2009-11-08 20:58
 Oceń wpis
   

Niedawno pisałam o zagrożeniach związanych z budową Zapory Trzech Przełomów na rzece Jangcy w Chinach. W tym kontekście szczerze ucieszyłam się z tego, że ekipa łódzkich naukowców Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii, Międzynarodowego Instytutu PAN pod auspicjami UNESCO i Uniwersytetu Łódzkiego ma zająć się tym tematem. Szczerze gratuluję ERCE tak prestiżowego projektu. I oczywiście trzymam kciuki za powodzenie tego przedsięwzięcia. Więcej na temat projektu można przeczytać w artykule Aleksandry Hac w łódzkiej GW. Takie wiadomości niosą niesamowity ładunek optymizmu :)

Więcej informacji o Zaporze Trzech Przełomów.

Tagi: inwestycje, chiny, przyrody, Ochrona


2008-07-07 09:07
 Oceń wpis
   

Róża stała się symbolem chińskiego miasta Mianyang położonego w zachodniochińskiej prowincji Syczuan za sprawą niemieckiej pracowni Pysall.Ruge. Płatki kwiatu wyznaczają zwarte skupiska zabudowy, które łączą się z terenami otwartymi - rolnymi - stopniowo zmniejszając na obrzeżach intensywność zabudowy. Pozostawiono zwartą historyczną zabudowę centrum lokalizując nowe skupiska zabudowy na obrzeżach w formie nawiązującej do rozlożonych płatków róży.

Symbol kwiatu odgrywa ważną rolę - niosąc komunikat o kształcie miasta - jednocześnie staje się jego ikoną. Tym samym pozwala na promocję przyjętych założeń - zarówno wśród mieszkańców jak i przybyszów z zewnątrz. Symbol umożliwia utożsamianie się z planem, identyfikację z jego zalożeniami. Pozwala osobom nie związanym zawodowo z urbanistyką na zrozumienie i akceptację zamierzonego sposobu rozwoju miasta.

Mianyang jest ważnym ośrodkiem nauki i przemysłu. Miasto przeżywa dynamiczny rozwój, przewidywane jest podwojenia liczby ludności w ciągu kilkudziesięciu lat. Mając na uwadze dynamikę rozwoju Władze lokalne ogłosiły dwuetapowy międzynarodowy konkurs urbanistyczny na opracowanie koncepcji rozwoju miasta. Wyznaczono w tym celu teren o rozmiarach 40km na 20km.

Nowe obszary rozwoju położonego w górzystym krajobrazie miasteczka wyznaczone zostały wokół istniejącego centrum, w formie zwartych skupisk. Tereny zielone wzdłuż obwodnic i bulwary wprowadzają czytelny wizulanie rytm przestrzeni zabudowanych i przerw w zabudowie. Podstawą systemu komunikacyjnego miasta jest kolej, co wpływa na zmianę charakteru ulic, które przy mniejszej roli funkcji transportowej mają szansę stać się przestrzeniami publicznymi.

Zwycięski projekt narzuca sztywne reguły, dzieląc przestrzeń zewnętrzną miasta na czytelne strefy o jasno sprecyzowanych warunkach zabudowy. Jakże odmiennie niż w rodzimej praktyce gdzie wolno budować wszędzie co prowadzi do chaosu.

Poza projektem dla całego miasta przedmiotem opracowania konkursowego stały się również nowotworzone dzielnice. Ich układ, oparty o czytelną siatkę ortagonalną, pozwalającą na łatwą orientację w przestrzeni, wyznaczał miejsca lokalizacji zwartej zabudowy w strefie centralnej i mniej intensywnej zabudowy na obrzeżach płatków kwiatu.

Ważną zaletą konkursowego projektu jest dbałość o przyszłą sylwetę miasta. Równie ważną jest dostosowanie skali projektowanej zabudowy do skali człowieka. Szczegółowe wizualizacje dzielnicy "Salon West" pokazują zabudowę o wysokości do czterech kondygnacji z niewielką kulminacją 10-piętrowych wieżowców wzdłuż jednej z ulic.

 

Lokalizacja: Mianyang / Sichuan, China
Inwestor:
Sichuan Mianyang City
Construction Bureau
Mr. Cheng Jie
No. 76 Fucheng Road Mianyang 621000 Sichuan, P.R. China
Tel: 0086-816-2223503
Fax: 0086-816-2222850

Architekci: Peter Ruge, Justus Pysall - Pysall Ruge Architekten
Zespół projektowy: Matthias Matschewski, Johanna Bleicher, Byoung Gil Jung, Jing Kong, Nicole Kubath, Akane Tazawa, Kayoko Uchiyama, Junji Yonehara,
Architekt krajobrazu: Arquitectos del Paisaje, Barcelona/Hangzhou
Współpraca: Hangzhou Luge Construction Plannung and Design Co., Ltd. Tian Yu Media Production Hangzhou

