2015-08-13 14:09
 Oceń wpis
   

Jak dowodzą ostatnie upały życie w zurbanizowanej przestrzeni wielkich miast potrafi być uciążliwe. Stąd bierze się konieczność podejmowania aktywnych działań zmierzających w kierunku niwelowania niekorzystnego wpływu urbanizacji na ludzi. Te górnolotnie brzmiące sformułowania w praktyce przekładają się na kilka dość prostych zasad. Po pierwsze w terenie zadrzewionym jest chłodniej niż w nieosłoniętym - trzeba więc dbać o istniejące drzewa i tereny zielone i z całą pieczołowitością sadzić nowe. Po drugie - przyjemnie jest przebywać nad wodą - stąd nowa moda na budowanie stawów w wielkich miastach, rozlewanie istniejących cieków i w ogóle robienie wszystkiego co może przebywanie nad lokalnym zbiornikiem/ ciekiem uatrakcyjnić. Oraz dążenie do tego aby dzięki tego rodzaju zbiornikom jak najwięcej wody w mieście zatrzymać.

Kolejny zbiór zasad wynika z potrzeby utrzymywania znacznego udziału terenów jako nieutwardzonych. Bo dzięki temu również jest chłodniej. Bo woda, kiedy już spadnie deszcz ma gdzie wsiąkać i zasilać zbiorniki podziemne. Bo to pozwala na wzrost roślin, etc. I tu otwieramy całą litanię postulatów związanych z potrzebami zrównoważonego transportu. Jako że sezon ogórkowy i dzień trzynasty - nie będę się powtarzać ani denerwować. Wracając jednak do głównego wątku tegoż krótkiego spostrzeżenia - pamiętajmy w planach dla miast o tym że kreujemy środowisko życia ludzi. Jeśli będzie nieznośne - to ludzie uciekną. I nici z rewitalizacji i z naszego idealistycznego być może nieco myślenia o przestrzeni miast historycznych też.



2013-11-07 12:10
 Oceń wpis
   

Dzień jak co dzień w mieście nieprzyjaznym dla ludzi: Wędrowałam sobie ponad 500 metrów wzdłuż ulicy Rewolucji z kupą psią w woreczku w poszukiwaniu kosza na śmieci. Po tym jak pies się załatwił na nędznych pozostałościach niegdysiejszego drzewa. Ryk aut taki że własnych myśli nie słychać. Tego co mówiła do mnie córka też nie byłam w stanie usłyszeć dopóki nie powtórzyła głośniej i trzy razy.

.....

Trudno określić nastrój ostatnich kilku dni terminem innym niż schizofrenia. Rozdwojenie jaźni. Z jednej strony cieszymy się wizytą w Łodzi wizytą wielkiego duńskiego urbanisty, ktory głosi że miasta mają być przyjazne dla ludzi nie dla aut. Z drugiej strony jesteśmy świadkami początku inwestycji która służyć ma ułatwieniu tranzytu samochodów. Oczywiście nie tylko, oczywiście upraszczam. Ale trudno nie zauważyć że w rezultacie tegoż rozdwojenia a tak naprawdę korków nawet spokojni dotychczas ludzie zaczęli być bardzo nieprzyjemni. Agresja wśród kierowców narasta, niedługo jako codzienny rowerzysta mogę zapewne spodziewać się że stanę się ofiarą pobicia. A moje spokojne i pokojowe korzystanie ze śródmieskich ulic zostanie zakłocone atakiem agresji jakiegoś nieokiełznanego w swoich zamiarach kierowcy. No bo to przecież my jesteśmy winni że oni nie mogą dojechać. My, ci inni. Piesi, dzieci, starsi, naukowcy mówiący że miasta mają być dla ludzi, nie dla aut.

