2011-01-16 23:49
 Oceń wpis
   

Okazuje się że pisanie rzeczy oczywistych i następnie ich sprzedaż za duże pieniądze bywa ryzykowne. O czym zapewne przekonują się właśnie autorzy prezentowanej niedawno strategii marki dla Łodzi. Strategii, która proponuje oparcie dalszego rozwoju tego miasta o "przemysły kreatywne". Idea ta ze wszech miar słuszna nie wydaje się jednakże nazbyt odkrywcza. Większość współczesnych miast, szczególnie poprzemysłowych, stara się stawiać na rozwój "przemysłów kreatywnych", jako na motor rozwoju. Od czasu książek Landry'ego i Floridy stało się to wręcz obowiązującym trendem. Jednocześnie nie będąc specjalistą od wizerunku wydaje mi się że zakres marki nalezałoby w tym konkretnym przypadku zawęzić, np. do miana miasta kultury alternatywnej co zresztą równiez wyłania się z przeprowadzonej analizy SWOT. I o czym rowniez wielokrotnie tu się mówiło. Sam fakt promowania Łodzi jako kandydata do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury jak również faktycznie podejmowane w tym celu działania wskazywał na rodzaj ruchów jakie należy przedsięwziąć aby przekształcić niegdysiejszy ośrodek przemysłu odzieżowego w miasto kultury. Zbliżony obraz miasta kultury alternatywnej (cokolwiek by pod tym mianem nie rozumieć) wyłaniał się z rozstrzygnięć społecznego plebiscytu Punkt dla Łodzi, w którego jury miałam przyjemność już dwukrotnie zasiadać. Na to wskazywał np. wyróżniony Punktem dla Łodzi Przewodnik Fu:turystyczny autorstwa Marty Skłodowskiej.

Tak swoją drogą ten niezwykle frapujący dokument zaskakuje (i to nie tylko polszczyzną). Już w części wstępnej znalazłam taką oto definicję jednego z podstawowych celów strategii, odnoszących się do tego co z mojego punktu widzenia ważne, a mianowicie jakości życia mieszkańców. I tak cytując: "Jak osiągnąć percepcję, że w Łodzi następuje wzrost jakości życia mieszkańców? Odbiorcy marki Łódź będą mieli percepcję wzrostu jakości życia w mieście, jeśli pośrednio zbudujemy wizerunek miasta atrakcyjnego pod względem kulturalnym, gospodarczym, turystycznym i edukacyjnym, gdyż te subprodukty (o tym dlaczego te subprodukty w dalszej części dokumentu „Analiza SWOT”) miejskie w najwyższym stopniu pozwolą osiągnąć pożądaną percepcję jakości życia i zbudować mocną, unikalną markę." Można by wnioskować, że aby poprawić percepcję jakości życia nie ma absolutnie potrzeby poprawy jakości życia. Wystarczy jedynie wpłynąć na percepcję tejże jakości. W dalszej części dokumentu autorzy również odnoszą się wyłącznie do wizerunku - stąd pewien niedosyt.

Oczywiście nie śmiem tu nikogo przekonywać jakoby zmiana wizerunku  była czymś negatywnym - bo nie jest i jest potrzebna. Niemniej jednak w odniesieniu do miasta takiego jak Łódź nasuwa się, mnie przynajmniej, co najmniej pytanie następujące:  Czy w centrum przemysłów kreatywnych na ulicy spotyka się kreatora, pijaka czy może nie spotyka się nikogo jedynie samochód? Czy powinno nas ucieszyć jeśli szukając inspiracji i przechadzając się w tym celu po ulicy spadnie nam tuż przed nosem na chodnik kawałek gzymsu z nieremontowanej od lat kamienicy. Jak to się wszystko ma do ciemnych po zmierzchu okien czynszówek w śródmieściu? Co jeśli zaczepi nas żebrzący jegomość albo potkniemy się o nieprzytomnego, pijanego staruszka. Albo trafimy na taką jak tu (kiedyś opisywałam) scenkę - których w Łodzi dostatek?

Lektura Charlesa Landry, którego już tu zresztą kilka razy cytowałam wskazuje na rolę urody miast dla rozwoju przemysłów kreatywnych. Nie da się poprawić urody przeznaczając środki finansowe na budowę kolejnych tras komunikacyjnych - zamiast na rewitalizację. Nie poprawiając dostępności centrum transportem zbiorowym. Nie realizując programu rewitalizacji społecznej. Nie poprawiając bezpieczeństwa. Nie zmieniając faktycznej jakości życia mieszkańców. Żaden z wymienionych w strategii przedstawicieli grup docelowych kreowanej marki nie zechce zamieszkać w mieście tak jak Łódź zanieczyszczonym spalinami. Z taką jak obecnie jakością asfaltu na ulicach. I tak brudnym.

