2011-05-09 21:51
 Oceń wpis
   

Co rządzi wyborem miejsca zamieszkania, w szczególności jeśli mówimy o wyborze domu na przedmieściu lub poza miastem? Wygoda, świeże powietrze, dostęp do zieleni. Dostępność cenowa. Kiedy już mieszkamy istotny staje się dostęp do infrastruktury, zwłaszcza oświatowej i zwłaszcza w przypadku rodzin z małymi dziećmi. Z reguły poszukując atutów wymienionych na wstępie zapominamy że będzie trzeba do naszego miejsca zamieszkania dojechać, zapominamy również że brak sąsiadów w sytuacji wyjazdu może być niebezpieczny. Jednak na ogół do szukania azylu na wsi (lub pod miastem) skłania rodaków poszukiwanie świeżego powietrza i bezpośredniego kontaktu z przyrodą. Taki zresztą był pierwotny zamysł modernistów, którzy w całym swoim idealiźmie poszukiwali lokalizacji wolnostojących budyków w zieleni.

Tyle wybory świadome, które umiemy nazwać i które w pewien sposób utrwalone są w Polsce kulturowo (dworek polski) lub poprzez liczne kontakty Polaków z rodzinami które wyemigrowały do USA (dom na przedmieściu). Podświadomie natomiast poszukujemy schronienia, bezpiecznej, zdefiniowanej przestrzeni o różnej skali. To jest wpisane w ludzką naturę. Podobnie jak to że ludzie są stworzeniami chodzącymi. Potrzebujemy codziennej dawki ruchu, inaczej nasz organizm źle działa, zapadamy na liczne choroby, o których mówi się że są cywilizacyjne.

Już wiemy że nie da się projektować domow w zieleni bez precyzyjnego określenia kto za który fragment zieleni odpowiada (bo zieleń bywa wtedy niezadbana). Wiemy też że uwolniony parter nie działa bo w cieniu trawa nie chce (nieprawdopodobne) rosnąć, oraz że bywa w takich miejscach niebezpiecznie. Dowiedzieliśmy się również że pewne formy zabudowy sprzyjają przeciągom. A inne mniej.

Okazało się że powrót do tradycyjnie rozumianej ulicy jest ważny. Jednak ta ostatnia wiedza dociera jakby z pewnymi oporami. Wciąż jeszcze to "zabijanie ulicy" zapowiedziane przez Le Corbusiera w świadomości niektórych funkcjonuje. Nawet jeśli już powoli uczymy się rysować wzdłuż zabudowę obrzeżną. To wciąż jeszcze brakuje kontaktu z rzeczywistością przy próbie wyobrażenia, kto miałby chcieć mieszkać przy drodze szybkiego ruchu. Podstawowa różnica pomiędzy drogą i ulicą (i tak to jest definiowane w przepisach o ruchu drogowym) jest taka, że ta pierwsza jest poza miastem, a ta druga w mieście. Ulica miejska poza programem transportowym winna nieść jeszcze program społeczny. A co najmniej zieleń przyuliczną dla zmniejszenia uciążliwości. I tak są projektowane ulice, które pomimo znacznej szerokości (i znacznych "potoków ruchu") nie są uciążliwe dla swoich mieszkańców. Chciałabym mieszkać przy Polach Elizejskich w Paryżu, albo przy Ringu w Wiedniu, a Wy nie?

No dobrze a teraz zejdzmy na ziemię. Otóż (a to ci dopiero!) to wszystko kosztuje. Z tego względu miasta które nie tylko planują ale również realizują swoje plany myślą racjonalnie - i nie planują w kategoriach megalomanii. Ograniczone środki na inwestycje miejskie należy bowiem dzielić na realizację infrastruktury nowej, pozwalającej obsłużyć nowe lub dotychczas niedoinwestowane tereny. Oraz na utrzymanie infrastruktury dotychczasowej. W moim rodzinnym mieście Łodzi bez wykonywania odkrywek można z łatwością sprawdzić rodzaj podłoża pod asfaltem we wszystkich niemal istniejących ulicach. Ze względu nie na dziury ale na kratery które są tam obecne. Wolałabym aby przed kolejnymi wyborami do samorządu nasze władze przecięły wstęgę do miasta, w tym w szczególności do śródmieścia z wyremontowanymi istniejącymi ulicami niż otworzyły nową czteropasmową ulicę Wólczańską, Bednarska czy jakąś inną. Podejrzewam że ten mój pogląd podzielają również inni mieszkańcy naszego miasta, z kierowcami włącznie. To tyle tytułem reminiscencji po dzisiejszym spotkaniu w sprawie planu miejscowego dla rejonu Placu Niepodległości w Łodzi.

