2013-09-10 10:37
 Oceń wpis
   

W mojej ocenie wyniki tegorocznych zajęć projektowych na specjalności Architecture for Society of Knowledge zasługują na popularyzację. Temat którego się podjęliśmy, a mianowicie rozwiązania projektowe dla tzw. Nowego Centrum Łodzi, a konkretnie obszaru Bramy Miasta mam nadzieję staną się pewnym przyczynkiem do dyskusji jak zagospodarowanie tego obszaru winno wyglądać.

Oprócz propozycji projektowych jako takich studenci musieli również opracować propozycję scenariusza udziału mieszkańców w planowaniu i do pewnego stopnia promocji tej inwestycji. Zadanie było bardzo trudne jako że wymagało bardzo krytycznego myślenia, samemu projektowaniu towarzyszyły bardzo ostre dyskusje jak to miejsce tak naprawdę powinno wyglądać, jaki jest rzeczywisty potencjał tego terenu, co może się wydarzyć a co nie oraz z jakim prawdopodobieństwem. Przygotowaniem do tego myślenia były analizy w skali kraju, województwa i regionu. Edukacyjnie moje cele udało się osiągnąć.

Całość materiału: system.asknow.eu/users/malgorzatahanzl/weblog/06168/New_Centre_of_Lodz__project_results.html

Prowadzony projekt był kontynuacją wcześniejszych warsztatów projektowych Brama Miasta dotyczących tego samego terenu: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/782118,brama-miasta-wedlug-studentow-zdjecia,id,t.html



2013-06-16 07:40
 Oceń wpis
   

Historia pewnego zauroczenia czyli opowieść o tym dlaczego obiekty dziedzictwa są ważne, w jaki sposób takimi się stają oraz co zrobić aby ważnymi się stały. Zapraszam do lektury, tym razem na łamach kwartalnika Res Publica Nowa : http://publica.pl/teksty/historia-pewnego-zauroczenia



2011-01-13 10:24
 Oceń wpis
   

Lektura najnowszych doniesień prasowych nasuwa mi takie oto pytanie: dokąd prowadzi wyuczony konformizm w zawodzie urbanisty? Oraz tytułem komentarza również refleksję na temat tego, ze jest to pytanie dotyczące wszystkich zawodów. Nie tylko tego jednego szczególnego.

Pozostanę przy tym krótkim pytaniu - moze wywoła refleksję, a moze nawet dyskusję. Niekiedy aby być wiarygodnym trzeba troszkę popracować - i mnie właśnie ten etap dotknął, stąd tak tych tekstów ostatnio niewiele.

 

Tagi: społeczeństwo


2010-10-30 13:35
 Oceń wpis
   

Czuję wściekłość. Ona narasta. Czuję jak się przelewa przeze mnie nasilając się w swoim natrętnym pulsowaniu. Nie chce jej uśmierzyć wysiłek fizyczny, ani sen też nie pomaga. Niech to będzie wściekłość twórcza. Spróbuję tak ją przekształcić. To już mój własny problem, jak sobie z tym poradzę.

Moja wściekłość ma kilka przyczyn. Wynika z obserwacji świata i z mojej osobistej pojedynczej niemocy. Pojedyńczej bezradności wobec ogromu bzdur, które mnie zewsząd dotykają. Sama nie wiem, czy u podstaw większości z nich leży głupota, brak edukacji, czy też zła wola lub zwykły egoizm. A może niekiedy zawiść, zazdrość i inne tego rodzaju stany mocno zakorzenione w ludzkiej naturze. Będę się starać panować nad moim myśleniem aby im nie ulegać, a wściekłość spróbuję skierować na ścieżki twórcze (choć nie wiem na ile wytrwam w tym postanowieniu).

Popatrzcie na te zdjęcia: pierwsze to Puszcza Augustowska jakiś czas temu, drugie teraz. Zobaczcie jak ludzka chciwość i głupota zniszczyły coś co powinno być chronione. I co należy/należało do nas wszystkich.


Stan sprzed kilku lat, jak pisze Adam Wajrak - "był symbolem walki o Rospudę"


Stan obecny za zumi.pl, cytat za Adam Wajrak. Takich miejsc, gdzie króluje głupota zwana eufemistycznie "gospodarką leśną" jest całą masa. Puszcza wygląda jak szwajcarski ser.

Z innej bajki: zastanówcie się ile razy próbując coś z pozoru oczywistego zrobić napotykaliście na niemoc i przysłowiowe "nie da się" - np. aby w waszym mieście wytyczono ścieżki rowerowe (żeby nikt Was nie rozjechał, nie trąbił i nie przeklinał), aby najzwyczajniej na świecie ktoś pilnował porządku, itd, itd. O stosowaniu w praktyce urbanistyki nie wspominam. Bo ile można walić grochem o ścianę. Tak przy okazji - taki dzisiaj napotkałam rysunek, sympatyczny nieprawdaż:


Obrazek pochodzi z http://rysunki.bardzofajny.net/ , cytat za Michałem Grudą
 
Z ciut innej beczki: Mieszkając w mieście zastanówcie się, dlaczego Wasze dzieci są tak często chore i na ile jest to związane z tym, że wszyscy produkują spaliny. Znam to z autopsji - moje dzieci chorują. Po wakacjach w czystym miejscu chorować przestają. Czasem nawet wywiezione podczas choroby potrafią powrócić do formy, nawet bez antybiotyku.

Jeszcze z innej bajki, o tym pisałam ostatnio tutaj: Powiedzcie jak mamy dogonić resztę świata nie zmieniając opisanych tu uwarunkowań.

Mogłabym kontynuować cytując z różnych obszarów głupoty, nie mam siły. Wymienionych bzdur jest taka ilość, że przytłaczają. Dlaczego my na to wszystko pozwalamy?

Tagi: samorząd, prawo, Ochrona, środowisko, urbanistyka


2010-09-06 22:06
 Oceń wpis
   

Adam Wajrak: Dziewczyny i chłopaki zbierajcie podpisy i wciągajcie w to innych!!!! Oddawać nasze Parki Narodowe!!!

