2015-07-09 10:01
 Oceń wpis
   

 

Obserwuję sobie powolutku i z narastającym zdumieniem różne sytuacje, które przesuwają mi się przed oczami. Już nawet nie próbuję za bardzo reagować bo spraw jest za dużo i moja pojedyncza opinia nie za wiele znaczy. Próbuję jednocześnie cokolwiek z tego zrozumieć, doszukać się jakiegoś systemu, myśli, decyzji, rozumowania, etc. Nawet przyznam teoria spiskowa o negatywnym wydźwięku by mnie zadowoliła bo byłoby przynajmniej wiadomo na kogo zrzucić winę. I nic. Nie umiem znaleźć nic. Zapadają jakieś decyzje, mniej lub bardziej sensowne i zazwyczaj całkiem ze sobą nie powiązane. Realizowane są jakieś zadania, ale tylko te które ktoś popiera najlepiej jeśli przy tym głośno krzyczy, zbiera podpisy, organizuje petycje lub happeningi, flash-moby, etc, czy też jak to się teraz nazywa. Wszyscy się muszą organizować, a ci którzy pewne rzeczy powinni z założenia wykonywać dobrze i w ramach obowiązków? Muszą na to wzrastające zapotrzebowanie społeczne na różne działania reagować. Zamiast robić to co do nich należy. Zastanawiam się kto miałby tym bałaganem dowodzić. Bo przyznam że się już w tym wszystkim pogubiłam.
Może udałoby mi się uzyskać na ten temat jakąś sensowną opinię?
Rzecz odnosi się co pewnie nie zaskakuje do szczebla planowania rządowego, do procesu stanowienia prawa, do szczebla planowania lokalnego oraz do rozgrywającego się w moim mieście spektaklu pod tytułem przygotowania do rewitalizacji. Czy ktoś wie może o co w tych działaniach chodzi i czemu one służą, oraz może zechciałby się ze mną tą wiedzą podzielić?



2012-10-14 17:39
 Oceń wpis
   

Sesja podsumowująca Kongresu Ruchów Miejskich, który właśnie zakończył się w Łodzi, oraz w której brałam dziś udział, skłoniła mnie do pewnej reflekcji. Sesja o charakterze plenarnym służyła podsumowaniu pracy w grupach problemowych, w tym przede wszystkim prezentacji uwag do projektu Krajowej Polityki Miejskiej. Nie chcę tu wnikać szczegółowo w treść samych uwag, choć w większości obszarów, takich jako polityka mieszkaniowa, polityka społeczna czy ekologiczna było to po prostu formułowanie założeń polityki od początku. Jako że w oryginalnym dokumencie mowy na dany temat bądź nie było wcale bądź też wcześniejsze, i tak marginalne, sfromułowania zniknęły w toku kolejnych faz uszczegóławiania dokumentu.
Szczególnie ciekawa wydała mi się polityka przestrzenna, Krajowa Polityka Miejska jeśliby tylko zrobiona została należycie, mogłaby stać się instrumentem integrującym różne obszary funkcjonowania miasta, również w zakresie narzędza wspomagającego koordynację uregulowań prawnych w jeden spójny system. Bo o tym, że tego systemu nie ma to już nawet szkoda strzępić sobie języka i nadwyrężać opuszków palców od stukania w klawiaturę. Tomy na ten temat powstały, objętościowo zdolne wypełnić archiwa o gabarytach sporego miasta. To na początek wątku o nadziejach.


Wyczuwałam wśród uczestników inną nadzieję, nadzieję na to, że coś się w końcu zmieni, że uda się wspólnymi siłami wypracować rozwiązania, czy nawet tylko sformułować hasła, oraz co ważniejsze uzyskać potencjał ,który pozwoli na wprowadzenie zmiany w życie. Potencjał zarówno ludzki, rozumiany jako masa osób zainteresowanych tego rodzaju tematami - i tu uważam Kongres za znaczny sukces. Ale również potencjał intelektualny, zdolny przełożyć się dzięki zastosowaniu efektu kuli, na nauczenie kolejnych osób co właściwie dla zapewnienia odpowiednich warunków życia w mieście we wszelkich jego aspektach jest potrzebne. Jak powinna być kształtowana polityka miejska. Mam ogromną nadzieję że Szanowni zebrani na Kongresie Koleżanki i Koledzy przyczynią się do rozpropagowania haseł Kongresu, czyli w gruncie rzeczy wiedzy o tym jak działają miasta. Co jest prawem a co obowiązkiem mieszkańców, a jakie zadania winny być obowiązkiem władzy - lokalnej i ponadlokalnej. Co z czego wynika i jak działa. Nie tylko działając jako Stowarzyszenia, które reprezentowali, ale również osobiście, w gronie przyjaciół i znajomych, a może też samodzielnie podejmując działalność publiczystyczną w obszarach które są im znane. Innej drogi dla poprawy funkcjonowania naszych miast chyba nie ma. Dla zmiany decyzji politycznych - a do takich należą wszelkie działania w obszarze szeroko rozumianej urbanistyki i funkcjonowania miast - potrzebna jest masa świadomych obywateli.


