2010-07-13 10:53
 Oceń wpis
   

Można chyba śmiało postawić tezę, że jeśli jakiś wynalazek szczególnie przyczynia się do renesansu miast to jest to cyfrowy aparat fotograficzny oraz telefon (z cyfrowym aparatem fotograficznym). Dzięki pasji fotografowania związanej z powszechną dostępnością tej przyjemności bez myślenia o kosztach i trudzie wywoływania filmów zaczęliśmy zwracać uwagę na to co dookoła (o samym wychodzeniu z domu nie wspominając).
To jest szalenie fajne obserwować jak zdjęcie zmienia świat. Fragment świata w pewnym momencie staje się czyjś i takim już pozostaje. Bardzo to pięknie pokazał Ka Fai Choi (tu strona artysty). Skądinąd technika tej prezentacji jest szalenie ciekawa - nałożenie obrazu na rzeczywistość dzięki technice Augmented Reality.

CROSSING BORDERS from KA5@RCA on Vimeo.

Zdjęcia.. Z przyjemnością obserwuję rozwój tego wynalazku i jego konsekwencje. W tym rozwój jako metody, sposobu działania.

Pozostaje tylko przekazać zaproszenia:
1. Miejsca Poboczne: http://www.mpoboczne.blogspot.com/
2. LOMO - zdjęcia: http://www.lomo.art.pl/
3. Budujemy portret Łodzi z prywatnych zdjęć jej mieszkańców - inicjatywa GW Łódź: http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,8129885,Budujemy_portret_Lodzi_z_prywatnych_zdjec_lodzian.html
...

Tagi: kultura, społeczeństwo, design, miasto, ulica, krajobraz


2010-01-27 22:33
 Oceń wpis
   

We współczesnym designie miejskim bardzo często woda wykorzystywana jest bez fizycznych ograniczeń w postaci specjalnie konstruowanych zbiorników, sadzawek, cembrowin i tym podobnych. Leje się po prostu wodę na trotuar, woda paruje, można w niej moczyć nogi i ...tak mi się marzy lato, ciepło i to, że takie sytuacje mogą mieć miejsce.


Custom House Square, Belfast United Kingdom 2005, The Paul Hogart Company , źródło obrazka: archive.nics.gov.uk

Wszyscy się dobrze bawią. Bywa, że woda która znajduje zastosowanie w tej formie tryska z fontant. Zdarza się że jest rozprowadzana ze specjalnych instalacji, jak np. na placu w Bordeaux (poniżej).


The Floodable Square , Bordeaux France, źródło: www.universa-france.com 

Zdarza się też, że projektant przewiduje obecność wody po deszczu, formując dla jej gromadzenia specjalnie w tym celu pomyślane wgłębienia w asfalcie i ustawiając wokół sympatyczne miejsca do siedzenia i podziwiania własnego odbicia. Jak np. w Louis-Häflinger Park, Zurich Switzerland 2003, autorstwa Kuhn Truninger


Źródło: witryna pracowni Kuhn Truninger

Takie to wszystko tymczasowe. Tak jakby do projektowania wkradał się czwarty wymiar - CZAS. I przypadkowość.. Próba wpisania się w rytm natury. Która działa. Bo takie wykorzystywanie wody doskonale podnosi jakość przestrzeni publicznych. Uatrakcyjnia je i przyciąga publikę. Lubimy wodę, lubimy przy niej siedzieć i się gromadzić. Juz kiedyś poniższy film tu przytaczałam ale i tak pewnie do niego jeszcze wrócę.

Zobaczcie jak wielkim magnesem jest wąska kładka obok zbiornika z wodą. Pomimo swej szczupłości jakże atrakcyjna. A może właśnie z tego względu tak przyciąga..
Nawet niewygodne elementy otaczające fontanny (jak np. w niedawno zbudowanej fontannie na Placu Dąbrowskiego w Łodzi) stają się miejscem do siedzenia. Częściej niż całkiem wygodne ławki umieszczone nieco dalej.