I ma rację! Podpisuję się pod powyższym apelem oboma rękami (oboma tylko dlatego, że nie mam więcej rąk. No i już raz się podpisałam).

Prasa sporo na ten temat pisze. A i tak wciąż masa osób nie jest chyba przekonana co do słuszności tego postulatu. Wciąż są tacy, którzy wątpią.

Jeśli ktoś nadal nie rozumie to niech posłucha - tu jest to nad wyraz dobitnie wytłumaczone:

Tak przy okazji  - są też tacy, którzy zamiast zastanawiać się nad sednem i istotą sprawy doszukują się dziury w całym w czymś co z założenia pozytywne. Nie doszukujcie się. Naturalne środowisko to jest nasz kapitał. Dosłownie i w przenośni. Drugiego takiego nie dostaniemy w prezencie. Już nigdy więcej.

Czytam te gazety i czytam i to doszukiwanie się dziury w całym nie bierze się jednak znikąd. Przykład jak to zwykle "idzie z góry" (albo może jest wręcz odwrotnie). Mam tu na myśli ostatnią absurdalną nagonkę na Profesor Staniszkis - bo lubi jeździć koleją. I lubi polskie dworce. Gazety żądne sensacji piszą o bzdurach zamiast o meritum. A mianowicie o tym, że ten środek lokomocji jest doskonałym remedium na coraz większe problemy transportowe. Przecież nie da się w nieskończoność rozwijać przemysłu motoryzacyjnego. Już nawet nie mówiąc że o tym że nie da się tego robić w Polsce. W ogóle się nie da. Amerykanie też mają z tym kłopoty..

Tagi: Ochrona, środowisko, kolej, transport


2010-07-29 22:11
 Oceń wpis
   

Jakiś czas temu pisałam o zaporze Trzech Przełomów na rzece Jangcy w Chinach. Czytam ostatnio, że obfite opady spowodowały podniesienie się poziomu wody w towarzyszącym jej zbiorniku do poziomu zbliżonego do maksymalnej wytrzymałości konstrukcji. Chińscy oficjele bronią kontrowersyjnej zapory, mówiąc że będzie w stanie wytrzymać powódź, która zdarza się raz na 10 000 lat. Jednak letnie deszcze są najobfitsze od 10 lat. Towarzyszą im rozległe zalania i podtopienia, które spowodowały jak dotychczas śmierć 823 ludzi (źródło informacji oraz obrazka poniżej i aktualność danych - Inhabitat, artykuł z 28 lipca br.).

Według danych państwowej agencji informacyjnej zapora osiągnęła 90% wytrzymałości. Władze stają w obronie inwestycji - największego na świecie projektu hydroelektrycznego, którego konstrukcja spowodowała przeprowadzki miliona osób - mówiąc że pozwoli na kontrolę zjawiska powodzi wzdłuż rzeki Jangcy. To jeden z przyczynków do myślenia...

Drugi: "29.07 |Czasem widać niewiele, a czasem właściwie nic nie widać. Tak od kilku dni jest w Moskwie. Miasto pokrył gęsty smog, bo z powodu upałów i suszy palą się położone niedaleko torfowiska. Dziś w Moskwie padł rekord 37,7 stopni Celsjusza - to najbardziej gorący dzień w historii badań meteorologicznych w Rosji (Fakty TVN)."

Ale zjawisko globalnego ocieplenia nie istnieje.. przecież to wymysł ekologów (dobrze opłacanych). Tak przynajmniej można wnioskować z lektury komentarzy towarzyszących bardzo ciekawemu ( i równie przerażającemu) artykułowi w Gazecie Wyborczej. Można się z niego dowiedzieć, że plankton w oceanach niedługo przestanie istnieć..

Z innych "bajek" - bardzo realne wyniki badań przeprowadzonych przez polskich naukowców na temat wpływu globalnego ocieplenia na poziom wód przybrzeżnych Bałtyku (z 2002 roku). Do poczytania. I może się zacznijmy przejmować (jednak).

Tagi: polityka, prawo, przyszłość, miasto, powódź, klimat


2010-06-18 11:18
 Oceń wpis
   

Jednym z najczęstszych tematów rozmów ze studentami jest zagadnienie definiowania przestrzeni. Pojawia się ono wciąż, niemal na okrągło tłumaczę, że plac nie jest wzorem na powierzchni ziemi ale zdefiniowaną bryłą powietrza o określonym, świadomie wykreowanym kształcie. Kreacja tegoż kształtu może być dokonana w oparciu o rysowanie płaskie - i tak się to od czasów renesansu - kiedy zaczęto rozwijać narzędzia miernicze, a na szerszą skalę - od czasów Oświecenia - realizuje. Może też być dokonywana - co Camillo Sitte sławił jako idealne - w oparciu o analizowanie przestrzeni trójwymiarowej. Tak jak w średniowieczu, kiedy rzuty placów niekoniecznie były idealnie prostokreślne, ale za to niosły piękno bo - kreowane były in situ - tak aby kryterium piękna uwzględnić. Ostatnio dostępne są narzędzia, które pozwalają nam w analogiczny sposób myśleć o przestrzeni - jedynie należałoby zacząć z nich w ten sposób korzystać projektując w trzecim wymiarze i z uwzględnieniem kontekstu. A to wciąż wymaga zmiany sposobu myślenia.

Często w takich dyskusjach powraca kwestia ronda. Jako rozwiązania centralnego "placu". W tym myśleniu są co najmniej dwa błędy. Pierwszy polega na myleniu funkcji komunikacyjnej i społecznej - one powinny się łączyć, wcale nie trzeba ich rozdzielać ale.. jeśli chcemy uzyskać przewagę funkcji społecznej, a na placu miejskim chcemy, to nie wolno projektować tak aby funkcja komunikacyjna dominowała.