Tylko jeśli taki warunek będzie spełniony istnieje szansa na wybór mądrych władz, które przyjmą mądre prawo i mądry budżet. Tak właśnie budżet. Bo trzeba sobie w końcu głośno powiedzieć że planowanie jest działaniem, które kosztuje. I przykładowo w obszarze planowania przestrzeni nie mam tu na myśli kosztów samych opracowań planistycznych, ale przede wszystkim koszty odszkodowań wynikających z naruszenia czyjegoś prawa własności. Dotyczy to również pozostałych dziedzin miejskiej polityki - właściwe z punktu widzenia mieszkańców rozwiązania zazwyczaj generują koszty. Rozliczenie tych kosztów w dłuższej perspektywie czasowej prowadzi do oszczędności. Jeśli patrzeć w bardzo krótkiej perspektywie mówimy głównie o wydatkach. Myślenie o długim horyzoncie czasu musi być akceptowane społecznie - inaczej się tego zrobić nie da.
Jeśli warunek akceptacji społecznej dla rozsądnej polityki miejskiej będzie spełniony Ministerstwo Miast, które symbolicznie założyliśmy, ma szansę zaistnieć i sprawnie funkcjonować.

Tak wyglądała witryna Ministerstwa Miasta na rogu ulic Składowej i Węglowej.



Zdjęcie za Fundacja Fenomen - współorganizator Kongresu.




2012-01-25 23:07
 Oceń wpis
   

W ostatnim czasie świadomość łodzian zaprzątały liczne sprawy publiczne. Jedną z nich była kwestia przesuwania pomnika Tadeusza Kościuszki. Temat kontrowersyjny, doczekał się licznych opinii artykułowanych przez rozmaite gremia, na ogół negatywnych. Pozostawię ten wątek chwilowo bez komentarza jako że chęć dalszego deliberowania w tej materii wydaje mi się mało istotna wobec problemów innych. Moim zdaniem Kościuszko stać powinien gdzie stoi i już. Wśród innych dostrzeżonych wątków na plan pierwszy obok ruchów społecznych związanych z działaniami zmierzającymi w kierunku wprowadzenia umowy ACTA najważniejszy wydaje mi się wątek związany z brakiem społecznego poparcia dla lokalizacji stacji kolejowej na zapleczu centrum handlowego Manufaktura. Dla uproszczenia wyjaśnień powiedzieć wystarczy, że efekt tych działań zmierza w kierunku pozbawienia śródmieścia Łodzi wszelkiej aktywności na rzecz juz w tej chwili prężnie działającego centrum handlowego. W zasadzie nie będzie po co zastanawiać się, gdzie ma stać pomnik Kościuszki, najbardziej celowym będzie zastąpienie go drogowskazem z dużym napisem Manufaktura - bo to miejsce pozostanie jako jedyne czynne w tej części miasta. Całkowicie nie wiem, po co rozważac przesuwanie Kościuszki, skoro to spektakularne działanie nie będzie miało już wtedy publiczności.