Lubimy wodę, zwłaszcza latem.. Kiedy jest gorąco. Czego nam wszystkim, również sobie jak najszybciej życzę.

Jak odnieść się do nadmiaru wody? Jak w wizjach Londynu zaprezentowanych całkiem niedawno przez London-based media i studio filmowe Squint/Opera przygotowanych na London Festival of Architecture. Wizjach, które pokazują stan z roku 2090 po tym jak poziom wód oceanu podniesie się na skutek ocieplenia klimatu. Nie wiem na ile to prawda, nie wiem czy rzeczywiście powinniśmy zacząć się zastanawiać nad tym jak będziemy w przyszłości projektować. Z całą za to pewnością prezentowane obrazki są bardzo piękne i przejmujące.

 
Źródło: http://news.architecture.sk/


Źródło: http://news.architecture.sk/

Tagi: design, miasto, woda, publiczna, urbanistyka, plac, przestrzeń, ocieplenie


2010-01-16 23:11
 Oceń wpis
   

Lektura dwóch artykułów dotyczących działań podejmowanych przez architekta krajobrazu Günthera Vogt'a, który ma za zadanie zaproponować pomysł zagospodarowania otoczenia Pałacu Kultury i Nauki przyprawiła mnie o zdumienie.


Źródło: GW Warszawa

Warszawska GW zachwyca się pomysłem projektanta, który proponuje dla placu rozwiązanie posadzki w postaci graficznego rysunku nawierzchni. Już sam tytuł, cytuję: "Plac Defilad jak Piazza del Campidoglio? Jest nowy pomysł" zastanawia, a lektura całości potwierdza pierwsze wrażenie. Dlaczego dziwnym jest w opinii autorów fakt że architekt proponuje rysunek posadzki. Dlaczego jest to wyjątkowe? Toż projekt posadzki wnętrza miejskiego to najbardziej zwyczajna rzecz, która powinna być elementarną częścią każdego szanującego się placu. Jak inaczej? Płyty z betonu? Nawierzchnia trawiasta? Żwirek? A może wszechobecny polbruk?  Projekt posadzki placu jest rzeczą całkowicie w tak ważnym miejscu oczywistą.

Drugi wątek, który doprowadził mnie niemal do spazmów śmiechu, obecny zresztą w obu artykyłach (o drugim za moment) dotyczy zagadnień partycypacji społecznej. Otóż projektant, działając zgodnie z zasadami prowadzenia procesu planowania z udziałem społecznym nie chciał narzucać gotowych rozwiązań, a jedynie podał charakterystykę uwarunkowań. Pozostając otwartym na zdanie zebranej publiczności. Być może bariera języka, nie umiem powiedzieć, jako że wiedzę czerpię ze wspomnianych dwóch artykułów - ale ta jakże właściwa i godna pochwały postawa została zinterpretowana jako ...bezradność.

Wyraźniej od Gazety nazywa to w ten sposób Rzeczypospolita w atykule Co z otoczeniem PKiN: "Nawet znany architekt Günther Vogt, kiedy miał przedstawić pomysł zagospodarowania otoczenia Pałacu Kultury i Nauki, okazał się bezradny. Nie bardzo nawet wiadomo, jak wyobraża sobie otoczenie Muzeum Sztuki Nowoczesnej."

Publiczność nie nawykła do tego, że ktoś ją pyta o zdanie i chciałby je brać pod uwagę ( i dlatego nie przedstawił gotowych pomysłów, które chciałby narzucić przed postawieniem pytania i wspólnym ustaleniem założeń ) opuściła salę zdegustowana. Podejrzewam, że znany architekt krajobrazu również. I jak tu się dogadać, kiedy rozmawiamy w różnych językach.. (I wcale nie mam na myśli języków świata ale skrajnie różny sposób podejścia do tych samych zagadnień)