Dodając do tego deszcz, który nie poprawia nastroju chciałoby się zaszyć w mysiej dziurze i nikogo już nie nauczać, nie mówić, nie reagować, nie chcieć. Zapomnieć, nie być, pić leniwą herbatę. Tymczasem jak co dzień wsiądę za chwilę na rower i nie zważając na deszcz dotrę tam gdzie dotrzeć powinnam. Co zajmie mi jak zwykle nie więcej niż 25 minut. Na przekór wszystkim którzy zamknięci w blaszanych puszkach boją się doświadczyć miejskiej rzeczywistości. Po drodze zobaczę wściekłość, agresję ale może też uśmiech. Zapewne spotkam innych, znajomych rowerzystów - bo my rowerzyści, szczególni ci którzy nie boją się deszczu, już się znamy. Lubimy i nawzajem wspieramy. Na przekór i żeby było milej, weselej, radośniej i przyjaźniej. A wy wszyscy inni narzekajcie.



2010-01-26 00:45
 Oceń wpis
   

Ratownicy medyczni, policjanci, strażacy i wszyscy którzy  interweniują na miejscu wypadków, wielokrotnie napotykają na trudności,  kiedy muszą kontaktować się z krewnymi lub bliskimi poszkodowanych.

W/w  służby zaproponowały, abyśmy w specjalny sposób oznakowali w swojej komórce  numer służący w nagłych wypadkach do kontaktu z bliskimi osoby  poszkodowanej. Bardzo często telefon komórkowy jest jedynym przedmiotem,  który można przy takiej osobie znaleźć.

Szybki kontakt pozwoliłby na  uzyskanie takich informacji jak: grupa krwi, przyjmowane leki, choroby  przewlekle, alergie, itp.   Ratownicy zaproponowali, aby każdy w swoim telefonie umieścił na liście  kontaktów osobę, z którą należy się skontaktować w nagłych wypadkach.

Numer  takiej osoby należy zapisać pod międzynarodowym skrótem ICE (in Case of  Emergency). Wpisanie więcej niż jednej osoby do takiego kontaktu wymagałoby  następującego oznaczenia: ICE1, ICE2, IE3, itd.

Oznakowanie zdecydowanie ułatwiłoby prace wszystkim służbom ratowniczym. Pomysł jest łatwy w realizacji, nic nie kosztuje, a może ocalić życie.  Akcja ma zasięg europejski.

Proszę poinformujcie o niej swoich znajomych!



2009-09-30 21:35
 Oceń wpis
   

Opublikowany w najnowszym Dz.U.(Nr 160) wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 21 września b.r. pozwala na legalizację samowól budowlanych na terenach pozbawionych planów miejscowych. Do tej pory uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy dla tych inwestycji było praktycznie niemożliwe - bo musiałaby ona być wydana z datą wsteczną. Stąd Trybunał Konstytucyjny zdecydował o wyrównaniu szans inwestorów na terenach wyposażonych w plan miejscowy i pozostałych.

Co ważne: dla inwestycji, które już raz nie uzyskały zgody na legalizację obowiązuje miesięczny termin na ponowne złożenie wniosku. Cytuję za Rzeczpospolitą:

"Wyrok daje ponadto szansę na legalizację inwestorom, którym nadzór budowlany już raz jej odmówił z powodu braku tej decyzji. Od 29 września mogą starać się o wznowienie postępowania o legalizację. Ale termin na to jest bardzo krótki, tylko miesiąc, a liczy się go od dnia publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego, czyli od 29 września. Mówi o tym art. 190 ust. 4 konstytucji oraz 145a kodeksu postępowania administracyjnego."

Zdecydowanie nie popieram samowól budowlanych ale ten wyrok wydaje mi się słuszny. Wszyscy powinni być wobec prawa równi. Skoro dopuszcza się możliwość legalizacji tam gdzie jest plan miejscowy - tak samo należy dopuszczać to wszędzie indziej. Nie jest przecież winą obywatela, że gminy nagminnie nie opracowują planów miejscowych. A dotychczasowe przepisy były co najmniej absurdalne. Oczywiście legalizacji podlegają tylko te samowole, które zgodnie z przepisami prawa budowlanego mogłyby zostać wzniesione w normalnym trybie tzn. spełniają warunki zapisane w decyzji o warunkach zabudowy i są zgodne z przepisami.

