2011-04-15 11:05
 Oceń wpis
   

Dostałam dzisiaj list od jednej z czytelniczek z podziękowaniem za inspirację :-). Trudno mi ukryć że jest mi szalenie miło o tym pisać, bo nie przypuszczałam że może tak być i bardzo to sympatyczne. Mieszkańcy posesji przy ul. Żeromskiego na warszawskich Bielanach postanowili wspólnie zagospodarować teren przed własnym blokiem. Przy okazji mają okazję poznać się lepiej. W wydarzeniu wzięły udział różne grupy, również dzieciaki i młodzież. Zresztą nie ma co opowiadać, zobaczcie sami: ZASADŹ DRZEWKO!


Z bloga http://bielanyzeromkiego.blogspot.com/

Nie do końca jestem przekonana co do promowania zachodnich mód i przykładów, bo nasze rodzime działania o takim właśnie charakterze też mają bogatą tradycję i są świetne. Ale i tak kojarzy mi się to nieodparcie z tym co nazywane bywa Guerilla Gardening i co może mieć nieprawdopodobną skalę. Zresztą popatrzcie sami:

I chyba mam pomysł na to co będę chciała robić w Święta, albo co najmniej w okolicach 1 maja. Jest tu niedaleko taki jeden zapuszczony trawniczek. Czas szykować łopatki, sadzonki i ziemię :-)

 

 

Tagi: MojeMiasto


2010-10-05 21:32
 Oceń wpis
   

Dzisiaj po raz pierwszy prowadziłam ćwiczenia oraz wykład o Geographic Information Systems na nowym kierunku studiów magisterskich - Architecture for Society of Knowledge, który własnie ruszył na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej i ...bardzo się cieszę , że mogę w tym uczestniczyć. Świetni młodzi ludzie, doskonale przygotowani i mądrzy. Wydaje mi się że może z tego być coś bardzo fajnego.
Jednocześnie dla mnie samej jest to mobilizacja i doskonała okazja dla odświeżenia zebranej wiedzy o najnowszych narzędziach służących modelowaniu miasta.

Wcześniej przez równo 10 lat uczyłam Rysunku Planistycznego z wykorzystaniem GIS na Gospodarce Przestrzennej (na Wydziale Ekonomiczno- Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego) i też to bardzo miło wspominam, a jednocześnie teraz jest to coś zupełnie innego. Dla studentów GP były to jedyne zajęcia rysunkowe z komputerem, tu jest to po prostu kolejne z wielu już znanych narzędzi. Tym trudniej z jednej strony i tym łatwiej - bo sporo spraw jest (lub wydaje mi się że powinno być) oczywistych.

Gromadzenie wiedzy o mieście oraz możliwość korzystania z technologii, jakie narzędzie oferuje w zakresie analiz oraz prezentacji danych/ przetwarzania ich do postaci czytelnej informacji,  do tej pory nie znajdowało specjalnego uznania wśród architektów oraz urbanistów. Tymczasem jest to istotne wyzwanie dla współczesnej urbanistyki, cieszę że nareszcie zaczyna powolutku funkcjonować. Może z czasem znajdzie więcej zrozumienia, zostanie nieco bardziej docenione oraz powszechne. A co za tym idzie - Polska przestanie być pustą plamą (o dużych rozmiarach) np. na mapie krajów biorących udział w projekcie Plan4All w Europie. I w końcu zrozumiemy na czym polega ważność wdrażania INSPIRE - dla nas czyli urbanistów, oraz dla pozostałych uczestników procesu planowania.

Dla tych, którzy chcieliby się dowiedzieć już teraz, polecam świetny film, zatytułowany Geospatial Revolution Project (znamienne jest to że powstał w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, gdzie podstawowe dane geograficzne są darmowe):

 Źródło: http://geospatialrevolution.psu.edu/

Tagi: prawo, it, planowanie, przestrzenne, urbanistyka, MojeMiasto, gis


2010-07-20 09:56
 Oceń wpis
   

Z przyjemnością informuję, że w najnowszym numerze Kwartalnika Społeczno-Politycznego Obywatel NR 3/2010 (50) obok wielu ciekawych artykułów i wywiadów można również przeczytać mój tekst na temat: Przestrzeń w rękach obywateli.

Z notatki redakcji na temat tego artykułu: "Udane inicjatywy mogą stać się szkołą demokracji, skłaniając obywateli do aktywnego udziału w życiu lokalnej społeczności. Podstawowym celem partycypacji społecznej w planowaniu przestrzennym, obok utożsamiania się ludzi z projektem oraz polepszenia jego jakości, jest budowanie więzi międzyludzkich i kształtowanie społeczeństwa miejskiego – civitas.".

Zapraszam serdecznie do lektury.

Tagi: społeczeństwo, partycypacja, MojeMiasto


2010-01-25 00:38
 Oceń wpis
   

Przeczytałam od deski do deski numer Scape ze stycznia 2008 (ach te wyprzedaże u nas w IAiU). Znalazłam bardzo ciekawy artykuł o "Urbanistyce oczekiwania" (Urbanism of anticipation) autorstwa Jean'a Pierre'a Charbonneau - który nota bene w latach 1989 - 2001 pracował jako doradca vice-prezydenta Lyonu ds. (m.in.) urbanistyki.

