2013-02-15 15:05
 Oceń wpis
   

Jest takie powiedzenie o obiecankach cacankach. Ciąg dalszy dopowiedzcie sobie Państwo sami.
Ostatnio ilekroć zapytać rozmaitych kompetentnych i zasiadających w rozmaitych gremiach o planowane zmiany w przepisach prawnych z dziedziny urbanistyki i planowania przestrzennego słyszymy że się dzieje. Przeorganizowano zakresy kompetencji, planując na szczeblu lokalnym podlegamy odmiennemu resortowi niż planując na szczeblu wyższym. Udało się zmiany związane z tym bardzo ważnym kompetencyjnym problem wprowadzić do Ustawy.
Zaś ilekroć w różnych gremiach ktoś zada pytanie co z detalami, z którymi przychodzi nam borykać się na co dzień typu przykładowo definicja działki budowlanej czy przysłowiowy już i obśmiany w  mediach niemal popularnych problem niezgodności instrumentu decyzji o warunkach zabudowy z niczym, tudzież inne kłopoty jak np. ten że wiatraki to urządzenia infrastruktury, więc można je stawiać wszędzie? Otóż nic.
Wszystkie problemy rozstrzygnie nowy Kodeks. Dla opracowania którego w sposób należyty potrzebny jest czas.
W tzw. międzyczasie będą nowe wybory, nowe władze, nowi eksperci, którzy będą musieli rozpocząć prace od początku. No bo jak inaczej. Przecież żeby coś zrobić dobrze trzeba się zapoznać, przeczytać, pomyśleć, przedyskutować.
Tymczasem lata praktycznego stosowania obecnej Ustawy o p.i z.p. pozwoliły gronu fachowców próbujących korzystać z niej w praktyce określić precyzyjnie co w niej nie działa. Oraz jakie doraźne korekty pozwoliłyby uniknąć kłopotów z orzecznictwem (proszę porównać stanowisko IU w tej sprawie). Kłopotów które są przyczyną wniosków inwestorów o roszczenia, oczywiście dochodzone od gmin. Czyli z naszych wspólnych podatków. Oraz kłopotów, które w dużej mierze są przyczyną braku możliwości racjonalnego planowania w ogóle oraz wydłużają czas oczekiwania na dokumenty niezbędne dla realizacji inwestycji w nieskończoność. No i co.. No i nic.
Opracowany przez SARP, TUP, Izbę Architektów RP oraz Polską Radę Architektury dokument Polskiej Polityki Architektonicznej również leży i się kurzy. Dokument doczekał się w roku 2011 drugiej już edycji. I co, i nic.

Tagi: urbanistyka

Komentarze

2013-04-15 21:02:59 | *.*.*.* | porównanie lokat
Re: Marazm [0]
Przecież nasz rząd działa tak już od wielu lat.
Każda kolejna ekipa zamienia w popiół to, co stworzyli poprzednicy. Bo przecież czasy się zmieniły, bo przecież trzeba powołać
nowy zespół ekspertów itp.
Najgorsze jest to, że w polskim ustawodawstwie tak małą wagę przywiązuje się do praktyki - i potem wychodzą ustawy, które są
oderwane od rzeczywistości i na mocy których funkcjonują przepisy, które zamiast obywatelom pomagać, to utrudniają im życie. skomentuj



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.