Inną sprawą, choć równie ważną dla całego zamieszania jest sposób prowadzenia konsultacji społecznych rzeczonego przedsięwzięcia oraz mnogość argumentów wysuwanych przez zainteresowane realizacją tego wariantu strony. Bardzo mi to przypomina proces konsultacji społecznych wymienionej na wstępie umowy ACTA, trafnie scharakteryzowany przez profesor Ewę Łętowską w wywiadzie dla Radia TOK FM. Mam wrażenie, że podobieństw można się tu doszukiwać znacznie więcej, dość stwierdzić że obie odbierają nadzieję. A propos ACTA trafnie opisał to Jarosław Lipszyc. W przypadku dworca Manufaktura, zlokalizowanego na tyłach centrum, obok cmentarza - w zasadzie można zapomnieć o rewitalizacji śródmieścia i o integracji rozwiązań transportu publicznego w Łodzi. W obu przypadkach mamy do czynienia z chęcią zawłaszczenia publiczności przez świat wielkiego biznesu i uczynienia z niej klientów za pomocą wszelkich dostępnych metod. Zarówno w przestrzeni wirtualnej jak i rzeczywistej. Nie ma w tym zbyt wiele miejsca na relacje twórca- odbiorca, o których tak pięknie wypowiadał się red. Jacek Zakowski. Dlaczego naiwnie wciąż wierzę, że polityka winna kierować się racjonalnością i dobrem publicznym, jak mawiał Ojciec Profesor Mieczysław A. Krąpiec? Wreszcie przecież w przypadku lokalizacji stacji Rada Miasta wypowiedziała się negatywnie, stawiając jako wartość nadrzędną dobro miasta. Podejrzewam ze podobny pozostaje w tej chwili stosunek większości parlamentarzystów do sprawy ACTA wobec ogromu protestów społecznych. Czym powodowana jest determinacja rządzących wobec szerokiej fali protestów i braku akceptacji społecznej dla podejmowanych decyzji?



2012-01-02 18:21
 Oceń wpis
   

Brak zmian w sferze rodzimej gospodarki energetycznej podobnie jak wieloletnie zaniechania jakichkolwiek działań zmierzających do wprowadzania zmian w planowaniu i zagospodarowaniu terenów zurbanizowanych dla dostosowania ich do zmieniającego się klimatu nie stanowią wystarczającego powodu dla negowania rzeczywistości. Nie zamierzam - pomimo iż jestem członkiem Związku Zawodowego Solidarność - popierać starań o zawieszenie polityki unijnej w kwestii działań dla ograniczenia negatywnego oddziaływania ludzi na środowisko. Właśnie dlatego że mam na uwadze dobro innych, w tym własnych dzieci i mam nadzieję wnuków, ani myślę tego rodzaju starań wspierać. Przypomina to walkę z wiatrakami, zaprzeczanie rzeczywistości, protest przeciwko temu, że Ziemia jest okrągła nie płaska.

Tymczasem im szybciej zaczniemy podejmować starania aby zmienić sposób funkcjonowania naszej gospodarki, im szybciej zmienimy priorytety, tym więcej zyskamy. Zyskamy nie szkodząc. Okropna jest ta krótkowzroczność. Przypomina mi to, napotykane wielokrotnie, uwagi do projektów miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dla posesji zlokalizowanych w obszarze zalewowym : "Alez mojej działki to nie dotyczy! Woda zatrzymuje się metr od granicy, nas nie zalewa.." Jeśli ma to cokolwiek wspólnego z Solidarnością - to najwyraźniej nie rozumiem definicji tego słowa. Jak dla mnie to raczej skrajny egoizm połączony z udawaniem że problem nie istnieje.

 



2011-12-28 10:10
 Oceń wpis
   

Lektura świątecznej prasy do złudzenia przypomina mi konsumpcję wigilijnego grochu z kapustą. Choć w przypadku tego ostatniego jakby jednak istniało jakieś powiązanie pomiędzy składnikami mieszanki. A w przypadku pierwszym niczym w przedświątecznym supermarkecie jest wszystko bez ładu i składu, a już w szczególności myśli przewodniej.

Jednym z ciekawszych zestawień, który powoduje nie ukrywam moje oburzenie, smutek, zawód, irytację, a z czasem - bo rzecz nie nowa - również obojętność i chęć nie zastanawiania się głośno nad tym co mi do głowy przychodzi, jest zestawienie artykułów o katastrofach naturalnych i opisów braku postępu w Polsce w związku z niską sprzedażą aut (sic!). Czy też np. informacji o zagrożeniu - całkiem realnym - zalaniem wszystkich niżej położonych terenów w związku z topnieniem lodowców w zestawieniu z informacją o dochodach rodzimego budżetu pochodzących w przewadze z podatków od paliw. Informacje o katastrofach wydarzających się coraz częściej i o coraz większej skali nie znajdują przełożenia na próby informowania o ich przyczynach, wśród których obok skali urbanizacji bardzo duże znaczenie odgrywa współczesny styl życia. Brak też poszukiwania rozwiązań czy np. wskazywania przyczyn czy odniesień pomiędzy zjawiskami, które zachodzą. Bo np. dlaczego nie zdarza się aby huragan niszczył zabudowania zlokalizowane w mieście?
Skąd bierze się tak znaczne zatłoczenie ulic miejskich samochodami? Gdyby większość ich właścicieli mieszkała w mieście tej skali zjawiska by nie było. Wtedy też zapewne nie byłoby części dochodów budżetu ale... Dlaczego gdzie indziej ten problem nie jest tak istotny?