Pomysł prosty, wręcz genialny w swej prostocie. Otóż obok wielkich inwestycji w ramach polityki rewitalizacji aglomeracji Lyonu forsowano również politykę zagospodarowywania terenów tymczasowo nieużytkowanych (a publicznych) jako tereny realizacji prostych i niekosztownych pomysłów na stworzenie przestrzeni miejskich. Po to, aby kiedy pojawi się szansa ich docelowego zagospodarowania, można było to zrealizować. Jednocześnie taka polityka, niekosztowna a więc nie kontrowersyjna, znacznie poprawiła jakość życia w obszarach zurbanizowanych poprzez - co oczywiste - porządkowanie miejskiej przestrzeni i udostępnianie jej ogółowi mieszkańców.


Źródło: http://lsinzelle.free.fr/france/saint_etienne/mine/couriot.htm

Ta niezwykle prosta metoda znalazła między innymi zastosowanie dla porządkowania terenów poprzemysłowych, w np. Puits Couriot w Saint Etienne (w okresie przed utworzeniem muzeum). Teren po dawnych zakładach oczyszczono, posiana została trawa i kwiaty i w ten sposób miejsce po fabryce stało się do czasu realizacji docelowego zagospodarowania bardzo interesującym obiektem do zwiedzania.

Tymczasowe zagospodarowanie przestrzeni publicznych nie jest wyłącznie domeną Francuzów. Choćby projekt Amoeba II z Sydney w Australii z 2004 roku zagospodarowania Martin Place z wykorzystaniem 132 zużytych opon. Albo projekt tymczasowego oświetlenia (które mi się szalenie podoba i o którym tu było niedawno) centralnego placu w Montrealu autorstwa Jean'a Beaudoin i Érick'a Villeneuve.

Kiedy się takie myślenie zestawi z możliwościami analitycznymi współczesnych systemów komputerowych można łatwo wskazać potencjalne lokalizacje dla takiego zagospodarowania. Jak poniżej:

WPA2 : Local Code / Real Estates from Nicholas de Monchaux on Vimeo.

Marzy się coś takiego w Łodzi, gdzie stan własności bywa nie ustalony i jego ustalanie trwa niekiedy bardzo długo i najpewniej się szybko nie zakończy. Tymczasem można by w takich miejscach zaproponować rozmaite niekosztowne rozwiązania tymczasowe - jak choćby łódzkie murale, z których już zaczęliśmy troszkę słynąć. I może warto w ten sposób pomyśleć - wzorem między innymi francuskich Kolegów. A że jak wiadomo - prowizorka jest najtrwalsza - to może byłoby ładniej albo choć porządniej na stałe.

Tagi: nieruchomości, Łódź, publiczna, planowanie, przestrzenne, urbanistyka, przestrzeń, MojeMiasto, gis


2010-01-22 09:50
 Oceń wpis
   

Brałam wczoraj udział w bardzo ciekawej konferencji zorganizowanej przez Towarzystwo Urbanistów Polskich Oddział w Poznaniu. Tematyka cytowanego w tytule Dnia Urbanisty składała się z dwóch, z pozoru niezwiązanych ze sobą bloków. Jeden z nich: EKO-MIASTO - dotyczył zagadnień ochrony środowiska. Drugi poświęcony był informatyzacji procesu planowania. Pozornie niezwiązanych, ponieważ od samego początku istnienia systemy informacji przestrzennej rozwijane były między innymi - o ile nie przede wszystkim - po to aby chronić środowisko. Spójrzmy choćby na nazwę jednego z czołowych producentów oprogramowania GIS na rynku obecnie a mianowicie ESRI - Environmental Systems Research Institute, placówka która zaczynała działalność jako instytut badawczy zajmujący się środowiskiem. Ochrona środowiska i racjonalne nim zarządzanie od samego początku stanowiła jeden z podstawowych obszarów zastosowania systemów informacji przestrzennej.

Bardzo dobrze wyjaśnił te powiązania pan Maciej Kruś, radca prawny, który mówił o rodowodzie i celach działania instumentu oceny oddziaływania na środowisko. W założeniach tegoż instrumentu prawnego tkwi przeciwstawienie sobie interesów różnych stron procesu. Właściciela nieruchomości - który zainteresowany jest z natury rzeczy maksymalizacją korzyści ekonomicznych. Oraz pozostałych użytkowników przestrzeni, których interes polega na ochronie walorów przyrody, krajobrazu, historii miejsca w tym historycznej zabudowy, a wreszcie zdrowia i własnego mienia - np. w sytuacji zagrożenia powodzią.