Tagi: warszawa, design, planowanie, partycypacja, urbanistyka, społeczna, krajobraz


2010-01-02 02:24
 Oceń wpis
   

Tłumaczę poniższą opowieść na jezyk polski i zachwyca mnie sposób widzenia i sposób patrzenia. Jak mówi Rob Forbes - cenimy obecność piękna w mieście, niekiedy nawet czynimy to nieświadomie. To w miejskich przestrzeniach publicznych zachowała się unikalność trudno poddająca się globalizacji. Lokalne zestawienia faktur, nawierzchnia, układ elementów, które tworzą unikalne wzory.. Sposób oświetlenia.. Po raz kolejny wraca to o czym pisał Rene Dubos - Pochwała różnorodności. Trudno to odnaleźć we współczesnym, jakże zunifikowanym i poddającym się modom designie. O wiele łatwiej odszukać w mieście, w nas samych. I to jest to co cenne..

Popatrzcie sami.. A moje tłumaczenie już jest gotowe :). Będzie jeszcze sprawdzane zgodnie z procedurami TED'a i za jakiś czas będziecie je mogli zobaczyć w oficjalnym serwisie - na razie tutaj. Zapraszam. 

Tagi: kultura, społeczeństwo, design, miasto, ulica, krajobraz


2009-12-20 22:37
 Oceń wpis
   

Na początek truizm, który na własny użytek nazwałam: rozwój odbywa się falowo, w drodze reakcji na wcześniejszą dysfunkcjonalność. Dotyczy to absolutnie wszystkiego - w tym również urbanistyki. Zwarta i nieuporządkowana struktura miast XIX wieku stała się źródłem reakcji w postaci modernizmu oraz rozlewania się przedmieść. To z kolei doprowadziło do rozluźnienia struktur miejskich i utraty wcześniejszej formy. Co stało i staje się źródłem nostalgii za minionym (o czym świadczy choćby ta witryna - oczywiście łódzka, jakżeby inaczej), chęci powrotu do źródeł i poszukiwania urządzonych przestrzeni publicznych. I to nawet wbrew wzrastającej powszechności kontaktów w sieci internet, które miast zastępować potrzebę kontaktów rzeczywistych przyczyniają się do jej rozwoju. Trochę jak w Tofflerowskiej Trzeciej fali, która za dzieło naukowe nie jest uważana (bo nim nie jest) ale przedstawia pewną wizję społeczeństwa współczesności, która bardzo powoli ..jakby nabiera uzasadnienia. Choć jak to bywa z wizjami zawiera uproszczenia. Nazywając rzecz po imieniu: ludzie odczuwają wzrastającą potrzebę aby spotykać innych w realnym świecie i to niekoniecznie celowo i niekoniecznie wyłącznie znajomych w sposób z góry umówiony. Dlaczego tak jest i skąd takie twierdzenie?

Jako że lubię posługiwać się cytatami - zacytuję. Jak już wiele razy Jane Jacobs, za Douglas'em W.Rae, który ten cytat uczynił mottem swojej książki pt. City Urbanism and its end (ostatnio nabyłam :) , a tłumaczenie "oddaje ducha" i nie jest dosłowne):

"Zaufanie jakie budzi miejska ulica tworzy się w długim okresie czasu poprzez wiele, wiele małych kontaktów w publicznej przestrzeni chodników. Rośnie kiedy ludzie zatrzymują się w barze na piwo, radzą się w sklepie spożywczym, albo udzielają rad ulicznemu sprzedawcy gazet, kiedy porównują opinie z innymi klientami w piekarni i kiedy schylają głowę wymieniając ukłony, pozdrowienia z dwoma chłopakami popijającymi colę na przystanku, kiedy obserwują dziewczyny czekające na wezwanie na obiad, kiedy zwracają uwagę dzieciom, kiedy dowiadują się o miejscu pracy w sklepie z wyrobami żelaznymi i kiedy pożyczają dolara od kioskarza, kiedy zachwycają się nowonarodzonymi dziećmi i współczują że płaszcz wypłowiał.