Jak to się dzieje, że w sąsiednich Niemczech możliwym jest rozwijanie technologii wytwarzania energii w oparciu o źródła odnawialne, a u nas nie da się wyjść z zaklętego kręgu, który zresztą coraz bardziej przypomina spiralę prowadzącą w kierunku jakiejś katastrofy. Dlaczego im się to opłaca? Skąd się bierze potrzeba wykonywania ruchów pozornych, nic nie wnoszących podczas gdy można dużo prostszymi, tańszymi środkami osiągnąć efekt, który poprawi funkcjonowanie systemu jako całości? I pozwoli zyskać perspektywę na przyszłość? I czy naprawdę nikt nie rozumie ze brak planowania przestrzennego skutkuje niszczeniem środowiska, co jest tozsame z okradaniem nas, skoro juz o kradziezy rozmawiamy, z przyzwoitych warunków zycia? I czemu tak mało się o tym głośno mówi?
Tymczasem, co potwierdza raport „Stan środowiska w Polsce – Sygnały 2011”, który ukazał się nakładem Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, w ramach serii wydawniczej: „Biblioteka Monitoringu Środowiska” dotychczasowe ograniczenia emisji zamieczyszczeń pochodzących ze źródeł przemysłowych nie są jedynym sposobem poprawy jakości środowiska w Polsce. W chwili obecnej coraz większa rola przypada oddziaływaniu i efektom indywidualnych zachowań konsumenckich - stąd ważność działań podejmowanych dla zmiany przyzwyczajeń. Jak czytamy w Raporcie: ‎"Coraz bardziej odczuwalny jest też wpływ transportu na środowisko i jakość życia ludzi. Wzrastająca liczba pojazdów wpływa negatywnie na klimat akustyczny obszarów miejskich oraz na jakość powietrza. Niepokojący jest wzrost emisji gazów cieplarnianych z transportu. (...)". Jednym z podstawowych sposobów przeciwdziałania tego rodzaju problemom jest edukacja, innym racjonalne planowanie przestrzenne.

 

 

 

 



2011-09-02 22:04
 Oceń wpis
   

Zdruzgotana poziomem debaty publicznej przed nadchodzącymi wyborami do Sejmu i Senatu, a także brakiem dyskusji o potrzebie stanowienia prawa w dziedzinie, którą się zajmuję, a która służy rozwojowi gospodarki naszego kraju. Czy też właściwie służyłaby gdyby takie prawo istniało. Napisałam taki o to tekst: http://publica.pl/teksty/o-potrzebie-stanowienia-prawa-w-dziedzinie-planowa/

Zapraszam do lektury.



2011-08-19 00:01
 Oceń wpis
   

Czasem zastanawiam się jak mało w planowaniu bierze się pod uwagę perspektywę czasu użytkowników tego czego planowanie dotyczy. Rzecz odnosi się do niemal wszystkiego w naszym (jak niektórzy mówią) 'imperium': poczynając od przestrzeni miejskiej, przez planowanie miast jako takich, powyższe spostrzeżenie znajduje też zastosowanie w odniesieniu do planowania infrastruktury. Tymczasem może nie patrzymy jako społeczność aż tak blisko jeśli wziąć pod uwagę horyzont czasowy jak Indianie Navajo, o których pisał Edward T. Hall w swojej pierwszej ze znanych książek, ale i tak trudno nam funkcjonować w sposób ograniczony wobec wizji wspaniałej przyszłości za lat cztery, pięć czy piętnaście. Szczególnie jeśli teraz nie dzieje się nic albo też dzieje się coraz gorzej. Oraz szczególnie że już kilkakrotnie mieliśmy okazję się przekonać że wspaniałe wizje okazywały się mieć wiele z bańki mydlanej. Dlatego na razie - pomimo że podoba mi się wizja dworca w centrum mojego miasta i trzymam kciuki aby powstał w terminie - bardziej zauważam niedociągnięcia obecnego funkcjonowania kolei. Zresztą nie jestem osamotniona w moich spostrzeżeniach, sporo się przy okazji bardzo już zaawansowanej kampanii wyborczej o tym mówi

Zastanawiają mnie hasła o 'Polsce w budowie'. I nawet może dałabym się im przekonać ale... Nauczona doświadczeniem wciąż mam przed oczami obrazek  Cezarego Krzysztopy, ten poniżej:

Nadzwyczaj trafny, nieprawdaż?