W tym konkretnym przypadku - sama marka nie pomoże dla zbudowania przewagi konkurencyjnej. Potrzebna jest zmiana rzeczywistości. Miasto to jednak coś więcej niż tylko znak towarowy, jak sugerowała pesymistycznie Françoise Choay. Szczególnie jeśli sie traktuje mieszkańców poważnie. I chce się nie tylko zwabić - ale również zatrzymać.

Z drugiej strony - nie chcąc poprzestawać wyłącznie na krytyce - bo nie taka jest moja tu intencja - można rzeczywiście pójść tym tropem. Bo jest on bardzo mocno osadzony w realiach. Trzeba w tym celu podporządkować strategii marki inne obszary działań w mieście. Nie ograniczając się do zmiany wizerunku - ale rzeczywiście podejmując wyzwanie zmiany rzeczywistości.

Tagi: komunikacja, kultura, społeczeństwo, nieruchomości, miasto, transport

Komentarze

2011-01-19 22:46:28 | 178.36.21.* | bezpartyjny
Re: Miasto przemysłów kreatywnych [4]
Gdyby Pani i kilku innych ludzi kreatywnie i innowacyjnie myślących, naprawdę dobrze życzących temu miasto uzyskało władzę, na
pewno z czasem słowa przeszłyby w czyny. Dopóki jednak będzie u steru 'partyjne przymierze', do tego czasu będzie tak, jak
jest..., czyli możliwe, że wg scenariusza: od referendum -> do... referendum -> do wyborów.

Proponuję więc choć spróbować stworzyć Bezpartyjną Alternatywę dla Miasta... Bo w przeciwnym wypadku za lat kilka nadal pozostanie
nam tylko ponarzekać w sieci, jak to 'kreatywnie', bezstresowo można zarobić sześćset tysięcy złociszy... Co ciekawe, efekt tej
całej strategii już dawno przewidział Przewodniczący Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju -
http://lodz.naszemiasto.pl/artykul/453716,lodz-nie-kojarzy-sie-polakom-prawie-z-niczym-jak-zbudowac,id,t.html

PS:
To trochę zabawne, ale najlepiej zimę znoszą te nawierzchnie, których nie przykrywano żadnym (pseudo)asfaltem od lat, czyli np.
cegielniana Jaracza. Może najrówniej tam nie jest, ale proponuję porównać jej stan z drogami, na których znajdują się
pozostałości (pseudo)bituminów i gdyby dziś tam jeżdżono konno to weterynarze mieliby pełne ręce roboty przy złamaniach kończyn. skomentuj
2011-01-20 09:54:31 | *.*.*.* | mojemiasto.org.pl
Witam serdecznie,
Panie Profesorze - a nie chciałby Pan wystartować w wyborach do Sejmu RP? Wtedy lobbing byłby zdecydowanie łatwiejszy. A
znając (i darząc uznaniem) Pana umiejętność formułowania bardzo trafnych spostrzeżeń być może rzeczywiście coś udałoby się
uzyskać.
Nie ukrywam że fakt że Pan zauważa moje wysiłki mi pochlebia :).

Jedna tylko rzecz - bo tego mi np. brakuje w koncepcji zagospodarowania kraju. Stwierdzenie tego faktu jest zawarte we
wszystkich dokumentach unijnych z różnych dziedzin . A mianowicie wzięcie pod uwagę zmian klimatu. Zresztą składałam takie
uwagi. skomentuj
2011-01-20 12:13:17 | 178.36.151.* | bezpartyjny
Gwoli ścisłości chciałbym poinformować, że prawdopodobnie doszło do pomyłki, choć miło jest zostać pomylonym z
Profesorem.
Ja w mym wpisie tylko powoływałem się na Profesora, który udzielił kiedyś sceptycznego miniwywiadu nt. przytaczanej
strategii. Sam Profesor to człowiek bardzo szlachetny i zacny, a przy tym prawdziwy fachowiec (podobnie, jak Jego Brat,
też profesor, biolog). Obaj chyba są na tyle zniesmaczenie kształtem lokalnej polityki, że miast do niej brnąć, wolą
przyłożyć się, by to w nowym pokoleniu (przez niektórych nazywanym pokoleniem JP II - oby postępującym choć trochę
podobnie w swej szlachetności do przyszłego błogosławionego) była nadzieja kraju! Może to i prawidłowy front...