Gdyby jednak nadal ktoś nie rozumiał na czym polega róznica pomiędzy placem miejskim a rondem - dla wyjaśnienia ilustracja z książki Gordona Cullena Concise Townscape, str. 139

Druga istotna niedoskonałość takiego myślenia to znów powrót do początku - a mianowicie do definicji wnętrza miejskiego. Z wnętrzem mamy do czynienia, jeśli obecne są elementy ograniczające przestrzeń. Wybitnie komunikacyjne rondo nie ma cech, które skłaniałyby aby je obudowywać budynkami. Kto chciałby mieszkać, pracować przy rondzie?

Próbując podsumowywać te swoje przemyślenia - rozmawiając ze studentami mam do czynienia z opiniami osób, które dopiero zaczynają edukację. Ja im dopiero pewne rzeczy uświadamiam. Mogę z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że większość obserwatorów "codziennego krajobrazu" (cytat z książki prof. W. Wiśniewskiej ( Weronika Wiśniewska: Krajobrazy codzienne; Politechnika Łódzka, Zeszyty Naukowe (Nr 903), Rozprawy naukowe, Z. 308, Łódź 2002) nie uświadamia sobie, że potrzebne jest im wnętrze, zamknięcie przestrzeni. Po to aby czuli się bezpiecznie, aby mieli szanse poczuć się pewniej i aby czuć, że są w miejscu uporządkowanym.

Ograniczenie przestrzeni, jej zdefiniowanie jest nam potrzebne dla zachowania równowagi psychicznej. To jest potrzeba pierwotna, od zawsze ludzie szukali schronienia. Nie mam tu na myśli zamknięcia czyli ograniczenia gabarytów miejsca do małej - czytaj nieznośnej skali. Wnętrza miejskie lub naturalne bywają bardzo rozległe. Wydłużone aż po horyzont perspektywy baroku dostarczają tu znakomitych przykładów. Jednocześnie potrzeba zamknięcia, wydzielenia nie zaprzecza wcale potrzebie przestrzeni otwartej. Doskonale zdefiniował to Yi Fu Tuan. Potrzebujemy różnorodności. Jednak wydaje się że w tej chwili równowaga przechyliła się w kierunku chaosu. Entropia układu stale rośnie. Do tego stopnia że przestaliśmy rozumieć co to znaczy porządek, co to znaczy zwarty krajobraz miejski, a nawet co to znaczy miasto.

 

Tagi: ludzie, miasto, urbanistyka, przestrzeń


2010-01-30 23:25
 Oceń wpis
   

Lubicie Neila Gaimana? Ja bardzo. Ze wstępu do zbioru opowiadań Rzeczy ulotne:

"Historie opisuje się najlepiej opowiadając historie. Widzicie? Kiedy ktoś opisuje opowieść sobie bądź światu, czyni to poprzez jej odwiedzenie. To akt równowagi, sen. Im dokładniejsza mapa, tym bardziej przypomina teren. Najdokładniejsza mapa sama byłaby terenem. W ten sposób stałaby się idealnie dokładna i całkowicie bezużyteczna.
Opowieść to mapa, która jest terenem.
Musicie o tym pamiętać.
Niemal dwa tysiące lat (temu - chyba wtrącenie moje) Chinami władał cesarz, mający obsesję na pukcie sporządzania map krainy, którą przyszło mu rządzić. Na wyspie zbudowanej wielkim kosztem, przypadkiem także ludzkiego życia (bo woda była głęboka i zimna), na jeziorze kompleksu pałacowego rozkazał odtworzyć w miniaturze całe Chiny. Każda góra stała się kopczykiem, każda rzeka wąską strużką. Cesarz potrzebował pół godziny, by obejść swą wyspę.
Każdego ranka o brzasku setka ludzi płynęła na wyspę, po czym naprawiała wszystkie elementy, które uszkodziła natura bądź dzikie ptactwo albo pochłonęło jezioro. Następnie usuwali i przerabiali te części ziem cesarskich, które naprawdę nawiedziły powodzie, trzęsienia ziemi bądź lawiny. Chodziło o to żeby mapa jeszcze lepiej odzwierciedlała świat (...)"

Kolejne cesarskie plany dotyczyły najpierw budowy modelu w skali 1:100 odtwarzającego dokładnie rzeczywisty świat.. Co całkowicie wyczerpałoby budżet cesarstwa. Oraz w sferze marzeń.. odtworzenie rzeczywistości w skali 1:1.
I tego już było zbyt wiele.

"W kronikach zapisano, że cesarz zmarł we śnie, i istotnie, odpowiada to prawdzie - choć można by dodać, że jego śmierć nie nie była całkiem naturalna, a najstarszy syn, który zastąpił go na tronie cesarskim, zupełnie nie interesował się mapami i ich sporządzaniem."

Nauka z tej przypowieści, jak to zwykle bywa, dotyczy potrzeby zachowania równowagi. Choć nie tylko i nie wyłącznie. Modele w planowaniu i zarządzaniu, bo o tym tu mowa, stosowane są od zawsze. I zawsze ich możliwości są ograniczone. Warto modelować, choć sami ich twórcy zdając sobie sprawę z ograniczeń, definiują cel i założenia modelu. Modele są materiałem do dyskusji. I to jest współcześnie ich podstawowa rola. Koncept zapożyczyłam od Guhathakurta Subhrajit'a, który mówi o modelowaniu jako o opowiadaniu historii.. Czyli jak w powyższym cytacie... Mapa/model to historia do opowiedzenia.

Tagi: proza, miasto, model, urbanistyka, mapy


2009-12-09 20:20
 Oceń wpis
   

Pomysł całkowicie szalony usypania gór z przetworzonych odpadów dookoła Warszawy jest prowokacją na ważny temat. Fizyczna granica przestrzeni, bariera nie do pokonania jaką są góry - i to góry śmieciowe, a więc nie nadające się do zabudowy - zwraca uwagę na temat fizycznego rozdzielenia miasta i wsi.