Wracając do czasu: chcąc budować koleje trzeba nie tylko budować koleje ale również namawiać ich użytkowników do korzystania z kolei. Oraz tak konstruować połączenia kolei z obsługiwanymi przez nie obszarami/ miastami aby użytkownikom było wygodnie. (W przypadku mojego miasta można mieć co do tego więcej niż uzasadnione wątpliwości - o czym na tych łamach juz było).

Bo co nam dadzą najlepsze koleje/ dworce/ etc. jeśli kiedy już w końcu powstaną nie będzie nikogo przyzwyczajonego do tego aby z nich korzystał? Wszyscy uciekną zmęczeni: czekaniem, tłokiem, fatalną organizacją, smrodem, brudem, itd. A dodatkowo jeszcze niskim poziomem bezpieczeństwa. Ciekawe co wtedy pozostanie z naszej początkowej wizji/bańki ?

Tagi: kolej


2011-07-17 09:46
 Oceń wpis
   

Przedwyborcze klimaty sprzyjają poruszaniu głośno tematów ważnych i trudnych. Jest to chyba jedyny moment kiedy warto rozmawiać o:

- polityce klimatycznej Państwa, czyli o dostosowaniu planowania zagospodarowania przestrzeni do coraz bardziej widocznych gwałtownych zjawisk atmosferycznych - tego się nie da eliminować w drodze jednorazowych rekompensat bo takie zaleczanie, coraz częstsze spowoduje w rezultacie bankructwo systemu jako całości. Taki postulat podjęli Zieloni 2004 ale ich głos jest raczej marginalny.

- potrzebie planowania urbanistycznego - no bo obecne uwarunkowania prawne planowaniu zagospodarowania przestrzeni nie sprzyjają. A prawo ustalą nowo wybrani parlamentarzyści (jeśli ktoś o tym nie wie).

- potrzebie rewitalizacji terenów już zurbanizowanych. W innych krajach bogate wieloletnie doświadczenia pozwoliły na wypracowanie skutecznych instrumentów pozwalających na udane wykorzystywanie wciąż tych samych terenów jako obszarów zurbanizowanych. Tymczasem u nas zamiast tak wydawałoby się racjonalnie postępować, wciąż pod zabudowę zajmowane są tereny nowe. Czyżbyśmy byli ludem koczowniczym?
Przy czym dla prowadzenia skutecznej rewitalizacji potrzebne są odpowiednie przepisy - patrz punkt powyzej. Oraz współdziałanie władz różnych szczebli, w tym centralnego i wojewódzkiego - czyli znów wracamy do ...klimatu wyborów.

- potrzebie badań naukowych w zakresie urbanistyki w Polsce - bo żeby przeprowadzić to pierwsze trzeba wiedzieć jak. A nasza kadra masowo emigruje nie znajdując szans na racjonalne wykorzystanie swojego potencjału. Zostają nieliczni.

- w kontekście pierwszego oraz w kontekście wymagań unijnych należy rozmawiać także o rozwoju transportu. To co się w tej chwili dzieje na polskiej kolei woła o pomstę do nieba. A gazety o tym prawie nie piszą - przykładowo o hecy która miała ostatnio miejsce na łódzkim dworcu kaliskim napisał jedynie Ekspres Ilustrowany, czyli medium wysoce popularne. Czy inne dzienniki popierając jedną z dwóch wiodących partii nie będą podejmować powyższych ważnych tematów, bo to mogłoby zmusić do powyborczej realizacji podjętych zobowiązań? 