Ulubione ulice Jane Jacobs - źródło: http://www.cyburbia.org/

Zwyczaje bywają odmienne: gdzieniegdzie ludzie porównują wygląd psów, gdzie indziej porównują najemców mieszkań. Większość jest w ostentacyjny sposób i całkowicie trywialna ale ich suma nie jest trywialna w najmniejszym nawet stopniu. Sumą takich zwyczajnych, publicznych kontaktów na poziomie lokalnym - z których większość jest przypadkowa, większość jest powiązana ze sprawami do załatwienia, wszystkie wynikają z dobrej woli i nie są przez nikogo narzucone - jest poczucie publicznej identyfikacji ludzi, sieć publicznego szacunku i zaufania, oraz źródło czasu poświęconemu realizacji celów osobistych w powiązaniu z publicznymi. Nieobecność tego zaufania jest katastrofą dla miejskiej ulicy. Zaufania nie da się kultywować instytucjonalnie."

Ale można tak kształtować przestrzeń oraz tak prowadzić proces planowania przestrzeni publicznych aby je wspomagać - to już moja i nie tylko moja uwaga na marginesie.


Zdjęcia: http://www.lfa2008.org/

Jeszcze jedno spostrzeżenie na użytek wyartykułowanej na wstępie tezy o obecnej współcześnie potrzebie spotykania się w realnej rzeczywistości. A mianowicie mebel miejski, który stał się znakiem Festiwalu Architektury w Londynie w 2008 roku. Świeży kwiat - autorstwa pracowni Tonkin Liu. Przenośne urządzenie służące jako miejsce dyskusji i debat publicznych. Znak czasu?

PS. Jeśli ktoś zapomniał to jutro nas Łodzian czeka debata publiczna nad projektem s.u.ik.z.p. Ale to już całkiem inny temat.

Tagi: społeczeństwo, design, urbanistyka, społeczna, przestrzeń


2009-12-07 23:06
 Oceń wpis
   

To się coraz częściej zdarza. Architektura, przestrzeń miejska staje się dynamiczna, traci statyczność. Staje się wielkim interaktywnym ekranem jak w Kunsthaus w Grazu.

Albo jak w projekcie Franka Gehrego dla Centrum Camerimage  w Łodzi, gdzie wielka ściana- ekran ma prezentować to co wydarza się wewnątrz.


Źródło GW Łódź

Lub - jak w projekcie stacji metra Wileńska - który troszkę mnie razi jeśli chodzi o wizualizacje wejścia - ale bardzo ujmuje, jeśli rzecz dotyczy rozwiązania przestrzeni pod ziemią. Peronów, których ściany mają być wielkimi ekranami przedstawiającymi to co na powierzchni.


Źródło: Bryla.pl

Bardzo też podoba mi się pomysł interaktywnych instalacji świetlnych zaproponowany w Amsterdamie dla przejść podziemnych i pod budynkami w blokowiskach. Mood light. Ruch jako element wzbudzający ruch światła, pulsowanie przestrzeni. To podnosi jej jakość i wpływa na poprawę bezpieczeństwa.


Źródło: Bryła.pl - artykuł o projekcie Mood Light w Amsterdamie

Nie tylko nasz ruch wywoła interakcję - nie czujemy się mali, bezradni wobec ściany ciemnego betonu. Jak w pokoju dziecka, kiedy mama gasi światło. I maluch zostaje sam. Takie zabiegi podnoszą jakość przestrzeni a nie kosztują - mimo wszystko - tyle co przebudowa, zmiana istniejących rozwiązań.

Interakcja, ruch jako element przestrzeni miejskiej. Jak bardzo różni się to podejście od współczesnych trendów rozwoju przemysłu motoryzacyjnego. Np. takich jak prezentowane w programie, który wczoraj oglądałam w Discovery Channel - ulepszanie rozwiązań stosowanych w samochodach dla całkowitego odizolowania nas od przestrzeni na zewnątrz. Dla zapewnienia na poziomie samochodu mini centrum rozrywki i komunikacji.