Wizja Jana Dziaczkowskiego na temat góry w Warszawie - źródło GW Warszawa

Moment w historii, kiedy magiczna granica 50% ludności zamieszkującej miasta została przekroczona mamy już za sobą. Miejski styl życia obowiązuje wszędzie. Wszędzie mamy - nie miasto - bo trudno to nazwać miastem - ale obszar zurbanizowany.  Od pewnego czasu pojawiąją się i stają się coraz bardziej aktywne ruchy namawiające do zakładania w miastach ogrodów służących uprawie roślin dla celów spożywczych.

Redefining boundaries: Urban Agriculture: Tiffany Tong from terrytalks on Vimeo.

To co jakiś czas temu było jedynie artystyczną prowokacją obecną w szalonych happeningach... Sama w jednym takim wydarzeniu uczestniczyłam, kiedy to artyści z Forum Fabricum, legendarnego klubu, który działał w Łodzi w latach 1998 - 2003, przywieźli byli krowę i tę krowę wypasali na łące za fabryką, gdzie mieściła się siedziba klubu. I była impreza wiejska.. (podejrzewam że świeże mleko też ). Jakiś czas temu stosowanie roślin uprawnych w mieście było jedynie modą na sposób urządzania ogrodów. Teraz powoli staje się to normą..

W tym kontekście artystyczna prowokacja Grzegorza Piątka i Marka Pieniążka pokazana dzięki Fundacji Bęc Zmiana może okazać się pomysłem wartym uwagi. Bo skutecznym i rozwiązującym pewne problemy. A że ja bym wolała żeby takie problemy rozwiązywać wzorem Europy zachodniej za pomocą narzędzi planowania przestrzennego. I że rozsądniej jest po prostu zapobiegać rozlewaniu się zabudowy stosując skuteczne instrumenty planistyczne i skuteczne prawo... Tak aby było miasto i była wieś albo małe miasteczka. A pomiędzy żeby było pole..

Mogę sobie woleć.. Jak w tym wierszyku z dzieciństwa.. Spadł kiedyś w lipcu
śnieżek niebieski,
szczekały ptaszki,
ćwierkały pieski.

Fruwały krówki
nad modra łąką,
śpiewało z nieba
zielone słonko.
Gniazdka na kwiatach
wiły motylki.
Trwało to wszystko
może dwie chwilki.

A zobaczyłem
ten świat uroczy,
gdy miałem właśnie
przymknięte oczy.

Gdym je otworzył,
Wszystko się skryło
I znów na świecie
Jak przedtem było.

Wszystko się pięknie
Dzieje i toczy...
Lecz odtąd - często
Przymykam oczy.
(J. Tuwim, Cuda i dziwy)

Albo jak w innej piosence, też z dzieciństwa (transkrypcja całkowicie fonetyczna): Pust wsiegda budiet sonce, pust wsiegda budiet ..

Tagi: ludzie, miasto, urbanistyka, przestrzeń


2009-11-08 20:58
 Oceń wpis
   

Niedawno pisałam o zagrożeniach związanych z budową Zapory Trzech Przełomów na rzece Jangcy w Chinach. W tym kontekście szczerze ucieszyłam się z tego, że ekipa łódzkich naukowców Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii, Międzynarodowego Instytutu PAN pod auspicjami UNESCO i Uniwersytetu Łódzkiego ma zająć się tym tematem. Szczerze gratuluję ERCE tak prestiżowego projektu. I oczywiście trzymam kciuki za powodzenie tego przedsięwzięcia. Więcej na temat projektu można przeczytać w artykule Aleksandry Hac w łódzkiej GW. Takie wiadomości niosą niesamowity ładunek optymizmu :)

Więcej informacji o Zaporze Trzech Przełomów.

Tagi: inwestycje, chiny, przyrody, Ochrona


2009-10-23 22:02
 Oceń wpis
   

Budowa zbiornika obok Zapory Trzech Przełomów na rzece Jangcy stała się źródłem klęski ekologicznej. Nikt nie jest w stanie przewidzieć ostatecznego rozmiaru zniszczeń. Pod wodą znalazły się liczne miasta i wsie a także zakłady przemysłowe, co spowodowało krytyczne zanieczyszczenie ponad 600 km biegu najdłuższej chińskiej rzeki. Zanieczyszczenie o nieodwracalnym charakterze i rozmiarze. Jak pisze Aleksandra Stanisławska w Rzeczypospolitej w artykule Gwałt na Jangcy: nawet chińskie władze przyznają że to co miało być symbolem potęgi Chin, wymknęło się spod kontroli.


Źródło: http://earthobservatory.nasa.gov

A miało być tak pięknie.. Tama jest największą tego typu budowlą na świecie - wyprzedziła brazylijską Itaipu Dam. Wydajność wg projektu miała wynosić 85 bilionów kW/h. Utworzenie zbiornika przyczyniło się do wyeliminowania corocznych powodzi. Zapora Trzech Przełomów zatrudniała podczas budowy 25 000 pracowników. Budżet inwestycji wynosił 24 biliony $.  Budowa tamy trwała 13 lat.


Źródło: http://cayankee.blogs.com/

Konstrukcja od początku była krytykowana ze względu na ogromne koszty społeczne. Wymagała przesiedlenia ponad miliona osób oraz zalania wodami zbiornika 1200 miasteczek i wsi. W nieodwracalny sposób zmieniono środowisko życia ludzi i zwierząt. Zalane zostały liczne szpitale, cmentarze i fabryki, które stały się źródłem trucizn. Zalanie pól uprawnych spowodowało rozpuszczenie w wodzie rzeki nawozów i pestycydów. Dodatkowo swoje trzy grosze dołożyło wykorzystanie rzeki jako kanału żeglugi śródlądowej. Jangcy stała się jednym z największych ścieków świata. Wymierają zwierzęta i rośliny, a zamieszkałej na brzegach ludności brakuje wody pitnej.

Pozostaje pytanie - czy działania w takiej skali mają sens. I czy rzeczywiście są potrzebne? Czy gigantomania, rozdmuchane inwestowanie, propaganda sukcesu, niepohamowana żądza zarobków kosztem: ludzi, przyrody, zwierząt, zabytków kultury, wszystkiego co cenne powinno mieć miejsce. Bez umiaru i bez sensu. I obawiam się - nie tylko w Chinach.