Katastrofalna dla polskiej przestrzeni jest sytuacja prawna w której planowanie za pomocą decyzji w ogóle jest możliwe. Szkoda że nie da się tego równie prosto zmienić wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego.

Tagi: prawo, nieruchomości, legislacja, budowlane


2008-11-26 01:22
 Oceń wpis
   

Jak podaje KRN.pl do Sejmu wpłynął kolejny projekt nowelizacji ustawy z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (DzU z 2006 r., nr 156, poz. 1118 z późn. zm.). Projekt jest realizacją wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 20 grudnia 2007 r., P 37/06 (DzU z 2007 r., nr 247, poz. 1844). W wyroku tym Trybunał orzekł o niezgodności art. 48 ust. 2 pkt 1 lit. b i art. 48 ust. 3 pkt 1 z wynikającą z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej zasadą sprawiedliwości społecznej oraz z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Dla zalegalizowania samowoli budowlanej, w przypadku braku miejscowego planu zagospodarowania terenu, przedstawić trzeba będzie - zgodnie z proponowaną nowelizacją - ostateczną decyzję o warunkach zabudowy. Niezależnie od terminu jej uzyskania.

Dotychczas (do czasu wyroku TK) , w przypadku nie uzyskania decyzji lokalizacyjnej przed datą wszczęcia postępowania, zalegalizować można było jedynie samowole budowlane na terenach, dla których Rada Gminy/Miasta uchwaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego - oczywiście pod warunkiem zgodności z zapisami tegoż planu.

Żródło: KRN.pl

Tagi: prawo, urbanistyka


2008-08-20 09:34
 Oceń wpis
   

Wnioski o dofinansowanie remontów, renowacji i termomodernizacji budynków z funduszy Regionalnych Programów Operacyjnych na lata 2007 – 2013 będzie można składać już we wrześniu. O dofinansowanie mogą się starać wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie. Wnioski trzeba składać w urzędach marszałkowskich. W niektórych województwach nabór wniosków ruszy dopiero w przyszłym roku. Jest to, jak tłumaczą urzędnicy, związane ze stopniem przygotowania Lokalnych Programów Operacyjnych przez samorządy lokalne.

W niektórych województwach można występować o zwrot nawet do 85% tzw. kosztów kwalifikowanych przedsięwzięcia - tak wynika z informacji przekazanych przez władze wojewódzkie. Pieniądze mogą być wykorzystane na remont dachu, elewacji, wymianę stolarki okiennej i drzwiowej, odnowienie klatek schodowych i korytarzy, wejścia do budynku, windy, instalacji wewnętrznych oraz na zmniejszenie strat energii budynków. Możliwość uzyskania funduszy uzależniona jest od lokalizacji budynku oraz od kryteriów obowiązujących w danym województwie.

Źródło: www.rp.pl, 18.08.08

Tagi: ekonomia, gospodarka, fundusze unijne, urbanistyka, rewitalizacja


2008-08-12 12:58
 Oceń wpis
   

Niedawna nowelizacja kodeksu cywilnego stworzyła właścicielom prywatnych działek możliwość uregulowania stanu prawnego znajdujących się na ich terenie urządzeń przesyłowych infrastuktury. Dzięki wprowadzeniu pojęcia służebności przesyłu mogą on domagać się odszkodowania za poniesione straty. Zarówno właściciel gruntu jak i przedsiębiorstwo zajmujące się przesyłem mediów będą mogli domagać się ustalenia służebności przesyłu za odpowiednią opłatą.