Aby tego rodzaju ochrona interesu publicznego, społecznego czy jednostkowego była realizowana potrzebny jest powszechny dostęp do informacji o środowisku. Informacji wiarygodnej, rzetelnej, aktualnej i prawdziwej. Takiej jaką mogą dostarczyć systemy informacji przestrzennej, o czym mówi m.in. Dyrektywa INSPIRE (o czym już tu było). Bez informacji interesariusze inni niż właściciel nie mają szans dbać o swoje prawa w sposób właściwy i mogą być pomijani*. Współczesny świat opiera się na informacji i - co zapewne jest truizmem - ograniczanie dostępu do informacji jest obecnie największą krzywdą jaką można wyrządzić. Skazuje bowiem na wykluczenie i pozbawia wolności wyboru i możliwości obrony samego siebie.

Chwała Kolegom: Redakcji Urbanistyki.info, Instytutowi Gospodarki Przestrzennej i Mieszkalnictwa oraz Instytutowi Systemów Przestrzennych i Katastralnych, którzy tak sprawnie i w krótkim czasie tę część imprezy przygotowali.

Prezentowane w czasie konferencji treści były bardzo ciekawe i wcale nie hermetyczne. Bardzo podobała mi się m.in. wypowiedź pani dr inż. arch. Elżbiety Raszeji na temat Ochrony krajobrazu kulturowego jako elementu zrównoważonego gospodarowania przestrzenią na obszarach wiejskich aglomeracji poznańskiej. W mojej ocenie doskonale można by tę i podobne wypowiedzi wykorzystać (dzięki stosowanym multimediom i treściom pokazanym w sposób graficzny) podczas lekcji geografii w szkołach.

Szkoda że grono odbiorców takiego przekazu wciąż ogranicza się do fachowców. Wydaje się że otwarte imprezy tego rodzaju znalazłyby niemałą widownię. Niejednokroć bardziej krytyczną i uważną niż my, którzy część prezentowanych tematów znamy od podszewki.

Sporo się dowiedziałam przy tej okazji i na pewno jeszcze będę do tej wiedzy wracać. Szczególnie cieszy program badawczy rozwoju aglomeracji poznańskiej podjęty dzięki staraniom i współpracy wyższych uczelni Poznania. Trzymam kciuki za powodzenie i oby było więcej takich programów. I takich ciekawych konferencji.

 

(*Właściciele nieruchomości, a w szczególności osoby zamierzające nieruchomość nabyć nota bene tez niekiedy znajdują się w sytuacji braku wiedzy o uwarunkowaniach związanych z ich posesją. Choć tu interes jest na tyle silny, że skuteczne starania aby informację uzyskać są podejmowane). 

PS: Korzystając z okazji opowiadania o własnych doświadczeniach chciałabym wszystkich, którzy są zainteresowani prezentowanymi tutaj zagadnieniami, zaprosić do dołączenia do grupy Urbanism w portalu społecznościowym FaceBook. Ambitnym celem tego przedsięwzięcia jest, podobnie jak to się dzieje tutaj - opowiadanie o urbanistyce w sposób zrozumiały. Serdecznie zapraszam, a więcej dowiedzieć się można tutaj: http://www.facebook.com/group.php?gid=233060802324&ref=mf
 

Tagi: prawo, it, planowanie, przestrzenne, urbanistyka, MojeMiasto, gis


2010-01-08 23:23
 Oceń wpis
   

Na ile idee rewitalizacji społecznej są spójne z ideami solidaryzmu społecznego? Moim skromnym zdaniem mają wiele wspólnego.

Z wywiadu z Profesorem Andrzejem Chwalbą, historykiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorem książki "III RP - raport specjalny" przeprowadzonego przez Katarzynę Śliwę:
"Solidaryzm, to szczególnie związana z ruchem społecznym Solidarności wartość. Co stało się z ową ideą na przestrzeni 20 lat?
Idea ma się dobrze. Gorzej z praktyką. Osoby związane z polityką, wywodzące się z Solidarności, stale o niej przypominały, tak na forum krajowym, jak międzynarodowym. Sama idea solidaryzmu społecznego nie jest polskim wytworem. Można ją wywodzić jeszcze z czasów rewolucji francuskiej, choć tam miała charakter laicki i radykalny. W końcu XIX w. trafiła do światowych związków zawodowych. Zagościła w pierwszej Solidarności, przyciągając 10 mln ludzi. Choć po 7 latach, gdy doszło do ponownej legalizacji, z tych 10 mln zostało 1,5 mln.


Z ww. wywiadu pt. W poszukiwaniu straconego solidaryzmu

(...)lata 90. to osłabienie idei solidarności. Okazała się zbyt naskórkowa i nie wytrzymała zderzenia z realiami czasu historycznego. Przypomnijmy, że zamykano wówczas liczne zakłady pracy lub je prywatyzowano, rodziły się nowe, nieznane wcześniej antagonizmy społeczne.