 

Tagi: kultura, bezpieczeństwo, design, miasto, przestrzeń


2009-11-09 19:21
 Oceń wpis
   

Tak trochę dla własnej przyjemności a trochę z ciekawości poszukałam jak wyglądają wejścia do metra. W różnych krajach i kulturach. Od dawna mnie ten temat fascynował, co jakiś czas w projektach studenckich pojawia się bowiem budka wejścia do przykładowo podziemnego parkingu albo czegoś innego co na powierzchni ziemi objawia się jedynie w postaci wylotu schodów. I ze względów użytkowych dobrze jeśliby do wnętrza nie lały się strugi deszczu. Nie ukrywam też że dodatkowo zainspirowała mnie do tych poszukiwań forma wejścia do stacji metra zaproponowana przez projektantów warszawskiej kolei podziemnej, o której pisze dzisiejsza Bryła, poniżej:


Wejście do metra na stacji Dworzec Wileński, źródło
bryla.pl

Zapraszam wobec tego na niewielki przegląd:


Wejście do metra w Bostonie, stacja Copley, źródło:
http://madhava.com/photo/boston2003/


Wejście do tokijskiego metra, źródło:
http://gojapan.about.com/


Wejście do paryskiego metra, źródło:
http://www.photaouf.com/


Wejście do metra na Wall Street w NY, źródło:
http://www.ronsaari.com/


Wejście do metra na Buchanan Street w Glasgow, źródło:
http://media-cdn.tripadvisor.com/

I chyba najsłynniejsza stacja metra na świecie, wejście na Piccadily Circus w Londynie:

Źródło: http://www.flickr.com/ autor Samie333

Tak się zastanawiam nad rolą jakości wizualizacji dla prezentacji projektu :). Oraz nad tym że takie wyjście/ wejście do/z metra to świetne miejsce, przez które codziennie przewija się masa ludzi. Połączenie pomiędzy dwoma systemami komunikacji, miejsce gdzie przenikają się dwa światy: podziemny i naziemny (koncept zaczerpnięty z K.Lyncha). Miejsce, gdzie stykają się dwie prędkości, dwie tożsamości: wielkiego miasta i podmiejskiego osiedla. Można taki węzeł doskonale wykorzystać kreując przestrzeń spotkań, wydarzeń , niekoniecznie tylko ruchu, czy jak to niekiedy bywa ucieczki...

Tagi: design, miasto, metro, mała, architektura


2009-10-21 12:25
 Oceń wpis
   

Pomysł artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant na upamiętnienie historii miejsca poprzez umieszczenie ponad ulicą gigantycznego srebrzystego wielokropka skłania do refleksji. I zapewne będzie inspirował do poszukiwań historii, zastanawiał czemu w tym akurat miejscu ul. Chłodnej instalacja została umieszczona.


Źródło: Gazeta.pl

Zastosowanie współczesnego języka przekazu dla upamiętnienia tradycji i historii miejsca wydaje mi się świetnym pomysłem. Szczególnie w tym konkretnym przypadku, kiedy otoczenie całkowicie zmieniło swój pierwotny charakter a z budynków dawnego getta nic już nie zostało. Tym bardziej gigantyczny znak interpunkcyjny - nawiasy o wysokości 9m i trzy kropki o średnicy 1,6m - przykuje uwagę przechodniów.

Tego rodzaju instalacje doskonale wpisują się we współczesne trendy designu miejskiego, w dążenie do wpływania na zachowania przechodniów, wywołanie zainteresowania niekonwencjonalnymi prezentacjami. W okresie okupacji niemieckiej to miejsce wyglądało jak na zdjęciu poniżej.