Tagi: wybory


2011-06-25 14:44
 Oceń wpis
   

Wróciłam przedwczoraj z Konferencji International Conference on Computational Science and It Aplications (ICCSA 2011) w hiszpańskim Santander. Sama konferencja była w mojej ocenie doskonała - można się było dowiedzieć dokąd zmierzają współczesne badania stosujące narzędzia analiz komputerowych. Ja oraz kilku studentów warszawskiego ASK (Architecture for Society of Knowledge - angielskojęzyczna specjalizacja w ramach studiów magisterskich na kierunku Architektura i Urbanistyka Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej) prezentowaliśmy wstępne wyniki badań realizowanych w ramach zajęć ubiegłego semestru kursu GIS - parametric description of urban space. Referat nazywał się Mapping Invisibles - Acquiring GIS for Urban Planning Workshop i był częścią warszatu Cities Technologies and Planning 2011. Oprócz tego przewodniczyłam sesji o 'crowd-sourcing' czyli o zastosowaniach volunteer GIS - tyle działań oficjalnych. Poza tym sporo się dowiedziałam, w tym również w temacie partycypacji społecznej w planowaniu przestrzennym - na ten temat było tam rzeczywiście dużo. I dobrze się bawiłam - świetni ludzie :-).

Zastanawia mnie fenomen hiszpańskich ruchów masowych, których byłam świadkiem. Kiedy dotarłam do Bilbao, po tym jak wysiadłam z autobusu jadącego z lotniska w drodze na dworzec - chcąc nie chcąc - przyłączyłam się do pochodu maszerującego główną ulicą. Czułam się przy tym troszkę niczym bohater filmu Jak rozpętałem drugą wojnę światową. Wciągnęło mnie to na tyle że nie byłam w stanie oprzeć się robieniu zdjęć manifestujących (poniżej), w rezultacie spóźniłam się na ostatni pociąg do Santander - niewiele ich tam jeździ - i musiałam szukać dworca autobusowego. Przekrój społeczny był olbrzymi: hasła pracy dla wszystkich nieśli młodzi i starzy, były też całe rodziny z dzieciakami w wózkach.


Bilbao, 19.06.2011


Bilbao 19.06.2011


Bilbao 19.06.2011


Bilbao, 19.06.2011


Bilbao, 19.06.2011

Po dotarciu do Santander byłam świadkiem wiecu pod tamtejszym ratuszem. Po początkowych przemówieniach wcześniejsze zebranie zamieniło się w całonocny koncert i stało się okazją do dobrej zabawy. Było trochę policji ale naprawdę niewiele i nie dawało się wyczuwać szczególnego napięcia.


Wiec w Santander 19.06.2011

Przy okazji powrotu, znów przez Bilbao, widziałam namioty rozbite na jednym z głównych placów blisko nabrzeża. Młodzi ludzie którzy w nich spędzali czas umilali sobie pobyt grając w piłkę.  


Miasteczko namiotów następnego dnia rano: 23.06.2011, Bilbao

Kolejnego dnia przejazd przez miasto zablokowała znów demonstracja - o tyle tylko ją odczułam że zmieniono trasę autobusu jadącego na lotnisko. 
Sporo osób nie bardzo zwraca uwagę na to co się dzieje - to wydało mi się dziwne. Sporo jest też osób zaangażowanych. Ale jakieś to wszystko normalne i codzienne. Może tak właśnie być powinno? A może moja percepcja jest mylna, popatrzcie: http://youtu.be/b5_fzfptMpU

Tagi: informacja, społeczeństwo


2011-04-25 19:58
 Oceń wpis
   

Ostatnio najfajniejsze chwile w ciągu dnia to te, kiedy jezdzę codziennie do i z pracy rowerkiem. Pogoda śliczna, wiosna w pełnej krasie, po półrocznym treningu już wcale mnie taki wysiłek nie męczy. Nie muszę zastanawiać się nad wiosennymi dietami i w nosie mam nowinki typu dieta diamonda i inne. Więcej - ze zdziwieniem czytam o tym na pierwszej stronie internetowego wydania GW. Że też komuś się chce odchudzać bez jedzenia zamiast po prostu troszkę przemyśleć styl życia. Moje auto stoi przed domem jak je tam postawiłam ponad trzy tygodnie temu, korzystam sporadycznie, głównie w celach zawodowych. I wcale nie chce mi się nawet otwierać drzwi.

Cieszy że GW podjęła wątek rozważań nad europejskim i amerykańskim stylem życia - sławiąc tutejszy:  http://wyborcza.pl/1,75248,9474355,Dlaczego_w_Europie_zyje_sie_lepiej_niz_w_Stanach_Zjednoczonych.html. To też inspiruje do takich właśnie świąteczno- wiosennych dywagacji. 