Wielu robotników nie kryło rozgoryczenia. Gdy w '88 roku ostatni raz poderwali się do strajku decydującego o przemianach, przyjeżdżali do nich intelektualiści, dyplomaci, niektórzy przedstawiciele Kościoła, studenci i artyści. Kiedy zaczęły się masowe zwolnienia, podobnego zainteresowania ich losem już nie było. Wśród załóg, pozostawionych samym sobie, pojawiło się przeświadczenie, że zostali oszukani, a po ich plecach pewna grupa doszła do władzy... (...)"

I to niestety smutna prawda. Możemy to doskonale obserwować w Łodzi, gdzie grupowe zwolnienia na skutek likwidacji wielkich zakładów przemysłu włókienniczego były na porządku dziennym. Co się teraz dzieje z tymi ludzmi? Zamieszkują wyraźnie wyodrębniające się na mapie miasta, precyzyjnie zdefiniowane oraz opisane w literaturze przedmiotu dzielnice biedy. Czy wcześniej solidaryzująca się z nimi solidarnościowa inteligencja upomniała się o ich prawa? Nie, nie upomniała się.

Jedyne działania związane z rewitalizacją społeczną podejmowane obecnie realizowane są przez fundacje, przez Kościół, przez zakony. Brakuje na nie pieniędzy, nie ma ich w budżecie samorządowym a pozyskanie ich z innych źródeł dla drobnych organizacji graniczy z cudem.

Jak to się ma do encyklik Papieża Jana Pawła II? Jak to się ma do wcześniejszych deklaracji obecnych polityków? Jak to się ma do zamiarów tworzenia gett dla najuboższych na obrzeżach miast? Do budowy dla nich kontenerów mieszkalnych? O czym tu pisałam.

Na zakończenie przytoczę słowa Ojca Profesora Mieczysława Alberta Krąpca: „(…) to dla człowieka jest konieczna administracja, sądownictwo, szkolnictwo, szpitalnictwo, gdyż to człowiek jest tym dla kogo Bóg zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego „przyjął ciało z Marii Dziewicy i stał się człowiekiem” Krąpiec Mieczysław Albert 1996, O ludzką politykę! , Wydawnictwo “Gutenberg Print”, Warszawa 1996, s. 362

Tagi: społeczeństwo, urbanistyka, MojeMiasto, rewitalizacja


2009-06-29 09:01
 Oceń wpis
   

Nie tak dawno łódzka Wyborcza w artykule Rewitalizacja śródmieścia spór o ogród i garaże donosiła o kolejnych protestach mieszkańców. Tym razem rzecz dotyczyła kamienicy przy ul. Sienkiewicza, którzy o budowie drogi przez teren sąsiedniej posesji dowiedzieli się jako ostatni. Informacja pochodziła nie od organizatorów przedsięwzięcia a od sąsiadów. Przyczyna jak zwykle leży w błędnej kolejności podejmowanych działań, w braku komunikacji społecznej, braku konsultacji albo innymi słowami - w braku szacunku. Tak jakby miasto, ulice, działania w mieście podejmowane realizowane były w interesie ich organizatorów - a nie dla polepszenia życia mieszkańców. Tak jakby miasto należało ulepszać dla poprawy kształtu zabudowy. Całkowite pomylenie pojęć. Po co, dlaczego i czemu to służy - nie wiem. Aż mi się nie chce wierzyć że przyczyną jest niewiedza, brak kompetencji. Brak świadomości że w społeczeństwie obywatelskim nie da się niczego zrealizować bez akceptacji adresatów przedsięwzięcia (znów mi się zebrało na moralizowanie). Brak wiedzy, wygoda, brak przyzwyczajeń, pozostałości z minionych czasów. Metoda "na strusia" jako ideał działania? A może gentryfikacja jako ideał rewitalizacji?

Dla tych którzy jeszcze nadal nie wiedzą o co chodzi po raz kolejny zacznę od definicji: Partycypacja społeczna w planowaniu to działania które służą łagodzeniu konfliktów. Byleby naprawdę, nie na niby... Wydaje mi się że to powinno wystarczyć.

Chciałoby się powiedzieć że już nie ma tego rodzaju tematów. Tymczasem co chwila taka własnie historia.

Neverending story. Jak w filmie i teledysku Limahla sprzed lat... Popatrzmy na świat z bajki. Może łatwiej będzie zapomnieć o rzeczywistości.

(Dla obejrzenia clipu trzeba przejść na stronę YouTube.)

Tagi: urbanistyka, MojeMiasto, rewitalizacja, ulica


2009-02-01 01:23
 Oceń wpis
   

Czy paradoksalną jest obserwacja, że wobec rosnących możliwości kontaktów, dyskusji w przestrzeni wirtualnej (w tym również dyskusji dotyczących najbliższego otoczenia) rośnie zainteresowanie przestrzenią realną? Tak właśnie się dzieje. Dowodzą tego obecne (i pojawiające się jak grzyby po deszczu we wszystkich niemal miastach w Polsce) ruchy społeczne dążące do poprawy wizerunku miast.

