|
2010-08-15 00:05
Zastanawiające, czy ktokolwiek jeszcze wierzy w funkcjonowanie instytucji, które same z siebie zadbają o potrzeby ogółu, czy też o potrzeby grup lub jednostek. (Oczywiście jak zazwyczaj myśląc o wspólnym dobru mam na myśli porządek w przestrzeni, zadbane i przyjazne miasta, etc, etc. I celowo nie używam tu sformułowania "ład przestrzenny" - bo to typowo polskie określenie wydaje mi się cokolwiek wyświechtane i pozbawione znaczenia. Koniec dygresji.) Skoro awantura pod Pałacem Prezydenckim była w stanie poruszyć nieobecne dotąd w życiu publicznym grupy osób. Skoro po to aby bronić najstarszego zachowanego lasu w Europie trzeba wspinać się po piorunochronie. Skoro tereny zalewowe przestały być atrakcyjnym miejscem zamieszkania (o dziwo i na całe szczęście!) bo w odszkodowania nikt "rozsądny" już przecież nie wierzy (inne argumenty nie chciały trafić..). I skoro z Berlina do Warszawy wciąż jeździ się przez Głowno i Sochaczew.. Co ciekawe niemal każda lektura wiadomości dostarcza kolejnych argumentów.. Skąd wobec tego bierze się naiwna wiara, że o sprawne funkcjonowanie osiedli ludzkich zadba ktoś inny niż my sami. Oczywiście teoretycznie można "wziąć sprawę w swoje ręce" i się z osiedla wynieść. Ale to jest tylko połowiczne rozwiązanie problemu bo zawsze będzie to jakieś osiedle. Przestrzeń jest ograniczona, a ludzi wielu. W sumie cieszę się z tej całej awantury. Bo pokazała że już nie ma w nas najmniejszych nawet śladów"pokolenia królików".
A że przy okazji objawił się typowo polski i wybitnie unikalny sposób bronienia swoich racji , a mianowicie wznoszenie krzyży? (Objawił się o dziwo również w sporze o przestrzeń i to nie pierwszy raz...) No to co, wszak Polacy tak już mają że w sytuacji ostatecznej zwracają się o pomoc ostateczną. Zgodnie z rodzimym porzekadłem "jak trwoga to do Boga". Tak całkiem na marginesie urzekł mnie jeden z komentarzy pod cytatem z powyższego artykułu, który zamieściłam w moim ulubionym serwisie. A mianowicie aby postawić "krzyż przed właściwym ministerstwem odpowiedzialnym za planowanie przestrzenne, a właściwie całą drogę krzyżową.Dla urzędników.".. Ciekawi też, kiedy nareszcie zaczniemy rozmawiać o poszczególnych problemach, których niemało przecież się namnożyło do rozwiązania. Zamiast tkwić z uporem maniaka w coraz lepiej umocnionych okopach. Niczym w okopach Świętej Trójcy. Ponoć partycypacja społeczna to "metoda zapobiegania konfliktom"..
kategoria:
MojeMiasto
Komentarze (2)
O mnie
Dr inż arch. Małgorzata HANZL
adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego
Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej
Archiwum Bloga
Ulubione blogi
Najnowsze wpisy
Najnowsze komentarze
2012-03-24 11:58
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Zrównoważone , zwarte miasto - czyli nie wszechwładzy aut
Zmianom ulegl kontakt z natura oraz kontakt z innymi ludzmi. To drugie
zjawisko jest jeszcze[...]
2012-03-23 15:43
rowery miejskie do wpisu:
Zrównoważone , zwarte miasto - czyli nie wszechwładzy aut
Skojarzenie transportu samochodowego ze ślimakami jak najbardziej trafne (skądinąd fajny[...]
2012-03-01 21:50
bineek do wpisu:
Don Kichoci w wersji rodzimej
http://srodowisko.ekologia.pl/technologie/Zielone-fiasko-tysiace-turbin-wiatrowych-porzuconych-[...]
2012-02-27 21:50
Łukasz i. Laskowski do wpisu:
Architektura samo-regenerująca się?
Witam.
Muszę Pani gorąco podziękować, że dzięki Pani mogę być na bieżąco z nowoczesną[...]
2012-01-17 07:17
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Debata na temat rozwoju transportu w Łodzi
Z całą pewnością prywatnym przewoźnikom bardziej zależy na pasażerach. Nie umiem się pogodzić z[...]
|
A wot i ciekawostka ;)
http://www.dzienniklodzki.pl/stronaglowna/295597,krzyz-z-obroncami-z-ogloszenia,id,t.html skomentuj
Dobry tekst. Wracasz do formy :)
Może tym co, niektórym lokalnym liderom przyda się?
>> http://www.frdl.org.pl/main/poradnik.htm skomentuj