Zlecenie:
• Plan dla miasta Mianyang - 2006
• Projekt urbanistyczny dla Central Business Districts of Mianyang - 2006
• Koncepcja urbanistyczna dla południowej części miasta - 2006
• Kocepcja uranistyczna dla wchodniej części miasta- “Salon West” - 2007

Powierzchnia całkowita: 1 800 ha
Projekt: 2006 – 2008
Realizaja: 2025


Źródło Architektura Murator

 

Tagi: samorząd, chiny, miasta, planowanie, urbanistyka


2008-04-13 03:25
 Oceń wpis
   
W Pekinie z okazji igrzysk powstaje szereg nowych budowli. Ku chwale reżimu.
Postawione w tytule pytanie budzi emocje. Czy projektowanie dla państwa totalitarnego reżimu jest uczciwe i etyczne? Czy architektura to po prostu biznes czy również odpowiedzialność? I dokąd sięgają granice owej odpowiedzialności?

Do najsłynniejszych obiektów należą siedziba stacji telewizyjnej CCTV projektu Rema Koolhaasa i Ole Scheerena, Stadion Narodowy w Pekinie zaprojektowany przez Jacquesa Herzoga i Pierre'a de Meurona, czy oddane już do użytku budynek Pływalni Olimpijskiej - Aquacube i Terminal 3 Portu Lotniczego autorstwa Normana Fostera.


projekt siedziby CCTV , źródło: arcspace.com


Stadion Narodowy w Pekinie - wizualizacja , źródło: Twornica.eu


Budynek Pływalni Olimpijskiej, źródło: sport.pl


Terminal 3 Portu Lotniczego autorstwa Normana Fostera, źródło: bryła.pl

Od momentu wybuchu powstania w Tybecie wielkie sławy świata architektury do których należą: Wolf Prix, Daniel Libeskind czy Christoph Ingenhoven apelują o bojkot chińskiego inwestora. Są też tacy, którym projektowanie dla reżimu nie przeszkadza. Otwarcie deklaruje to Albert Speer - syn Alberta Speera - wielkiego budowniczego Niemiec hitlerowskich.

Z artykułu Hanno Rauterberg'a "
Nawet najgorszy despota może zrobić dla świata coś pożytecznego. Ma władzę, pieniądze, najczęściej odczuwa też wielką potrzebę zapisania się w historii ludzkości. Spełnia więc wszelkie warunki, których wymaga się od doskonałego budowniczego. Bez ingerencji tyranów i dyktatorów dziedzictwo kultury światowej bardzo by zubożało. Nie moglibyśmy podziwiać egipskich piramid, rzymskiego Koloseum ani francuskiego Wersalu. A w Chinach nie powstałyby wszystkie ekstrawaganckie budowle, które dziś nadają temu państwu wyjątkowo kosmopolityczny charakter.

Tak niezależnie, szybko i potężnie jak w Państwie Środka nie buduje się nigdzie na świecie. Dlaczego więc niektórych architektów gryzie sumienie, gdy przyjmują zlecenia z Pekinu? Chiny chcą się zmieniać, chcą się otworzyć, a rozwój architektoniczny może tylko przyspieszyć zachodzące w tym kraju przemiany. Właśnie w ten sposób myślało wielu z nas - do czasu, gdy usłyszeliśmy tragiczne wiadomości z Tybetu. (...)

Skąd biorą się te wszystkie moralne wątpliwości? Jeśli trzeźwo spojrzymy na całą sprawę, dojdziemy do wniosku, że architekt to biznesmen, który po prostu prowadzi swój interes. Nie handluje bronią ani narkotykami, ale sprzedaje własne projekty - tak jak sprzedaje się samochody czy wyroby jubilerskie. Nikt od producenta samochodów ani od jubilera nie oczekuje przecież, że ten zacznie nagle mieć wyrzuty sumienia z powodu pieniędzy zarobionych na handlu z Chinami czy innymi autokratycznymi państwami. Dlaczego więc mamy oczekiwać tego od architektów?

Najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest prawdopodobnie fakt, że budynek to jednak coś zupełnie innego niż luksusowy samochód czy droga biżuteria. Wszystkie te trzy elementy mogą być ozdobą wielkiego władcy, każdy z nich jest symbolem władzy. Lecz tylko o architekturze możemy powiedzieć, że znaczy coś dla ogółu, a jej egzystencji nie można sprowadzić tylko do zaznaczenia wysokiej pozycji jednostki w hierarchii społecznej. Architektura zaopatruje kraj nie tylko w pomieszczenia użytkowe, ale również tworzy codzienną rzeczywistość. Wypełnia sensem wizualny obraz państwa. Jest fundamentem, podporą, filarem obowiązującego systemu. I chociażby z tej przyczyny - jak twierdzą wzywający do bojkotu - żadnemu architektowi nie wolno zlekceważyć ustroju, dla którego pracuje.