PS. Przy niektórych ulicach warto byłoby dosadzić trochę zieleni aby zmniejszyć uciążliwość ruchu i zachęcić mieszkańców do mieszkania przy nich, np. przy ul. Rewolucji 1905 r. Miast natomiast budować ścieżki dla rowerów wystarczy malować pasy na jezdni, tak jak np. w bogatszym od Łodzi Miami. Warto by też było przemyśleć organizację ruchu - bo system ulic jednokierunkowych, często bez możliwości skrętu, sam w sobie generuje dodatkowy ruch.

Tagi: partycypacja, urbanistyka, transport

Komentarze

2011-05-10 00:29:23 | 83.28.133.* | JacekGM
Re: W prezencie dla kierowców [7]
System ulic jednokierunkowych sam w sobie generuje ruch? W jakim sensie? Jak dla mnie to całkiem niezłe rozwiązanie (oczywiście
przy dopuszczeniu ruchu rowerowego pod prąd).
W Niemczech całe kwartały mają uliczki jednokierunkowe, dodatkowo jeszcze z uspokojonym ruchem. Dzięki temu nie ma tak
powszechnych w Polsce "skrótów" do kierowców, którzy omijają korki lokalnymi uliczkami. Te z założenia powinny służyć jako dojazd
do posesji, a nie jako przelotówki. skomentuj
2011-05-12 10:12:02 | *.*.*.* | inserwis1
Ja osobiście nie lubię jednokierunkowych... skomentuj
2011-05-10 06:20:09 | *.*.*.* | mojemiasto.org.pl
Uliczki jednokierunkowe jako rozwiązanie dla uspokojonego ruchu jest jak najbardziej właściwe. Ja mam na myśli typowo łódzkie
rozwiązanie transportu indywidualnego chyba z lat 70-tych kiedy podjęto decyzję aby przez centrum miasta przepuścić tranzyt
pomiędzy dzielnicami w taki sposób że dwa pasy ruchu w jedną stronę to jest jedna ulica a dwa pasy ruchu ulica w stronę
przeciwną. Przy wielkości łódzkich kwartałów żeby gdzieś dojechać trzeba zrobić kółko o długości obwodu łódzkiego kwartału.
Jedyną zaletą tego rozwiązania jest to że aby zapamiętać która ulica jest w którą stronę trzeba mieszkać w Łodzi. Dzięki temu
nie ma przez te rejony tranzytu przez miasto. Natomiast
wadą poza wspomnianą powyżej jest to że na takich długich dwupasmowych ulicach kierowcy się nieprawdopodobnie rozpędzają.
Sądzę że dopuszczalna prędkość bywa przekraczana nawet o 70 km/h. To w niektórych przypadkach, zwłaszcza na niektórych
ulicach
bez świateł jest bardzo kolizyjne - no bo są jeszcze ulice poprzeczne.
Przy natomiast Al. Kościuszki , która ma pasów 2 w każdą stronę, również w centrum nie ma możliwości skrętu w lewo niemal na
całej długości. I żeby zawrócić trzeba objechać mniej więcej cztery łódzkie kwartały, jesli ktoś wie jak. Dla tych
nieznających miasta wycieczka jest dłuższa bo trzeba pokonać trasę do początku ulicy. Przy czym kwartały łódzkie bywają różne
ale przeciętnie mają wymiaryokoło 310m x 230m. Czyli żeby objechać pojedynczy kwartał trzeba przejechać kilometr. skomentuj
2011-05-12 10:07:07 | 150.254.163.* | krzysztof71
Witam