Nie sprawdzają się przepowiednie, obawy naukowców (Castels 1999, Mitchell 2000 ), którzy twierdzili że całość kontaktów przeniesie się do strefy wirtualnej, a fizyczny aspekt miasta - przestrzeń publiczna, społeczna, grupowa - straci znaczenie. Odwołując się do badań nad rolą telematyki we współczesnym świecie (Graham, Marvin 2001) możemy stwierdzić, że przestrzeń rzeczywista i wirtualna to dwa wzajemnie uzupełniające się oddziaływające na siebie światy.

Wszędzie dyskusje w przestrzeni wirtualnej wykorzystywane są (obok spotkań rzeczywistych) dla ustalenia pryncypiów projektów zmierzających do poprawy, urządzenia przestrzeni publicznych.

Pierwszy z brzegu - a jednocześnie świetny przykład - projektu przekształceń przestrzeni publicznych ulic Nowego Jorku.

Poniżej wstępne wizje transformacji ulic miejskich zaproponowane wiosną 2007 roku.

Tutaj odnośnik do finalnego projektu - uwzględniającego opinie publiczności tudzież przyszłych użytkowników - zaprezentowanego w listopadzie ubiegłego roku.

Tak się takie projekty realizuje współcześnie na całym świecie.

Źródło: www.streetsblog.org

Tagi: urbanistyka, MojeMiasto, rewitalizacja, ulica


2008-10-21 15:49
 Oceń wpis
   

W tą niedzielę miałam przyjemność uczestniczyć w arcyciekawym wydarzeniu. Grono zapaleńców znane ogółowi jako łódzka Grupa Pewnych Osób zorganizowało piknik przy ulicy Lipowej w Łodzi. Celem Pikniku była - szumnie nazywa się to w ten sposób - aktywizacja mieszkańców tego zapomnianego przez Boga i ludzi zakątka świata. Ulica Lipowa - znajdująca się w centralnej części niegdysiejszej dzielnicy Wiązowej - to jedna z tych ulic łódzkiego Polesia gdzie czas zatrzymał się dosyć dawno i nic nie wskazuje na to aby miało się to w najbliższym czasie zmienić. Owszem zdarzają się remonty elewacji niektórych kamienic, niektóre budynki zyskują nową kolorystykę lecz proces ten przebiega bardzo powoli. I na ogół (lub zawsze) ogranicza się do remontów elewacji.

W opracowaniach dotyczących enklaw biedy łódzkiej przygotowywanych przez zespół pod kierunkiem profesor Wielisławy Warzywody Kruszyńskiej z Uniwersytetu Łódzkiego jest to miejsce koncentracji wieloletniej i dziedziczonej z pokolenia na pokolenia biedy. Przyczyniła się do tego długoletnia polityka lokalizowania w tych rejonach miasta mieszkań socjalnych, w budynkach które nie remontowane od czasów II wojny światowej (albo nawet nigdy nie remontowane) dawno już zapomniały czasy świetności czy nawet przyzwoitego stanu.

Wydarzenie było szalenie ciekawe, liczne atrakcje przyciągnęły gapiów, którzy wkrótce stali się ich aktywnymi uczestnikami. Teatr Chorea, ekipa Rugby Budowlani, turniej gry w boule, ciasta domowej roboty, występy break dance, joga śmiechu - czego tam nie było.. :)

Mnie przypadła w udziale próba zmierzenia się z projektem placu zabaw. Chciałam aby mieszkańcy sami określili swoje potrzeby - stąd bardzo prosta i zrozumiała chyba dla wszyskich próba wyznaczenia miejsc dla różnych placo-zabawowych urządzeń. Oczywistym że nie są to wszystkie możliwe warianty i urządzenia oraz że projektowanie na tym etapie nie może się zakończyć. Pewnym lękiem napawało mnie i nadal napawa czy uda się w ten sposób rozbudzone apetyty zaspokoić. Póki co padło kilka deklaracji pomocy. Teraz jak mi się wydaje idea musi porządnie zakiełkować i zyskać sojuszników. To że miejsce lokalnej rekreacji by się w tej okolicy przydało wydaje się chyba wszystkim oczywiste.

Dla mnie tym bardziej, że po analizie starych map (szczególnie mapy z lat 1894-96) dostępnych w witrynie www.mapa.lodz.pl odkryłam że (chyba) w tym właśnie miejscu na granicy posesji Lipowa 40 i 42 mieści się kanał rzeczki Karolewki. Jej obszar źródłowy pierwotnie lokalizowany był w kwartale ulic Kościuszki, Piotrkowska, 6 Sierpnia i Zielona. Obecnie zaś zaczyna się przelewem burzowym w okolicy Dworca Łódź Kaliska.

