2015-05-26 10:58
 Oceń wpis
   

 Od dawna już nie próbowałam pisać. I niestety zaczynam dostrzegać skutki tego braku pojedynczego głosu branżowego wołajacego lokalnie na przysłowiowej "puszczy" o poprawę sytuacji. Za moim brakiem pisania poszli niestety inni, którzy też przestali pisać. Brak dyskursu i powtarzania wciąż tych samych niestety obserwacji skutkuje ich postępujacym niedostrzeganiem. Czyli pisać trzeba i należy. Inaczej rzeczywistość może przerodzić się w koszmar. 

Takim niestety koszmarem stał się ostatnio poziom rozwoju transportu publicznego w moim rodzinnym mieście. Pomimo wielomilionowych nakładów, pomimo licznych deklaracji i zapewnień, polityka transportowa w mieście Łodzi zmierza w kierunku likwidacji tego dobrodziejstwa cywilizacyjnego. Poczynając od coraz dziwniejszej organizacji siatki połaczeń, poprzez coraz mniej dogodną organizację węzłów przesiadkowych, z których tzw. skrzyżowanie Marszałków jest przykładem najdobitniejszym, po notoryczne spóźnienia i ograniczenia ilości przejazdów. W efekcie końcowym żeby dojechac z punktu A do punktu B autobusem czy tramwajem, bądź kombinacją obu potrzeba mniej więcej dwa razy tyle czasu co na pokonanie tego samego dystansu rowerem. Sprawdziłam empirycznie. Mało tego, potrzebna jest mniej więcej zbliżona sprawność fizyczna, jako że niekiedy odległości między przystankami w ramach węzła dochodzą do pół kilometra, a kiedy się spieszymy to w efekcie poruszamy się biegiem. Rozwiazań dla osób niepełnosprawnych nie ma wcale. Pomimo że znaczna część mieszkańców miasta to osoby starsze i często dotknięte niepełnosprawnością ruchową i ograniczeniami mobilności. Mało tego, w zwiazku z wielkoskalowymi remontami, które dotyczą juz większości strefy centralnej i połowy Widzewa, nie zastosowano żadnych środków, które usprawniałyby funkcjonowanie transportu publicznego. Pasażerowie autobusów i tramwajów stoją w tym samym korku co kierowcy aut osobowych, stoją dosłownie, nie tylko w przenośni, ściśnięci w tłoku z racji oszczędnościowego gospodarowania kursami. Czekają rownież z tej racji, że nie egzekwowane sa przepisy dotyczące poruszania się indywidualnych pojazdow po pasach zarezerwowanych dla transportu publicznego. Które jednocześnie wykorzystują oficjele, między innymi ci odpowiedzialni za korki w mieście. 
Na domiar złego przestarzały tabor autobusowy wytwarza bardzo silnie toksyczne spaliny.
Całość tego ponurego obrazka nie ma nic wspólnego z polityka wspierania transportu zbiorowego pod którą głośno i dobitnie w sferze deklaratywnej podpisują się władze miasta. Jednocześnie deklarowane cele całkowicie rozmijają się z rzeczywistymi działaniami, co nie służy budowaniu zaufania. I zniechęca kolejne grupy użytkowników miasta do odwiedzania centrum, tym samym nie sprzyjając rewitalizacji tego obszaru. Jednocześnie kształtuje niechęć do korzystania ze zbiorowych form transportu. Długo możnaby ten wątek rozwijać i zapewne na tym skromnym, pojedyńczym wpisie nie poprzestanę. Reasumując: obecna polityka transportowa w Łodzi, w zakresie transportu publicznego, ta rzeczywista, nie deklarowana, zmierza prostą drogą w kierunku samounicestwienia.
Tagi: Łódź, transport

Komentarze

2015-05-29 15:58:10 | 91.193.144.* | majka.skowron
Re: O katastrofie - sagi odcinek pierwszy [0]
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy. skomentuj
2015-05-27 09:37:24 | 193.238.67.* | juraman
Re: O katastrofie - sagi odcinek pierwszy [1]
Dziękuję za nowy tekst. Chyba warto jednak "walić głową w mur". Gdy sie nie wali to władza nic nie słyszy. Teraz też może nie
(u)słyszy, bo arogancja, buta i pycha to chleb powszedni urzedasów od korków i ich przełozonych ale może da innym znak, że trzeba
"walić" głosniej i częściej. skomentuj
2015-05-27 18:38:40 | *.*.*.* | mojemiasto.org.pl
Też tak uważam. Przestałam pisać bo zauważyłam że sporo młodych ludzi się zaangażowało. A poza tym mówiłam w kółko to samo, a
to nudne na dłuższą metę. Ale z perspektywy widzę że jednak łapatologiczne tłumaczenie niektórych rzeczy pomaga. I nadal mam
nadzieję że ci inni którzy pisali też do tego wrócą. skomentuj



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.