Informacje o budżecie i mocy zaczerpnięte zostały z http://cayankee.blogs.com

Poniżej zwiastun filmu "W górę rzeki Jangcy" który w przejmujący sposób ilustruje  powyższe problemy.

Oraz prezentacja zmian, w tym przede wszystkim rozmiaru zalanych terenów związanych z tak znacznym spiętrzeniem wód rzeki Jangcy:

 

Tagi: ekonomia, energetyka, przyroda, przestrzenne, urbanistyka, zagospodarowanie


2008-06-22 01:44
 Oceń wpis
   

Rozrywka i kalkulacja, czyli do czego prowadzi nawigacja w epoce Google Earth.

 

Internetowy program do oglądania zdjęć satelitarnych Google Earth czyni różne zakątki Ziemi dostępnymi jak nigdy dotąd. Fot. Dexae, Flickr, CC by SA

Jak zmieni się nasza autopercepcja, gdy spojrzenie z przestworzy przestanie być już tajemnicą?

Obrazy Ziemi widziane oczami satelitów to obecnie najpotężniejszy materiał graficzny public relations zglobalizowanego świata. Od dwóch lat Google Inc. udostępnia w internecie wykonane w wysokiej rozdzielczości zdjęcia Ziemi i gwiazd. W ślad podążył Microsoft z ofertą Virtual Earth. Wspólnota, znana pod nazwą internautów, otrzymała nową zabawkę. Dokonał się przedostatni krok do pełnej obserwacji z okołoziemskiej orbity. Ostatnim będzie widok na nas samych w czasie rzeczywistym.

Programy do zdjęć satelitarnych Google zachwycają funkcjonalnością i możliwościami zastosowania, a dziecinna pokusa, by w powiększeniu zobaczyć widok własnego domu czy placu kempingowego z przedostatniego lata, wprawiła w ruch miliony dłoni. Sterowany myszą globus tańczy na monitorze niczym niegdyś na czubku palca Charliego Chaplina. A ponieważ niegdyś była to technologia wojskowa, służąca do wizualnej kontroli terenu z powietrza, społeczności internetowe na całym świecie debatują, jakie z punktu widzenia wojskowego lub strategicznego ważne miejsca pozostają niedostępne dla oczu klientów Google. Jest ich niewiele. Zdjęcia Ziemi, udostępniane przez Google i Microsoft, otwierają nową epokę totalnego wizualnego panowania nad przestrzenią.

Pod okiem satelity

Epokowy przełom, który miał oddać technologie satelitarne w służbę komercji i rozrywce, stał się możliwy dzięki satelicie Quick Bird 2 wystrzelonemu w październiku 2001 roku. Quick Bird 2 z wysokości 450 kilometrów spogląda na naszą planetę, okrąża Ziemię w czasie od trzech do siedmiu dni, w zależności od tego, wzdłuż którego stopnia szerokości przebiega jego orbita. Każde wykonane przez satelitę zdjęcie, obejmujące kwadrat powierzchni Ziemi o długości boku 16,5 kilometra, jest zapisywane w jego 128-gigabitowej pamięci.

18 września 2007 r. firma Digitalglobe, zaopatrująca Google w zdjęcia powierzchni planety, wystrzeliła nowego satelitę WorldView-1, okrążającego Ziemię w ciągu 1,2 dnia na wysokości prawie 500 kilometrów i wykonującego codziennie fotografie 750 tys. kilometrów kwadratowych powierzchni Ziemi. WorldView-2 ma zostać wysłany na orbitę w przyszłym roku i z wysokości 750 kilometrów robić zdjęcia 975 tys. kilometrów kwadratowych Ziemi w czasie jednego jej okrążenia.

Wszystkie te osiągi i dane nie są podawane do wiadomości zwykłym użytkownikom internetu. Ziemia fotografowana przez satelity, które w kosmos wysłała firma, nie jest bowiem ani żywym światem, ani wspaniałym widokiem, lecz komercyjną przestrzenią, którą tak szybko, jak to możliwe, należy zapełnić dającymi się sprzedawać informacjami. Z nieba łatwiej sprzedaje się domy i działki, z nieba lepiej kieruje się ruchem, z nieba lepiej kontroluje się posiadłości. Za pomocą satelitów mieszkaniec komercyjnej przestrzeni łatwiej może realizować swoje zachcianki. Gdzie szybko mogę zamówić pizzę? Gdzie najtaniej kupię benzynę? Niegdyś takie pytania kierowano w niebo tylko z rozpaczy, dziś otrzymujemy stamtąd precyzyjne odpowiedzi. Hybryda stworzona ze zdjęcia i mapy pokaże nam, dokąd się udać. Stamtąd dostaniemy również wszystkie inne adresy na potrzeby prywatne, publiczne czy biznesowe, o jakie tylko zapytamy.

Drogę do najbliższej wypożyczalni samochodów niebiański sygnał pokazuje ciągle jeszcze z mapą, która nie jest dzisiejszym zdjęciem. Fotografie liczą sobie niekiedy dwa lata i bledną wobec ludzkiego marzenia o spojrzeniu na siebie z nieba w czasie rzeczywistym. Na razie fotografowanie Ziemi pozostaje, jak się kiedyś mówiło, martwym spojrzeniem. Ową olbrzymią kartografię próbują obecnie ożywiać miliony internautów - martwe zdjęcia wzbogacają tak zwanymi overlays, czyli graficznymi nakładkami na satelitarne zdjęcie wybranego terenu z dodatkowymi informacjami dotyczącymi tego terenu. We wszystkich możliwych punktach przybliżanej Ziemi można znaleźć zaznaczone miejsca, pod którymi kryją się fotografie lub filmiki wideo, które można otworzyć kliknięciem myszki.