Dolinka rzeczki to nie lada gratka dla miłośników skwerków stąd bardzo mnie ten pomysł urzekł. Trzymając kciuki za jego realizację zapraszam do obejrzenia relacji z imprezy tudzież lektury lokalnej prasy dotyczącej tego wydarzenia. Więcej informacji w witrynie www.gpo.blox.pl

 
Film autorstwa Brite'a - źródło www.gpo.blox.pl

 

Tagi: społeczeństwo, socjologia, partycypacja, urbanistyka, społeczna, MojeMiasto


2008-08-25 12:06
 Oceń wpis
   

Popularne ostatnio (można nawet mówić o pewnej modzie) tworzenie deptaków i ulic pieszych - patrz artykuł A. Niedek Wprost 17/18 2007 - traktowane jako remedium na źle funkcjonujące centrum miasta, niekoniecznie musi zakończyć się sukcesem. Dowodzą tego niestety przykłady amerykańskie, gdzie zjawisko degradacji tzw. inner cities i przenoszenia się aktywności na obrzeża miast - najczęściej do nowo powstających centrów handlowych - występowało dużo wcześniej.

Deptak w Eugene w stanie Oregon (...) stał się pustynią. Piesi trzymali się z daleka, częściowo z obawy, że za licznymi drzewami i fontannami na deptaku mogą ukrywać się grupy napadających na ludzi wyrostków. Zmotoryzowani krążyli wokół tych miejsc zdezorientowani zmienioną siatką ulic. Witryny sklepów świeciły pustkami, ponieważ kupcy się wyprowadzili, osiągali bowiem znacznie mniejsze obroty niż oczekiwali. Śródmieście Eugene zaczęło wracać do życia dwa lata temu, kiedy otwarto jeden kraniec pasażu dla ruchu ulicznego. Obecnie miasto rozważa ponowne otwarcie dla pojazdów dwóch następnych spośród ośmiu krańców. Jeżeli tak się stanie, Eugene wyda ponad dwa razy więcej pieniędzy na przywrócenie pasażu do życia, aniżeli wyniósł pierwotny koszt w wysokoci miliona dolarów, przeznaczony na jego zaprojektowanie. (Grossman L.M., City pedestrian malls fail to fulfill promise of revitalising downtowns, The Wall Street Journal 1987/ 17.06, cytat za Bell P.A., Greene Th.C., Fisher J.D., Baum A. Psychologia Środowiskowa, GWP, Gdańsk 2004, s.456)

Jak należałoby postąpić aby deptak stał się sukcesem? Decyzja o wyłączeniu ulicy z ruchu kołowego wymaga starannego przygotowania. Jednym z elementów powinno być choć częściowe zapewnienie możliwości parkowania w otaczających ulicach, budowa parkingów wielopoziomowych oraz czytelny system informacji wizualnej pozwalającej znaleźć miejsce parkingowe. Bardzo ważna jest kwestia zapewnienia bezpieczeństwa ulicy poprzez właściwie działające służby miejskie. Dobrym pomysłem jest budowa lub promowanie tworzenia w ramach istniejącej zabudowy hoteli, które zapewnią stały dopływ klientów sklepom i restauracjom. Ważna jest również organizacja imprez kulturalnych przyciągających publiczność. Od poziomu imprez zależeć będzie przekrój społeczny odwiedzających ulicę osób. Na pewno nie wolno zakładać z góry że sam zakaz ruchu kołowego stanie się gotową receptą na sukces.

Las Ramblas w Barcelone, obraz zaczerpnięty z www.europeportreviews.com/

Tagi: urbanistyka, MojeMiasto, rewitalizacja, ulica


2008-08-19 00:45
 Oceń wpis
   

Kolejne już w sezonie wakacyjnym konsultacje społeczne bardzo istotnej dla możliwości udziału społecznego w planowaniu ustawy. Tym razem przedmiotem konsultacji jest projekt Ustawy o infrastrukturze informacji przestrzennej. Wprowadzenie ustawy związane jest z implementacją dyrektywy 2007/2/WE ustanawiającej infrastrukturę informacji przestrzennej we Wspólnocie (INSPIRE).

Dyrektywa 2007/2/WE, przyjęta przez Parlament Europejski i Radę w dniu 14 marca 2007 r., ustanawiająca infrastrukturę informacji przestrzennej we Wspólnocie (INSPIRE) (Dz. Urz. UE L 108, z 25.04.2007, str. 1) wywołuje liczne dyskusje. Przedmiotem Dyrektywy jest regulacja dostępu do danych przestrzenych gromadzonych w zasobach publicznych oraz ustanowienie infrastruktury pozwalającej na ich sprawne tworzenie i wymianę, w tym również pomiędzy podmiotami publicznymi.

Dyrektywa i wprowadzające ją przepisy (Ustawa będąca przedmiotem konsultacji) są przedmiotem licznych kontrowersji. Jako model wzorcowy stawiany bywa system funkcjonujący w Stanach Zjednoczonych Amerki Północnej, gdzie dane referencyjne dostępne są nieodpłatnie, również dla zastosowań komercyjnych, co przyczynia się do zwiększenia zapotrzebowania i rozwoju rynku oprogramowania GIS oraz niewątpliwie do rozwoju samej infrastruktury danych przestrzennych. Porównaj petycja w sprawie odrzucenia Dyrektywy INSPIRE: http://terraobserver.blogspot.com/2006/03/odrzuci-inspire.html

W mojej ocenie przyjęcie i sprawne wdrożenie Dyrektywy - w zakresie takim jak sformułowano w konsultowanej Ustawie - znacznie ułatwi i przyspieszy prace związane z przygotowywaniem opracowań planistycznych. Obecny bałagan i brak jednoznacznie sformułowanych zasad udostepniania danych a także brak obowiązku tworzenia i przechowywania danych w ujednoliconej, cyfrowej postaci bywa źródłem wielu trudności, często wiąże się ze znacznymi nakładami czasu i pracy potrzebnych dla ich konwersji i pozyskania. 