Co do kwestii klimatu i jego zmian, sądzę, że poziom nauki w zakresie klimatologii jest wciąż na tyle niski, że obecnie
nie da się udowodnić, iż to przede wszystkim ludzie mają wpływ na tak gwałtowne zmiany klimatyczne, które notowane są w
ostatnich wiekach. Ziemia w końcu przechodziła różne okresy - u nas w Polsce był kiedyś lądolód, a w innym momencie klimat
niemal tropikalny. Nadto, taki wulkan Eyjafjallajökul, którego nazwy prawie nikt z nas prawidłowo wymówić nie umie, w
zeszłym roku naturalnie wyemitował do atmosfery tyle substancji, że obecne limity niektórych państw to przy tym "pikuś".
Inna natomiast sprawa to świadomość tego, że jeśli klimat będzie się w najbliższym czasie bardzo gwałtownie zmieniać (co
da się przewidzieć już z dużym prawdopodobieństwem), koniecznym będzie stawić czoła takim zjawiskom jak: pustynnienie,
stepowienie, czy zalanie "poddepresyjnych" lądów, na których obecnie mieszka ok. 2 mld ludzi. Ile straci na tym nasza
ojczyzna, trudno powiedzieć. Na pewno zmieni się poziom zasolenia Bałtyku (przez co przestanie tam funkcjonować wiele
gatunków ryb) i możliwe, że kilka tysięcy km2 lądowego terytorium, zamieni się w strefę morza terytorialnego, a może w
przyszłości nawet w wyłączną strefę ekonomiczną...

Jednak patrząc na gospodarkę w skali globalnej - w sytuacji, gdy Chiny, Indie, czy USA mają w "szerokim poważaniu" normy,
o które tak zabiega UE, może się niestety okazać, że w pewnym momencie gospodarka europejska, kolokwialnie acz dosadnie
mówiąc, zostanie "zarżnięta", a ci, którzy potencjalnie najwięcej emitują (choć nie wiemy ile dokładnie, bo przecież
zakazują to badać), będą mieli na tyle silną sytuację finansową, że będzie ich stać działania w skali makro - jak
przemieszczenia gigantycznej liczby ludności z terenów zalanych i dostarczenie wody do terenów suchych.
Europa starzeje się (w mojej opinii w dużej mierze dlatego, że ktoś kiedyś wymyślił coś takiego, jak "przymusowe
ubezpieczenia"). Natomiast wspomniane wyżej kraje azjatyckie, mają odwrotne trendy demograficzne, co też ma bardzo istotne
znaczenie dla przyszłości.

Rady więc dla młodego pokolenia - uczyć się języków azjatyckich i afrykańskich, być jak najbardziej innowacyjnym, starać
się mieć jak najliczniejsze potomstwo, pamiętając o tym, że BYĆ jest stokroć ważniejszym niż MIEĆ i nie chodzi o to, by
dzieciom dać mnóstwo drogich zabawek, a raczej, by porządnie je wychować, aby potrafiły żyć nawet skromnie, ale za to
nigdy nie tracąc swej godności. skomentuj
2011-01-20 17:12:32 | *.*.*.* | mojemiasto.org.pl
Jeśli się pomyliłam to trudno, mam nadzieję że nie uraziłam :).
Jedna rzecz - ostatnio przygotowując wykład o INSPIRE, systemach informacji przestrzennej, GMES, systemach monitoringu
środowiskowego sporo czytałam na takie właśnie tematy. Podobnych zresztą informacji dostarcza lektura najnowszych
wydawnictw ISOCARP-u. Otóż wszystkie te ciała jednoznacznie strwierdzają że globalne ocieplenie wywołane działalnością
człowieka jest faktem. Kwestie Chin i państw azjatyckich rzeczywiście nie podlegają dyskusji - choć Chiny na skutek
korków wprowadziły ostatnio ograniczenia dostępności aut. Natomiast co do USA tam polityka dotycząca przeciwdziałaniu
skutkom globalnego ocieplenia jest prowadzona i wiele się o tym mówi. Nabyłam niedawno książkę o tym jak należy
projektować w warunkach zmian klimatu, obserwując aktywność kolegów z zagranicy - wiele osób zajmuje się tym
problemem. Stąd jestem zdecydowanie przekonana że my również nie mamy prawa tych zagadnień dłużej kwestionować.
Chcąc nie być gołosłowna polecę obejrzenie np. prezentacji z konferencji INSPIRE w Krakowie z ubiegłego roku
http://inspire-forum.jrc.ec.europa.eu/pg/izap_videos/group:179/play/27060 lub troszkę wcześniejszych z konferencji
Ecological Urbanism w Uniwersytecie Harwarda : http://ecologicalurbanism.gsd.harvard.edu/conference.php skomentuj
2011-01-20 17:14:12 | *.*.*.* | mojemiasto.org.pl
Albo np. lekturę witryny European Environmental Agency: http://www.eea.europa.eu/pl skomentuj



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.