Dla archipelagu hawajskiego w Google Earth znajdziemy film o surferach. Wirtualna podróż do Paryża pokazuje już nie tylko czubek wieży Eiffla, ale również klip jej okolic. Medialny sojusz Google Earth i YouTube pozwala internautom głębiej zanurzyć się w wirtualne przeżycia, ale ten zbiór plików wideo stanowi ledwie marną namiastkę przyszłych możliwości obserwowania wszystkiego w czasie rzeczywistym. Wojskowe zdjęcia rozpoznawcze  z kos­mosu trafiają właśnie na monitory wygłodniałej globalnej widowni, a prawdopodobne jest, że któregoś dnia możliwe będzie połączenie zdjęć satelitarnych w czasie rzeczywistym z niezliczonymi kamerami monitorującymi, co na razie jeszcze pozostaje zastrzeżone do użytku policji. Świat definitywnie stanie się obiektem monitorowanym publicznie.

W przyszłości nasz świat medialny będzie zmierzać do wprowadzenia pojedynczego urządzenia, które zapowiedział już brytyjski matematyk Alan Turing. Urządzenie to jako hardware będzie obejmować, w formacie kieszonkowym, komputer, telewizor, telefon, internet oraz nawigator. To matematyka umożliwia te wszystkie poważne i mniej poważne zabawy. W sercu chipa odbywają się obliczenia, których szybkość okazuje się dla nas ciągle zbyt wolna. Niecierpliwość jest demonem postępu technicznego. Oprogramowanie Google i Microsoftu, które pozwala na odnalezienie w kilka sekund praktycznie dowolnego punktu na Ziemi i obejrzenie go w formie coraz aktualniejszych zdjęć, stawia nas w zupełnie nowym punkcie odniesienia wobec naszej planety. Jesteśmy rozdarci. Nasza jedna strona lubi się bawić. Internauta jako istota wygodna korzysta przy tym z możliwości, jakie rewolucja technologiczna daje nam do ręki. Nasza druga strona objawia się, gdy wyłączamy nasz domowy komputer, zamykamy za sobą drzwi i próbujemy przebić się przez dżunglę komunikacji i meandry globalnej ekonomii. Tutaj popadamy w zależność od tych uniwersalnych urządzeń, które kierują światową komunikacją.

Antropologiczne pytanie, którym rozpoczęła się epoka nowożytna, brzmiało „Kim jestem?". Po „Kim jesteś?" ery chrześcijaństwa, na które to pytanie nasi praojcowie odpowiadali: „grzesznikiem", bezradne pytanie, które Wolter postawił przed erą nowożytną, brzmiało: „Czym jestem, gdzie jestem, dokąd zmierzam i skąd pochodzę?".

Odrobina me
tafizyki

Nasze pytanie skierowane do niebios i ziemskich nauk brzmi, już bez me
tafizycznego zniecierpliwienia: „Gdzie jestem?". Odpowiada na nie medialny sojusz satelitów, kart elektronicznych, operatorów telefonii komórkowej i sprzętu do nawigacji. Odpowiedzi udziela dziś kilku operatorów komórkowych w połączeniu z Google Maps. Wykorzystanie dostępnego w internecie oprogramowania do map drogowych Google wraz z chipem GPS, podającym lokalizację za pośrednictwem przekaźników telefonii komórkowej, pomaga nam w dość precyzyjnym określaniu położenia. Tylko w miejscach niewystarczającego zagęszczenia masztów przekaźnikowych istnieje ryzyko, że niebiańskie informacje będą zbyt ogólnikowe.

Przed 50 laty Sputnik otworzył drogę do stałej obserwacji Ziemi. Zdumienie wywołane wówczas tym faktem stało się dziś oczywistością oscylującą między przyjemną rozrywką a twardą ekonomiczną kalkulacją. Bądź co bądź Google udostępnia także zdjęcia zdolne wywołać wzniosłe uczucie, jakiego doświadczał Kant, gdy myślał o niebie gwiaździstym nad nami i prawie moralnym w nas. Zamiast tego prawa mamy kamery monitorujące nas na każdym rogu. Google Earth daje jednak również możliwość obejrzenia zdjęć z kosmicznego teleskopu Hubble'a, który z gwiaździstego nieba odbiera sygnały z dzieciństwa wszechświata. Wirtualne spojrzenie w miliardy lat świetlnych kosmosu zachowuje w pytaniu „Gdzie jestem?" resztkę me
tafizyki i kwestii bez odpowiedzi.

źródło: prof. Manfred Schneider Neue Zürcher Zeitung, cytat bardzo a propos treści tego bbloga pochodzi z archiwum Tygodnika Forum 

 



2008-05-12 21:48
 Oceń wpis
   

 

Relaks na zielonej trawce w samym centrum Poznania bez obaw, że straż miejska wypisze nam mandat? To jest możliwe - twierdzi poznański architekt i projektant Paweł Grobelny. Wymyślił, by Plac Wolności zamienić w wielką, zieloną łąkę.

Park Wolności na Placu Wolności - taka jest propozycja Grobelnego na ożywienie i zagospodarowanie tego miejsca. - Od dawna męczy mnie ta pusta przestrzeń i chyba nie jestem w tym odosobniony - tak patrzy dziś na centralny plac w mieście młody poznański projektant, absolwent Architektury i Wzornictwa na ASP.

Pomysłów jak to zmienić miał kilka. Najpierw chciał stworzyć na placu plażę, ustawić leżaki. - Ale w rezultacie postawiłem na trawnik, bo nie mamy w centrum Poznania zbyt wielu zielonych miejsc - tłumaczy.

Architekt proponuje na kilka letnich tygodni przykryć betonowe płyty placu sztuczną trawą, gdzieniegdzie zamontować oparcia z płyty OSB (także pokryte murawą), na których można wygodnie usiąść i odpocząć. - Projektując Park Wolności myślałem przede wszystkim o zbliżającym się Festiwalu Malta. To, czego mi co roku brakuje na Malcie to miejsce, gdzie ludzie mogą pobyć pomiędzy spektaklami, przejrzeć program. Dotąd maltańscy widzowie chowali się po knajpach - mówi.