Brak szerokiego dostępu do danych przestrzennych pomimo zapisów Ustawy o dostępie do informacji publicznych jest osobnym zagadnieniem, które jak sądzę ma szansę zostać przy okazji prac nad wdrażaniem Dyrektywy INSPIRE unormowane - jak się okazuje optymizm był przedwczesny! - patrz pkt.2 poniżej.

W przedstawionym do konsultacji Projekcie Ustawy o infrastrukturze informacji przestrzennej dostrzegam następujące niedoskonałości będące wynikiem NIE ZASTOSOWANIA (lub innymi słowy POMINIĘCIA) zapisów Dyrektywy:
1. Brak odniesienia do Art. 12 Dyrektywy INSPIRE, a mianowicie zapewnienia organom publicznym możliwości tworzenia sieci. Powyższe zagadnienie jest dodatkowo sprecyzowane w punkcie (17) założeń Dyrektywy. Brak ustalenia obowiązku tworzenia tego rodzaju rozwiązań na poziomie ustawowym może przyczynić się do kontynuacji obecnego stanu rzeczy, kiedy to dane cyfrowe będą przekazywane w formie materialnej (płyty CD, nośniki DVD), co uniemożliwi ich stałą aktualizację.
2. Brak odniesienia do wyrażonej w punkcie (19) założeń Dyrektywy potrzeby bezpłatnego udostępniania społeczeństwu usług wyszukiwania oraz przeglądania zbiorów danych przestrzennych.

Konsultowany projekt Ustawy dostępny jest w witrynie Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, tamże - uzasadnienie do projektu.

Wyczerpujące i przystępne wyjaśnienie zagadnień związanych z implementacją Dyrektywy w referacie Profesora Jerzego Gaździckiego - prezesa Polskiego Towarzystwa Informacji Przestrzennej.

Tekst Dyrektywy INSPIRE w witrynie PTIP

Komentarze na temat projektu Ustawy w witrynie Vagla.pl .

Tagi: gospodarka, prawo, informacja, społeczeństwo, legislacja, partycypacja, MojeMiasto, przestrzenna, INSPIRE


2008-08-09 14:22
 Oceń wpis
   

W kilku niewielkich miastach USA z powodzeniem wdrożono projekt City Scan. W ramach projektu mieszkańcy wskazują na pożądane ulepszenia środowiska życia oraz zbierają informacje dotyczące rezultatów działania władz. Program przewiduje zbieranie przez mieszkańców danych dotyczących uciążliwości ich najbliższego sąsiedztwa: napisy na ścianach, dziury w chodniku, i tym podobne.

Wykorzystywane są do tego celu podręczne komputery, palmtopy, specjalnie zaprojektowane oprogramowanie, modemy bezprzewodowe, systemy GPS i kamery cyfrowe. City Scan pozwala na generowanie raportów i map wykorzystujących wizualne bazy danych stworzone w oparciu o zebrane przez mieszkańców dane. Raporty wykorzystywane są następnie przez władze lokalne jako materiał do dyskusji. Cele wykorzystania programu autorzy pomysłu definiują jako: zwiększenie zaangażowanie mieszkańców, dostarczanie baz danych problemów, pomoc w uzyskaniu odpowiedzi na rzeczywiste potrzeby danej społeczności, poprawę środowiska życia mieszkańców, zwiększenie odpowiedzialności władz miasta. Narzędzie pozwala na automatyczne generowanie map, raportów, etc. W materiałach promocyjnych systemu mówi się, że:
City Scan pozwala na zdefiniowanie rzeczywistych problemów lokalnych, które mają wpływ na jakość życia mieszkańców. Łączy mieszkańców i władze lokalne generując informacje potrzebne dla wspólnej pracy dla rozwiązywania problemów. City Scan dostarcza władzom lokalnym możliwości, aby odpowiadać bezpośrednio na troski mieszkańców oraz aby zaangażować mieszkańców w proces zmiany swojego otoczenia.

Zbierane uwagi mogą dotyczyć jednej grupy mieszkańców – przykładowo osoby niepełnosprawne mogą stworzyć dokumentację dotyczącą dostępności. Władze lokalne, dysponując ograniczonymi środkami powinny wydawać je w sposób optymalny: mieszkańcy dostrzegając lokalne problemy wskazują na priorytety działania. City Scan pełni rolę narzędzia komunikacji pomiędzy mieszkańcami i samorządem. Baza danych stworzona za pomocą programu stanowi narzędzie dla wypracowania wspólnego stanowiska dotyczącego najlepszego sposobu odpowiedzi na problemy lokalne. Mapa pokazująca problemy stanowi mechanizm kontroli: pozwala mieszkańcom na sprawdzenie działania władz.