Źródło: www.warszawa1939.pl

Było zwarto zabudowane, nie istniało Osiedle za Zelazną Bramą, a w miejscu o którym mówimy, dokładnie nad ulicą tłoczył się gęsty tłum ludzi. Tłum ludzi, którzy niedługo potem zginęli, zamordowani w bestialski sposób.

Tagi: kultura, historia, design, miasto, rzeźba, społeczeństow


2009-06-11 10:17
 Oceń wpis
   

Za internetowym serwisem Ronet.pl trafiłam dzisiaj na artykuł o planowanym konkursie na zagospodarowanie krakowskiego Placu Wolnica. I bardzo mnie to ucieszyło!

Organizatorzy konkursu postanowili zadziałać niezwykle rozważnie i zapytać mieszkańców o ich opinie przed ogłoszeniem konkursu i ustaleniem jego ostatecznych warunków. Z pozoru niewiele - bo przecież jedynie rzecz dotyczy zmiany kolejności wydarzeń i odpowiedniego nagłośnienia konsultacji. Ale tak naprawdę bardzo dużo.

Działając w ten sposób można uniknąć późniejszych rozczarowań i animozji. Można uniknąć krytyki gotowych projektów - czasem bolesnej i niekoniecznie sprawiedliwej. Projektant odpowiada przecież na wymagania określone regulaminem. Wykonuje pracę na zadany temat a postępowanie inne niż zapisano może doprowadzić do wykluczenia pracy.

Co jednak ważniejsze - działając  w ten sposób buduje się wzajemne zaufanie i wiarę że poczynania lokalnych włodarzy i zatrudnionych w magistracie urzędników służą interesom ich wyborców. W tak wykreowanej atmosferze możliwe jest późniejsze współdziałanie i współpraca dla stworzenia akceptowanego przez wszystkich miejsca.

Wszystko to takie z pozoru oczywiste, a jednocześnie takie skomplikowane.

Źródło, w tym źródło zdjęcia: Gazeta.pl:Kraków

Tagi: społeczeństwo, design, partycypacja, urbanistyka, mieszkancy


2008-12-26 01:31
 Oceń wpis
   

Poniżej nieduży cytat (za zgodą Autora) z jednego z moich ulubionych blogów.

Pierwsze skojarzenie jakie nasunęło mi się po obejrzeniu tego krótkiego filmu zaprowadziło mnie ku rozważaniom nad obojętnością przechodniów dla rozgrywających się wydarzeń. Szczególnie symptomatyczna wydała mi się ich reakcja na porozstawiane bezładnie na środku przejścia pudła. W większości przypadków była to obojętność. Skojarzenie drugie dotyczyło rozważań nad formami "małej architektury" i ich uniwersalnością.

Tymczasem obie podane tu interpretacje okazały się mylne. Powyższe ćwiczenie było egzemplifikacją miejskiego przebrania - inaczej urban camouflage. Odegrany w ramach ćwiczeń semestralnych skecz przedstawiał grupę biznesmenów, którzy zbankrutowani, uciekają przed poborcą podatkowym. Tyle wyjaśnienia. Źródło oraz więcej informacji tutaj.

Idea nie jest taka znów nowa. Ma swoje zastosowanie wojskowe a także komercyjne - towary oznaczone Urban Camo - całkiem nieźle się ponoć sprzedają.

Poniżej kilka przykładów nie całkiem komercyjnych (z witryny weburbanist.com ), czyli o tym jak się schować w mieście:

Powyższe zdjęcia autorstwa Desiree Palmen są próbą znalezienia skutecznego sposobu zamaskowania obecności.

Inny przykład to prezentowany poniżej Coke Machine Camouflage - coś dla Pań wracających do domu późnym wieczorem :)

Można też zamieszkać w mieście w namiocie przypominającym samochód - dobre rozwiązanie aby nie spóźnić się rano do pracy lub na uczelnię.

 Więcej na temat "urban camping" tutaj :) - jest to też źródło powyższego obrazka.

 

Tagi: społeczeństwo, humor, design, miasto



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.