- Już skontaktowałem się ze szawajcarską firmą, która realizuje tzw. murawy dekoracyjne. Nie trzeba ich pielęgnować ani podlewać - relacjonuje projektant. Wstępnie oszacował także koszt powstania Parku Wolności. Nie jest mały. - Żeby zapełnić cały plac trawą potrzeba ok. 1 mln zł, ale ostatecznie można zmniejszyć powierzchnię łąki, a zatem i koszty jej realizacji - tłumaczy. Jest gotów poszukać sponsorów przedsięwzięcia. - Jak już wymyślam projekt to chcę, by został realizowany. Nie lubię robić rzeczy do szuflady - zaznacza.

źródło: GW/Poznań

 



2008-05-07 00:31
 Oceń wpis
   

Zakończył się wybór projektów w ramach pierwszego naboru wniosków na tworzenie projektów URBACT II (call for proposals). Decyzją Komitetu Monitorującego URBACT II zatwierdzone zostały 24 sieci tematyczne oraz 7 grup roboczych. Wśród partnerów wybranych projektów znalazło się 11 polskich miast, jedna polska uczelnia wyższa, jeden samorząd województwa oraz Instytut Rozwoju Miast.

Komitet Monitorujący podjął decyzję o wybraniu projektów, które zostały najwyżej ocenione przez zewnętrzny panel oceniający (komisję ekspertów) , tak aby zagwarantować wysoki poziom projektów URBACT a także całego programu.

Polskie miasta ubiegające się o uczestnictwo w projektach programu URBACT II stanowiły jedną z liczniejszych grup. Ogólnie polskie miasta starały się o udział w 21 sieciach tematycznych oraz 7 grupach roboczych. W grupie tej znalazło się trzech partnerów, którzy ubiegali się o bycie partnerem wiodącym projektu – były to Leszno, Szkoła Wyższa Ateneum oraz Warszawa. Niestety ostatecznie wśród wybranych projektów nie znalazł się żaden projekt, którego partnerem wiodącym byłoby miasto/instytucja polska.

Wśród partnerów zatwierdzonych projektów URBACT II znalazło się jak na razie 11 polskich miast, Politechnika Gdańska, Samorząd Województwa Mazowieckiego oraz Instytut Rozwoju Miast z Krakowa.

Polscy partnerzy projektów URBACT II:

Sieci Tematyczne:

  • Częstochowa (City Regions Net)
  • Kielce (City Regions Net)
  • Białystok (Redis)
  • Warszawa (My Generation)
  • Siemianowice Śląskie (SUITE oraz sieć NetTopic)
  • Gliwice (Fin-Urb-Act)
  • Tarnów (Greening SMEs)
  • Ruda Śląska (RegGov)
  • Łódź (Building Heathy Communities)

Grupy Robocze:

  • Politechnika Gdańska (HOPUS)
  • Bytom (LUMASEC)
  • Słubice (EGTC)
  • Samorząd Województwa Mazowieckiego (NODUS)
  • Instytut Rozwoju Miast w Krakowie (Joining Forces)

Projekty zatwierdzone wchodzą właśnie w fazę rozwojową i mają teraz czas na finalizację partnerstwa. Sieci tematyczne będą ostatecznie składać się z 8-12 partnerów a grupy robocze z 6-8 partnerów. Zatem polskie miasta oraz instytucje mogą przyłączyć się do zatwierdzonych projektów URBACT II. Szczegóły na stronie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego oraz  projektu Urbact II.





2008-04-16 05:11
 Oceń wpis
   
Grupa przedsiębiorców z Krakowa chce wybudować w mieście profesjonalny tor Formuły 1. Zapewniają, że ich gotowy już projekt spełnia restrykcyjne wymagania organizatorów wyścigów.

Budowa takiego obiektu to koszt kilkuset milionów dolarów. Na przykład nowoczesny tor w Bahrajnie kosztował 200 mln dolarów. Taki obiekt jest szansą na doskonałą promocję miasta na całym świecie. A dobrze przygotowany może być bardzo opłacalną inwestycją. Tym bardziej teraz, kiedy sukcesy odnosi pierwszy Polak w F1 - kierowca teamu BMW Sauber Robert Kubica.



Długość - nieco ponad 4 km. Całkowita powierzchnia terenu - 210 ha. Odległość od centrum miasta - 10 km, od autostrady - 1700 m, od lotniska - 8 km autostradą. - Parametry są idealne. A to wszystko w bardzo atrakcyjnym turystycznym mieście, z dobrą infrastrukturą hotelową, restauracyjną. Bardzo niewiele polskich lokalizacji spełnia wyśrubowane kryteria, które są warunkiem do rozgrywania imprez Formuły 1 - podkreśla dr Bogusław Podhalański z Politechniki Krakowskiej (jest też prezesem Inter Projekt Group). To pod jego kierunkiem na PK powstawał projekt toru wyścigowego na krakowskim Pasterniku.




źródło: bryla.pl
Tagi: kultura, społeczeństwo, sport


2008-04-09 18:29
 Oceń wpis
   
Powracający w ostatnim czasie temat wysokiej zabudowy w śródmieściach wielkich miast Polski wywołuje liczne kontrowersje i dyskusje. Również na tych łamach. Tymczasem mówiąc wieżowiec niekoniecznie mamy na myśli to samo. Możemy rozmawiać o wieżowcach, wieżowcach i wieżowcach.

Kopenhaska pracownia
Bjarke Ingels Group - BIG - podjęła próbę twórczego wykorzystania charakterystycznego dla Danii przywiązania do modularności i racjonalizmu, wywodzącego się z budowlanej tradycji modernizmu, dla wykreowania nowego rodzaju ekspresjonistycznej architektury.



"Kopenhaga nazywana bywa "Miastem Wież". Sylweta historycznej części miasta obfituje w 18-to wieczne iglice i wieże. Od czasów modernizmu sylweta wzbogaciła się jedynie o obiekty racjonalne i funkcjonalne, a jednocześnie skrajnie nudne i powtarzalne. Tym samym wywołując publiczną krytykę dla wysokich budynków."