Rysunek przedstawia urządzenia wykorzystywane w projekcie CityScan w trakcie pracy. Na ekraniku po prawej stronie widoczne są różne rodzaje problemów sygnalizowane przez osoby obsługujące, źródło: www.city-scan.com

Tagi: społeczeństwo, miasto, zarządzanie, urbanistyka, MojeMiasto


2008-08-04 09:18
 Oceń wpis
   

Ciclovia to cotygodniowa impreza, w ramach której ponad 70 mil (około 112,5 km) ulic Bogoty, stolicy Kolumbii jest zamykane dla ruchu samochodowego. Mieszkańcy mogą z nich korzystać spacerując, jeżdżąc na rowerach, biegając, jeżdżąc na desce, odpoczywając, urządzając pikniki lub po prostu rozmawiając z rodziną, sąsiadami i z innymi mieszkańcami miasta.

Ciclovia organizowana jest z inicjatywy władz miejskich Bogoty w każdą niedzielę od 7 rano do 14 po południu. Średnio w imprezie uczestniczy blisko 1,8 mln Kolumbijczyków. Poniżej film z imprezy przygotowany przez  StreetFilms, Transportation Alternatives i The Open Planning Project.

Przykład Bogoty znalazł już swoich naśladowców. Władze Portland, Oregon i Nowego Jorku przymierzają się do organizacji podobnych imprez.( carectomy.com ). Władze Portland zarezerwowały dla ruchu "niesamochodowego" 6 mil ulic - impreza odbyła się w niedzielę, 22 czerwca b.r.

Nowy Jork  planuje stworzenie prawie 7-milowej wolnej od samochodów trasy łączącej Brooklyn Bridge i 72nd Street. Jej rozgałęzienia będą prowadzić do Central Park'u i innych miejsc w mieście goszczących ciekawe wydarzenia. Program Summer Streets planowany jest na trzy kolejne soboty: 9, 16 i 23 sierpnia.

Tagi: społeczeństwo, miasto, rower, MojeMiasto, transport


2008-08-02 12:37
 Oceń wpis
   

Co pewien czas w medialnych dyskusjach pojawia się ocena stopnia zaawansowania rozwoju "obywatelskości" polskiego społeczeństwa. Oceny bywają różne i zależne od konkretnego kontekstu. Szczególnie często zdarza się napotykać na stwierdzenie o braku owej obywatelskości w sytuacjach kiedy jej obecność mogłaby okazać się z takich lub innych przyczyn niewygodna dla podejmujących decyzje.

Najczęściej ze stwierdzeniami o braku tradycji społeczeństwa obywatelskiego zdarza się spotykać w sytuacjach związanych z planowaniem i zagospodarowaniem przestrzeni. Uznanie, że jednak jako społeczeństwo dorośliśmy do zajmowania się tego rodzaju sprawami mogłoby okazać się w tej dziedzinie dla bardzo wielu - co najmniej niewygodne. W sytuacji gdy nie jesteśmy wystarczająco dojrzali to nie trzeba nas - czyli opinii publicznej - nawet informować. Sprawę załatwia się po cichu, wygodnie.

Efekty takiej polityki bywają opłakane. "Tajność" (niezgodna z przepisami prawa) niektórych dokumentów planistycznych prowadzi do sytuacji niekiedy absurdalnych. Jako przykład niech posłużą protesty mieszkańców rejonu ulicy Strykowskiej w Łodzi - od wielu lat planowanej jako główny dojazd do autostrady A2 - przeciwko jej poszerzeniu.

Przekonanie że społeczeństwo nie jest wystarczająco dojrzałe by podjąć dyskusje na tematy związane z planowaniem pokutuje wśród większości planistów. Stwierdzenia na ten temat pojawiają się w wielu skądinąd istotnych i poważnych dokumentach. Najczęściej jako czas potrzebny na "edukację społeczeństwa" podawany bywa okres lat pięćdziesięciu. Problem w tym że przekonanie to pokutuje od lat co najmniej dwudziestu - prosty rachunek wskazuje więc że okres ten powinien ulec już skróceniu. Zresztą w jaki sposób niby mielibyśmy się tej demokracji uczyć jeśli nie w praktyce?

Niestety czekanie na edukację społeczną najczęściej nie jest związane z żadnymi działaniami edukację tą realizującymi. Również ze strony tych narzekających. Przeciwnie zamiast organizować publiczne dyskusje na ważne dla dziedziny planowania i zagospodarowania przestrzennego tematy przeprowadza się je po cichu. Najczęściej podczas wakacji, kiedy większość zainteresowanych wyjeżdża. Bez najmniejszej choćby wzmianki w mediach. Przykład niestety idzie z góry...

Tagi: prawo, społeczeństwo, miasto, urbanistyka, MojeMiasto



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.