Jednak również architekci-buntownicy mają problem z wyznaczeniem dokładnej granicy, bo tak naprawdę chyba żaden z nich nie potrafi określić, w którym momencie ich praca zaczyna wykraczać poza ramy tego, co słuszne. Kiedy architekt staje się współwinny? Czy wolno projektować dla na wpół demokratycznej Rosji? A dla autokratycznych Emiratów Arabskich? Czy przyjąć zlecenie ze Stanów Zjednoczonych nie zważając na więzienie w Guantánamo? Czy - polemizując - architekt powinien najpierw skontaktować się z Amnesty International, zanim zgłosi się do zagranicznego konkursu? Jak widać również w przypadku architektury kwestia moralności jest niezwykle zawiła.

Bardzo trudno jest też znaleźć odpowiedź na pytanie, kiedy i w jakich okolicznościach architekt rzeczywiście zaczyna odgrywać rolę poplecznika i gloryfikatora władcy. Czy dopiero wtedy, gdy wzniesie dyktatorowi pomnik? A może wystarczy zbudować w jego kraju most lub drogę?

Kalkulacje Pekinu są klarowne - strojąc się w awangardę rząd pragnie zademonstrować swoje otwarcie na świat. Najwspanialsze budowle na ziemi powstają dziś właśnie w stolicy Chin i wszyscy koniecznie muszą to zobaczyć.

Architektom można by więc rzeczywiście zarzucić, że nowy stadion pomaga ukryć nieprawości państwa za architektoniczną kokieterią lub że projekt drapacza chmur CCTV to wyraźny znak otwarcia na świat stacji telewizyjnej, która w rzeczywistości napędza machinę chińskiej propagandy i od początku powstania w Tybecie rozgłasza o nim same kłamstwa. W każdym razie każdy, kto stawia architekturze takie zarzuty, umniejsza jej rolę. Czyni z niej sługę, który spełnia wszelkie zachcianki władcy i ostatecznie staje się odbiciem jego siły i potęgi. Podążając tym tokiem myślenia doszlibyśmy do wniosku, że architektura to tylko kulisy, scenografia, na tle której wielki władca odgrywa swoją życiową rolę.

Jednak dobra architektura to coś więcej. Architektura w najlepszym wydaniu ocieka metaforycznym znaczeniem, a jej siła oddziaływania jest tak ogromna, że przytłacza zamiary panującego. Jest zarówno użytkowa, jak i uduchowiona. Z jednej strony służy władzy, a z drugiej sprytnie się jej wymyka.

Zarówno stadion olimpijski jak i budynek telewizji ukazują tę dwojaką naturę architektury. Mogą one, co prawda, nadać państwu trochę splendoru, ale nigdy nie będą ślepo hołdowały poczynaniom chińskiego rządu. Obydwie budowle nie mają jednoznacznej wymowy, a Pekin w ostatnim czasie nie cieszy się powszechnym szacunkiem na świecie. Wiele osób twierdzi, że nowe obiekty za bardzo odchodzą od chińskiej tradycji. Ich moc oddziaływania jest zbyt nikła, aby potwierdzić wyobrażenie Państwa Środka o samym sobie, nie mają siły wznieść się ponad współczesną rzeczywistość. Projekty te poszukują raczej nowych form wyrazu dla "kolektywnego ja". I ten, kto wierzy, że pomieszczenia, obrazy czy formy architektoniczne w ogóle mogą mieć jakikolwiek wpływ na naszą wizję świata, będzie widział w każdej budowli coś więcej niż tylko tło dla władzy.

Jednakże wciąż zbyt mało wiemy o tym, jak architektura oddziaływuje na człowieka. Jakie uczucia w nas wyzwala? W jaki sposób wpływa na nas? Byłoby więc absurdem, gdyby architekci przestali rozpatrywać propozycje z punktu widzenia etyki i ślepo przyjmowali każde dyktatorskie zlecenie. Nawet jeżeli projekt miałby ogromną wartość artystyczną, nic nie usprawiedliwi budowy mauzoleum dla tyrana czy więzienia dla więźniów politycznych. Architektura sama w sobie nie jest bowiem jeszcze sztuką, jest też celem. Pozostaje ściśle powiązana ze społeczną rzeczywistością i w żaden sposób nie może przed nią uciec. Ten stan rzeczy sprawia więc, że jest ona czymś przerażającym, ale też pięknym."
Źródło: Die Zeit, za Gazeta Wyborcza


Wizualizacja zwycięskiego projektu w rozstrzygniętym niedawno konkursie na Shenzhen International Airport Terminal 3, autorzy Massimiliano i Doriana Fuksas, źródło: dezeen.com

Gazeta Wyborcza przeprowadziła sondę dotyczącą opinii na temat: Czy słynni architekci powinni projektować dla Chin. Większość odpowiedzi była negatywnych. Jak powinni się Waszym zdaniem zachować twórcy tego projektu?
Tagi: chiny, kultura, społeczeństwo, etyka, tybet, architektura



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.