Miejsce zostało w całości pokryte siatką kwadratów o wymiarach 3,6x3,6 metrów, tworząc jedną ciągłą powierzchnię złożoną z drobnych komórek.



"Powierzchnia odkształca się dla wytworzenia tarasowego krajobrazu wież, mieszczących 40 000 m2 mieszkań, hotelu, biur i sklepów. Powstała w ten sposób kumulacja indywidualnych przestrzeni wewnętrznych oraz wspólnych przestrzeni zewnętrznych które w sumie dały efekt zbiorowej architektury o bardzo organicznym charakterze."



Projekt Lego Towers
Zespół projektowy: Bjarke Ingels, Andreas Pedersen, Camilla Hoel Eduardsen, David Vega, Eva Hviid-Nielsen, Jan Borgstrom, Tina Lund Hojgaard Jensen, Ville Haimala, Maria Sole Bravo

Źródło tekstu i możliwość obejrzenia większej ilości zdjęć - witryna BIG
Źródło ilustracji - nextnature.net ; dezeen.com

Tagi: urbanistyka, wieżowce, kopenhaga


2008-04-07 01:08
 Oceń wpis
   
Jean Nouvel został laureatem tegorocznej Nagrody Pritzkera - najbardziej prestiżowej nagrody architektonicznej na świecie. Komentarz może być tylko jeden: nareszcie!

Ogromny dorobek Nouvel'a - nazywanego poetą nowych technologii - stanowi kwintesencję współczesności. W swoich dziełach architekt odchodzi od powielania istniejących schematów a rezultaty - doskonale wpisujące się i współgrające z otoczeniem - każdorazowo stają się źródłem nowych wartości.



Z bogatego zbioru informacji dotyczących francuskiego architekta moją uwagę przykuł autorski opis projektu
Filharmonii w Paryżu. Bardzo pięknie oddaje on istotę budynku, zwraca uwagę potrzeba harmonii z miejscem.



Nota intencyjna autora - z opisu projektu
Filharmonii w Paryżu:

"W słowie filharmonia można z łatwością odkryć zamiłowanie do harmonii. Odgrywamy kompozycje harmonii kolejnych sekwencji, kompozycje harmonii miejskich. Filharmonia istnieje jako wydarzenie prestiżu, które utrzymuje relacje harmonii z Parkiem La Vilette, Cité de la Musique oraz z obwodnicą miasta.



Primo: harmonia ze światłem Paryża, promienie słońca w szarych chmurach, deszcz.. Architektura odbić dozowanych i komponowanych, tworzonych poprzez spokojny wzór wypukłości, zmaterializowanych poprzez chodnik z płyt surowego aluminium rysujących podłogę jak z grafik Escher'a.



Secundo: harmonia z Parkiem La Vilette, utrzymana poprzez zastosowanie wątku Tschumi'ego, pozioma altana pod budynkiem, punktuacja-obłęd, refleksy cieni w błyskach architektonicznych i stworzenie wzniesienia, pagórka La Vilette, skalnego reliefu dostępnego dla pieszych, który na wzór Buttes-Chaumont jest obserwatorium miejskiego krajobrazu.



Tertio: harmonia z Cité de la Musique poprzez narzucony rysunek rzutu i kierunki napieć przezeń zainicjowane.



Quatro: harmonia z obwodnicą i przedmieściem poprzez stworzenie znaku postrzeganego z dynamicznych i odległych perspektyw; znaku światła w nocy: punktuacji reliefu, programu.. Inny typ współbrzmień pozostaje do ustalenia ze współczesną muzyką i melomanem/melomanką, których może rozleniwić komfort odbioru dostępny dzięki posiadanym urządzeniom hi-fi i kolekcji CD (...)"



Źródło (również źródło ilustracji): dezeen design magazine
Tagi: kultura, francja, architektura


2008-03-20 10:12
 Oceń wpis
   
W konkursie na wizję miasta przyszłości ogłoszonym przez telewizyjny History Channel zwyciężył projekt Hydro-net autorstwa biura IwamotoScott.

Zespoły startujące w konkursie miały jedynie tydzień na opracowanie koncepcji wyglądu San Francisco za 100 lat, oraz 3 godziny na skonstruowanie swoich modeli. Zwycięski projekt zakłada, że miasta przyszłości będą musiały poradzić sobie z gwałtownym zwiększeniem liczby ludności oraz z problemem dostarczenia mieszkańcom wszystkich potrzebnych dóbr.




Las biomorficznych wież wyrastających z terenów przyległych do zatoki San Francisco ma być odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie na przestrzeń życiową. Wzrastające tam plantacje morskich alg mają być wykorzystywane do wytwarzania wodoru, który stać się ma podstawowym paliwem świata przyszłości. Gaz ten transportowany systemem nanorurek węglowych poprzez tunele pod miastem dostarczać ma energię potrzebną do zasilania wszelkich urządzeń. Ma on być także paliwem dla podstawowego środka transportu przyszłości - podziemnych kolejek lewitujących ponad futurystycznym torowiskiem.

Tunele pod miastem będą służyły również do transportu wody jak i energii cieplnej uzyskiwanej ze znajdujących się pod miastem źródeł geotermalnych. Za budowę systemu kanałów odpowiedzialne mają być zautomatyzowane roboty, zaprogramowane do drążenia tuneli oraz wzmacniania ich za pomocą nanorurek.

Wszystko to brzmi bardzo pięknie, ale wygląda raczej na zlepek chwytliwych haseł, wyszukanych w niezliczonych publikacjach popularnonaukowych, dobrze wymieszanych, oraz podanych w modnym ostatnio organiczno - architektonicznym sosie. Jak koncepcje projektantów z San Francisco mają się do jakości życia oraz takich pojęć jak urbanistyka oraz i wizerunek miast przyszłości raczej nie będziemy się pytać...


źródło: bryla.pl / inhabitat.com
Tagi: miasto, urbanistyka, Moje, przyszłości



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.