Wydaje mi się, że operuje Pani zbyt wielkimi "kwantyfikatorami" :) Na pewno po to, aby nieco uprościć zagadnienie dla
potrzeb bloga, ale.. również upraszczając, trzeba powiedzieć, że obecni mieszkańcy miast różnią się zasadniczo od,
powiedzmy mieszkańców wcześniejszego pokolenia. Niech będzie, od swoich rodziców. Można by określić te typy podmiotów
miejskich jako z jednej strony złożone (nieprawdopodobnie bardziej niż ich rodzice), z drugiej typów aktywności miejskiej,
kultur miejskich, subkultur, stylów życia, etc,. jest znacznie więcej. Nie można zatem powiedzieć, że istnieją jakieś
dążenia dla nich powszechne i równie podzielane wyobrażenia o sposobie zamieszkiwania. Wybory dokonywane są dość
samodzielnie (oczywiście w oparciu o możliwości jakie miasto niesie) Warto się zastanowić, w oparciu o jaki model (typ
miejskiego podmiotu) współcześni urbaniści planują rozwój miasta. Jak rozumieją post-industrialne zmiany we współczesnych
miastach? Czy "wielcy modernistyczni prawodawcy" - twórcy miejskich utopii powinni być głównym zapleczem intelektualnym w
kształceniu współczesnych urbanistów? serdecznie pozdrawiam skomentuj
2011-05-12 11:51:35 | *.*.*.* | mojemiasto.org.pl
Zdecydowanie staram się walczyć z własnymi skłonnościami do pisania manifestów :-), nie zawsze z sukcesem.
Dziękuję za ten głos - bo przywołuje bardzo ważny wątek.
A co do ostatniej uwagi: No cóż - owi wielcy nie powinni ale wciąż pozostają jak Pan napisał zapleczem intelektualnym
dla kształcenia urbanistów. Nazbyt często wyłącznie. To jest złe i wiąże się również z brakiem tłumaczeń. skomentuj
2011-05-13 09:56:28 | 150.254.163.* | krzysztof71
Bardzo dziękuję za odpowiedź.
Doszedłem do podobnych, co Pani, wniosków. Kształcenie architektów i urbanistów powinno się opierać na zbiorze
reprezentatywnych, przekrojowo zestawionych tekstów, koncepcji, projektów. Tymczasem, nierzadko, studenci, nie
mówiąc już o szerszej publiczności, nie są świadomi istnienia całych znaczących nurtów refleksji i krytyki
architektonicznej i urbanistycznej. Sięgają po te kilkanaście pozycji wydanych w latach siedemdziesiątych i
osiemdziesiątych dwudziestego wieku.
Tłumaczenia są ważne, ponieważ pozwalają przełożyć i ujednolicić zestawy pojęć, które mogą z kolei być powszechnie
używane i rozumiane w ramach kształtowania się dyskursów czy debat architektonicznych. Oczywiście nic się nie da
zrobić :) kiedy nawet polskie wydanie Witruwiusza jest niepełne a to czego nie ma daje do myślenia !!! :) skomentuj



O mnie
 
Dr inż arch. Małgorzata HANZL adiunkt w Zakładzie Projektowania Urbanistycznego Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej


Ankieta
 
Czy uważasz że ograniczanie indywidualnych gustów inwestorów w imię zachowania ładu przestrzennego jest potrzebne?
Tak i temu służy planowanie miejscowe
Nie, za to odpowiadają architekci. Oni to robią najlepiej i nie potrzebują dodatkowych przepisów regulujących ich twórczość
Uważam że oryginalność jest nadrzędną wartością nad zachowaniem ogólnego ładu
Nie wiem o czym mowa
 


Kategorie Bloga






Najnowsze komentarze
 
2016-06-03 10:46
Szara Ala do wpisu:
Legalizacja samowoli budowlanych w orzeczeniu TK
ten wyrok uratował nam życie ;) niestety w naszej gminie nie znali takich "nowych praw" ( ;))[...]
 
2016-03-04 10:44
walery do wpisu:
Wielkomiejski snob podmiejski
Gośka, skad tyle jadu i sarkazmu w tym tekście ? Zgadzam się , ze MPZP powinny szczegółowo[...]
 
2015-09-02 08:41
mojemiasto.org.pl do wpisu:
Niedorzeczność
Ja sama zrezygnowałam z auta na rzecz roweru kilka lat wstecz. Łódź nie jest najgorszym[...]
 
2015-09-02 01:21
E. do wpisu:
Niedorzeczność
Właśnie wróciliśmy z Trójmiasta... gdzie wybraliśmy się pociągiem z rowerami. Nieporównywalnie![...]
 
2015-05-29 15:58
majka.skowron do wpisu:
O katastrofie - sagi odcinek pierwszy
Zgadzam się 98% tego wpisu. 2% to przestarzały tabor autobusowy, którego w Łodzi nie mamy.