Jak stwierdził w wywiadzie dla Rzeczypospolitej sędzia Robert Zegadło, sekretarz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego  "Jeżeli przedsiębiorstwo przesyłowe ma od lat instalacje, to przecież może się już teraz domagać stwierdzenia, że nabyło służebność przez zasiedzenie. Właściciel nieruchomości dostaje więc dodatkowe narzędzie domagania się sądowego uregulowania tego stanu i uzyskania wynagrodzenia"  Dodał jednocześnie, że "gdyby z jakichś ważnych powodów posadowienie instalacji zupełnie właścicielowi gruntu nie odpowiadało, wciąż będzie mógł domagać się jej usunięcia. – Ma teraz szerszy wachlarz uprawnień, a o żadnym wywłaszczeniu nie ma mowy."

Źródło: Rzeczypospolita

 

Tagi: energetyka, przestrzenne, urbanistyka, zagospodarowanie


2008-08-11 10:58
 Oceń wpis
   

Pan Stanisław ma działkę, którą chciałby sprzedać. Chętnych jest wielu, ale szybko rezygnują. Powodem jest słup energetyczny, który od kilkudziesięciu lat stoi na posesji. Właściciel uważa, że skoro działki ze słupem nikt nie chce, powinien otrzymać odszkodowanie od Zakładu Energetycznego.

Zobaczcie sami (Prosto z Polski / TVN24.pl)

Kiedy musisz zgodzić się na słup lub rurę na swojej działce?

Zobacz TUTAJ

 



2008-07-07 12:48
 Oceń wpis
   

Jesteś właścicielem działki, do której nie można dojechać? Od niedawna rozwiązanie tego problemu stało się bardziej oczywiste.

Zgodnie z postanowieniem Sądu Najwyższego z 8.05.2008 roku sygn. V CSK 570/07, właściciel nieruchomości, która nie ma odpowiedniego dostępu do drogi publicznej, na podstawie art. 145 kodeksu cywilnego może żądać, aby sąd ustanowił na rzecz jego nieruchomości niezbędną drogę konieczną.

Przeprowadzenie drogi powinno uwzględniać interes społeczno-gospodarczy (art. 145 § 3 kc). Sąd musi brać pod uwagę wszystkie okoliczności dotyczące danej sytuacji , w tym również aktualne przeznaczenie terenu. Droga konieczna powinna prowadzić przez grunty, które są przedmiotem danej czynności prawnej (art. 145 § 2 kc), nie jest to jednak jak wynika z orzeczenia Sądu Najwyższego, bezwzględnym priorytetem. Może jednak - w przypadku gdy różnice między możliwymi wariantami przebiegu drogi konecznej nie są duże - przesądzić o ostatecznym wyborze jej usytuowania. Sąd musi rownież wziąć pod uwagę ekonomiczne uzasadnienie możliwości urządzenia drogi - czyli rozważyć naklady jakie właściciel nieruchomości, dla której dostęp do drogi publicznej ma zostać zapewniony, będzie musiał ponieść na jej urządzenie.

źródło: Biuletyn KRN

Tagi: prawo, nieruchomości, urbanistyka, mojemiasto.org.pl


2008-07-06 08:42
 Oceń wpis
   

Stawka podatku od domku letniskowego może być nawet dziesięć razy wyższa niż od domu mieszkalnego położonego tuż obok. Maksymalna stawka dla budynków mieszkalnych wynosi obecnie 0,59 zł za 1 m kw. powierzchni użytkowej, a stawka dla tzw. pozostałych budynków, do których zaliczane są zazwyczaj domki letniskowe, wynosi 6,37 zł za 1 m kw. powierzchni użytkowej (za Biuletynem KRN - źródło Gazeta Prawna).

Wysokość podatku zależy od uznania przez gminę czy budynek jest domem mieszkalnym. Przy czym jako kryterium nie może, zgodnie z obowiązującymi przepisami, służyć fakt zameldowania podatnika na pobyt stały.

Jak czytamy w Gazecie Prawnej (24.06.2008) już w 2002 roku Naczelny Sąd Administracyjny wskazał, że o uznaniu danego budynku za mieszkalny decydować powinno kryterium zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych (a nie np. rekreacyjnych) Podstawą do ustalenia stawki jest dokumentacja budowlana, obejmująca : decyzję o warunkach zabudowy lub ustalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, decyzję pozwolenia na budowę oraz decyzję o dopuszczeniu budynku do użytkowania.