Zastanawia mnie co wyniknie z najnowszego pomysłu Prezydenta Bronisława Komorowskiego dotyczącego próby reformowania przepisów prawnych, tak aby Państwo zaczęło "działać lepiej" (okres ku temu wysoce sprzyjający, a to z racji zbliżających się wyborów). Po raz kolejny inicjatywa leży po stronie Ministra Olgierda Dziekońskiego, który swego czasu próbował reformować prawo o zagospodarowaniu przestrzennym. Tamta reforma w niewyjaśnionych okolicznościach nie doczekała się żadnego finału, a jedynie szeregu drobnych lub istotniejszych zmian w przepisach, związanych głównie z falą powodzi oraz umożliwieniem rozwoju infrastruktury telekomunikacyjnej. Oby ten pakiet reform zakończył się sukcesem - w dziedzinie, która mnie szczególnie interesuje zapowiadane jest bowiem rozwijanie przepisów o ochronie dziedzictwa naturalnego i historycznego. Więcej: http://www.rp.pl/artykul/648672_Reformy-Komorowskiego.html



2011-04-18 12:15
 Oceń wpis
   

Wpadł mi ostatnio w ręce numer tygodnika "Uważam rze" - ten o rocznicy wydarzeń w Smoleńsku. Spróbuję ograniczyć komentarz do bardzo enigmatycznego, jako że mam w sobie zdecydowanie więcej myślenia w kategoriach pozytywizmu niż romantycznych rozważań o walce narodowo-wyzwoleńczej. Pozostając w poczuciu szacunku dla tej ostatniej - ale nie czyniąc z niej przedmiotu wyłącznej uwagi. W tymże numerze moją uwagę przykuł artykuł Igora Janke "Państwa nie ma Państwo nie działa". Stawiam identyczną jak autor diagnożę. Jednak wnioski, które wysnuwam z tego myślenia są skrajnie odmienne. Otóż skoro jak autor słusznie stwierdza przez 20 lat nie dopracowaliśmy się skutecznie działającego Państwa - to może miast zajmować się wszystkim innym należałoby dla odmiany troszkę popracować nad tym właśnie zagadnieniem - przed wyborami, aby zostać wybranym w wyborach kolejnych. Autor konstatuje między innymi, że brakuje w naszym kraju planowania oraz skutecznych rozwiązań z zakresu urbanistyki. Ta diagnoza nie jest nowa, została sformułowana już wielokrotnie, w tym również przez bardzo poważne i kompetentne gremia. I wciąż nic z tego nie wynika. Prawo o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wciąż zakłada funkcjonowanie instrumentu decyzji o warunkach zabudowy, które nie ma nic z planowaniem wspólnego. Zjawiska atmosferyczne związane z ocieplaniem klimatu wymuszają zmiany wprowadzane w drodze specustaw oraz takie, które zmierzają do umożliwienia krótkofalowego reagowania na bieżące problemy - i nic ponad to. Dyskusja publiczna koncentruje się wokół rzeczy innych, czy ważniejszych? Polacy, w tym szczególnie młodzi i wykształceni masowo emigrują do krajów, gdzie parafrazując Igora Janke "Państwo działa".

"Jakoś to będzie"...

 

Tak się składa, że w dniu jutrzejszym odbędzie się w Trybunale Konstytucyjnym rozprawa w sprawie "palikotowej" nowelizacji prawa budowlanego, wobec której protestowaliśmy w 2009 roku jako organizacje pozarządowe. Będzie to kluczowe rozstrzygnięcie dla przyszłości polskiej przestrzeni i odpowiedzialności struktur administracji publicznej za kulturę krajobrazu. 

Sygnatura: Kp 7/09
Termin: 20 kwietnia 2011 roku, godz. 9:30
Miejsce: sala rozpraw Trybunału Konstytucyjnego,
Wnioskodawca: Prezydent RP
http://www.trybunal.gov.pl/index2.htm

"...rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym są jawne i otwarte dla publiczności, za wyjątkiem przypadków zastrzeżenia jawności przez Przewodniczącego składu orzekającego..."

Zapraszamy dziennikarzy do udziału i relacjonowania tego niecodziennego wydarzenia.

Tagi: prawo, społeczeństwo, urbanistyka



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.