszarze śródmiejskim, zamknięto dla tej grupy użytkowników ulicy przejazd na remontowanym odcinku pomiędzy ulicami Mickiewicza i Nawrot-Zamenhofa. W zamian na nawierzchni ulicy Zamenhofa pojawił się krótki odcinek drogi dla rowerów tworząc tam tzw. kontrapas. Wjazdowi na tenże odcinek towarzyszy znak drogowy z napisem "objazd dla rowerów". Patrząc od strony głównej ulicy miasta mogłoby się wydawać że wszystko jest w najlepszym porządku. Jeśli jednak zaufać projektantowi tegoż "rozwiązania" transportowego i podążyć wspomnianym objazdem czeka nas spory zawód. Kontrapas kończy się przed skrzyżowaniem z kolejną przecznicą i przekroczenie skrzyżowania rowerem możliwe jest albo - pod prąd - a więc niezgodnie z przepisami, albo po pasach dla pieszych - a więc niezgodnie z przepisami, albo należy odbyć spacer, przeprowadzić rower przez ulicę i następnie jadąc bardzo ruchliwą Al. Kościuszki, narazic się na potrącenie przez samochody jadące tam zazwyczaj z prędkością powyżej dopuszczalnej. Najlepiej w ogóle zsiąść z roweru i pójść na piechotę. Co kto woli. Z całą pewnością tak realizowana polityka "prorowerowa" nie zakończy się sukcesem. Tym bardziej że nie jest to jedyny taki przypadek.



2013-03-07 22:11
 Oceń wpis
   

Powoli przyzwyczajam się do czytania o najnowszych planach naszego ulubionego Zarządu Dróg i (podobno) Transportu, jak zazwyczaj podporządkowanym inwestycjom motoryzacyjnym. Proszę porównać rząd wielkości planowanych inwestycji drogowych oraz wszelkich innych wydatków. Przy czym większość wydatków to są drogi nowe, o znacznej przepustowości, które wpłyną bardzo negatywnie na jakość zamieszkiwania w ich najbliższym sąsiedztwie. Nie mam nic przeciwko remontom dróg już istniejących - jestem ich gorącym zwolennikiem. Tych pieniędzy nie ma w miejskiej kasie, inwestycje będą wymagały kredytów. Wbrew logice i jakiemukolwiek zdrowemu rozsądkowi, wbrew opiniom fachowców oraz doświadczeniom innych, miasto pozbawione funduszy, o wciąż zmniejszającej się liczbie ludności nadal inwestuje w rozwój motoryzacji. Wielokrotne apele o to aby zadbać o mieszkańców, aby podnieść jakość życia w śródmieściu, aby inwestować w rozwój kapitału społecznego, aby nie dopuszczać do dalszego rozrostu terytorialnego i tak już bardzo rozrzedzonej zabudowy nie przynoszą żadnego skutku. Nie znajdują przełożenia w planach na przyszłość. Nadal wydawane są pieniądze na gigantyczne inwestyje drogowe pomimo wyraźnego zmnieszenia zainteresowania mieszkańców tym środkiem transportu (mam tu na myśli mieszkańców samej Łodzi, nie mieszkańców gmin okolicznych, ci interesować winni włodarzy miasta mniej - gdzie indziej płacą podatki). Wystarczy przyjrzeć się planom inwestycyjnym Łodzi, żeby stwierdzić że w niedalekiej przyszłości czeka to miasto przekształcenie w znacznych rozmiarów skrzyżowanie oraz - nazywając rzecz po imieniu - bankructwo. Osoby korzystające z nowowybudowanych ulic nie płacą podatków w ośrodku centralnym tej - już zapewne nigdy - 'metropolii'. Zaś podatki tych którzy tu pozostaną, z racji wieku i ograniczonych dochodów, nie wystarczą na utrzymanie istniejących ani też nowych dróg. Ustawy metropolitalnej wszak nie ma i nie zanosi się aby miała zaistnieć. Zresztą kto za kilka lat uzna Łódź za metropolię wobec obecnych trendów. Nie trzeba być wróżką żeby prognozować, że przejechanie przez miasto wymagało będzie trzeźwości umysłów - niczym w dowcipie o jeżdżeniu wężykiem w Polsce na przednówku. Może się okazać że nie pomoże nawet kreatywność, tak jak niestety nie pomogła w Detroit.

 




O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.