Tagi: podatki, nieruchomości, urbanistyka


2008-03-19 01:10
 Oceń wpis
   
Metalowe, drewniane, kamienne – nad polskimi jeziorami i rzekami wyrasta coraz więcej ogrodzeń, które blokują przejście nad brzegiem. Takie działania często naruszają prawo do powszechnego korzystania z wód publicznych i są karalne. Grzywny sięgają 5 tysięcy złotych.

Działka czy domek nad wodą to marzenie niejednego Polaka. Wielu z nas jest posiadaczami takich nieruchomości. Ale polskie przepisy gwarantują każdemu prawo do korzystania z wód publicznych, których właścicielem jest Skarb Państwa albo jednostki samorządu terytorialnego. Każdy, kto ma na to ochotę, może się w nich wykąpać, napoić zwierzęta, pospacerować nad brzegiem, wędkować czy uprawiać sporty wodne. Aby to było możliwe, każdy powinien mieć dostęp do wody np. od strony drogi.

Konflikt interesów

Nad niektórymi rzekami i jeziorami domy stoją tak ciasno, że powszechny dostęp do wody staje się fikcją. Z jednej strony właściciele nieruchomości przylegających do wód i ich prawo, choćby do prywatności, z drugiej przybysze, którzy pragną korzystać z dobrodziejstw natury. Problem narasta wiosną i latem, zwłaszcza w regionach atrakcyjnych pod względem turystycznym. Potęgują go ogrodzenia blokujące przejście nad brzegiem. Bywa, że płoty wręcz stoją w wodzie. – Dostajemy sporo skarg od turystów i żeglarzy, że brzegiem jezior nie da się przejść. Przypadki łamania zakazu grodzenia wykrywamy również sami podczas kontroli w terenie – przyznaje Jerzy Bujno, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, Gospodarki Wodnej i Rolnictwa w Starostwie Powiatowym w Giżycku.

Najwięcej pretensji mają wędkarze. – Walczymy z tym zjawiskiem od lat, lecz jest to syzyfowa praca. Gdy uda się zlikwidować jedno, niedaleko wyrasta nowe ogrodzenie. Dotarcie do niektórych łowisk jest niemożliwe – twierdzą zrzeszeni w Polskim Związku Wędkarzy. Na dowód przedstawiają zdjęcia ogrodzonych brzegów.

Sprawa nie jest jednak tak jednoznaczna, jak się wydaje, a rozpoznanie, czy doszło do złamania prawa, utrudniają skomplikowane przepisy. – Nie wszystkie zbiorniki wodne są objęte zakazem grodzenia. Osobie nieznającej miejscowej mapy hydrograficznej trudno stwierdzić, czy ogrodzenie ma prawo stać, czy nie – mówi Iwona Koza, zastępca prezesa Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej. – Jeśli zaś chodzi o dostęp do wód publicznych, to przyczyn problemów upatruję w zaniechaniach lokalnych samorządów.

Korzystaj tylko z wody publicznej

Ustawa z 18 lipca 2001 r. – Prawo wodne (DzU z 2005 r. nr 239, poz. 2019 ze zm.) zapewnia każdemu prawo do korzystania z wód publicznych – do zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego, lecz bez stosowania specjalnych urządzeń technicznych, takich jak np. pompy – a także do wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz, na zasadach określonych w odrębnych przepisach, amatorskiego połowu ryb.

Ale nie wszystkie wody w Polsce są wodami publicznymi. Do Skarbu Państwa należy morze oraz śródlądowe wody powierzchniowe płynące, czyli wszystkie rzeki, potoki, strumienie, wody w kanałach, większość jezior, niektóre sztuczne jeziora oraz wody podziemne. Powszechnym korzystaniem nie są jednak objęte wody podziemne oraz wody prywatne, do których mogą należeć wyłącznie naturalne lub sztuczne wody stojące, czyli niezwiązane bezpośrednio z żadnym ciekiem naturalnym.

