2012-08-20 15:16
 Oceń wpis
   

Ciekawe czy łodzcy antropolodzy juz przystapili do badania zwyczajow przestrzennych tutejszych "dzikich". Material badawczy i skala zjawisk na miarę niegdysiejszego Chicago.. Znalazłyby się tematy zarówno dla Thomasa - jako że systematyczne badania empiryczne z całą pewnością nie zostały jak dotąd przeprowadzone. Jak i dla Parka - choć tutaj raczej miast opisywać sukcesję i traktować rzecz całą w punktu widzenia ekologii można byłoby się zastanawiać nad dobrodziejstwem mieszania się różnych grup społecznych. Najwyraźniej socjalizm pozostawił trwałe piętno (dla odmiany w pozytywnym rozumieniu tego słowa) i rodzima inteligencja, szczególnie starsza nie wykazuje chęci zmiany miejsca zamieszkania. Pojawiają się też pierwiosnki mody na mieszkanie w mieście, związane z rozwojem ruchów proekologicznych i "powrotem do centrum". Są też studenci, dla których racje ekonomiczne przeważają nad obawą przed rodzimymi "dzikimi". Czyli raczej pole do popisu znalazłby badacz pokroju Wirtha koncentrujący się na definicji miejskości - jako obecności różnorodności, chociaż o gettach też mógłby z powodzeniem pisać. Gettach rozmaitego autoramentu - zarówno biednych jak i bogatych. Miałby też o czym pisać Redfield, szczególnie jeśli chciałby kontynuować studia nad rozróżnieniem miejskości i wiejskości. Takiemu idealnemu badaczowi łódzkich dzikich potrzebne byłyby podejście, pasja, cierpliwość i odwaga Levy Straussa. Bez nie znalazłby w sobie zapewne dość determinacji aby chcieć szukać wśród naszej grupy bezpośrednich informatorów. Ja sama wciąż żywię obawę przed fotografowaniem rodzimej populacji wykluczonych. Nawet pomimo, że często nie wymagałoby to ode mnie wychodzenia z domu. Wystarczy się wychylić przez okno. Nie mieszkam przy tym w bezpośredniej koncentracji ubóstwa tylko niedaleko. Nasz śmietnik jest zapewne obecny na mapach omawianej grupy jako cenne źródło utrzymania. Ta pokojowa symbioza dostarcza mi złudnego poczucia bezpieczeństwa, zmiennego w czasie. Wieczorny spacer z psem w położonym obok parku już przestał być oczywisty, o zmroku jeszcze jest w porządku.

Ciekawe czy ktoś opisze kulturę przestrzenną łódzkich dzikich, myślę że byłoby to ciekawe studium natury ludzkiej.

Tagi: Łódź, antropologia

Komentarze




O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.