– Wbrew powszechnemu mniemaniu w Polsce mamy naturalne jeziora będące własnością osób prywatnych i przedsiębiorstw – mówi Iwona Koza, wiceprezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej. – Ich właściciele mogą udostępnić te wody innym na wyznaczonych przez siebie zasadach.

Z powszechnego korzystania są również wyłączone części wód publicznych objęte decyzją o utworzeniu obrębu hodowlanego ryb lub strefy ochronnej dla ujęć wody. O ich istnieniu powinny jednak informować tablice na lądzie i na wodzie.

Dojście za odszkodowaniem

Wyobraźmy sobie jezioro, nad którym pobudowali się letnicy. Działka przy działce. Żeby dojść do plaży, trzeba nadłożyć spory kawałek drogi, bo żaden z właścicieli nie zechce przepuszczać intruzów przez swoją działkę. Czy mają do tego prawo?

– Zakaz grodzenia brzegów rzek i jezior nie może być utożsamiany z obowiązkiem zapewnienia dostępu do wody – mówi Iwona Koza. – Wprawdzie oba obciążają właściciela nieruchomości, ale wynikają z różnych przesłanek i są osobno uregulowane w prawie wodnym.

Właściciel nieruchomości ma obowiązek udostępnić ją na potrzeby robót związanych z utrzymaniem wód oraz ustawieniem znaków żeglugowych lub hydrologiczno-meteorologicznych urządzeń pomiarowych. Należy mu się za to odszkodowanie od właściciela wody albo tych urządzeń.

Nieco inaczej jest z zapewnieniem dostępu do wody w ramach powszechnego korzystania z wód publicznych. Do jego urzeczywistnienia potrzebna jest decyzja wójta, burmistrza lub prezydenta (art. 28 prawa wodnego). Dopiero gdy urząd wyznaczy części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody, właściciel zobowiązany jest je udostępnić np. turystom. Niezadowolony właściciel nie może zaskarżyć decyzji, ale ma prawo kwestionować wysokość odszkodowania, które w takim przypadku przysługuje mu z budżetu gminy.

– Samorządy, którym zależy na turystach i dobrym wizerunku, powinny wyznaczać nieruchomości zapewniające powszechny dostęp do wód. To leży w interesie samych właścicieli nieruchomości – uważa Iwona Koza.

Zabronione płot i tabliczka

Trudno sobie wyobrazić, by osoby korzystające z wód publicznych zostały pozbawione prawa wydostania się na brzeg. – To również kwestia bezpieczeństwa tych osób – przekonuje Iwona Koza. – Kajakarz może stwierdzić, że nie uda mu się przepłynąć odcinka rzeki, więc przepisy muszą mu zagwarantować dostęp do brzegu i przejście do innego miejsca, drogi, przystani. Stąd wziął się zakaz grodzenia brzegów.

Artykuł 27 prawa wodnego zabrania grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar. Oznacza to, że nie tylko samo ogrodzenie jest niezgodne z prawem, ale również postawienie tabliczki z napisem „Wstęp wzbroniony”.

Oczywiście zakaz grodzenia nie oznacza, że właściciel posesji musi się godzić na coś więcej niż tylko przejście przez jego posesję. Pas gruntu nadal jest jego własnością. Może zatem zabraniać biwakowania, wędkowania, jeżdżenia rowerem itp. Czy może pobierać myto za przejście? Artykuł 140 kodeksu cywilnego przewiduje, że ma prawo pobierać pożytki i inne dochody z nieruchomości, ale w granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego. Prawo wodne nic nie mówi o pobieraniu opłat, sądy zaś mogłyby je uznać za sprzeczne z zasadami społecznego współżycia.

Zakaz grodzenia ma swoje niuanse i nie dla wszystkich jasne są zasady jego obowiązywania. Przepis art. 27 prawa wodnego mówi o obowiązku pozostawienia wolnego przejścia o szerokości 1,5 m od linii brzegu. A zatem zakaz ma zastosowanie tam, gdzie jest linia brzegu.

– Pojęcie to dotyczy tylko naturalnych wód płynących, czyli rzek, strug, strumieni, potoków i jezior, ale w przypadku tych ostatnich tylko wtedy, gdy są to jeziora przepływowe i nie zostały sztucznie podpiętrzone – mówi Iwona Koza. – Zakaz grodzenia nie obejmuje zatem kanałów, rowów oraz jezior, w których naturalna linia brzegu została przykryta zwierciadłem podpiętrzonej wody.

Niektóre rzeki czy jeziora mają zmienną linię brzegu, zależnie od pory roku, ilości opadów. Brzegiem innych jest skarpa. To utrudnia określenie, gdzie może stać ogrodzenie. W takich przypadkach linię brzegu określa się jako krawędź skarpy lub linię stałego porostu traw. W razie wątpliwości linia brzegu może być wyznaczona w urzędowej decyzji według średniego stanu wody z co najmniej ostatnich dziesięciu lat.

Właściciele nadwodnych działek mają wątpliwości, czy muszą utrzymywać pas wolnego przejścia w stanie umożliwiającym to przejście. Na przykład usunąć pień zwalonego drzewa, wycinać krzewy. Przepisy na ten temat milczą, więc należy domniemywać, że nie mają takiego obowiązku. Nie powinni tam jednak sadzić roślin utrudniających przejście, choćby krzewów róż.

Prawo swobodnego przejścia nie obejmuje pomostów i przystani. Można z nich korzystać wyłącznie po uzyskaniu zgody właściciela. – Warto wspomnieć, że na budowę nawet najmniejszego pomostu wymagane jest pozwolenie wodnoprawne, o czym właściciele nieruchomości i wędkarze często zapominają – podkreśla Iwona Koza.

Dlaczego bojkotują?

Właściciele nadwodnych posesji czasami nie zdają sobie sprawy z zakazu stawiania ogrodzeń. W razie wątpliwości, czy nad danym zbiornikiem wodnym taki zakaz obowiązuje, można zadzwonić do jednego z regionalnych zarządów gospodarki wodnej. Wkrótce mapy hydrograficzne Polski mają być dostępne w Internecie i będzie można samodzielnie wyczytać z nich informację o statusie wód.

Ale w większości przypadków ludzie grodzą brzegi zupełnie świadomie. Nie odstraszają ich nawet wysokie grzywny, do 5 tys. zł.

– Każdy złamany zakaz zgłaszamy policji, to ona decyduje, czy skierować sprawę do sądu – mówi Jerzy Bujno ze Starostwa Powiatowego w Giżycku. – My nie mamy uprawnień do karania.

Niestety, wiele takich spraw jest umarzanych ze względu na znikomą szkodliwość społeczną.

Źródło : Rzeczpospolita/Dorota Gajos
Tagi: prawo


2008-03-18 22:43
 Oceń wpis
   

Osoba, która chce wybudować dom na terenie pozbawionym planu, najpierw musi uzyskać warunki zabudowy. Czasami trzeba też zmienić status działki z rolnej na budowlaną.

Zanim rozpoczniesz załatwianie formalności, ustal status swojego gruntu. Jest to proste i wcale nie trzeba biegać po iluś tam urzędach. Wystarczy zajrzeć do decyzji podatkowej. Od każdego gruntu płacimy przecież podatek – jeżeli jest to ziemia rolna, to podatek rolny, a gdy teren przeznaczony pod zabudowę (lub zabudowany) – podatek od nieruchomości. W decyzjach ustalających wymiar podatku na bieżący rok można znaleźć dane o naszym gruncie, w tym jego numer ewidencyjny, oraz o jego charakterze.

Opis skutecznego postępowania w sprawie uzyskania warunków zabudowy
oraz pozwolenia budowlanego znajdziejsz TUTAJ

Tagi: prawo, budowlane, pozwolenie, mojemiasto.org.pl, zabudowy



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.